Musiałem napisać o dramacie hinduskich chrześcijan, więc nie mogłem włączyć się w dyskusję wokół wyborów białoruskich. Wracam więc dziś do sprawy. Zacznę od zasady generalnej: zasadniczym interesem Polski jest utrwalenie niepodległości państw powstałych po rozpadzie Związku Sowieckiego. Szerzej zresztą napisałem o tym w „Naszym Dzienniku”, w odniesieniu do sprawy gruzińskiej, w artykule, który sygnalizowałem w jednym z wrześniowych wpisów. To kwestia racji stanu, nie marzeń. Mamy nową sytuację geopolityczną – te państwa są, ich trwałość i charakter to kwestie otwarte, więc właśnie dlatego – polityczne. Kto tego nie widzi w ogóle nie powinien wypowiadać się na temat realizmu. Chyba, że chodzi o surrealizm polityczny: realizm niezależny od rzeczywistości.  

Pisze zulus – „Łukaszenka cieszy się poparciem własnego narodu. Tak to trudno zrozumieć? Już kiedyś Austriacy wybrali nieprawomyślnych polityków.”  Słusznie, Łukaszenka prawdopodobnie by wygrał również wolne wybory. Żadne jednak „poparcie własnego narodu” nie stanowi mandatu do eliminacji opozycji. Białoruska opozycja jest zaś szansą na zbudowanie białoruskiej tożsamości, co stanowi warunek konieczny autentycznego charakteru państwowości białoruskiej. Dobrze, że przypomniał Pan Austrię (choć chyba chodzi Panu o Haidera). Jednak jako historyk ma Pan pamięć dłuższą i wie Pan zapewne, że siedemdziesiąt lat temu Austria była państwem o nieokreślonej tożsamości, jego likwidacja była zgodna z wolą większości jego mieszkańców („tak trudno to zrozumieć?), ale jego trwałość była koniecznym elementem bezpieczeństwa środkowej i całej Europy. 

Pyta mnie Antonio – czy choć raz byłem na Białorusi? W ciągu ostatnich kilku lat byłem tam trzy raz, choć przyznam – ostatni raz bodaj trzy lata temu. Już wtedy widziałem w Mińsku ponad jedną trzecią prywatnych szyldów po białorusku – tylko tyle? aż tyle? Po prostu – kraj na cywilizacyjnym rozdrożu.

Moich polemistów zachęcam do spokojnej, powtórnej lektury wpisu. Przypomnę więc raz jeszcze – publicznie oświadczyłem, że jeżeli poparcie Polski dla nowej polityki Unii wobec Białorusi przyniesie jakąś realną obecność opozycji w białoruskim Parlamencie – to okaże się racjonalne. Nie przyniosło, więc za racjonalne go nie uważam; kropka.

Wieczorem zapraszam na mój wywiad do TV Trwam, o godz. 21.40.