W czasie jednego z ostatnich telewizyjnych wystąpień musiałem po raz kolejny w tym roku stwierdzić, że Prawica Rzeczypospolitej ani nie będzie brała udziału w międzynarodowej partii Libertas, ani tym bardziej nie widzi możliwości współpracy ze środowiskiem, w którym ważną rolę odgrywają politycy tacy, jak b. poseł Mateusz Piskorski. Na marginesie przypomniałem, że z powodu jego działalności międzynarodowej musiałem mu okresowo (jako marszałek Sejmu) wstrzymać paszport dyplomatyczny. Pan Piskorski zadaje mi kłam twierdząc, że zna lepiej moją pracę urzędową ode mnie i że paszportu mu nie wstrzymałem.
Prawda jest inna. Poseł Piskorski zbulwersował polską opinię już na początku kadencji Sejmu wybranego w RP 2005 udziałem w brukselskiej konferencji Oś dla Pokoju, którą sam ogłosił „pierwszym krokiem ku przymierzu przeciw hegemonii Stanów Zjednoczonych”, atakował politykę Rzeczypospolitej nazywając Polskę „koniem trojańskim USA w Unii Europejskiej” i „agentem Stanów Zjednoczonych w Europie Wschodniej”. Na to reagowałem werbalnie.
Gdy pół roku potem opowiedział się podczas oficjalnej (a nie partyjnej) podróży zagranicznej za uznaniem separacji Naddniestrza od Mołdawii – zdecydowałem się na zmianę zasad wydawania paszportów dyplomatycznych w Sejmie. Nie wyrządziłem mu przy tym (wbrew jego sugestiom) żadnych przykrości osobistych.
Dziś pan Piskorski opowiada się za uznaniem przez Europę separacji Południowej Osetii. Zapewne bym się tym nie zajmował, gdyby nie konieczność zaznaczenia jasnego stanowiska prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej wobec przedsięwzięcia, w którym pan Mateusz Piskorski – wg wszelkich dostępnych danych – odgrywa zasadniczą rolę.
Jest oczywiste, że lepperyzm to formacja postSBecka (i postKGBowska). I że Polska potrzebuje sojuszników, też jasne, i że USA najbardziej się do tej roli kwalifikuje. Nie ma innego mocarstwa, które by się nadawało. Na europejskich dość często się zawiedliśmy. Ale nie można być naiwnym. Każde państwo ma na uwadze właściwie swoje interesy, a interesy sojuszników tylko o tyle, o ile służą one własnym interesom. Dlatego każdy wasalizm jest szkodliwy. Jak na razie, to Polska zrobiła więcej dla USA niż odwrotnie. Ale USA są nam potrzebne jako zabezpieczenie przed drapieżnym niedźwiedziem ze Wschodu, o wiele mniej cywilizowanym niż hegemon zza wielkiej wody.
Uważam, że dla Polski najlepiej było by wystąpić z UE, niestety jestem w znikomej mniejszości. Nawet w kwestii zatrzymania zwiększania władzy eurokratów poprzez odrzucenie Traktatu Lizbońskiego nie wiem czy jestem w większości, mimo że to leży ewidentnie w interesie Polski i Polaków. W obliczu tak ważnego rozstrzygnięcia trzeba zapomnieć o mniej ważnych sprawach i zjednoczyć się przeciw traktatowi nawet z różnymi dziwnymi osobami.
LPR to formacja rusofilska,dlatego należy trzymać ich z dala od ludzi,od cywilizacji.NATO yes yes yes! Marcinkiewicz?nie chcemy go, d.pczy jakąś laskę w Londynie a A.Zawisza…ten był w RN u Gudzowatego!Tak tak tak było.
Panie Marszałku, polemikę z Panem podejmuję na Pańskim blogu, bowiem nigdy – także podczas inkryminowanych mi przez Pana kontrowersji, które wzbudziłem – nie zechciał Pan wysłuchać moich racji, tudzież wersji przebiegu wydarzeń. Ale ponownie mija się Pan niestety z prawdą w kilku punktach:
1) nie wstrzymano mi paszportu dyplomatycznego – korzystałem z niego przez całą V kadencję Sejmu, m.in. jako członek Zgromadzenia Parlamentarnego Unii Zachodnioeuropejskiej. Jeśli podjął Pan taką decyzję, to świadczy to wyłącznie o tym, iż nie dotarła ona do jej adresata, czyli mnie, a zatem podległe Panu służby nie wprowadziły jej w życie. Ergo – nie odebrano mi paszportu dyplomatycznego;
2) w separatystycznej Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej przebywałem znacznie wcześniej niż Pan sugeruje, bo w grudniu 2005 roku. Moja podróż nie była ani “oficjalna” (nie korzystałem z paszportu dyplomatycznego) ani partyjna, a wyłącznie prywatna. Jak Pan zapewne wie obywatele Rzeczypospolitej poruszają się bez wiz na Ukrainie, a właśnie przez ten kraj dotrzeć można do Naddniestrza. Sądzę, że warto było tam jechać, choćby z uwagi na brak zainteresowania władz polskich Polakami w Naddniestrzu żyjącymi od wieków.
3) na konferencji Oś dla Pokoju krytykowałem wasalny stosunek Polski do Waszyngtonu. Swoją krytykę muszę, niestety, podtrzymać. Proszę jednak sprawdzić, co oznacza słowo “agent” w języku angielskim, w którym przemiawiałem. Zapewne doskonale Pan wie, że oznacza ono także “reprezentanta, przedstawiciela”, i w takim znaczeniu nim się posłużyłem.
4) istotnie, nie wyrządził mi Pan nigdy żadnych przykrości osobistych, za co jestem Panu niezmiernie wdzięczny. Aczkolwiek, jak łatwo zauważyć, nigdy Panu podobnych zarzutów nie stawiałem.
5) nie jestem formalnie nawet członkiem stowarzyszenia ani partii Libertas, a jedynie mam tam kilku przyjaciół. “Zasadniczą rolę” odgrywam chyba wyłącznie na podwórzu włąsnego domu, bowiem nie jestem aktualnie członkiem żadnej partii.
6) jeśli chciałby Pan zapoznać się z faktami, wiedziałby Pan, że na narodzie osetyjskim dokonano ludobójstwa. Jego skutki widziałem na własne oczy w Cchinwale. Pana tam nie spotkałem. Gdyby Pan jednak zobaczył, co tam się stało, mam nadzieję, że Pańskie głębokie przywiązanie do etyki chrześcijańskiej poruszyłoby Pańskie sumienie. Moje poruszyło, choć dla Pana jestem poganinem…
Mimo wszystko żywię szacunek dla Pana intelektu i dorobku. Życzę tylko większej liczby spotkań z prawdą w życiu publicznym.
Wpis “Sprawa Mateusza Piskorskiego” czwartek, lutego 5th, 2009 at 09:06
Jest reakcją na:
“Z Bogiem i… kłamstwem na ustach” 03 lutego 2009
http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/2,ID362735694,index.html
Pan Marek często ma wybiórczy osąd rzeczywistosci, szczególnie gdy w grę wchodzą interesy państwowosci.
Niestety 100 lat gruzińskiej obecnocnosci w Osetii to nie powód by wpychać Osytyńców w ramiona Gruzji.
Gdyby Pan Marek spojrzał na sprawę Osetii od strony prawa moralnego to jego ocena wydarzeń w Gruzji wyglądałaby nieco inaczej.
Niestety, jak czytałem, Libertas w Polsce mają tworzyć m.in. byli lepperowcy. Nie wiem, czy Pan Ganley wie, co to za jedni, ale moim zdaniem to czysta kompromitacja. Jest kasa do podziału, to znaleźli się chętni. Boże …
Poza tym wiadomo, że lepperowcy na czele z ich beznadziejnym “wodzem” byli prorosyjscy, i to w bardzo złym tego słowa znaczeniu. A Rosja prowadzi politykę coraz bardziej mocarstwową, odzyskuje strefę wpływów, chociaż mam gorącą nadzieję, że światowy kryzys gospodarczy utrąci im te plany. Boję się tylko, że na pewien czas.
Ja uważam, że wyjście Polski z UE jest kompletnie utopijnym pomysłem. Trzeba podejść do sprawy realistycznie. Przede wszystkim trzeba tworzyć silną Polskę i dbać o własne interesy.
Podstawa to sojusz z USA. Olać to, czy Amerykanie traktują nas jak biednych i głupich krewnych, czy nie. Tak związać się z USA, aby zagrożenie polskich interesów, było też zagrożeniem ich interesów. Sprawa tarczy antyrakietowej jest w tej kwestii najlepszym przykładem.
Z Pana Piskorskiego niezły frant… Czuć na kilometr bezwiednym epigoństwem w stosunku do rusofilskiej myśli śp. Romana Dmowskiego, problem tylko w tym, że kierunek na Rosję był dla twórcy endecji pochodną ówczesnej polskiej sytuacji geopolitycznej, którą Dmowski zinterpretował tak, a nie inaczej, a dla Imć Pana Piskorskiego antyamerykanizm i prorosyjskość są z bajki “na złość babci odmrożę sobie uszy”. Panie Piskorski, proszę założyć czapkę, natychmiast!
Przepraszam, ze anonimowo, ale faktem jest, że Mateusz jesteś podejrzanym typem i tyle. Więcej nie piszę – ale jedno jest pewne, stoisz po drugiej stronie barykady.
dla mnie i Jurek i JKM i Zawisza i Tusk i Kaczor to osoby o lewicowym lub kabareciarskim( tu JKM) podejściu do gospodarki;proponuję nam wszystkim zająć się czymś innym niż polityką, polityk to istota która żyje z naszych taxes,on ci nie pomoże,wręcz przeciwnie myśli co by tu jeszcze “poprawić”,zatem radujmy się i pogadajmy co robić w kryzysie gosp? Macie jakieś pomysły na biznes?
Panie Marszałku,
20 lat minęło od Okrągłego Stołu, przed Polską kryzys i inne poważne wyzwania, a Pan sobie (i nam) głowę Mateuszem Piskorskim zawraca. Wariatów na świecie jest wielu. Dajmy im spokój. Są ważniejsze sprawy.
Jeśli chodzi natomiast o wspomniane 20-sto lecie obrad Okrągłego Stołu, to najlepszej, moim zdaniem, oceny ówczesnej sytuacji z perspektywy 20-stu lat dokonał Bronisław Wildstein. Polecam:
http://www.rp.pl/artykul/9158,259309_Bronislaw_Wildstein__Elity_sie_porozumiewaly__gmin_bil_brawo__.html
Sam pamiętam tamte czasy i był to rzeczywiście piękny okres w historii Polski: 2-gie gigantyczne zwycięstwo Solidarności 4-tego czerwca 1989, w dniu, w którym komunizm w innej części świata umocnił swoje fundamenty krwią kilkuset studentów walczących o demokrację w swoim kraju: w Chinach.
W tym to czasie Lech Wałęsa był polskim symbolem walki z komuną…ucieleśnieniem niezłomności i wzorcem dla milionów Polaków jak walczyć i zrzucać komunistyczne kajdany…potem zbyt często, i aż do czasów obecnych, był już tylko zwykłym bucem…nie on jeden zresztą. Władza i zaszczyty wielu uderzyła do głowy i pozbawiła i zdrowego rozsądku, i klasy, i etosu. A szkoda …i nad tym, przy okzji tej 20-stej rocznicy, należy pochylić się z refleksją.
Przejdę jednak w tymże komentarzu do problemów nam współczesnych pytaniem:
Czy po ostatnich tygodniach ataku na PLN i osłabiania się polskiej waluty dotarło w końcu do wszystkich na tym blogu, dlaczego Polska powinna przyjąć EURO???
Czy rozumiecie teraz, obrońcy PLN, jak łatwo stracić dorobek życia, i to tylko dlatego, że ze względów ‘patriotycznych’ chce się posiadać, w dobie gospodarki globalnej, własną, narodową walutę, zamiast przyłączyć się do większego obszaru strefy walutowej??? Poczuliście już ten spadek złotego??? Ja już poczułem i nie ukrywam, że tego się zawsze obawiałem.
Polska złotówka przekroczyła w tej chwili ‘granicę inflacyjną’, jeśli chodzi o spadek jej wartości. Moim zadaniem ta granica to wartość 4,40 pln za jedno euro. I sytuacja ‘ataku’ na złotego utrzyma się przez okres dłuższy, niż 2-3 miesiące, to wkrótce wrócimy do czasów z lat m/w 92-95 i okresu kilkunastoprocentowej inflacji. Zaczną drożeć artykuły importowane: przede wszystkim ropa, ale i samochody, podróże zagraniczne, etc. Do tego dojdzie wzrost bezrobocia i dorobek ostatnich 10-15 lat pójdzie w wielu rodzinach z dymem.
Paradoksalnie zwycięzcą w dobie obecnego kryzysu wydaje się być Słowacja, która przyjęła euro z dniem 1-ego stycznia. Mimo początkowego ‘równania’ cen do euro (czyli podwyższania cen) siła nabywcza pensji pracownika Słowackiego u niego w kraju i w Europie nie uległa wielkiej zmianie. Natomiast siła nabywcza pensji polskiego pracownika w Europie uległa zmnieszeniu o 30%, a w kraju to się jeszcze okaże: wszystko zależy od tego, czy wybuchnie inflacja. Mam nadzieję, że nie, i mam nadzieję, że Polska przyjmie EURO w latach 2015-20.
I na koniec dodam: Nie ma żadnych gwarancji, że kryzys nie spowoduje osłabienia się euro. Jednak wtedy ‘wewnętrzna’ wartość euro w obszarze gospodarczym kilkunastu krajów Europy będzie sprzyjać rozwojowi wymiany międzynarodowej (wiele państw ma po prostu tę samą walutę) i szybszemu wyjściu z kryzysu.
Tylko, że wchodząc do strefy euro, rezygnujemy z własnych intrumentów polityki fiskalnej, przekazując je Europejskiemu Bankowi Centralnemu. A nie sądzę, żeby podejmował on decyzje zgodne z polskim interesem narodowym.
Przecież gospodarki państw UE są na różnym poziomie rozwoju, mają różne cykle koniunkturalne itd.
Owszem, strefa euro ma swoje plusy, ale – moim zdaniem – zagrożenia są o wiele większe.
Piskorski, Jurek to kolesie, którzy w żaden sposób nie umieją funkcjonować poza polityką ( wewnątzr niej też), prymitywni, ograniczeni, nie znają języków, ich podst. celem jest państwowa czy unijna kasa (za min. lub zgoła nic).
@ Corn:
Polityka fiskalna jest tylko jednym z wielu, podkreślam WIELU, instrumentów polityki gospodarczej każdego PAŃSTWA.
EBC podejmuje decyzje, które są w pewnym sensie wypadkową wielu interesów narodowych. Czy stopy procentowe dla Polaków na poziomie 3-5% (zamiast ‘stóp interesu narodowego’ na poziomie 8% w PLN jak to było w rok temu) są zagrożeniem dla polskiej gospodarki??? Jakie to inne zagrożenia stwarza polityka EBC??? Pilnowanie dyscypliny finansowej polskiego rządu – czy to jest niezgodne z polskim interesem narodowym posiadanie jak najniższego zadłużenia publicznego???
Dużo większym zagrożeniem dla Polski i Polaków jest słaba złotówka, czyli 1euro droższe niż 4,4pln, bo wtedy INFLACJA nie tylko pozjada oszczędności, ale i płace realne Polaków (ich siła nabywcza spadnie dramatycznie), co dotknie szczególnie tych, których zarobki są najniższe. Jeśli to jest POLSKI INTERES NARODOWY, to jest to BARDZO ZŁY INTERES!!!
@ Art29:
))
….w UK???? Art…co się stało??? Czyżby twoi coooolowi przyjaciele z Irlandii mieli ciebie dość??? Zabrałeś im pracę, czy to oni zdecydowali się ją tobie odebrać??? Skończyło się picie Guinessa i fajne imprezki, trzeba wiać do UK??? Tam też cienko przendą (to info dla ciebie, bo sam nie wyglądasz na czytelnika gazet codziennych) i tam też chyba nie zabawisz długo….trzeba będzie wracać do TUSKOLANDU, czyli tej osławionej 2-iej IRLANDII…tyle że tu też nie dostaniesz zajęcia. Szkoda mi ciebie, ŚWIATOFFFFCU
Wydaje mi się, że w imię jedności prawicy eurosceptycznej warto przymknać oko na te czy inne osoby. Lepszy Libertas gzie będzie UPR, LPR niż populistyczne post-ZSLowskie towarzystwo Podkańskiego czy Pęka, tak mi się wydaje
Raffi. dla mnie ważniejszy jest interes Polski, niz interes ruchu narodowego, czy prawicy eurosceptycznej. UE nie jest organizacją idealną, ma wiele wad. Tak samo USA nie może być naszym jedynym oparciem i z tego punktu widzenia można wziąć pod uwagę oskarżenia o wasalizm. Rzecz w tym, że kurs euroatlantycki (+wyszechradzki) to nasza jedyna rozsądna opcja. Rozumiem zarzuty wobec UE i USA, ale z kim mamy trzymać? Z Putinem? Czy może mamy trwać w samotności, budując sobie mit, że w ten sposób będziemy silni w Europie?
Z punktu widzenia moralności nieporównanie uczciwsze jest życie na własny rachunek, nie z państwowej kasy ograniczając cyklicznie wolności i swobody innych, tym zajmują się kolesie waszego “pana marszałka”.
Cóż, życie i jego wybory w przypadku ludzi WOLNYCH muszą być dostosowywane do zmieniających się okoliczności, a (cyklicznie) poprawiać swoją znajomość np. angielskiego można i w Irl. i w UK.
Z jednym i drugim krajem wiąże mnie nić ogromnej sympatii i sporo wypitych piw!!!
Taaa, nie ma jak żyć z tacy!!!