Muszę poświęcić jeden wpis zulusowi, choć jest komentatorem chwiejnym. Chwiejnym, a momentami zawianym, bo pod wypływem jednego złoszczącego go  słowa, jednego niemiłego nazwiska – traci zupełnie zdolność percepcji i równowagę sądu. Oczywiście, cholerycy są wśród nas i należy bronić ich miejsca w społeczeństwie. Ale, niestety, uleganie takim cholerycznym nastrojom prowadzi zupełnie do utraty kontaktu z rzeczywistością. Bo traktowanie jako jedynie istotnych słów, albo skojarzeń, które wywołują – a  całej rzeczywistości jako mało ciekawej – świadczy o idealizmie, nie o realizmie. Szczególnie niebezpieczne jest to w wypadku historyka, bo historia opiera się w znacznie większym stopniu na faktach, niż na spekulacji – w każdym razie ta druga musi mieć za punkt wyjścia fakty, a nie wyobraźnię.

Zulus się zastanawia nad moimi poglądami: jestem ciekaw jakie miał stanowisko w sprawie wejścia Polski do UE, czy w trakcie zaatakowania Jugosławii”. Zulus na temat mojej działalności politycznej ma bardzo kategoryczne poglądy, więc powinien ją znać, a jak chce wiedzieć – niech sięgnie do „Christianitas” albo do mojej książki „Reakcja jest objawem życia”. I niech weryfikuje biogramy, to dowie się na przykład, że nigdy nie byłem politykiem AWS. Niestety, zulus jest potwierdzeniem faktu, że za prawicową retoryką kryje się nierzadko stanowisko mieszczące się najzupełniej w populistyczno-liberalnym paradygmacie: żyjemy w czasach post-historycznych, po co traktować politykę poważnie, skoro (powie populista) dziś nie ma polityki – jest tylko PR. PR? Dla jednych propaganda, dla innych – pretensje i roszczenia.

Ok. 21.30 dziś występuję w TVN-24.