Egzamin trwa, Unia myśli, czas płynie
Prezydent wyniki szczytu ocenił na dobry minus. Ja miałbym z tą oceną problemy. Choć egzamin solidarności ciągle trwa, w polityce Unii Europejskiej widać wyraźne błędy. Z jednej bowiem strony Unia odrzuca separację Abchazji i Południowej Osetii i „jednoznacznie potępia” – ale przedmiotem potępienia jest „nieproporcjonalna reakcja”, a nie agresja jako taka. Towarzyszący Sarkozy’emu w Moskwie Alexander Stubb, minister spraw zagranicznych Finlandii, przewodniczącej obecnie w OBWE, stwierdził zaraz po rozpoczęciu wojny faktyczne wygaśnięcie udziału Rosji w trwającej od szesnastu lat misji mediacyjnej OBWE. Tymczasem Rada Europejska wzywa Rosję do powrotu na pozycje z początku sierpnia, więc traktuje mandat rosyjski jako aktualny, a siły – jako (?) pokojowe. Tak bowiem trzeba rozumieć stwierdzenie o pilności „ustanowienie międzynarodowego mechanizmu nadzoru, przewidzianego w pkt 5 porozumienia, który ma zastąpić dodatkowe środki bezpieczeństwa stosowane przez Rosję na sąsiadującym obszarze Osetii Południowej.” Skutki tego są widoczne gołym okiem: skoro nie było agresji, tylko dodatkowe środki bezpieczeństwa – nie mówimy o siłach rozjemczych czy pokojowych, ale o „mechanizmie nadzoru”. To nie są wystarczające działania by mieć jakikolwiek wpływ na przyszłość obu prowincji.
Realnym wsparciem dla Gruzji byłoby zaproszenie do Unii. Krok nadzwyczajny – ale i sytuacja jest nadzwyczajna. Nie ma jednego modelu integracji. Polska realizowała proces dostosowawczy przed akcesją, a Hiszpania w znacznym stopniu już jako członek Unii. Można znaleźć model właściwy dla Gruzji. Zamiast tego padły tylko deklaracje solidarności; całkiem realne, jak zapowiedź międzynarodowej konferencji na temat odbudowy Gruzji, ale politycznie niewystarczające dla poważnego wzmocnienia jej prozachodniej polityki, właśnie zdecydowanie „nieproporcjonalne” jako reakcja na działania Moskwy. Gruzja powinna otrzymać zaproszenie również do NATO, do którego należy większość członków Unii Europejskiej. Tymczasem prezydent Sarkozy mówi, że nie do NATO należy rozwiązanie tego konfliktu. Nawet w planie politycznym?
Gra toczy się dalej. Jej ostateczny wynik będzie zależał nie od skali litości okazywanej Gruzinom (choć i ta jest niezbędna), ale od realnego wzmocnienia niepodległości i całości ich państwa.
Ale przecież Unia ma inne priorytety…
Słuchałem dziś w TOK FM pewnego polskiego specjalisty od Unii, głęboko popierającego integrację i stojące za nią nadzieję na stworzenie nowego Europejczyka (tak, tak: to wciąż ta sama bajka o nowym Człowieku).
Wyjaśnił on bez ogródek, że postanowienia Unii musimy uznać za właściwie idealne, bo są zgodne z zasadami Unii; lepiej przyjąć, że są wyśmienite, bo inne po prostu być nie mogą. A to wszystko dlatego, że Unia ma inne priorytety “przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu i wojna z terroryzmem – a udział Rosji w tych projektach jest konieczny”.
Było chyba coś jeszcze o nierozprzestrzenianie broni masowego rażenia, ale clou to polityka eneregtyczna UE tłumaczona walką z emisją CO2: Unia zdecydowała się zmienić uzależnienie od węgla (którego poza Rosją nie brak), na uzależnienie od gazu ziemnego (którego najwięcej dostarcza Rosja).
To PRZESĄDZONE, oczywiste dla każdego i JUŻ REALIZOWANE. Zatem wszystko, co dotyczy relacji z Rosją zmierzać będzie do przekonywania jej, że nie warto zbytnio psuć dobrego samopoczucia klientów z UE (nabywców gazu i ropy), a wyskoki, jak te w Gruzji ów komfort nieco psują, zwłaszcza, że teraz do Unii należą także obarczeni historycznym kompleksem “nierealiści” ze Wschodu.
I o dziwo, prowadzący rozmowę redaktor rozgłośni wiadomo jakiej opcji, wyraził satysfakcję, że dzięki Polsce (czyli także prezydentowi Kaczyńskiemu) oraz dzięki wspólnej akcji wschodnich prezydentów (tj. znów dzięki prezydentowi Kaczyńskiemu) UE nie może całkowicie schować głowy w piasek. Cóż, młody dziennikarz…
Pozdrawiam,
Sarkozy realizuje to samo, co Chirac. Operetkowe miny, a jednocześnie uległość wobec Rosji
Wczoraj oglądłem, czekając na koferencję prasową Prezydenta RP, konferencję prasową Prezydenta Francji.
Najbardziej zszokowała mnie wypowiedź o reakcji USA na kryzys w Gruzji. Sarkozy powiedział coś w stylu, iż reakcja ta była na początku bardzo ostra, a potem słabła, a w końcu to on pojechał do Moskwy.
Rozgrywanie francuskich kompleksów w stosunku do świata anglosaskiego, a szczególnie USA, przy okazji konfliktu w Gruzji jest dla mnie KOMPLETNYM SKANDALEM.
Niemniej jednak oczekuję z niecierpliwością na wyniki kolejnej wizyty Sarkozyego w Moskwie. Sukcesem, także dla Gruzji, będzie na chwilę obecną doporwadzenie do sytuacji sprzed wybuchu konfliktu.
Droga do zachowania integralności terytorialnej Gruzji jest dłuższa niż nam się wydaje i prowadzi jedynie poprzez upadek imperium KGB. To imperium się rozpadnie, tak jak rozpadł się ZSRR. Jest to kwestia czasu i być może nie stanie się to za naszego życia. Niemniej jednak w interesie Europy jest DEMOKRATYZACJA Rosji, a nie sprzedawanie jej wszystkiego, łącznie ze sznurem, na którym zostaniamy powieszeni.
A czy UE powinno przyjąć Gruzję??? Jestem osobiście zwolennikiem dużej UE: z Gruzją, z Turcją, Azerbejdżanem, Armenią, Ukrainą i Białorusią.
Jednak EUROPA ‘łacińska’, reprezentowana przez Francję, czy Włochy jest ‘Europą Świętego Spokoju’. Ta Europa jest skoncentrowana na nowym francuskim projekcie, Unii Śródziemnomorskiej, a Rosja potrzebna im jest jedynie jako źródło kapitału, ropy i gazu.
Mam nadzieję, że w naszej częsci Europy powstanie unia skandynawsko-słowiańska, czyli unia bałtycko-czarnomorska. Taka unia będzie w stanie rozwiązywać rzeczywiste problemy mieszkańców tego obszaru geograficznego i stawić czoła Rosji, która jest zagrożeniem dla tego regionu, ale nie dla Francji.
Najprawdopodobniej z powodu powstania wewnętrznej współpracy w ramach UE dojdzie do pęknięcia UE w ciągu najbliższych 30 lat, chyba że polscy i skandynawscy politycy będą konformistami, tak jak Minister Sikorski i Premier Tusk.
Takiego ‘rozwodu’ wewnątrz UE nie ma co się obawiać, gdyż:
Nas nie interesuje ani Maroko, ani Ameryka Łacińska, ani fracuska Afryka. Francji i Włoch, czy Hiszpanii nie interesują ani Ukraina, ani Gruzja. Bądźmy tego świadomi.
Sarkozy to taki Napoleonik (bo chyba nie Napoleon)
Obawiam się jednak że ta nowa Rosja jest dość stabilnym tworem i nieprędko upadnie. Innym czynnikiem będzie napewno fakt iż Rosja jest teraz bardzo potrzebna Europie. Rosja to mur przeciw Chinom, dzisiejsza Sarmatia lub Scytia, zajmuje naszą dawniejszą pozycje stabilizatora wschodniego Europy. Naszym celem powinno być teraz raczej wzmocnienie militarne i gospodarcze oraz kulturowe. Rosja romawia tylko z silnymi i pewnymi partnerami. My nie jesteśmy ani silini ani pewni bo w dzisiejszej sytacji nie istnieje nawet cień polskiego “interesu narodowego” w tym co czyni nasz agenturalny rząd. Jesteśmy rozedrganym tworem którym UE czy USA zależnie od partii nagnie do swoich potrzeb, więc nie ma niczego dziwnego w tym że Rosja ustala warunki z mocodawcami naszgo rządu a nie z nami- tak jest prościj i pewniej dla Rosji.