Sprawa śmierci polskiego geologa porwanego w Pakistanie ciągle nie jest pewna. Tym bardziej należy unikać przedwczesnych deklaracji, w końcu wiadomość o jego śmierci może też być elementem nacisku na władze polskie i pakistańskie. W przedwcześnie rozpętanej debacie o odpowiedzialności – politycy się licytują, każdy chce być „skuteczny” i nikt licytacji nie przerywa – wątkiem zupełnie pomijanym jest ustalenie co władze Rzeczypospolitej zrobiły, by w nakłonienie Pakistanu do działań na rzecz uwolnienia porwanego Polaka włączyć Amerykanów. Pakistan i Polskę łączy bliska współpraca z USA. To czynnik, do którego można się odwołać w takiej sytuacji. Jeśli trzeba będzie w przyszłości ustalać w jakim zakresie poszczególne ośrodki władzy wypełniły swoje obowiązki – to będzie miało znaczenie kluczowe.
Przypadkowo,przeczytwaszy cennych slow kilka P. Maarszlku,caly wieczor odnosze wrazenie, ze moze polski inz. byl zbyt wazna informacja np. techniczna. Boli,gdy ani Jego Firma, ani Panowie, glownie z PO – brzydko mowiac: tylko glosno rycza. Wiemy obaj, ze czlowiek jest podmiotem wartosci w naszym swiecie.
Od 28 września 2008 r. było sporo czasu, aby naciskać na władze pakistańskie, aby robiły wszystko co moga. Wydaje mi się, że polski rząd, niestety był zbyt bierny wobec tej sprawy. Mając tyle miesięcy premier mógł udać się do Pakistanu i sam osobiście zaangażować się w tę sprawę, ale ważniejsze były słupki i słowne przepychanki to z PiS to z Prezydentem.
POLAK NIE ŻYJE WIEMY W POLSCE WSZYSCY O TYM POLACY POLKI
BARTOSZ JASEK 25 LAT POLSKA WROCŁAW
POLAND
Marek Jurek w Kielcach.
Wywiad dla Radio Kielce (audio).
http://www.radio.kielce.pl/page,,quot-Dysydent-w-panstwie-POPiS-quot-spotkanie-z-Markiem-Jurkiem,09290ca6632487db85eeafcf3c05f233.html
Sytuacja i jej rozwój zarówno w Afganistanie jak też w Iraku pokazuje, że będą to następne przypadki typu Wietnamu. Reżimy ustanowione przez USA będą współpracować z Zachodem i utrzymają się tylko dopóki USA i ich sojusznicy będą pompować w nich pomoc finansową, gospodarczą i humanitarną. Dla utworzenia w tych krajach systemu na wzór rzekomo prozachodniej, laickiej Turcji — co jest przynajmniej oficjalnym zamiarem USA — brakuje tam po prostu wystarczającego oparcia w społeczeństwie. W Turcji przynajmniej jedną trzecią stanowią alewici, których religia i kultura ma wiele wspólnego ze chrześcijaństwem, choć oficjalnie są muzułmanami, aczkolwiek uważanymi przez resztę za “heretyków” i prześladowanymi. Są nawet przypuszczenia, że sam twórca państwa tureckiego Kemal Ata Türk był alewitą. USA nie rozumieją czy nie chcą rozumieć znaczenia religii dla mentalności i cywilizacji, mniemając naiwnie, że przez wpływ gospodarczo-polityczny (wolny rynek, demokracja) dokonają wygodnej dla siebie metamorfozy islamu. Skutek jest zupełnie odwrotny, jak widać: w społeczeństwach tych wzmaga się jeszcze bardziej niechęć do wszystkiego, co zachodnie, tak, że nawet chrześcijanie zamieszkujący Irak o wiele dłużej niż najeźdźcy Arabowie, muszą opuszczać swoją ojczyznę; w Afganistanie coraz więcej terenów oddaje się na powrót pod rządy talibów. Trzeba być ślepym i głuchym, by tego nie zauważyć. Chyba że nie chodzi o żadne ideały, a jedynie o rynek zbytu dla przemysłu zbrojeniowego i osłabianie gospodarcze narodów chrześcijańskich, które pompują miliardy w odbudowę i gospodarkę terenów wojennych, przez siebie wpierw zniszczonych. I dla takiej sprawy narażają swoje zdrowie i życie także polscy żołnierze i naukowcy. Właściwa obrona przed terroryzmem i islamizacją odbywa się — tzn. powinna się odbywać — na własnym terenie. Owszem, byłoby stratą dla USA, gdyby talibowie z Afganistanu przeniknęli i objęli władzę w Pakistanie, USA straciliby strategicznego sojusznika w Azji. Owszem, jest w interesie Izraela opanowanie Iraku po to, żeby trzymać w szachu Iran, który otwarcie grozi Żydom. Pozostaje jednak pytanie: za jaką cenę i z jakim skutkiem, a przede wszystkim w czyim interesie, czy naprawdę wspólnym? Jeśli USA tak bardzo zależy na krzewieniu demokracji na świecie, to dlaczego tak nachalnie wpychają do Europy Turcję, która od początku swego istnienia aż do dzisiaj jest w istocie dyktaturą wojskową z pozorami demokracji? W razie członkostwa w UE Turcja byłaby w niej najludniejszym krajem, nawet nie licząc milionów Turków mieszkających już obecnie na Zachodzie. O naturze owego wiernego sojusznika USA — pośrednio także Polski — dobitnie świadczy los chrześcijan w tym kraju, bez porównania gorszy niż w feudalno-muzułmańskim państwie osmańskim: Kościół oficjalnie nie istnieje, nie ma osobowości prawnej, nie może posiadać nawet kościołów, nie wolno publicznie używać oznak chrześcijaństwa jak krzyż, strój duchowny itd. Widocznie prawa człowieka liczą się tylko wtedy, gdy są one po drodze interesowi USA (a właściwie kogoś innego..).
Podsumowując: Przy całej lojalności wobec sojusznika trzeba zdecydowanie prezentować swoje stanowisko i interesy. W przeciwnym razie pełni się rolę jedynie wasala, który czeka tylko na skinięcie palca hegemona. Wasala nie bierze się poważnie, zwłaszcza wtedy, gdy on potrzebuje pomocy. Sojusznicwo sprawdza się i kształtuje nie dopiero “w biedzie”, wtedy jest już za późno.
Panie
Marku dlaczego Artur Zawisza nie jest już członkiem Prawicy Rzeczpospolitej ?
Wygląda na to, że Artur Zawisza nie jest już członkiem Prawicy RP, bo poparł Libertas…a przyznam, że z w Libertas może, w przeciwieństwie do Prawicy RP, która zaczyna ulegać chyba implozji (to takie moje wrażenie), uzyskać jakieś tam nawet znaczące poparcie w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Ja, mimo pewnego uczucia trochę straconej szansy, cieszę się, że Prawica RP nie jest w polskim Libertas’ie, czyli w bigosie składającym się ze wszelkich resztek politycznych w jednym garze (jak to w bigosie bywa): LPR, Samoobrona, Partii Regionów, Naprzód Polsko, ultra-liberalny UPR (???) i Bóg wie co jeszcze….???
Z drugiej strony nie widzę, jako obserwator zewnętrzny, wzrostu znaczenia Prawicy RP ani w mediach, ani w życiu publicznym. Szkoda, bo wydaje mi się, że Prawica RP jest fajnym pomysłem politycznym:
- bardzo fajne konserwatywne logo,
- doświadczony konserwatywny polityk jak przywódca,
- konserwatywne przywiązanie do wartośći (stąd zgaduję rezygnacja ze współpracy z Libertas, czyli realizacja hasła ‘wartości albo śmierć’???).
Brakuje jednak wielu elementów:
- zadbania o własny wizerunek,
- przebojowości,
- urozmaicenia tematów (jest Pan, Panie Marszałku, dość monotematyczny),
- choćby minimalnego wsparcia ze strony Kościoła katolickiego.
Przyznaję się publicznie, że ja sam osobiście podsuwam Prawicy RP od czasu do czasu jakieś pomysły. Moja wytrwałość w przekonywaniu Prawicy RP, że ‘cywilizacja życia’ powinna być ‘cywilizacją życia w czystym i zdrowym środowisku’, mnie osobiście samego zadziwia. Trafiam jednak na mur niezrozumienia. Do tego jestem przyzwyczajony…i to pewnie w stopniu podobnym jak Pan Marszałek???
Sugerują więc po raz kolejny połączyć siły, stworzyć szerzej akceptowalną ofertę polityczną niż tylko tę dla tzw. ‘fundamentalistów’ tudzież ‘talibów’…no ale trafiam jak grochem o ścianę, a sytuacja jest coraz poważaniejsza dla Prawicy RP. Świadczy o tym choćby częstotliwość wpisów Pana Marszałka na tym blogu…coraz rzadszych. I jest to dla mnie żenujące, że mój dzisiejszy wpis, dość ogólny w wydźwięku, ma się nijak i do samej wiadomości, i do jej aktualności sprzed 4 dni, że ‘Sprawa śmierci polskiego geologa porwanego w Pakistanie ciągle nie jest pewna.’
W złym to kierunku idzie, Prawico RP, w złym kierunku, Panie Marszałku.
Z powodu natury islamu nie ma możliwości współistnienia tej religii ze chrześcijaństwem na zasadach równouprawnienia. Wszelkie tego typu mrzonki wynikają z ignorancji lub z przekłamania. Islam nigdy się na coś takiego nie zgodzi, gdyż sprzeciwiałoby się to jego naturze. Najważniejszą bronią przeciw islamizacji Europy jest informowanie o tej religii, co nie jest łatwe wobec zmowy milczenia o zasadniczych punktach czy wręcz kłamania. Kto odważa się mówić prawdę, w oparciu o fakty i dokumenty, ten musi się liczyć nie tylko z zemstą muzułmanów, lecz także z ostemplowaniem przez pseduliberalne środowiska i media epitetem xenofobii itp.
Jeden przykład, szokujący, ale niestety nieznany i ignorowany, choć dotyczący elementarnej wiedzy o faktach. Mahomet miał 53 lata, u szczytu swej kariery jako “prorok”, gdy “poślubił” – jako 27-ą z kolei “żonę” – 6-letnią Aiszę, z którą też skonsumował “małżeństwo”, gdy ona miała 9 (słownie: dziewięć lat)…
Pamiętać trzeba, że wiara w Mahometa jako proroka “jedynego boga Allaha” stanowi absolutną zasadę wiary islamu. Wystarczy trochę zdrowego rozsądku, by dojść do wniosku, kim może być “Allah”, skoro pedofil jest jego prorokiem…