Donald Tusk zaskoczył wszystkich deklaracją o rezygnacji z waluty narodowej za dwa lata. Jeszcze dziesięć miesięcy temu premier zapewniał, że zrobi wszystko, by „proces przechodzenia na wspólną walutę był bezpieczny dla gospodarki i jak najbardziej korzystny dla zwykłych ludzi. Nie będziemy się trzymać żadnej doktryny. (…) Bezpieczeństwo zwykłych obywateli w tym procesie będzie dla nas przykazaniem numer jeden.”. Cóż takiego więc się stało, jakimi to ważnymi studiami pokierował minister Sławomir Nowak, że już dziś, mimo niestabilnej sytuacji w gospodarce światowej, mamy rezygnować z zasadniczego atrybutu suwerenności i ważnego instrumentu kształtowania własnej gospodarki?
Albo mamy tu do czynienia z kompletnie pustą deklaracją, jak słynna kastracja na jeden wieczór (co byłoby wprawdzie niepoważne, ale jednocześnie niegroźne), albo jest to kolejny występ w ramach zabawy w prymusa Europa, co też poważne nie jest, za to groźne bardzo. Wiemy jakie skutki przyniosła ta „strategia” w wypadku zachęcania do separacji Kosowa (bo Polska zamiast zachęcać Europę do namysłu, znalazła się wśród pierwszych chętnych do uznania dyplomatycznego), albo jeszcze bardziej – w wypadku traktatu lizbońskiego, gdzie nie bacząc na możliwy kryzys ratyfikacyjny w Irlandii, Wielkiej Brytanii bądź w Czechach, uruchomiwszy bez namysłu ekspres ratyfikacyjny straciliśmy zarówno możliwość wznowienia polskich postulatów dotyczących reformy Unii, jak i samodzielnej roli w rozwiązywaniu kryzysu wychodzenia z traktatu. O tym głównie będę rozmawiał z ministrem Adamem Szejnfeldem po 16.40 w Tok-FM. Zapraszam.
Taaaak…polityka, a raczej post-polityka, czyli puste deklaracje. Partia, która brzydziła się POPULIZMU Samoobrony, jest jej lustrzanym odbiciem. Tyle że akurat TO odbicie POpulizmu jest lepiej opakowane i dlatego zjadliwe dla każdego WYKSZTAŁCIUCHA. A WYKSZTAŁCIUCH, czyli współczesna elita Polski [taką 'elytę' mamy, jaki poziom edukacji], nie jest w stanie zauważyć, że dostaje ten sam towar (a właściwie gnój), tyle że nie od opalonego kwarcówką trybuna chłopskiego, ale od błękitnych kołnierzyków z rozczohranymi czuprynami głęboko pochylonymi nad telefonami komórkowymi i palcami spoconymi od rytmicznego wbijania w klawiaturę sms-ów z instrukcjami obsługi wykształciuchów.
Czy słowa Kardynała Sodano o RELATYWIZMIE MORALNYM mają jeszcze jakiekolwiek znaczenie???
[ http://www.rp.pl/artykul/190122.html ]
Czy właśnie nie dożyliśmy już czasów, kiedy to RELATYWIZM MORALNY przechodzi do kontrataku, a bronią jego jest m.in. SZANTAŻ POLITYCZNY, tak jak wydaje się to mieć miejsce choćby w przypadku IPN-u???
['Cenckiewicz odchodzi z IPN':
http://www.rp.pl/artykul/2,191321_Cenckiewicz_odchodzi_z_IPN_.html ]
Fidel, ty sobie odpowiedz sam na pytanie, czy nie za dużo czasu siedzisz na necie…
Wolność warunkuje jakieś mozliwości wyboru i ludzie (szcz. młodzi) z tego korzystają.
A że niekiedy ma to wymowę li tylko pogoni za kasą to 2ga sprawa.
Ja tam (wbrew “łacie” którą usiłowali mi co poniektórzy przykleić)staram się autentycznie funkcjonować jako “freelancer”, poszerzać swoje zainteresowania, podrózować, zwiedzać.
Owszem , kasa jest istotna, ale nie powinna warunkować całej aktywności życiowej człowieka…
A coś takiego jak “klasa polityczna” w nowoczasnym społeczeństwie winno być ograniczone do niezbędnego minimum, niestety w pol. warunkach nie do zrealizowania.
Podam dobry przykład w moim mieście jakieś 5 -6 lat temu ograniczono liczbę radnych (o 30%)i co??
I nic, miasto funkcjonuje bez tej administracyjno-urządniczej pijawki!!!
Im więcej walut w Europie tym lepiej. Cyrkulacja waluty a przede wszystkim “walka” o klienta na rynku walut przyczynia się do usprawniania gospodarki i daje realne szanse na stworzenie Europy ojczyzn.
Mechanizm drukowania pieniędzy tzw. fiat niszczy dzis podstawy rynku finansowego USA.
Ron Paul w swoim planie reform domaga się powrotu do czasów gdy Bank Federalny byłby tylk “jednym z” instytucji drukujących waluty.
http://www.ronpaul.com/on-the-issues/fiat-money-inflation-federal-reserve/
@ Art29:
))
Tak, to prawda, trochę za długo siedzę w necie…męczące jest to zajęcie, to prawda, stąd te częste literówki…ale picie piwa przed telewizorem nie sprawia mi już tyle satysfakcji:/// …wolę sączyć jakiegoś Merlota przy necie…na pohybel choćby Jarosławowi K.
Racja, lepsze to niż posiadanie kota (dosłownie i metaforycznie).
Teraz jestem w Pol., ale myślę o wyjeździe do Hol., jak tylko pojawi się wolne miejsce pracy firma do mnie zadzwoni.
Zdążyłem przylecieć do Pol. i dosłownie po tygodniu ogarniał mnie jakiś dsziwny pesymizm, ludzie smutni, wrogo nastawieni (duża część), w tv papież i czarni, załamka…
Tak, z tym euro chyba jednak warto poczekać…
Macie swoją Pallin (w USA), jakieś kombinacje z policją (chciała wywalić z pracy szwagra, bo rozwiódł się z jej siostrą), niepełnoletnia córka w ciąży (niech żyje ciemnogród i brak edukacji sexsualnej).
Ten cały Mc Cain sprawia wrażenie zamordysty i hitlerowca, mam nadzieję, że wygra Obama, duża część “irysów” też jest za nim…
Mr Obama, I hope, so Y will be win!!!!
Najfajniej “koński ryj” załatwiła jedna dziewczyna od feministek “pan ma dwoje dzieci, co pan zrobił z resztą” (a była dyskusja o antykoncepcji), hahahaha.
Wiadomo, nie ma co “brykać” za bardzo, ale jeśli się już śpi z kobietą, to trzeba do tego podejść odpowiedzialnie, z głową, a nie słuchać ciemnoty wciskanej “z różnych ambon i z różnych stron”.
jurek jak to czyta, to chyba musi zażywać persen, hahahahaha
Co jak co Art29 ale angielskiego się w Irlandii nie nauczyłeś więc nie wiem jak z Irlandczykami dogadywałeś. Jak coś piszesz po angielsku to wypadało by sprawdzić czy jest przynajmniej w 50% poprawnie
Irysi mówili, że mnie rozumieją.