Postulat wzmocnienia potencjału narodowego nie budzi żadnych kontrowersji na planie ekonomicznym. Często jest do niego redukowany. Choć w podejściu ekonomistycznym kryją się wewnętrzne sprzeczności – szczególnie między państwem opiekuńczym, konsumpcją i rozwojem. Polska potrzebuje zarówno długiego okresu wzrostu gospodarczego, jak i zmiany naszej struktury społecznej – w kierunku wzmocnienia przedsiębiorczości i upowszechnienia własności. Bez zwiększenia ilości przedsiębiorstw, ułatwienia inwestycji i uczciwej kumulacji majątku nasz wzrost nie będzie miał trwałych podstaw. Kraj również nie będzie miał siły magnetycznej, zatrzymującej młodych i przedsiębiorczych ludzi przed pokusą wyjazdu na stałe. Jednak potencjał narodowy to nie tylko gospodarka – to również potencjał demograficzny, kulturowy i moralny. Dopiero suma tych czynników stanowi o sile państwa, wyrażającej się w pozycji politycznej i militarnej. Suma, a raczej iloczyn – bo brak któregokolwiek z tych czynników nie może być skompensowany przez inne; gdy równy jest zeru – sprowadza do zera siłę całości.
Struktura demograficzna wpływa dziś na proces pokojowy w Irlandii Północnej, na politykę Niemiec i Francji wobec świata Islamu, czy wreszcie na ustrój Unii Europejskiej. Przekonaliśmy się o tym podczas swoich negocjacji. Jednak zrozumienie znaczenia to jedno, a podjęcie odpowiedzialności to drugie. Dziś Polska ma najsłabszy przyrost ludności w całej Europie. Na przeciętne cztery Polki w wieku macierzyńskim przypada tylko pięcioro dzieci, i co więcej – na ogół większość z nich rodzi jedna kobieta. Mimo to jej rodzina jest obłożona ogromnymi podatkami (najczęściej „niewidzialnymi”, bo pośrednimi), a ona sama nie doświadcza ze strony państwa prawie żadnych oznak uznania dla wartości swego macierzyństwa.
Więcej w aktualnym numerze „Niedzieli”, we wspólnym artykule Mariana Piłki i moim.
Panie Marszłku to wszystko prawda, ale aby to wszystko się zaczęło to trzeba mieć władzę, aby móc mieć wpływ na pewne decyzje. Myślę że dojrzewa czas aby pomyśleć o zjednoczeniu prawicy przynajmniej tych ugrupowań które są najbliżej pańskich poglądów.
Ze spraw demograficznych, ciągle nie załatwiona jest sprawa repatriacji Polaków z Kazachstanu, ich sąsiedzi Niemcy nadwołżańscy już dawno dołączyli do swoich.
Mądrze …
Proponowałbym zaatakować VAT – podatek najbardziej wrogi rodzinie.
Najlepiej byłopby go znieść, niestety nie w UE, gdzie minimalna stawka wynosi 15 % .
W takim razie może niechaj taka będzie stawka w Polsce
Małe sprostowanie, Polska ma chyba najsłabszą dzietność w Europie (1.2-1,3) a przyrost tylko dzięki naszym płodnym matkom i babciom mamy bliski zeru, ale to do czasu.
Polecam artykuł w ND J. M. Jackowskiego o książce Pana Marszałka “Dysydent w państwie POPIS”
“Trzymaj się rzeczy a słowa przyjdą same”
Ad. Cyrus,
jeśli chodzi o Polaków z Kazachstanu i innych potomków naszych rodaków, to jest to sprawa honoru Rzeczypospolitej (a nie zaś zabieganie o powrót “londyńczyków”.)
II RP nie potrafiła ich obronić i powinna ich potomkom dać możliwość powrotu.
Tylko trzeba to zrobić z głową.
Większość nie mówi po polsku i czuje się słabo związana z krajem swoich przodków.
Niemcy też mieli swego czasu problem z integracją, więc warto przyjrzeć się temu i nauczyć na cudzych błędach.
Najważniejszą przyczyną niżu demograficznego i demoralizacji są obowiązkowe ubezpieczenia społeczne. Pensje młodych ludzi, którzy są w wieku rozrodczym są obłożone ogromną w sumie prawie 50-procentową składką, dochodzą do tego jeszcze podatek dochodowy i VAT. Jest drożyzna i każde dziecko oznacza dla małżonków wyraźne obniżenie poziomu życia. Posiadanie dużej ilości dzieci straciło przez ubezpieczenie emerytalne sens ekonomiczny. Dawniej to dzieci były zabezpieczeniem rodziców na starość – im więcej było dzieci tym lepsze było to zabezpieczenie, liczne dzieci były średnio pomocą dla rodziców mniej obciążone. Obecnie dzieci nie pomagają rodzicom bo rodzice dostają emeryturę i tej pomocy nie potrzebują, a dzieci “cienko przędą”. Zerwanie więzów międzypokoleniowych w rodzinie nie służy moralności.
Panie Marszałku, z pewnością Pan wie, iż jednym z państw o największym obecnie przyroście naturalnym w Europie jest Francja. Nie jest to jedynie efektem dużej liczby dzieci w rodzinach muzułmańskich, aczkolwiek powtórka z casusu Kosowa jest możliwa, ale głównie z rodzaju uregulowań socjalnych chroniących kobiety decydujące się na macierzyństwo i ich rodziny.
Nie wiem, czy rozwiązania z Francji są rozwiązaniami idealnymi i czy nie ma rozwiązań lepszych??? Lepszych tzn. takich, które usatysfakcjonują i matki, i ich pracodawców, i ich rodziny, i ich dzieci, czyli generalnie….niemalże WSZYSTKICH.
Jestem natomiast przekonany, iż Prawica RP powinna swoim SZTANDAROWYM HASŁEM uczynić szukanie i wdrażanie takich rozwiązań społecznych, które spowodują, iż posiadanie rodziny, a szczególnie decyzja o posiadaniu dzieci, nie będzie przeszkodą ani w studiowaniu, ani w karierze zawodowej, ani w rozwoju osobistym, itp.
To właśnie PRAWICA powinna być awangardą w promowaniu zachowań pro-społecznych, czy pro-obywatelskich, a nie partie lewackie czerpiące, jak to ma miejsce także w Europie Zach., z tradycji marksistowsko-bolszewickiej.
W wypowiedzi pojawily sie pewne niescislosci, a moze raczej bledy:
- “Choć w podejściu ekonomistycznym kryją się wewnętrzne sprzeczności – szczególnie między państwem opiekuńczym, konsumpcją i rozwojem.”
Nieprawda. “Panstwo opiekuncze” jest podejsciem socjalistycznym, oderwanym od podstaw ekonomii, a ponadto dystopijnym (NIE utopijnym, gdyz nawet juz podstawy czysto teoretyczne sa falszywe i szkodliwe) i zagrazajacym rozwojowi cywilizacji.
- “Jednak potencjał narodowy to nie tylko gospodarka – to również potencjał demograficzny, kulturowy i moralny.”
Nieprawda. Potencjal gospodarczy implikuje, niesie za sobia, potencjal demograficzny, kulturowy i moralny — gdyz zwieksza chec do zakladania rodzin, przyciaga wyksztalconych pracownikow (rodzimych i nie — imigracja moze byc w tym wieku potrzebna do rozwoju — z tymze “panstwo opiekuncze” przyciaga nastawionych roszczeniowo nierobow, zas panstwo wolnorynkowe przyciaga cennych przedsiebiorcow), poprawa warunkow materialnych pozawala na zainteresowanie literatura, sztuka, rozwoj mecenatu, a takze kultywowanie zasad etycznych na wyzszym poziomie (w desperackiej biedzie praktycznie nie ma na to szans — wystarczy spojrzec na desperacko biedne obszary Afryki pograzone w wojnach i krzywdzie ludzkiej).
Pozdrawiam.
Ad Matt.
Czyli byt określa świadomość ???
Antonio:
Przyznam, iz nie rozumiem tego okreslenia.
Jesli jednak mialoby znaczyc pewien determinizm zwiazany ze srodowiskiem danej osoby, to nie, gdyz indywidualna jednostka zawsze moze przeciwstawic sie okolicznosciom, “walczyc.” Zalezy to od charakteru danej osoby, sily woli, etc.
Z tymze “walka” moze byc latwiejsza lub prostsza. I niektore czynniki faktycznie biora sie z sytuacji materialnej, lub przynajmniej mamy doczynienia z pozytywnym feedbackiem — na przyklad “wychowanie” i “wyksztalcenie” danej osoby bardzo zaleza od sytuacji materialnej (prywatna szkola chrzescijanska bywa drozsza od panstwowej “publicznej”).
Mam nadzieje, ze udalo mi sie wyjasnic stanowisko; nie jestem filozofem (co widac wyzej), wiec uzywanie terminow bez scislej i jednoznacznej definicji w rodzaju “byt” i “swiadomosc” nie jest moja specjalnoscia
ad “Antonio: 4 stycznia 2009 @ 09:30″
Nader słuszna uwaga. Ekonomia bez moralności jest jak nóż w ręku dziecka: łatwo może sobie i innym krzywdę zrobić. Z drugiej strony same zakazy i nakazy zredukowałyby dziecko do automatu i przez to utrudniłyby jego rozwój oraz twórczy wkład w życie społeczności. Jak w każdym żywym organiźmie, nie można w życiu społecznym odseparować poszczególnych dziedzin, tzn. ekonomii od kultury, polityki, religii itd. Jak harmonijne współdziałanie składników daje wynik znacznie większy od sumy ich składników, tak tym bardziej wyłączenie któregoś z nich powoduje dla całości szkodę dużo większą niż wymierna tegoż wartość.
Np. w sprawie demografii są bardzo proste środki w postaci polityki podatkowej i socjalnej, czyli odciążenie rodzin i wspieranie dzietności, tzn. uznanie faktu, że – przynajmniej w obecnym systemie – młode pokolenie będzie kiedyś musiało pracować na całe społeczeństwo, nie tylko na swoich rodziców. Oczywiście należy też rozważyć sam system, tzn. czy liczenie na państwo – tzn. państwowe emerytury i świadczenia społeczne – nie powinno być zrewidowane. Nie może to jednak oznaczać, że ci, którzy kosztem własnej rodziny przez całe życie łożyli na system państwowo-socjalny, na starość mają być zdani tylko na własne dzieci. Byłoby to następne oszustwo. Trzeba także wziąć pod uwagę, że – jak życie uczy – dzieci mogą czy to okazać się niewdzięczne nie wywiązując się ze swoich obowiązków wobec rodziców, czy też mogą nie być ku temu w stanie (własna choroba, przedwczesna śmierć). Tak więc nie obejdzie się zupełnie bez państwowego systemu socjalnego. Ten jednak nie powinien być wymierzony przeciwko naturalnym więzom społecznym jak rodzina czy osobistej odpowiedzialności i przedsiębiorczości, lecz być ich stymulantem i uzupełnieniem.
Ad 12:
- “Ekonomia bez moralnosci jest jak nóz w reku dziecka: latwo moze sobie i innym krzywde zrobic.”
To zdanie pozbawione jest znaczenia/sensu. Rownie dobrze mozna powiedziec “fizyka bez moralnosci jest jak noz w reku dziecka”, albo “grawitacja bez usmiechu jest jak noz w reku dziecka”; ekonomia to zbior praw naturalnych rzadzacych gospodarka — podobnie jak grawitacja, pole elektromagnetyczne, swiatlo, ekonomia nie jest “dobra” ani “zla”, lecz po prostu jest. Moze miales na mysli “gospodarka bez moralnosci…”? Wtedy sie zgadzam — i natychmiast wychodzi, iz interwencja w gospodarke jest niemoralna — w przypadku moralnosci chrzescijanskiej jest tak dlatego gdyz bezposrednio atakuje 10 przykazan (nie bedziesz kradl, nie bedziesz zabijal, nie bedziesz pozadal…ani zadnej rzeczy ktora jego jest, etc.). Nie ma moralnego uzasadnienia dla interwencji w gospodarke — jesli popierasz interwencje, to odrzucasz moralnosc i stawiasz sie poza chrzescijanstwem. Podobnie jak faszysci, potepieni przez Pius XI, oddajacy poganskia czesc dla panstwa, postawionego w miejsca Boga.
- “Jak w kazdym zywym organizmie, nie mozna w zyciu spolecznym odseparowac poszczególnych dziedzin, tzn. ekonomii od kultury, polityki, religii itd.”
To oczywista prawda, o ile nie truizm. Tak samo w zyciu nie mozna odseparowac chemii od fizyki, etc. Nie chodzi tu o zadne “harmonijne wspoldzialanie skladnikow” ale o to, iz prawa naturalne sa wieczne, nienaruszalne i po prostu sa — niezaleznie od widzimisie aroganckiego czlowieka, ktory czasem chcialby o tych prawach zapomniec i wprowadzic wynaturzenia w rodzaju “ubezpieczen spolecznych.”
Co do demografii — tutaj wystarczy obnizenie podatkow dla _CALEGO_ spoleczenstwa i postawienie na silny wzrost gospodarczy (odrzucajac zarazem socjalistyczne brednie o regulacji i “stabilnym wzroscie”), a Polacy spokojni o przyszlosc beda zakladac rodziny i jeszcze beda sie zjezdzac imigranci z zagranicy, by budowac silna Polske w przyszlosci.
“Polityka socjalna” jest wylacznie zla (i, jak wyzej okreslilem, niemoralna) i moglaby sciagnac nastawionych roszczeniowo nierobow oraz rozwinac takie postawy w spoleczenstwie oslabiajac pozycje Polski — tego nie chcemy.
- “Nie moze to jednak oznaczac, ze ci, którzy kosztem wlasnej rodziny przez cale zycie lozyli na system panstwowo-socjalny, na starosc maja byc zdani tylko na wlasne dzieci.”
Z tym wydaje mi sie, ze sie zgadzam — system nalezy zamknac w sposob uporzadkowany, zamykajac dojscie nowych generacji i plynnie przenoszac odpowiedzialnosc fiskalna na reszte podatnikow (czyli “budzet”) az do wygasniecia swiadczen w stosunku do osob pozostajacych w systemie. Nie jest to wyjscie idealne, mozna jeszcze pomyslec o wykorzystaniu dochodow panstwa (n.p. z prywatyzacji — o ile jeszcze pozostaly znaczace), ale na to bedzie czas.
- “Byloby to nastepne oszustwo. Trzeba takze wziac pod uwage, ze – jak zycie uczy – dzieci moga czy to okazac sie niewdzieczne nie wywiazujac sie ze swoich obowiazków wobec rodziców, czy tez moga nie byc ku temu w stanie (wlasna choroba, przedwczesna smierc). Tak wiec nie obejdzie sie zupelnie bez panstwowego systemu socjalnego.”
Bledna konkluzja. Nie obedzie sie bez prywatnej dobroczynnosci (w tym waznej roli dla Kosciola i organizacji religijnych) a takze pomocy rodzinnej. System panstwowy jest z definicji “wymierzony przeciwko naturalnym wiezom spolecznym jak rodzina czy osobistej odpowiedzialnosci i przedsiebiorczosci.”
Jak patrzę na takich kolesi jak MJ to jestem za skrobankami.
Szanowny Panie Marszałku,
Silna Polska to postulat tak wielopłaszczyznowy, że trudno o wszystkim powiedzieć w kilku zdaniach. Pan to już wielokrotnie bardzo dobrze zdefiniowywał. Bez silnej polskiej rodziny nie bedzie silnej Polski – to jasne ! Ale mmimo to warto przypomniec najistotniejsze 4 elementy budowania silnej Polski (określone kiedyś znakomicie przez Ojca Tadeusza Rydzyka):
1. Informacja – poprzez wolne polskie media (na razie nie jest z tym dobrze: jedno ogólnopolskie Radio Maryja, TV Trwam i kilka tytułów prasowych przy miażdżącej sile ateistycznych mediów publicznych i pornograficznych mediów komercyjnych),
2. Formacja – potrzebujemy ludzi sumienia, a kto poprowadzi wychowanie i edukację młodzieży w duchu czystosci serca i umiłowania ojczyzny ?
3. Organizacja – konieczne jest sprawne zorganizownie się Polaków, dla idei budowania silnej Polski (przykład z historii – organizacje Wielkopolan pod zaborem Pruskim.
4. Akcja – Stworzenie Ekonomicznego Programu Budowy Silnej Polskiej Rodziny. Programu bezpieczenstwa energetycznego Polski (geotermia i inne kierunki). Konieczny jest Narodowy Program Rozwoju Przemysłu i Rolnictwa w oparciu o własne zasoby naturalne i potencjał ludzki.
.. i wiele, wile innych inicjatyw.
A tak na marginesie: czy Polski nie stać na płacnie wynagrodzenia dla “niepracujacej” matki wychowujacej troje i wiecej dzieci !??? Przecież to żadna łaska Panstwa, zeby kobiecie harującej w domu przy dzieciach i rodzinie godziwie zapłacić za “przymnożenie” przyszłych podatników !!!
Mysle , że to rozwiazanie w ciagu 3-5 lat załatwiłoby problem demograficznego niżu w Polsce.
Z wyrazmi uznania i szacunku
Robert
@ Art29:
Jak patrzę na takich kolesi jak Art29 to widzę, że Bóg jest Wielki i Miłosierny, a do tego nieograniczony w sile swej kratywności i za to Boga podziwiam. Otóż ja takiego debilnego PLASTIKA jak Art29 to z pewnością bym nie wymyślił, że o miłosierdziu nie wspomnę.
Ad. Antonio
Wszelkie manipulacje przy podatku VAT wymagają zgody Komisji Europejskiej – utraciliśmy część suwerenności.
Podatek VAT jest obecnie głównym źródłem dochodów budżetu państwa, przed podatkami dochodowymi od osób prawnych i fizycznych.
Konstrukcja podatku VAT sprawia, że jest on obojętny kosztowo dla przedsiębiorców, gdyż w końcowym efekcie jego koszt jest przenoszony na ostatecznego zwykłego konsumenta.
Stąd lobby biznesowe zabiega, aby zmniejszać podatki dochodowe, które zabierają część zysków przedsiębiorcom.
Wynikiem tego jest obniżanie stopy podatków dochodowych, np podatek dochodowy od osób prawnych zmalał z 40% w latach 90-tych do obecnych 19%. Zmalał także podatek dochodowy od osób fizycznych (również prowadzących działalność gospodarczą).
Natomiasta ciągle skracana jest lista towarów i usług zwolnionych z podatku VAT lub mających obniżoną stawkę.
Gdyby można było objąć zwolnieniem z VAT wyroby/towary niezbędne przy wychowywaniu dzieci, byłby to prosty, niebiurokratyczny mechanizm wsparcia, obniżający koszty zakupu tychże towarów o 22%.
Ja również sądzę, że repatriacja Polaków z Kazachstanu to sprawa honoru i sumienia obecnej Rzeczypospolitej. W tym zakresie zawiodłem się na Prezydencie Kaczyńskim (tak jak organizacje kresowe).
On woli na Wielkiej Scenie w asyście Dostojnych Gości budować wirtualne, strategiczne gazociągi,ropociągi,
a chodzi o to aby gonić zajączka………..
(żadnych konkretów).
Ad Matt:
to takie nawiązanie do Marksa (tego niezbyt zabawnego Marka) – ale zgadzam się, że państwo może pomagać rodzinie lub jej szkodzić. Nasze szkodzi
Ad Cyrus:
Stawka 15 % jest dopuszczalna, i UE nie mogłaby (na razie) przeszkodzić w jej wprowadzeniu.
Podatek VAT uważam ze wyjątkowo podły “wynalazek”.
Podatki (te główne) można opisać następująco:
VAT – podatek za to, że żyjemy (jemy, ubieramy się itd.)
PIT – podatek za to, że pracujemy i dorabiamy się (demotywacyjny)
i w perspektywie jest wprowadzenie katastraknego (za to, że coś mamy – to czego się wcześniej dorobiliśnmy lub odziedziczyli).
Byłbym w stanie go poprzeć bo wydaje mi się najmniej niesprawiedliwy, pod warunkiem, że inne podatki by zniknęły
A może PRz zwróci się do Centrum Adama Smitha o napisanie programu gospodarczego ?
I mam wrażenie, że na blogu byłoby spore poparcie dla takiego pomysłu
Zgadzam się z Antoniem. O programie PRz niewiele wiadomo.
A jest w Polsce kilka Think Tanków prawicowych. Oprócz Centrum Adama Smitha, Instytut von Misesa. Być może jeszcze inna grupa.
Witold Gadomski w ,,Gazecie Wyborczej”
,,Dla PiS, tak jak dla prezydenta Kaczyńskiego, własna waluta jest
symbolem suwerenności państwa. Co to konkretnie oznacza, trudno powiedzieć.
Państwa średniej wielkości mające własną walutę i tak nie mogą kształtować
jej kursu dowolnie.”
http://wyborcza.pl/1,75968,6129096,Prezydenta_meczy_euro.html
————————————-
tymczasem
,,The won has risen 15 percent in December, its biggest monthly gain in a
decade, on speculation the central bank bought the currency ”
Bloomberg, 30 XII 2008
czyli (południowokoreański) won zyskał na wartości 15 % w grudniu (2008),
co było NAJWIĘKSZYM wzrostem miesięcznym w dekadzie (chodzi chyba o
ostatnie 10 lat) pod wpływem spekulacji, że bank centralny (Korei) kupuje
walutę (wona)
http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601083&sid=awWBb7x2Wk3k&refer=currency
Ten przykład pokazuje jak duży wpływ ma bank centralny ,,państwa średniej
wielkości” na kurs swej waluty narodowej
——————————–
4 maja 1999 roku ówczesny prezes EBC Willem F. Duisenberg w swej wypowiedzi (to
było chyba nawet w Polsce, bo z tytułu jego wypowiedzi, że była to
wypowiedż podczas wizyty w NBP)
http://www.ecb.int/press/key/date/1999/html/sp990504.en.html
powiedział
,,The voluntary transfer of monetary sovereignty from the national to the
European level is unique in history.”
dobrowolny transfer suwerenności monetarnej ze szczebla narodowego na
szczebel europejski jest czymś unikalnym w historii.
Czyli Duisenberg przyznawał, że konseekwencją wejścia do strefy euro jest
utratę przez Polskę suwerenności monetarnej
Do wypowiedzi 21. Opinie zamieszczane w Wybiórczej należy traktować, tak jak niegdyś w Trybunie Ludu. To jest bardziej paskudna gazeta niż urbanowe NIE. J. Urban jest trochę uczciwszy.
Jak najbardziej zgadzam się z Pańskimi poglądami, niestety jesteśmy w odwrocie. Czasem krew mnie zalewa, kiedy widzę, jak te pseudoprawicowe partyjki wojują ze sobą, przez co tak naprawdę wzmacniają ugrupowania liberalne i lewicowe. Pańska partia wydaje się być pewną szansą, bo zapotrzebowanie w Polsce na partię konserwatywną z prawdziwego zdarzenia jest ogromne. Sam byłbym zainteresowany wstąpieniem do Prawicy RP, ale mam problemy z uzyskaniem informacji na temat przedstawicielstwa parti w moich stronach (okolice Brodnicy, Kujawsko-Pomorskie). Chyba największym problemem szeroko pojętej prawicy w Polsce jest medialność, znam mnóstwo osób o prawicowych poglądach skłonnych do zaanagażowania się w działalność polityczną na prowincji, jednak partia słabo się reklamuje, a chyba tylko skuteczna działalność w terenie może pomóc uzyskać elektorat.
Mi zwisa, euro czy złotówka, byleby “pockett” była pełna, ot co!!!
A na ile mierodajny jest w kwestii prywatnych przedsiębiorstw wasz “pan marszałek”, przecież on pół życia żył z państwowej kasy, do której pomagali mu się dobrać “czarni”!!!
Jemu zwykli ludzie wiszą, sam ma sporo dzieci i musi kombinować, to proste!!!
Dopłaty do ogumienia!!!
Jerzy już się czai z nożyczkami, bo mu proboszcz rozkazał,hahahahaha
Kopacz, nie ściemniaj z tym finansowaniem in vitro, od ciebie też śmierdzi kruchtą na kilometr!!!
Duża partia prawicowa może powstać tylko na gruzach PiS-u. Ta pseudoprawicowa formacja kanalizuje wiele zachować i poglądów.
Przed wyborami do PE powinna powstać jedna lista, składająca się z LPR, PRz, UPR, Naprzód Polsko, MW i innych mniejszych grup.
To mogłoby się stać początkiem ugrupowania, które powinno mieć charakter federacyjny.
Ale patrząc na przygotwania do tych wyborów, trudno być optymistą.
Zulus, zgoda – PiS “zamraża” sporo prawicowego elektoratu.
A sam jest tylko partią wodzowską, partią socjalną z narodową retoryką.
Ale nie wierzę w jednoczenie prawicy.
Pamiętasz Konwent Św. Katarzyny ?
Uważam, że jest sporo czasu, więc niech PRz buduje swoje struktury i pracuje nad programem. Czas będzie działać na korzyść innych, mniejszych partii – PO będzie tracić, a PiS nie zyska zbyt wiele
Antonio. PRz jest bytem wirtualnym. Nie ma struktur,nie ma z kim się kontaktować.
LPR i UPR mają te struktury. Choć z czynnej polityki powinni wycofać się, moim zdaniem, i Giertych, i Korwin Mikke. Mogą patronować tylko.
Trzeba tylko znaleźć wspólną płaszczyznę i budować coś na kształt amerykańskich Republikanów
Zulusie: wyobrażasz sobie polskich Republikanów bez udziału polityków PiS-u? PiS i PO to duże formacje, składające się z ludzi o różnych poglądach (chociaż wielu polityków poglądy ma gdzieś). PiS powstał i rozwijał się jako partia złożona z kilku zasadniczych członów, w pewnym uproszczeniu można wymienić 3 takie człony: środowisko PC, środowisko ZChN, środowisko Partii Konserwatywnej/Konwencji Polskiej (generalnie chodzi o Ujazdowskiego i jego ekipę). Liderzy PC dokonali czystki, ale nie licz, że ogromny potencjał ludzki tej formacji zostanie wyeliminowany z ewentualnego procesu kolejnego zjednoczenia prawicy. Nie wyrażam tu poparcia dla żadnej konkretnej opcji – patrzę na to okiem analityka. Poza tym uważam, że współpraca wielu środowisk prawicowych i centro-prawicowych jest wartością.