W wywiadzie z abp. Józefem Michalikiem dzisiejszy „Dziennik” uparcie forsuje tezę o legalności in vitro. Twierdzi, że dziś „in vitro jest dozwolone bez żadnych ograniczeń”. Odwołując się do tego stanu popiera tezę o legalizacji jako warunku jakichkolwiek ograniczeń w realizacji tych praktyk. Kwestia czy pozaustrojowe poczęcie jako takie jest prawnie dozwolone to jedno – nad tym rzeczywiście prawnicy powinni się zastanowić, ale to kwestia czysto abstrakcyjna. Prawo bowiem nie zezwala na konsekwencje in vitro: na zabijanie i narażanie zdrowia i rozwoju poczętych tą drogą dzieci. Polskie prawo wyraźnie zakazuje zabijania dzieci, na których poczęciu nie ciąży zarzut gwałtu, a na nich samych i ich matkach – zarzut choroby. Dziecko poczęte jest podmiotem prawa, cokolwiek o „zygotach” nie wypisywaliby Cezary Michalski z Wandą Nowicką. Podmiotem polskiego prawa jest „dziecko poczęte”, „dziecko już poczęte”, wyraźnie o tym mówi Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, Kodeks Cywilny i Kodeks Karny. W kwestii in vitro zasadniczym problemem jest nie brak prawa, ale brak praworządności.
12 sty 2009 @ 15:51
Biedaku, zajmij się wreszcie urodzonymi, a nie zaledwie poczętymi. Wiem, że kłapanie jęzorem nic (podobnie jak takie kuriozum jak duchowa adopcja) nie kosztuje, ale może drzemią w tobie resztki przyzwoitości i wykażesz się w koncu jakimiś konkretami, a nie tylko biadoleniem nad zygotami, plemnikami i itp.
12 sty 2009 @ 20:43
Dziękuje za ten post. Szkoda że ostatnio tak rzadko się pojawiają.
pozdrawiam
12 sty 2009 @ 23:17
Odniosę się do dwóch zdań X. Arcybiskupa.
“Zawsze były okresy, kiedy liczba chodzących do kościoła czy kleryków spadała, a potem rosła. Musimy skorzystać z doświadczeń własnych oraz innych krajów, które już przeżywały takie problemy.”
Jak na razie nie widać, by biskupi uczyli się z doświadczeń Kościoła na Zachodzie. Nie dostrzega się związku między “reformami” niszczącymi wiarę a jej zanikiem, czego symptomem jest opustoszenie kościołów, klasztorów, seminariów. Wprowadzane są w Polsce – z pewnym opóźnieniem – te same niszczące wiarę praktyki, które doprowadziły do obecnego stanu Kościoła na Zachodzie.
“Jak zalecają ostatni papieże, dzisiaj potrzeba bardziej świadków niż apologetyków.”
A dlaczego apologetyk nie miałby być świadkiem? Przyczyną kryzysu wiary zwłaszcza w kręgach inteligencji jest fideizm, czyli sprowadzanie wiary do subiektywnego uczucia bez podstaw rozumowych. Jest to zresztą jeden z elementów daleko idącej protestantyzacji w łonie Kościoła katolickiego, dokonywanej zwłaszcza przez tzw. ruchy (przede wszystkim charyzmatycy, neokatechumenat, focolarini itd.). Z odejściem od rozumowego zglębiana i ugruntowanego przedstawiania wiary łączy się właśnie odejście o prawa naturalnego, a zatem kwestia właściwego podejścia do kluczowych kwestij etycznych jak prawna ochrona życia ludzkiego. W podejściu subiektywnym mówi się dużo o sumieniu, pomijając często niestety, że to nie sumienie jest wyznacznikiem dobra, lecz obiektywna prawda, która zobowiązuje sumienie i ma być normą dla sumienia. Zepsucie – ale też i zdrowienie – zaczyna się od głowy. Odejście od zdrowej, trzeźwej, klasycznej teologii, a także od konsekwentnie katolickich praktyk – zwłaszcza w liturgii – jest ostatecznie przyczyną katastrofy cywilizacyjnej Europy, która się dechrystianizuje, demograficznie wymiera i ulega pełzającej islamizacji. To nie żadna “konieczność dziejowa” – jak mówią neomarxiści i ich epigoni -, lecz konsekwencja haniebnych błędów, niewierności i zaniedbań konkretnych ludzi, odpowiedzialnych za konkretne posunięcia. Któż rozumny nie zauważy, że eliminowanie np. klękania przed Najśw. Sakramentem, że wprowadzanie Komunii św. na rękę i świeckich szafarzy zamazuje świętość i wielkość tegoż sakramentu? To tylko przykłady. Można by je mnożyć. Zamiast powielać absurdalne błędy, które od dziesięcioleci popełniane były na Zachodzie, wystarczy trochę rozsądnie pomyśleć, a nie zasłaniać się tym, że Rzym to czy tamto zaaprobował. Klasyczna teologia i praktyka Kościoła, oparte na Objawieniu, zdrowym rozsądku i wielowiekowym doświadczeniu, są normą o wiele wyższą nic protestatyzujące nowości ostatnich dziesięcioleci. Praktyki sprzeczne z Tradycją nie obowiązują, nawet jeśli są oficjalnie zaaprobowane. Ślepe poddanie się nim to swoista wersja fideizmu, który jest nie do pogodzenia z rozumną wiarą katolicką. Jeśli sól utraci swók smak, czymże ją posolić?
12 sty 2009 @ 23:30
Nie komentuje.
ABORCJOM MÓWIĘ NIE !!!!
powiem więcej jako sympatyk UPR, kara śmierci dla rodzin które podjęły się aborcji, wbrew chreścijańskim wartościom którym chołduję.
Zapraszam obecną opozycję parlamentarną i pozaparlamentarną na mojego trochę kontrowersyjnego bloga:
http://www.polskaprawica.blox.pl
13 sty 2009 @ 22:43
Panie Marszałku, proszę przezwyciężyć swoją dobroć i usunąć wulgarne wpisy.
Pozdrawiam
14 sty 2009 @ 13:25
Nawet najmądrzejsze wywiady czy listy pasterskie nic nie pomogą i pozostaną stertą papierów, jeśli nie będą im towarzyszyły czyny. Jakie? Bardzo proste. Przydałoby się exkomunikować paru najgłośniejszych orędowników i popieraczy aborcji czy techniki in vitro (której częścią integralną jest zabijanie prawie wszystkich embrionów). To by trochę potelepało resztę polityków i politykierów. Większość z nich by się zastanowiło, czy chcą i mogą startować w wyborach jako exkomunikowani przez Kościół. Ponadto Stolica Apostolska powinna upomnieć biskupów i księży, którzy w jakikolwiek sposób udzialają poparcia rzeczonym orędownikom, a w razie braku poprawy obłożyć karą (począwszy od suspenzy, poprzez laicyzację aż po exkomunikę).
14 sty 2009 @ 22:17
No niestety Panie posle nie ma Pan racji. Myslę zreszta, ze jako inicjator zmian Konstytucji które zapewnic miały własnie ochrone od zarodka, świetnie pan o tym wie. Podmiotem praw zarówno w świetle Konstytucji, jak i KC jest człowiek, czyli osoba od momentu urodzenia. Nasciturus uzyskuje warunkową zdolnośc prawną, o ile ustawodawca mu ja przyzną, czyli ustanowi szczególny przepis. Takie szczególne przepisy zawarte są kk, tzw. przestępstwo aborcji, czy w kc tak np. warunkowe prawo dziedziczenia. Warto zwrócić uwagę że przedmiotowe przepisy kk dotyczą przerywania ciąży. Słuszne są więc zdania że prawo absolutnie nie ogranicza obecnie metody in vitro. I miejmy nadzieje że tak pozostanie
z poważaniem
ola
15 sty 2009 @ 22:57
Sacjdo, obawiam się, że trudno byłoby znaleźć granicę, od której taką karę należałoby nakładać.
Poza tym większym problemem nie są ci fanatycy lewicy, ale letnie centrum.
Politycy z prawej strony pozwalają sobie na bardzo niechrześcijańskie pomysły w sprawach dotyczących chociażby in vitro i uważają, że wszystko jest w porządku.
16 sty 2009 @ 02:05
gdy slucham wywodu w stylu “od poczecia” w sprawie in vitro,to niech p.M.Jurek cos opowie o nienarodzonych a poczetych-czy to z poronienia czy tez innych wzgledow-i ich GODNEGO pochowku,ktory jakos tak bywa marginalny,wielu rodzicow nie ma nawet szans na takowy dla nienarodzonego,bo to albo ksiadz nie ochzci,nie ma metryki zgonu lub cos innego wymysla i trzymaja te”godnosc czlowiecza” w formalinie.O tym jakos nikt z tych swietoj…… nie chce dyskutowac.A sprawa jest jasna:poczety wiec czlowiek,nawet gdy wazy 30 gramow i NALEZY mu sie pochowek.Basta!
17 sty 2009 @ 00:54
ad “Antonio: 15 stycznia 2009 @ 22:57″
Sprawa jest prostsza niż się może wydawać. Kościół nigdy nie nakładał kar pochopnie. Najpierw wzywano delikwenta do wyjaśnień i sprecyzowania jego stanowiska, następnie, jeśli było ono sprzeczne z nauką Kościoła wzywano do namysłu i nawrócenia, a po pewnym czasie, o ile nie poskutkowało, nakładano karę stosowną do materii przewinienia, nie zawsze od razu najsurowszą. Trzeba też pamiętać, że w Kościele kary zawsze mają charakter i funkcję leczącą, tzn. ma ona motywować delikwenta do nawrócenia oraz zabiezpieczyć wspólnotę kościelną przed tegoż zgubnym wpływem, tudzież może być z delikwenta zdjęta, jeśli ów się szczerze nawróci i odprawi pokutę.
W aktualnym przypadku trzeba by wziąć pod uwagę zwłaszcza wystąpienia i głosowania sejmowe. Jeśli wystąpienie i zachowanie któregoś z posłów, który jest katolikiem, sprzeciwia się nauczaniu Kościoła, jego ordynariusz powinien do niego zastosować rzeczoną procedurę (wyjaśnienie, napomnienie i w ostateczności karę).
Dodaję, że do występków o randze gravissima obok aborcji i techniki in vitro zaliczyć należy także popieranie przyznania parom homosexualnym przywilejów małżonków i rodziców.
Ciekawe, czy któryś z Arcypasterzy odważy się zastosować leczącą praktykę kar stosowaną w Kościele właściwie zawsze, choć niestety na zgubę wielu dusz praktycznie zaniechaną od kilku dziesięcioleci.
17 sty 2009 @ 00:55
ad “Antonio: 15 stycznia 2009 @ 22:57″
Sprawa jest prostsza niż się może wydawać. Kościół nigdy nie nakładał kar pochopnie. Najpierw wzywano delikwenta do wyjaśnień i sprecyzowania jego stanowiska, następnie, jeśli było ono sprzeczne z nauką Kościoła wzywano do namysłu i nawrócenia, a po pewnym czasie, o ile nie poskutkowało, nakładano karę stosowną do materii przewinienia, nie zawsze od razu najsurowszą. Trzeba też pamiętać, że w Kościele kary zawsze mają charakter i funkcję leczącą, tzn. ma ona motywować delikwenta do nawrócenia oraz zabiezpieczyć wspólnotę kościelną przed tegoż zgubnym wpływem, tudzież może być z delikwenta zdjęta, jeśli ów się szczerze nawróci i odprawi pokutę.
W aktualnym przypadku trzeba by wziąć pod uwagę zwłaszcza wystąpienia i głosowania sejmowe. Jeśli wystąpienie i zachowanie któregoś z posłów, który jest katolikiem, sprzeciwia się nauczaniu Kościoła, jego ordynariusz powinien do niego zastosować rzeczoną procedurę (wyjaśnienie, napomnienie i w ostateczności karę).
Dodaję, że do występków o randze gravissima obok aborcji i techniki in vitro zaliczyć należy także popieranie przyznania parom homosexualnym przywilejów małżonków i rodziców.
Ciekawe, czy któryś z Arcypasterzy odważy się zastosować leczącą praktykę kar stosowaną w Kościele właściwie zawsze, choć niestety na zgubę wielu dusz praktycznie zaniechaną od kilku dziesięcioleci…
19 sty 2009 @ 11:10
Do “miecia”
W odpowiedzi na Twój wpis gorąco zapraszam do lektury listu pasterskego Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny 28 XII 2008, którego fragment pozwolę sobie tu zacytować
“Wyczekujący narodzin dziecka często doświadczają dramatu poronienia samoistnego. Każdego roku dotyka on w Polsce około 40 tysięcy rodzin. Zważywszy, że powodowany nim ból dotyka również rodziców i teściów, każdego roku cierpi w Polsce z tego powodu około 250 tysięcy osób. Usilnie prosimy w ich imieniu lekarzy i administrację szpitali, aby zechcieli uszanować ich ludzkie i rodzicielskie uczucia. Tym bardziej, że poronienie samoistne często dotyka młode małżeństwa, które leczyły się, modliły i z niepokojem oczekiwały szczęśliwej chwili porodu. W takich wypadkach stajemy więc nie wobec „jednostki chorobowej”, ale wobec rodziców, dziadków a często też wobec młodszego rodzeństwa, którzy boleśnie przeżywają śmierć oczekiwanego i już kochanego przez nich dziecka, które ma prawo do szacunku i godnego traktowania. Natomiast ich niezbywalnym prawem jest pożegnać, opłakiwać i pochować to dziecko. To są światowe standardy. Dziecko należy do rodziny! Rodzina ma prawo do pomocy duszpasterzy w zorganizowaniu godnego pochówku, a także życzliwego przyjęcia jej prośby o wydanie ciała dziecka przez odpowiednie władze szpitalne. Apelujemy o ludzką wyobraźnię.”
Szanumy ŻYCIE. Jest ono największym i najcenniejszym darem. Jest największą wartością.
Bardzo mnie smucą i dziwią wypowiedzi, że do chwili porodu CZŁOWIEK to nie CZŁOWIEK. Czyżby o człowieczeństwie decydowała tylko chwila porodu? Czy to jest kryterium? Nie można być przecież w połowie lub w jakiejś części CZŁOWIEKIEM. Embrion, zarodek, płód, niemowlak, dziecko, młodzieniec, dorosły, stażec. To wszystko są określenia związane z CZŁOWIEKIEM, z kolejnymi etapami jego rozwoju. Rozwoju CZŁOWIEKA. Jestem ojcem bliźniaków, wcześniaków, które z pewnością w chwili porodu były mniej rozwinięte od wielu nienarodzonych dzieci, które zabija się na świecie w majestacie prawa nazywając to zabiegiem aborcji.
Mieciu, człowiek zaczyna istnieć z chwila zapłodnienia. Nie obieraj kryterium wieku i rozwoju, by ktoś nie przesunął go np na dzieci już narodzone.
20 sty 2009 @ 00:07
pani Olu,
czy z faktu że prawo cywilne uznaje zdolność prawną nasciturusa w sposób warunkowy wynika że jest on chroniny na zasadzie wyjątku.M.zd. niekoniecznie -weżmy choćby ustawe o przerywania ciązy – wynika z niej generalna zasada ochrony życia ludzkiego w fazie prenatalnej (art. 1), a wyjątki wymienone enumeratywnie w art. 4a ust. 1. Przy czym wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco (exceptiones non sunt extentendae).
W swietle powyższego czy mozna miec wątpliwości co do statusu embrionów powstałych metodą in vitro?
29 maj 2010 @ 12:32
Myślę, że linią porozumienia stron w sprawie in vitro jest sens myśli Jacka Kuronia, który na początku lat dziewięćdziesiątych w debacie aborcyjnej mówił, że gdy myśliwy widzi poruszającą się sylwetkę za krzakami i nie jest pewien, czy to zwierzę, czy człowiek, to nie strzela. Tam, gdzie są wątpliwości, należy je rozstrzygać na korzyść życia. A zatem zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy, którzy nie są w stanie rozstrzygnąć czy zarodek jest człowiekiem, czy też nim nie jest, gdyż jest to pytanie filozoficzne, winni opowiedzieć się za życiem.
13 cze 2010 @ 22:29
A słyszał ktoś o NAPROTECHNOLOGII?? To chrześcijańska alternatywa dla in vitro, tylko komu by się chciało o tym mówić…