Jest już jedna noga do Nowego Okrągłego Stołu
Dziś rano gospodarczy doradca Prezydenta Ryszard Bugaj powiedział trochę w RMF na czym miałby polegać kompromis historyczny Lecha Kaczyńskiego. PiS zgadza się od zaraz na wykreślenie przepisów Konstytucji gwarantujących posiadanie przez Polskę Banku Narodowego i własnej waluty. Z kolei PO zobowiązuje się, że nie wprowadzi jej przez najbliższe pięć lat, czyli po wygranych przedterminowych wyborach. Euro zostaje wprowadzone ze znieczuleniem, poszanowaniem wartości, pluralizmu itp. Jeśli miałoby do tego dojść – oznaczałoby to oddanie części władzy należnej do społeczeństwa każdemu kolejnemu rządowi. Zaznaczę, że uważając walutę narodową w XXI wieku bardziej za instrument niż za atrybut suwerenności – szanuję poglądy tych, którzy (jak wśród naszych komentatorów fidel) opowiadają się za unią walutową. Ale to na nich spoczywa obowiązek dowodu jej pożytków i – co ważniejsze – obowiązek dowodu zbędności własnej polityki pieniężnej jako narzędzia polityki gospodarczej. Nie wyrzuca się instytucji narodowych, bo stały się niemodne. Dopóki Polacy nie wybiorą do Sejmu dwóch trzecich posłów otwarcie opowiadających się za euro – mamy prawo żądać, by ci, którzy (jak PiS) deklarują lub sugerują, że popierają złotówkę – naprawdę jej bronili. Ale żeby oni jej bronili – najpierw my musimy bronić jej sami.
Dopóki NBP ma monopol na emisję złotówek i na usługi dla banków komercyjnych, może z tego mieć rocznie kilkadziesiąt miliardów złotych zysków wpłacanych do budżetu. Gdy przejdziemy na euro te zyski przejdą do Eurobanku. Wniosek jest prosty… nie wiem tylko czy ci co chcą wprowadzić euro to ekonomiczni ignoranci, czy agenci europejsów, czy jedno i drugie…
http://prawica.net/node/11458
Bronić złotówkę – ok, ale po co ???
Obecny kryzys udowodnił, że złotówka nie jest poważną walutą. Wahania franka – od 2 PLN do 3,3 PLN to chyba wystarczający dowód, że z naszą walutą spekulanci mogą zrobić to co im się żywnie podoba.
I mimo zapewnień “autorytetów” o ponoć gromnych rezerwach walutowych i zdrowych fundamentach
Pytanie do PRz: Jaka złótówka ?
Panie Marszałku,
Czuję się trochę wywołany do tablicy, więc odpowiem. Otóż, wielokrotnie wypowiadałem się już na ten temat na blogu, a więc postaram się nie rozwlekać za bardzo.
Uważam, że przywiązuje Pan zbyt dużą wagę do waluty narodowej jako instrumentu polityki gospodarczej. Cieszy mnie natomiast, iż traktuje Pan walutę (narodową, czy nie), jako instrument gospodarczy, a nie jako atrybut suwerenności lub jej braku.
Moim zdaniem, wiele osób uważa własną walutę za zbyt prosty instrument i skuteczne lekarstwo na problemy gospodarcze. Nadmierna wiara w jakąś zbawienną moc tego właśnie instrumentu polityki gospodarczej powoduje, że cała paleta innego instrumentarium jest niedoceniana, zpychana lub pomijana w działalności polityczno-gospodarczej.
W obecnej sytuacji gospodarczej, czyli silnego kryzysu gospodarczego, jedynymi jak dotąd obszarami stabilności walutowej są USA i strefa EURO. Nie da się ‘swobodnie’ spekulować w tych wielkich obszarach jednolitej waluty. Nie oznacza to oczywiście, bo takiej gwarancji nie było, nie ma i nigdy nie będzie, że ta stabilność zostanie zachowana trwale…nie znamy po prostu całkowitych rozmiarów obecnego kryzysu, nie wiemy, czy zastosowane metody wychodzenia z kryzysu zdadzą egzamin (i w USA, i strefie EURO) i przyczynią się do poprawy sytuacji gospodarczej.
Przypominam jednak, ku przestrodze, sytuację krajów z własną walutą narodową:
- Islandia: bankructwo,
- Łotwa: od bankructwa uchroniła Łotwę m.in. UE (szczególnie tragiczna sytuacja ludzi, którzy pobrali kredyty w EURO – zapytam retorycznie: A dlaczego nie kochali własnej waluty, tylko zadłużali się w EURO???),
- Ukraina: spadek PKB o 20%, katastrofa finansowa, spadek wartości własnej waluty,
- Rosja: spadek wartości rubla, 1/3 z ogromnej rezerwy budżetowej wynoszącej ok. 500 mln. $ została zużyta na ratowanie wartości rubla,
- wreszcie Polska: spadek warości złotówki w okrsie ok. 6 miesięcy o ponad 30% w stosunku do EURO i do $. Klasa średnia, która nie pokochała złotówki, bo oprocentowanie kredytów we własnej walucie wynosiło 8-12% w porównaniu z 4-7% kredytów w obcych walutach, zbliża się do granicy bankructwa. To Prawica RP ma wypisane hasło ‘Silna rodzina to silna Polska’…jak rodzina ma być silna, jeśli ma płacić za kredyty we własnej, narodowej walucie 8%-10%??? Po co zresztą się bawić w prowadzenie biznesu (czyli tworzenie miejsc pracy), jeśli lokata na 10% zapewnia lepsze i bezpieczniejsze zyski niż jakikolwiek biznes???
Panie Marszałku, w dużym stopniu w/w państwa te zostały doprowadzone na skraj rozpaczy dzięki swoim rodakom zasiadającym w rządach, radach nadzorczych banków, czy w ich bankach centralnych.
Wyższość Europejskiego Banku Centralnego (ECB) polega na tym, że politycy, którzy tym bankiem sterują (Pan wie, że to są politycy, a nie żadni jacyś tam bezimienni ‘eurokraci’), muszą mieć na uwadze sytuację gospodarczą całego regionu, do którego ich decyzje się odnoszą, a nie tylko własne podwórko i własne zależności od partii będącej właśnie u władzy i jej mądrości, bądź mądrości opozycji.
W związku z ostatnią uwagą pozwolę sobie przypomnieć, dlaczego została powołana instytucja Banku Centralnego. Otóż główną ideą było odebranie politykom wpływu na możliwość kreowania polityki pieniężnej. Ujmując to innymi słowami: Ideą było więc odebranie politykom wpływu na ten instrument ekonomiczny i oddanie go w ręce ‘fachowców’. I nie ma już raczej poważnych ludzi i polityków, którzy twierdziliby, że ta idea była pozbawiona głębokiego sensu. Dlatego nie rozumiem, dlaczego upiera się Pan tak bardzo na ‘unarodowienie’ tego instrumentu???
Panie Marszałku, niech politycy oddadzą w diabły politykę walutową do Banku Centralnego, i niech ten bank będzie jak najdalej od siedziby Sejmu, Senatu i rządu. Wtedy politycy będą zajmować się rzeczywiście polityką, państwem, ludźmi i warunkami, w jakich oni żyją, a nie narzekaniem na działalność spekulantów i nieodpowiedzialnych bankierów jako wymówką na własną nieudolność i bezczynność.
Proszę potraktować walutę (narodową czy ponadnarodową) tak, jak traktuje się Słońce. Nie mamy najmniejszego wpływu na to czy świeci i jak jest pogoda. Niemniej wypracowaliśmy na przestrzeni tysięcy lat wzorce funkcjonowania, które pozwalają nam na prowadzenie życia w różnych warunkach ekstremalnych: opadów śniegu, deszczu, czy upałów. W zależności od pogody stosujemy odpowiedni model zachowywania się.
Czy wyobraża Pan sobie, żeby nagle politycy, choćby tylko pośrednio (Bank Centralny Słońca), mieli decydować o tym, kiedy Słońce ma świecić, czy jaka ma być pogoda???
Nie myśli Pan chyba, że wtedy dobrobyt Polaków, byłby zaledwie w zasięgu ich ręki???
@Fidel – Banki centralne mają tylko jeden instrument ergo stopy procentowe – w dobrze funkcjonującej ekonomii jest to instrument poważny natomiast w rozchwianej ekonomii to samo istnienie banku kontrolującego rynek obligacji liczy się bardziej niż ten jeden instrument.
OK – drukowanie pieniędzy – i tu się chłopie bardzo mylisz – od jakiegos czasu (150 lat z grubsza) banki centralne nie mają tzw. “fachowców”. Znajdź choć jeden przykład banku centralnego który powstrzymał (przez własne działania) inflacje swojego pieniądza.
Waluta Euro ma się dobrze ponieważ, jak to mawiają Amerykanie jest walutą “too big to fail”.
Polecam wszystkim artykuł o iluzorycznym efekcie pompowania pieniądza w gospodarkę:
http://mises.org/story/3342
I jeszcze dla miłosników EBC polecam lekturę dyrektywy banku z 20 stycznia 2009 a szczególnie akapit w ramce 7 traktujący o srodkach kontroli ryzyka
http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2009:036:0059:0061:PL:PDF
Na styku gospodarki i bankowosci zachodzą zmiany ale czy i w jaki sposób mogę one odwrócić los przesiebiorstw dotkniętych kryzysem – czas pokaże.
Widać, że PiS za wszelką cenę chce wrócić do gry, wojna z PO punków nie przyniosła więc zmiana strategii i skręt jeszcze bardziej w lewo i dalsze oszukiwanie elektoratu prawicowego. Co do złotego to zbut mocny dusi gospodarkę, zbyt słaby zagraża wzrostem inflacji i zubaża społeczeństwo. Na dłuższą metę przy wzroście konkurencujności naszej gospodarki tak słaby złoty się nie utrzyma chyba, że będzie jeszcze większy krach. Obecnie strefa euro to obszar wielkiego kryzysu więc nie wiem do czego się tak spieszyć. Zazdrościmy Słowakom, bo wprowadzili euro w dobrym momencie, tylko to teraz oni u nas kupują a nie na odwrót. Znaczenia waluty narodowej nie można sprowadzać tylko do cyferek i ekonomii. Marzeniem byłaby silna gospodarka z własnym niezależnym pieniądzem.
Odnośnie partii PRzp. to ostatnio wyskoczyła mi w sieci ankieta preferencji wyborczych niestety pośród wielu egzotycznych partii Prawicy Rzeczypospolitej nie znalazłem. Szkoda.
Ja też jestem zwolennikiem całkowitego odcięcia NBP od polityków. Niech tam pracują fachowcy, którzy będą niezależni w swoich decyzjach.
Wejście do strefy Euro ma swoje plusy i minusy. Ja uważam, że plusy przeważają. Przyjmując Euro, Polska przede wszystkim pozbywa się instrumentów polityki finansowej. Przecież gospodarki krajów strefy Euro są na różnym poziomie rozwoju, mają różne cykle koniunkturalne. EBC nie jest w stanie prowadzić polityki finansowej odpowiadającej interesom wszystkich krajów, szczególnie po wejściu krajów Europy Środk.-Wsch., gorzej rozwiniętych. Poza tym bodajże Romano Prodi przyznał w jednym z wywiadów, że Euro to projekt głównie polityczny.
Reasumując, boję się, że jak wyjdziemy z kryzysu, a przyjmiemy Euro, obudzimy się z ręką w nocniku.
Przepraszam, chodziło mi oczywiście o minusy wejścia do strefy Euro. Taki głupi błąd.