O ratunek dla hinduskich chrześcijan
W „Naszym Dzienniku” mówię dziś o dramatycznej sytuacji w Indiach, na którą Europa musi reagować – to dla niej kolejny (i zdawałoby się, że „łatwy”) test zdolności do wspólnej polityki zagranicznej. A nawiasem mówiąc – hinduscy chrześcijanie są nie tyle spadkobiercami kolonializmu, co pielgrzymami na drodze, którą szedł Mahatma Gandhi, bo Kościół (jeszcze przed nim i dalej tak jak on) stoi w obronie najbiedniejszych i wykluczonych, pariasów, niedotykalnych. Czynem więc wyraża prawdę wiary o jedności rodzaju ludzkiego, o wspólnej naturze ludzkiej, która sama świadczy o Bogu. Ale dziś my musimy poświadczyć zwykłą ludzką solidarność, która z kolei (w uniwersum wszystko się łączy) pomoże nam samym zachować naszą ludzką godność.
I jeszcze zaproszenie: jutro po 9.05 występuję w Tok FM.
I odwołanie do Gandhiego. rzeczywiście prawdziwy “prawicowiec”
zulusie brak rozumienia tekstu czytanego – rzeczywiście prawdziwy “lewicowiec”
Prawica to polityka realna. W Polsce jest pełno romantyków i fantastów, uważających się za prawicę.
Dzisiejsze Indie są m.in. dziełem Gandhiego
Liczy się efekt,a nie dobre chęci.
Ty zulusie realnie jedynie zapewne piszesz i krzyczysz po forach
Prawica to nie realolitik.
Raczej wiązałbym ten termin z kulturą danego narodu. Polsce taka postawa jest obca.
Realpolitik to termin niemiecki i można go odnieść do historii tego kraju od ponad tysiąca lat: iść po trupach do celu, a jak ktoś stanie na drodze, wdeptać w ziemię.
Z drugiej strony to polskie umiłowanie wolności (i swawoli), pragnienie życia w pokoju i zgodzie, oraz niechęć do rozwiązań siłowych często przechodziło w beztroskie nieliczenie się z realiami.
Antonio. Przez brak poliyków realnych, Polska, choć czasami wygrywała wojny, to przegrywała pokój.
Dlatego nie jestęśmy potęgą, tylko… No właśnie,czym?
Realna polityka jest charakterystyczna dla Zjednoczonego królestwa.
Do Zulusa:
a zatem sojusz ze Stalinem był wyrazem realpolitik ze strony Churchilla?
Realipolitik to dążenie do celu (jakim jest interes własnego państwa) bez oglądania się na koszty jakie ponoszą inni (także sąsiedzi czy nawet sojusznicy).
Polska zmarnowała 20-lecie międzywojenne z powodu rządów junty Piłsudskiego.
Teraz też sporo energii marnujemy, bo od 20 lat nie znaleźliśmy sposobu na zmianę chorego systemu, tak by Państwem rządziło prawo i funkcjonował wolny rynek, lecz wciąż panoszą się związki, korporacje, służby starej i nowej daty a pewnie też ościenne oraz inne mafie, a każda próba naruszenia “układu” kończy się fiaskiem (niekiedy TK daje nam znak komu służy).
Na dłuższą metę, sojusz ze STalinem się nie opłacił. Tak samo jak (to już inna sprawa), zdymisjonowanie MacCartura (pewnie napisałem z błędem) z czasie wojny koreańskiej.
Do arta,jestem obywatelem i mam prawo do krytykowania osób publicznych. Widzę,że mi tego odmawiasz.