Jest czas zwycięstw i czas oporu. Taka jest natura życia. Myślałem o tym w ciągu weekendu. W sobotę najpierw uczestniczyłem w sesji IPN na temat „nurtu narodowego opozycji demokratycznej”. Słuchałem referatów o naszej działalności w Ruchu Młodej Polski i w studenckim Związku Pro Patria. Istotnie, zarówno uczestniczyliśmy w oporze antykomunistycznym, jak i przygotowywaliśmy przyszłość, odbudowując prawicę – na (ówczesne) dziś, by pracować dla niepodległości i dla Polski katolickiej, jak i na jutro – by prawica rekonstruowana prawie od podstaw stała się realnym czynnikiem polityki polskiej. W dyskusji panelowej (uczestniczyli również Paweł Milcarek, Antoni Macierewicz i Krzysztof Kawęcki) profesor Maciej Giertych tłumaczył, że trzydzieści lat temu należało się troszczyć, żeby przez opozycję nie oddziaływały na Polskę (przeciwne Związkowi Sowieckiemu) czynniki zagraniczne. Tymi obawami tłumaczył swoją ówczesną politykę. Ja mówiłem, że należało się troszczyć, żeby przede wszystkim polityka polska, a w niej prawica, była, by wykorzystać szansę zmian dla Polski.
Wieczorem miałem okazję rozmawiać z profesorem Miguelem Ayuso, najważniejszym dziś autorytetem intelektualnym hiszpańskiej prawicy katolickiej. Don Miguel mówił o barierach rozwoju prawicy katolickiej u nich – my po prawie dwudziestu latach niepodległości jesteśmy zupełnie gdzie indziej.
A w niedzielę byliśmy na warszawskiej prymicji ks. Grzegorza Śniadocha IBP, pierwszego polskiego kapłana wyświęconego w tradycjonalistycznym Instytucie Dobrego Pasterza. Kościół Świętego Benona był pełen. Duchowieństwo w prezbiterium bez wyjątku młode. Jak mówił Jan Paweł II w Sejmie: „Ale nam się wydarzyło!”
Po 21.00 (poniedziałek) występuję w TVN-24.
Przynam, iż ten wpis Pan Marszałka, zresztą po dość długim milczeniu, mnie osobiście zaniepokoił. Otóż okazuje się, iż Pan Marszałek wspominał na sesji IPN-u, jak to “przygotowywaliśmy przyszłość, odbudowując prawicę – na (ówczesne) dziś, by pracować dla niepodległości i dla Polski katolickiej”.
Ostatnio mi się wydawało, ale to może jedynie moje ‘życzeniowe myślenie’, iż Pan Marszałek walczy(-ył) o Polskę opartą na wartościach, tradycji, historii, rodzinie. Przypomnę, iż Polska tradycja to tradycja TOLERANCJI. Stąd spodziewałbym się raczej walki o Polskę ekumeniczną, ale nie katolicką.
Zarzucał Pan Jarosławowi Kaczyńskiemu, o ile mnie pamięć nie myli, iż w PiS-ie zabrakło miejsca i dla Pana, i dla przedstawicieli innych nurtów prawicy. Wygląda na to, iż w Prawicy RP zabraknie tego miejsca, tak jak w PiS-ie, dla innych nurtów, a szczególnie dla nie-katolików???
Wydaje mi się, Panie Marszałku, iż stara się Pan być ‘bardziej papieski od Papieża’. Kościół katolicki Pana najwyraźniej ignoruje (przypominam kwestię konferencji w Krakowie, na którą Pana nawet nie zaproszono: http://www.kosciol-europa.org.pl ). Czyżby był Pan zbyt RADYKALNY, jak na wyobrażenie polskiego Kk??? Zbyt ‘katolicki’???
O wartości, w które Pan wierzy, zarówno w polityce i w życiu publicznym można walczyć bez determinacji budowania KATOLICKIEGO RAJU na polskiej ziemi. Zdaje Pan sobie zapewne sprawę, iż na TYM ŚWIECIE kompletnie NIC nie jest doskonałe i nigdy nie będzie??? Dlatego KATOLICKIEGO RAJU nie da się zbudować ani na polskiej, ani na watykańskiej ziemi. Można jednak walczyć o ograniczenie na tym świecie patologii takich jak: pornografia, prostytucja, pedofilia, aborcja, relatiwyzm, nieprawda, brak odpowiedzialności, hedonizm, alkoholizm, narkotyki, itp. Mam nadzieję, iż w imię wyznawanych przez Pana wartości, Prawica RP (i ludzie z nią związani) zajmie się polityką i realizacją pewnych celów społeczno-gospodarczych, w tym ograniczaniem w/w patologii, a nie budowaniem POLSKI KATOLICKIEJ. Proszę NIE WYRĘCZAĆ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO! Niech Kościół(-oły) robi(-ą) swoje a politycy swoje.
I tak na koniec: Ponieważ Kościół katolicki nie miesza się do polityki sensu stricte i, dzięki Bogu, nie popiera nie tylko bezwzględnie i bezmyślnie, ale także publicznie, żadnej partii politycznej, więc niech partie polityczne nie WYRĘCZAJĄ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO w jego misji, bo i tak jest to raczej NIEPORZĄDANE przez sam Kk. Tego też życzę i Panu, i Prawicy RP.
ad “fidel: 29 października 2008 @ 00:59″
1. Nie ma sprzeczności między katolickością a właściwie pojętą tolerancją. Reguła “cuius regio eius religio” to wynalazek protestancki o korzeniach bizantyńskich. Z pewnością nie o to chodzi Panu Marszałkowi. Katolicyzm w wymiarze społecznym to zaangażowanie na rzecz respektowania prawa naturalnego, w tym także odrzucenie przymusu w sprawach religii.
2. Popieranie “ekumenizmu” byłoby przejęciem masońskiej ideologii relatywistycznej, sprzecznej nie tylko z katolicyzmem lecz także ze zdrowym rozsądkiem, jako że eliminującej z założenia kwestię prawdziwości, czyli istnienie i poznawalność prawdy. Do czego to prowadzi, ilustruje historia zarówno rewulucji masońskiej z 1789 jak i bolszewickiej z 1917 r.
3. Fakt, że Pan Marszałek jest tak a nie inaczej traktowany przez znaczne kręgi wierchuszki “kościelnej”, świadczy nie tylko o uprzedzeniach wobec zwolenników tradycji liturgicznej generalnie, lecz przede wszystkim o stanie duchowym tej wierchuszki, która poddawszy się ideologii “ekumenicznej” równocześnie sama jej zaprzecza, starając się nie dopuszczać do głosu tych, którzy mają inne od niej zdanie czy upodobania. Benedykt XVI nazwał to “”dyktaturą relatywizmu”.
4. Ciekawe, jakim prawem “fidel” utożsamia tę wierchuszkę z “Kościołem katolickim”. Jest to nieporozumienie, a nawet uzurpacja nie tylko fałszywa teologicznie, lecz także socjologicznie. Jak łatwo zauważyć i wykazać, Pan Marszałek pełniej reprezentuje naukę Kościoła niż wielu przedstawicieli owej wierchuszki, mimo że wielu z nich okupuje ważne i wysokie stanowiska. Nic dziwnego, że jest dla niej niepożądane, gdy katolik świecki jednoznacznie przerasta ich w tym, co powinno być ich właściwym zadaniem. Nie chodzi o “wyręczanie”, lecz o misję właściwą każdemu katolikowi na mocy sakramentu Chrztu św., o czym tak usilnie przypomniał Sobór Watykański II. Jest zdumiewające, że piewcy “soborowości” są tak skrajnie “przedsoborowi”, gdy jest im to wygodne.
@ sacdjo:
Przeczytałem i własnym oczom nie wierzę…prawdopodobnie wynika to z mojej zbyt prostej konstrukcji, ale to co kolega/koleżanka napisał(a) wygląda mi na jakaś rewolucję w Kościele katolickim.
Powiem tak: Wartości reprezentowane przez Kościół katolicki (czy też Marszałka Jurka) są wartościami podzielanymi także przez inne wspólnoty religijne. Realizowanie ich w sferze publicznej (społecznej) nie musi oznaczać budowanie Polski ‘przymiotnikowej’, czyli Polski ludowej, laickiej, świeckiej, katolickiej, protestanckiej, czy muzułmańskiej.
I dodam, iż działalność polityczna nie jest działalnością misyjną – działalnością misyjną niech się lepiej zajmuje czy to Kościół katolicki, czy to gmina żydowska, itp.
Nie znaczy to, że w polityce nie ma miejsca na wartości. Owszem jest i jest , moim zdaniem, tego miejsca dużo więcej niż na nihilizm.
Trzeba jednak uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Marszałek Jurek kojarzony jest właśnie z tą umiejętnością. I to właściwie dobrze by było zmienić. Na marginesie chciałbym zauważyć, iż ateiści w polityce nie idą do wyborów z hasłami budowy X-landii ateistycznej. Ci którzy to robią, uważani są wszędzie za ekstremistów.