W wywiadzie z abp. Józefem Michalikiem dzisiejszy „Dziennik” uparcie forsuje tezę o legalności in vitro. Twierdzi, że dziś „in vitro jest dozwolone bez żadnych ograniczeń”. Odwołując się do tego stanu popiera tezę o legalizacji jako warunku jakichkolwiek ograniczeń w realizacji tych praktyk. Kwestia czy pozaustrojowe poczęcie jako takie jest prawnie dozwolone to jedno – nad tym rzeczywiście prawnicy powinni się zastanowić, ale to kwestia czysto abstrakcyjna. Prawo bowiem nie zezwala na konsekwencje in vitro: na zabijanie i narażanie zdrowia i rozwoju poczętych tą drogą dzieci. Polskie prawo wyraźnie zakazuje zabijania dzieci, na których poczęciu nie ciąży zarzut gwałtu, a na nich samych i ich matkach – zarzut choroby. Dziecko poczęte jest podmiotem prawa, cokolwiek o „zygotach” nie wypisywaliby Cezary Michalski z Wandą Nowicką. Podmiotem polskiego prawa jest „dziecko poczęte”, „dziecko już poczęte”, wyraźnie o tym mówi Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, Kodeks Cywilny i Kodeks Karny. W kwestii in vitro zasadniczym problemem jest nie brak prawa, ale brak praworządności.