Szczyt prezydencko-rządowy pokazał dokąd zmierzają wypadki. Sprawa przypomina negocjacje traktatu lizbońskiego. Miała być obrona pozycji Polski do krwi ostatniej („albo śmierć”), skończyło się na uzgodnieniu, że zachowamy swoją pozycję jeszcze na czas jednej unijnej projekcji budżetowej. Teraz znowu negocjacje trwają, tym razem wewnętrzne. Euro-2011 upadło, padają kolejne daty. Prezydenta ucieszyła propozycja Donalda Tuska, by Polska zachowała narodową walutę jeszcze przez całe pięć lat. A dziś minister Michał Kamiński zapewnił, że nie ma w tej sprawie poważnych różnic między Lechem a Jarosławem Kaczyńskim. Gdyby Wyspiański żył, pewnie by pił: „powietrze czuć sukcesem!”.
Pan Marcin Masny (pozdrowienia) pytał mnie skąd wiadomo o udziale ludzi Samoobrony w Libertasie. Stąd, skąd wiedzą wszyscy – z mediów i od świadków. Media podały, że na spotkaniu organizowanym przez b.wiceministra Daniela Pawłowca (z którego sympatycznego skądinąd zaproszenia nie skorzystałem) znalazły się, ku zaskoczeniu wielu uczestników, czołowe postaci tej formacji. Jeden z dyskutantów na moim spotkaniu w Katowicach zwrócił mi uwagę, że to nie byli już politycy Samoobrony, ale dysydenci. Może i dysydenci. To jednak wystarcza, by się zorientować jakiego charakteru nabiera Libertas, niezależnie od niuansów organizacyjnych czy skomplikowanych relacji między Andrzejem Lepperem a Krzysztofem Filipkiem.
Informacja Rządu na temat planów i perspektyw przystąpienia Polski do strefy euro
4 kadencja, 88 posiedzenie, 3 dzień (05.11.2004)
23 punkt porządku dziennego:
Informacja Rządu na temat planów i perspektyw przystąpienia Polski do strefy euro (druk nr 3407).
Poseł Jan Łopuszański:
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Mnie jest przede wszystkim bardzo miło dialogować z człowiekiem, który deklaruje, że istnieją granice jego kompetencji, że na przykład w pewnych sprawach woli posłużyć się wiedzą swojego kolegi specjalisty, a w innych sprawach podkreśla, że jest ekonomistą, finansistą, a nie specjalistą od polityki.
Niemniej w związku z tym chciałbym panu bardzo wyraźnie w tym momencie powiedzieć, iż – w mojej osobie, w osobach wielu kolegów zabierających głos – rozmawia pan tu z ludźmi, którzy wiedzą, na zasadzie swojej kompetencji zawodowej, że problem wprowadzenia euro to jest nie tylko problem ekonomiczny, choć oczywiście, ale także problem polityczny, i usiłują pomiędzy tymi dwiema kwestiami wyważać.
Pan łaskaw był sformułować w rozmowie z nami tezę, że nie na emisji pieniądza polega suwerenność. Panie ministrze, studenci I lub II roku prawa, o ile pamiętam, na wykładach z prawa państwowego uczą się, że prawo emisji pieniądza jest jednym z podstawowych atrybutów suwerenności.
Ja nie formułuję tego w celu dopytania – podkreślam, że o tych rzeczach ekonomista, finansista może nie wiedzieć, ale minister finansów wiedzieć musi.
I mam jedno pytanie, kieruję je jednak chyba bardziej w tym momencie do pana marszałka. Jeden z państwa posłów, którzy zabrali głos po wygłoszeniu panegiryku na temat korzyści materialnych, majątkowych, finansowych, które Polska odniesie z wejścia do strefy euro, sformułował następujące zdanie:
Wydaje się, że nie jest to zbyt wysoka cena za zastąpienie polskiego orła na dwanaście gwiazdek na banknotach i monetach. Panie marszałku, w Wysokiej Izbie, tu, pod godłem Polski, w Warszawie, na ziemi nasiąkniętej polską krwią, gdzie ludzie umierali pod znakiem Orła Białego (Oklaski), żeby Polska była wolna, padła obelga pod adresem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej.
Chcę zadać panu marszałkowi pytanie – na jego ręce, kierowane do Prezydium Sejmu – jakie konsekwencje wyciągnie Prezydium Sejmu, jakie kroki podejmie osobiście pan w reakcji na tę obelgę pod adresem naszej ojczyzny?
Panie ministrze, jestem oczywiście bardzo zainteresowany dyskusją z panem na temat treści podręczników, ale chciałbym się skupić jedynie na jednej rzeczy. W jednej sprawie łaskaw pan był mnie nie zrozumieć.
To prawda, że akt rezygnacji z atrybutu suwerenności w jakiejś jednej sprawie nie pociąga automatycznie aktów rezygnacji z atrybutu suwerenności w innych sprawach, choć w niektórych okolicznościach mógłby, i jest aktem suwerennym.
Sens mojej wypowiedzi sprowadzał się do tego, że takim jest aktem suwerennym rezygnacja z suwerenności, jak samobójstwo człowieka, który w wolny sposób pozwala sobie odebrać życie.
Ponieważ my żyjemy jako naród w państwie swoim własnym, wyposażonym we własne atrybuty suwerenności, w naszych osobach rozmawia pan z tymi politykami polskimi, którzy walczą o to, ażeby państwu naszemu nie odebrano tego życia, które wyraża się w atrybutach suwerenności. Dziękuję za uwagę.
poseł Rzeczpospolitej Polskiej Jan Łopuszański,
(urodził się w Gdańsku, 10 czerwca 1955 roku, w rodzinie polskiej i katolickiej; matka, Janina z Klehrów Łopuszańska, urodzona w Krakowie w 1919 roku była urzędnikiem;
ojciec, Antoni Łopuszański, urodzony w Saratowie nad Wołgą w 1916 roku, był inżynierem, związanym z przemysłem okrętowym; w czasie studiów na Politechnice Warszawskiej związany był z ruchem narodowym; w czasie II wojny światowej był żołnierzem wywiadu Armii Krajowej, a następnie WiN; oboje rodzice już nie żyją; siostra Anna, urodzona w Gdańsku w 1957 roku, zmarła w roku 1995. )
Informacja Rządu na temat planów i perspektyw przystąpienia Polski do strefy euro
http://www.lopuszanski.pl/index.php3?x=serwis/pliki/56
Współcześnie suwerenność buduje się na uczestniczeniu w całości i także na przystąpieniu do jak najsilniejszych wspólnot. Nie da się jej i nigdy nie dało wyizolować z całości.
Suwerenność jest drugą stroną tej całości. Troska o całość jest prawdziwą troską o suwerenność i vice versa.
Od globalizacji nie ma już odwrotu. Ten proces rozwija się od stuleci, a toczy się już siłą rozpędu, i jedyne co mogą małe kraje, to próbować trochę wpływać na jego przebieg. Wszelkie próby zatrzymania globalizacji są chybione i przypominają próbę zatrzymania rozpędzone pociągu złożonego z czterech lokomotyw i dwustu pięćdziesięciu pełnych towaru wagonów gołymi rękami. dlatego trzeba szukać dostępu do zwrotnic, zatroszczyć się o to by niektóre wagony dotarły i na naszą bocznicę.
Nie zatrzymujmy pociągów lecz kierujmy je z korzyścią dla nas i dla innych.
Poważną sprawą jest kryzys w USA, dziś podano że PKB w IV kw. skurczył się o 6,2% w skali roku. Najwyższy czas aby p. Skrzypek pozbył się rezerwy dolarowej, zanim dolar będzie w cenie makulatury… akurat jest dobry kurs dolara. Dodatkowo można by pożyczyć np. ze 100 mld dolarów na 10 lat od Chin lub Rosji na niewielki procent (mają nadwyżki, więc to jest możliwe). Za 10 lat te dolary nawet z odsetkami będą warte najwyżej kilkanaście mld złotych, odkupi się i odda. Czysty zarobek.
Dziś na swojej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński zaprosił wszystkich, którzy chcą się przekonać, co tak naprawdę znaczy wprowadzać euro, aby wzieli swoje złotówki i pojechali w celach shoppingowych na Słowację…uśmiałem się po pachy, bo widzę że Pan Premier ‘ściemniać’ potrafi 1-sza klasa…może warto się uczyć od ‘mistrza’???
PiS faktycznie już się nie maskuje, tylko otwarcie wszystko pokazuje. Zbliżają się wybory, więc trzeba zabiegać o poparcie wyborców.
‘Polska – kraj korupcji, antysemityzmu i rasizmu’ – oto nasz kraj właśnie (oczami innych):
http://fakty.interia.pl/raport/wybory_2008_usa/news/usa-polska-kraj-korupcji-antysemityzmu-i-rasizmu,1267363
Abstrahując od wskaźnika za jaki uważane są w w/w raporcie ‘parady równości’ jako miernik tolerancji, czy też w ogóle wolności (wolność libertańska polega na prezentowaniu nagich owłosionych torsów i stringów męskich w miejskich czy gminnych przestrzeniach publicznych bez szanowania wolności innych ludzi do choćby elementarnej estetyki), to trzeba raczej przyznać, iż cała reszta jest raczej SMUTNĄ RZECZYWISTOŚCIĄ.
Niestety, ale liberalne rządy, których głównym problemem jest rzekomo zbyt duży udział państwa w życiu społecznym, nie przyczyniają się do poprawy JAKOŚCI ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ, czyli do poprawy jakości procedur w oparciu o które administracja i państwo funkcjonują, nie mówiąc o inwestowaniu środków publicznych w administrację, tak aby możliwe było uzyskanie CYWILIZOWANEGO POZIOMU OBSŁUGI OBYWATELI i ZAGWARANTOWANIE ICH WOLNOŚCI ['cywilizowanym poziomem' określam poziom Wielkiej Brytanii (ten znam osobiście), tudzież państw skandynawskich (nie znam, ale słyszałem wiele dobrego - ahaa...i proszę nie mylić tego, o czym mówię, z socjalizmem skandynawskim)].
Poważny polityki powinien rozrózniać spotkania organizowane przez kogoś dla rozmaitych gości od struktur politycznych. bardzo mnie pochopne uwagi Pana Marka Jurka zaniepokoiły, bo dotąd zwykle publicznie prezentował wiele roztropności.