Święci Sylwestrzy to dobrzy patroni końca roku. I święty papież Sylwester – pierwszy papież wybrany w czasach wolności Kościoła, gdy przesilały się czasy między pierwotnym Kościołem męczenników a Cesarstwem chrześcijańskim, i Sylwester II, papież pierwszego Millenium, gdy kończyły się czasy nadziei na uniwersalne Imperium chrześcijańskie, a budziła się Europa narodów. 

Nigdy nie wiemy, jaki będzie następny rok, ale trzeba podziękować za dobrodziejstwa mijającego. Na poprzedniego Sylwestra pisałem, że przyjęcie lizbońskiego Traktatu jest kwestią otwartą, szczególnie w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Czechach i apelowałem, by rząd chociaż spokojnie [poczekał] na rozwój debaty w innych krajach. Niestety, rząd czekać nie chciał, opozycja również. Jednak gdy przypomnimy sobie nastrój jeszcze dziesięć miesięcy temu, powszechny consensus polityczny wokół „lizbońskiego” sukcesu – nic nie wskazywało, że już po paru tygodniach, po kampanii Prawicy Rzeczypospolitej przypominającej odpowiedzialność opozycji i po burzliwie przyjętej ustawie ratyfikacyjnej – ratyfikacja utkwi w martwym punkcie. Walczyliśmy o to, demaskując próby zwekslowania debaty o traktacie w spór o procedurę jego przyjęcia, i dzięki temu wspólnie z Czechami i Irlandią jesteśmy wśród krajów, które odmawiają poparcia Lizbonie – traktatowi, który miał rozszerzyć władzę Unii bez żadnych dowodów większej solidarności, z demonstracyjnym lekceważeniem chrześcijaństwa i degradacją pozycji naszego kraju. 

Tak samo w sprawie euro – jest już pewne, że w tej kadencji Parlamentu nie dojdzie do likwidacji waluty narodowej, a opozycja do wyborów będzie musiała pójść pod hasłami obrony narodowego pieniądza. I tak długo, jak długo Polacy zapewniać będą w Sejmie obecność157 posłów broniących polskiej waluty – zachowamy ten instrument politycznej suwerenności. W tej sprawie pomogła nasza kampania prawdy, ale rządowi otworzył też wyobraźnię międzynarodowy kryzys. To nie jedyne chmury na horyzoncie. W Parlamencie Europejskim padają coraz dalej idące pomysły dechrystianizacyjne, z rezolucją wzywającą do represji wobec przywódców religijnych i politycznych, broniących chrześcijańskiej i naturalnej etyki seksualnej. A żeby nie zapomnieć o naszej odpowiedzialności, nie można w tym miejscu nie wspomnieć o polskiej hańbie tego roku – „sprawie Agaty” i jej dziecka, zaszczutego przez „Gazetę Wyborczą”, przy akceptacji rządu i bierności opozycji. 

Życie toczy się dalej i na każdym kroku potwierdza znaczenie naszej wolności. Idźmy więc naprzód, tak jak wzywa nas Benedykt XVI, ufni w Bogu i w siły, które nam daje. Tego życzę na Nowy Rok Wszystkim Przyjaciołom i Czytelnikom tego bloga.