Po nowej unijnej polityce wobec Białorusi, w zasadniczym stopniu realizowanej przez rząd PO, nie obiecywałem sobie za dużo. Publicznie oświadczyłem jednak, że jeżeli przyniesie jakąś realną obecność opozycji w białoruskim Parlamencie – to okaże się racjonalna. Białoruska opozycja – po latach izolacji, bez tradycji państwowo-politycznej – nie stanie się od razu alternatywą, ale może się stać propozycją. I na to dobrze byłoby „wyrobić” jej szansę. Nic jednak nie wskazywało na to, że tak będzie. Tyranie zwalnianie więźniów politycznych traktują często jako manifestację siły, ze względów humanitarnych warto to kwitować publiczną aprobatą, ale to za mało, by robić sobie wielkie nadzieje polityczne. Jedyną rękojmią zmian mogła być uczciwa kampania, z zagwarantowaniem opozycji możliwości realnej aktywności wyborczej. Nie było żadnej kampanii, a teraz Łukaszenka nie dopuścił do objęcia mandatu przez żadnego z polityków opozycyjnych. Raz jeszcze się okazało, że wiara w to, że jeśli cała Unia coś robi – to na pewno wie, co robi, jest pozbawiona zarówno politycznych, jak i logicznych podstaw. Oby tylko polityka ta nie doprowadziła do legalizacji zaboru mienia Związku Polaków przez władze łukaszenkowskie. W każdym razie naszych Polaków – skoro zostali zaangażowani w unijny „zwrot polityczny” – nie wolno nam stracić z oczu.
Abstrahując od tekstu Jurka, szkoda, że w ‘Prawicy’(?) RP znajdują się ludzie którzy dotychczas uczestniczyli w rządzeniu Polską lub byli członkami partii władzy. Artur Zawisza zasiadał nawet w…RN u…A.Gudzowatego;)Mieliście panowie swoje 5 minut. ZCHN był w rządzie Suchockiej a teraz “odnowa”:):):)Ja mam gdzieś wszystkie partie, bo to pijawki na organizmie gospodarczym Polski.Czyny, nie słowa.
Pan Jurek po raz kolejny wykazał się romantycznym podejściem do polityki zagranicznej. A to nie przystoi prawicowcowi. Obecnie Łukaszenka jest jedynym gwarantem niepodległości Białorusi, a tamtejsza opozycja jest beznadziejna. Łukaszenka cieszy się poparciem własnego narodu. tak to trudno zrozumieć? Juz kiedyś Austriacy wybrali nieprawomyślnych polityków.
Co do Związku Polaków, to sami są sobie winni. Do czasu objęcia funkcji przewodniczącej tej organizacji przez Andżelikę Borys (ciekawe czyim agentem ona jest), środowiska polskie nie były szykanowane. Działacze polscy i duchowni katoliccy byli zapraszani na święta państwowe. Dopiero działania takich ludzi jak Tusk, Jurek, doprowadziły do kryzysu, a ze Związku Polaków zrobiono główną siłę opozycyjną. To wszystko było w interesie Rosji. Co do Tuska (przedstawiciela partii pruskiej), to zdziwiony nie byłem. Ale działanie Marka Jurka? Niegdyś nazywano takich pożytecznymi idiotami.
Unia Europejska nie została wystrychnięta na dudka, jak to pisze Pan Marek. To naród Białorusi został wystrychnięty na dudka.
@Zulus – kiedys w PRL-u też mielismy “wolne” wybory, tylko że do wyborów mogły startować trzy, no może cztery partie. KPN chciała partycypować w systemie politycznym ale komuna uważała że jest to partia wywrotowa.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_Polski_Niepodleg%C5%82ej
Polacy muszą pamiętać Jałtę i fakt że nie każde wolne wybory są de facto wolne.
Czytałem ten wspis wczoraj, ale opanowałem się i nie odpisywałem…
Spróbuję dzisiaj, nie bez emocji, ale starając się, by nie wzięły góry.
Naisał Pan, że zwalnianie więźniów to manifestacja siły Łukaszenki.
Zapytam więc – skąd jego siła ???
Czy nie bierze się z rzeczywistego poparcia Białorusinów dla swego Baćki ?
Ma Pan rację, że tam panuje zamordyzm, pełna kontrola większości dziedzin życia, ale czy to sprawa, wola większości społeczeństwa (czyli to co według zwolenników demokracji uprawnia do sprawowania rządów) przestaje nagle mieć znaczenie ???
Skąd Pan wie, że to na polecenie Łukaszenki nie dopuszczono żadnego z opozycjonistów do władzy ?
Właściwie mógłby to zrobić (nawet podstawiając jakiegoś ichniegoTW) i z pewnością przyniosłoby mu to korzyść.
Poza tym miałem okazję poznać w Niemczech jednego z opozycjonistów wydalonego za działalność, i na jego przykładzie mogę stwierdzić, że Baćka lepiej będzie zarządzał tym kołchozem niż oni.
Mam wrażenie, że Zulus to lepiej rozumie niż Pan…
Czy był Pan chociaż raz na Białorusi ???
Czy rozmawiał Pan z Polakami ???
Przypomnę jeszcze na koniec, że Łukaszeka chciał wspólnie z Polakami świętować rocznicę urodzin Mickiewicz, lecz z naszej strony zabrakło chęci.
Więc niech Pan przestanie być “Europejczykiem z Jasnogrodu” potępiającym zacofanych i nieoświeconych.
Do tej roli jest zbyt wielu chętnych.
A Pan, mam nadzieję, zechce poznać te sprawy bliżej…
Łukaszenko utrzymuje się przy władzy nie dlatego, że go ludzie wybrali a do tego jeszcze i kochają, ale dlatego, że systm władzy na Białorusi opiera się o sprawne KGB i jej zastępy [ http://www.kgb.by ].
Kiedyś, dawno temu, w Polsce przy władzy utrzymywała się PZPR i to przy pomocy SB. Środki służące sprawowaniu władzy były bardziej NIESMACZNE niż GNÓJ w KOŁCHOZIE. Dlatego dziś większość ówczesnych ELYT chciałaby się od tego GNOJU uwolnić i zamknąć IPN.
A jeśli chodzi o demokrację, to też żałuję, że byli tacy opozycjoniści jak Stefan Niesiołowski…jednak DEMOKRACJA ma to do siebie, że jak komuś SŁOMA Z BUTÓW wystaje, to można o tym otwarcie porozmawiać, nawet jeśli jest Marszałkiem Sejmu, a nie udawać, że gnój z kołchozu jest jakąś perfumą.
Stąd moje pełne poparcie dla DEMOKRACJI na Białorusi, natomiast o tym, jak do tej demokracji należy dochodzić, niech wskaże przede wszystkim białoruska opozycja i niech lepiej żadne europejskie państwo nie waży się rozmawiać z Łukaszenką ponad głowami albo za plecami BIAŁORUSKIEJ OPOZYCJI.
Fidel. Jaka białoruska opozycja. Jeden z moich kolegów był na studiach na styoendium w Mińsku, jakieś 10 lat temu. Potem pojechał jeszcze raz. I do jakich doszedł wniosków? Broń Boże nie dopuszczać opozycji do władzy. taki np. Białoruski Front Narodowy publikował kiedyś mapy tzw. Wielkiej Białorusi (z całym Podlasiem), a taki Milnkiewicz jakiś rok temu spotykał się z wysłannikami Putina (ten wcale nie popiera Łukaszenki-chętnie by go wymienił), poza tymwspierają go mijscowi komuniści.
W polityce zagranicznej powinien panować realizm, liczą się interesy. kto tego nie rozumie, nie powinien być decydentem.
Zachód stał się zakładnikiem własnych zasad, zasad których nie przestrzega w stosunku do Chińskiej R.L. Absolutne odwracanie się plecami od Białorusi to wpychanie jej w ramiona Kremla. Jak powiedział kiedyś A. Milinkiewicz obecnie dla Białorusi ważniejsza jest niepodległość niż demokracja. Poza tym opozycja jeszcze nie dojrzała do rządzenia krajem, a poparcie dla niej (minn. za sprawą aparatu władzy Łukaszenki) nie jest imponujace.
Realia są takie, że obecnie o tym na ile Białoruś jest niezależna od Rosji (poza Kremlem) decyduje bądź co bądź cieszący się znacznym poparciem swoich rodaków Łukaszenka. Moskwa zgodzi się na zamianę Łukaszenki na innego wodza pod warunkiem, że nie będzie on akceptowany przez Zachód. Gdy Kuczma obrał kurs prozachodni, agent Moskwy ujawnił kompromitujące go nagrania.
Nie można organizacji polskich na Białorusi wciągać do polityki. Bóg wie co tam się może jeszcze wydarzyć. Naród ten był i jest rusyfikowany. Pomoc dla Polaków tam mieszkających winna być dyskretna i skuteczna, aby mogli trwać przy polskości. Jak im pomagać najlepiej ich, o to zapytać, wie też pewno Wspólnota Polska. Jak ktoś powiedział R. Sikorski zamiast w przeszłości jeździć po stepach Afganistanu, lepiej, ażeby jeździł po zamieszkałych przez Polaków wsiach Ukrainy i Białorusi. Oficjalne szumne wspieranie i ingerowanie w sprawy Polaków na Białorusi może budzić niepokój u Białorusinów. Nie można nie łączyć szumnego oficjalnego otwarcia cmentarza Orląt Lwowskich z budowanymi na Wołyniu i Podolu pomnikami dla rezunów z UPA i ich wodza Bandery we Lwowie. Jak powiedział jakiś Rosjanin mieszkający tam Polacy są wystraszeni na 200 lat.
Lukaszenka to mniejsze zło. “Nie kierujmy się pierwszym odruchem, on jest zawsze szlachetny” – Talleyrand.
Zgadzam się z wypowiedzią Cyrusa. Liczy się realizm i pragmatyzm.
Realizm i pragmatyzm są NIEWIELE warte. Gdyby tylko od REALIZMU i PRAGMATYZMU zależała historia świata, to NIGDY nie byłoby upadku Muru Berlińskiego….a propos: dziś Niemcy świętują swój ‘Dzień Jedności’…po raz 19-sty…gdyby Helmut Kohl postawił na REALIZM i PRAGMATYZM, to do dziś mielibyśmy dwa państwa niemieckie w Europie.
Zgadzam się natomiast z Cyrusem, iż po Białorusi i Ukrainie należy jeździć, ale przede wszystkim należy stworzyć warunki (w tym także budżet dla uczniów i studentów, i księży, i artystów, etc.), żeby ludzie stamtąd przyjeżdżali do Warszawy, Krakowa, Wrocławia, czy Lublina, a nie do Moskwy, czy St. Petersburga…i należy rozmawiać z nimi także o MARZENIACH a nie tylko REALIZMIE i PRAGMATYZMIE.
Helmut Kohl był realistą. Niemcy zjednoczyły się,gdy ZSRR się sypał. Wybrał optymalny moment. Zgodzili się na to i Sowieci i Amerykanie.
Gdy zjednoczenie Niemiec stało się możliwe, to tego dokonano. Po prostu. To jest realizm. W ogóle niemieccy politycy z tego słyną. Po klęsce w II wojnie Niemcy, krok po kroku, likwidowali jej skutki. Aż do zjednoczenia. Dzisiaj prowadzą politykę mocarstwową, nie licząc się z innymi państwami. Nie rozumiesz chyba pojęcia realizmu. Oczywiście musi być on połączony z dążeniem dla dobra swojej społeczności.
Polacy to jednak masochiści, lubią czcić wielkie klęski narodowe.
Poza tym proponujesz socjalistyczne rozwiązania. Dlaczego chcesz rozdawać nasze pieniądze ludziom ze wschodu?
Zulus, jak wielu Polaków, masz kompleks bycia Polakiem ['Polacy to jednak masochiści']. To po pierwsze.
Po drugie, Niemcy rozdają pieniądze ludziom ze wschodu, z zachodu, południa, północy i dlatego postrzegani są jako mocarstwo. Nie liczą każdej złotówy (tzn. euro), tylko wydają ‘kasę’ na swój wizerunek na świecie.
A po trzecie, i to też dotyczy ‘kasy’, tzw. REALIŚCI w 1989 roku ostrzegali Helmuta Kohla przed kosztami zjednoczenia….i wiesz, co??? NIEMIECCY REALIŚCI mieli rację…zjednoczenie Niemiec kosztowało tyle, ile przewidywali realiści, a nawet więcej [ok. 100 mld. euro rocznie od 1990 roku. Patrz np.: http://www.niemcy-online.pl/aktualnosci/polityka/061217_2c7d064b/ ].
Natomiast Helmut Kohl dążył do zjednoczenia Niemiec BEZ WZGLĘDU NA KOSZTA….a nawet za WSZELKĄ CENĘ!!! Czy tak postępują REALIŚCI??? NIEEEEEE!!! Tak postępują NIEPOPRAWNI MARZYCIELE, którzy nie patrzą na KOSZTA, ale patrzą na cel (‘Licz siły na zamiary, nie zamiar podług sił’).
Helmut Kohl był i jest PRAWDZIWYM MARZYCIELEM a do tego PRAWDZIWYM NIEMIECKIM PATRIOTĄ. I to dzięki NIEMU obecna Republika Federalna Niemiec jest MOCARSTWEM w skali ŚWIATOWEJ…dzięki MARZYCIELOWI i PATRIOCIE!!! Uczmy się od Niemca, Helmuta Kohla, Rodacy!!! Nie wszystko da się przeliczyć na KASĘ, REALIZM i PRAGMATYZM.
I jeszcze jedna mała uwaga:
A priori NIGDY nie wiesz, czy dany moment jest korzystny, czy będą momenty bardziej korzystne. Teraz wiemy, że ZSRR sypał się w 1989. Pamiętaj jednak o jednym: Wówczas, a sam świetnie pamiętam te czasy, NIKT nie przewidywał nie tylko rozwiązania ZSRR, ale przede wszystkim rozwiązania Układu Warszawskiego. Helmut Kohl, gdyby nie poszedł ‘na całość’ (zjednoczenie Niemiec) przy okazji jedynie otwarcia granic przez NRD, to kto wie, czy ZSRR i Układ Warszawski nie istniałyby po dziś dzień (sztuczne utrzymywanie podziału Niemiec doprowadzić mogło do odwrócenia się Niemców Wsch. od idei zjednoczenia. Trzeba było działać szybko i bez względu na koszta. To zrobił Helmut Kohl. Gdyby rządziła SPD, to scenariusz mógł być zupełnie inny)???
Dlatego Kohl był realistą. Też pamiętam te czasy. Nie rozumiem więc,dlaczego w poprzedniej wypowiedzi odmówiłeś Kohloi realizmu i pragmatyzmu. Chyba,że się z tego wycofujesz.
Nie zgadzamy się w ocenie Helmuta Kohla, zulus, i nie tylko dlatego, że zbyt dobrze znam Niemcy.
Ale ja postaram Ci się przybliżyć moją ocenę Kohla jako prawdziwego MARZYCIELA i NIEMIECKIEGO PATRIOTY, a nie realisty i pragmatyka.
Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację:
Ukraina jest państwem 3-narodowościowym, ale z obywatelami żyjącymi w trzech, narodowo połączonych w federację ‘landach’: Polskim, rosyjskim i ukraińskim. ‘Land’ polski ma swoją stolicę we Lwowie. W styczniu roku 2527 dochodzi do rozpadu takiej Ukrainy. Władze polskiego ‘landu’ nie chcą zjednoczenia, wbrew społeczeństwu tego landu. Natomiast w Polsce toczy się dyskusja. Generalnie społeczeństwo jest za zjednoczeniem, dopoki nie rozpoczyna się dyskusja o jego kosztach. Padają argumenty, żeby się nie jednoczyć, bo:
- Tanie państwo tego nie wytrzyma,
- Bo kosztuje to 100 mld pln rocznie,
- Bo gospodarka Polska tego nie wytrzyma najazdu wschodnich Polaków,
- Bo land ‘lwowski’ jest członkiem militarnego bloku z Rosją a do tego połączony jest z Rosją gospodarczo, a my mamy gaz od Rosji,
- Bo bądźmy realistami i nie wkurzajmy Rosji,
- Bo rozwiązanie z dwoma państwami jest bardziej korzystne, a z jednym państwem nie damy radę (mówią specjaliści i profesorowie od ekonomii, banków i innych cudów).
Pytanie za 1000 zeta: Co w takiej sytuacji robi Donald Tusk???
Akurat argument o nie drażnieniu Rosji do mnie nie przemawia. To jest nasz przeciwnik (tak jak Niemcy),gdyż nasze interesy są z nimi rozbieżne. Realizm to nie tylko kasa, gdyż trzeba patrzyć w perspektywie dłuższej,a nie myśleć tylko o następnej kadencji.
Dla realisty liczą się co prawda kwestie taktyczne,ale również strategiczne.
Dla Ciebie Fidel pragmatyk i realista nie może być patriotą? Z Niemcami jako narodem mam często do czynienia,choćby z racji bliskości geograficznej (jestem z lubuskiego).