<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: W cieniu bp. Williamsona</title>
	<atom:link href="http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/</link>
	<description>Prawa wolna – blog Marka Jurka</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Feb 2012 17:46:33 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Achilles</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-26230</link>
		<dc:creator>Achilles</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 17:21:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-26230</guid>
		<description>interesujacy godny uwagi post - racja absolutna?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>interesujacy godny uwagi post &#8211; racja absolutna?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sacdjo</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-14049</link>
		<dc:creator>sacdjo</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 09:18:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-14049</guid>
		<description>Dopowiedzenie:
To,  że właściwy sens Starego Testamentu daje się rozpoznać dopiero w świetle Nowego Testamentu, nie oznacza, jakoby ktoś nie uznający Nowego Testamentu musiałby błędnie rozumieć Stary Testament. Wszak Apostołowie i uczniowie Chrystusowi znali tylko Stary Testament i właśnie na jego podstawie uznali Chrystusa, i to właśnie dlatego, że kierowali się Starym Testamentem. Różnica między tymi prostymi wyznawcami mozaimu a owymi wyznawcami mozaizmu, którzy Chrystusa Pana nie uznali, jest wyłożona w Ewangeliach. Winny jest więc nie Stary Testament jako taki, lecz ludzie, którzy go tak interpretowali względnie przekręcali, że doprowadziło ich to do odrzucenia Chrystusa Pana, rzekomo w imię wierności Staremu Testamentowi.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dopowiedzenie:<br />
To,  że właściwy sens Starego Testamentu daje się rozpoznać dopiero w świetle Nowego Testamentu, nie oznacza, jakoby ktoś nie uznający Nowego Testamentu musiałby błędnie rozumieć Stary Testament. Wszak Apostołowie i uczniowie Chrystusowi znali tylko Stary Testament i właśnie na jego podstawie uznali Chrystusa, i to właśnie dlatego, że kierowali się Starym Testamentem. Różnica między tymi prostymi wyznawcami mozaimu a owymi wyznawcami mozaizmu, którzy Chrystusa Pana nie uznali, jest wyłożona w Ewangeliach. Winny jest więc nie Stary Testament jako taki, lecz ludzie, którzy go tak interpretowali względnie przekręcali, że doprowadziło ich to do odrzucenia Chrystusa Pana, rzekomo w imię wierności Staremu Testamentowi.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sacdjo</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-14014</link>
		<dc:creator>sacdjo</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 Mar 2009 19:12:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-14014</guid>
		<description>ad &quot;Krzysztof: 21 marca 2009 @ 20:51&quot;

Uwzględnienie rodzaju literackiego, tzn. intencji, formy oraz uwarunkowań wyrazu słownego, jest niezbędne do poprawnego odczytania treści, tzn. dotarcia do treści właściwej. Innymi słowy: nie można oddzielić treści od formy, aczkolwiek należy je odróżnić. 
Przede wszystkim nie można utożsamiać katolickiego rozumienia natchnienia biblijnego z koncepcją judaistyczną. Katolickie (chrześcijańskie) pojęcie Objawienia jest zasadniczo różne od judaistycznego, aczkolwiek istnieją też elementy wspólne. Chrześcijaństwo - w odróżnieniu zarówno od judaizmu jak też islamu - nie jest &quot;religią księgi&quot;, lecz religią Słowa Wcielonego. Ma to zasadnicze znaczenie w pojmowaniu słowa spisanego w Objawieniu. W pojęciu katolickim (chrześcijańskim) Pismo św. nie jest w całości stenogramem usłyszanego głosu Boga, aczkolwiek zostało spisane pod natchnieniem i kierownictwem Ducha Świętego. Różnorodność literacka wymaga odpowiedniego docierania do właściwego przekazu. Jest to zasadanie egzegezy (hermeneutyki) biblijnej, której główną zasadą jest jedność całego Pisma św., tzn. Starego i Nowego Testamentu. Właściwa treść Starego Testamentu, jakby jego &quot;boski rdzeń&quot;, daje się więc rozpoznać tylko i jedynie w świetle Nowego Testamentu. 
Siłą rzeczy nie dotyczy to judaizmu. Ponieważ nie uznaje on żadnej innej instancji o równym - boskim - autorytecie, która by odsłoniła właściwy sens Starego Testamentu, musi się zadowolić komentowaniem, tzn. wyjaśnianiem, jak ma to miejsce w talmudzie. Dlatego talmud nie może wychodzić poza werbalny - dosłowny - sens Pięcioksięgu. Może ten sens jedynie precyzować i uszczególniać. Dlatego wezwania do nienawiści i mordowania są i muszą pozostać w judaiźmie zawsze dosłownie aktualne. Widać to zresztą także w praktyce, także obecnie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>ad &#8220;Krzysztof: 21 marca 2009 @ 20:51&#8243;</p>
<p>Uwzględnienie rodzaju literackiego, tzn. intencji, formy oraz uwarunkowań wyrazu słownego, jest niezbędne do poprawnego odczytania treści, tzn. dotarcia do treści właściwej. Innymi słowy: nie można oddzielić treści od formy, aczkolwiek należy je odróżnić.<br />
Przede wszystkim nie można utożsamiać katolickiego rozumienia natchnienia biblijnego z koncepcją judaistyczną. Katolickie (chrześcijańskie) pojęcie Objawienia jest zasadniczo różne od judaistycznego, aczkolwiek istnieją też elementy wspólne. Chrześcijaństwo &#8211; w odróżnieniu zarówno od judaizmu jak też islamu &#8211; nie jest &#8220;religią księgi&#8221;, lecz religią Słowa Wcielonego. Ma to zasadnicze znaczenie w pojmowaniu słowa spisanego w Objawieniu. W pojęciu katolickim (chrześcijańskim) Pismo św. nie jest w całości stenogramem usłyszanego głosu Boga, aczkolwiek zostało spisane pod natchnieniem i kierownictwem Ducha Świętego. Różnorodność literacka wymaga odpowiedniego docierania do właściwego przekazu. Jest to zasadanie egzegezy (hermeneutyki) biblijnej, której główną zasadą jest jedność całego Pisma św., tzn. Starego i Nowego Testamentu. Właściwa treść Starego Testamentu, jakby jego &#8220;boski rdzeń&#8221;, daje się więc rozpoznać tylko i jedynie w świetle Nowego Testamentu.<br />
Siłą rzeczy nie dotyczy to judaizmu. Ponieważ nie uznaje on żadnej innej instancji o równym &#8211; boskim &#8211; autorytecie, która by odsłoniła właściwy sens Starego Testamentu, musi się zadowolić komentowaniem, tzn. wyjaśnianiem, jak ma to miejsce w talmudzie. Dlatego talmud nie może wychodzić poza werbalny &#8211; dosłowny &#8211; sens Pięcioksięgu. Może ten sens jedynie precyzować i uszczególniać. Dlatego wezwania do nienawiści i mordowania są i muszą pozostać w judaiźmie zawsze dosłownie aktualne. Widać to zresztą także w praktyce, także obecnie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krzysztof</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-14012</link>
		<dc:creator>Krzysztof</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2009 19:51:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-14012</guid>
		<description>ad &quot;sacdjo: 17 marca 2009 @ 02:07&quot;

Rodzaj literacki nie jest tu czynnikiem najważniejszym. Chodzi o treść. Skoro Talmud jest &quot;w rozumieniu judaistycznym - autorytatywną i obowiązującą normą judaizmu&quot; (choć zwróciłbym jednakowoż uwagę na   zróżnicowanie w judaizmie), to jest dla wyznających Żydów pismem niejako danym przez Boga, natchnionym. Podobnie jak dla nas Biblia. A zwróćmy uwagę na to, jak my Biblię interpretujemy. &quot;Biblia jest pismem natchnionym, treściowo, nie w całości werbalnie&quot; - słuszna uwaga. Przecież w ST jest pełno złorzeczenia nieprzyjaciołom i fragmenty obrażające ateistów i pogan. Jako katolik (i Żyd może podobnie rozumieć Talmud) nauczony zostałem (choć częściowo sam się tego nauczyłem bądź pomagała mi przy tym Siła Wyższa) pewnego sposobu odczytywania tych tekstów. Tak więc nieraz buntuję się przeciw złorzeczeniom i nie bardzo chce mi się je czytać, nieraz jednak odczytuję te fragmenty bez jakiegokolwiek niesmaku, szukając w nich słusznego przesłania. Kiedy np. czytam w Apokalipsie św. Jana, czy księgach prorockich o Bogu dyszącym gniewem, o Bożej pomście, o pucharze Bożego gniewu, które wypiją narody itd. patrzę na to przez pryzmat miłości. Bóg chce byśmy Jego Słowo czytali z miłością. A gdy tak czynię, skupiam się raczej na Bogu jako sprawiedliwym i dobrym Ojcu, Królu, obrońcy swego Ludu niż na przywarach ludzi grzesznych. Na wszelakie niegodziwości grzeszników opisane przez autora nie patrzę z nienawiścią, lecz patrzę na Boga jako tego, który smuci się z ich powodu. A gdy Księga Mądrości mówi: &quot;Głupi są już z natury wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga&quot;, to z jednej strony nie zgadzam się z tym poglądem (dowody rozumowe na istnienie Boga, przedstawione przez św. Tomasza z Akwinu uważam nie za niezbite DOWODY, lecz za ZNAKI obecności Boga), z drugiej strony próbuję tłumaczę sobie, iż autor wywyższa mądrość Stwórcy i ubolewa, że nie wszyscy ludzie tę wielkość dostrzegają. Czasem zaś po prostu się na tych obelgach pod adresem inaczej myślących nie skupiam. 
Takie odczytywanie Pisma Świętego ktoś może uznać za wybiórcze. Ale jak może inaczej postępować człowiek wierzący, jeśli Pismo służy mu w tym wypadku nie do badań naukowych, lecz do modlitwy i pogłębiania wiary? Jeśli taką &quot;wybiórczość&quot; odrzucimy, to uznamy tym samym, że albo Pismo Święte nie jest natchnione, albo obelgi są słuszne (takie mniemanie prowadzi do nacjonalizmów, fanatyzmów, sekciarstwa itd.). 
Tylko spójrzmy, jak to Pismo Święte oceniają z boku ludzie niewierzący w jego sens. Czyż ateista nie ma prawa poczuć się urażonym, gdy czyta, że jest głupi?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>ad &#8220;sacdjo: 17 marca 2009 @ 02:07&#8243;</p>
<p>Rodzaj literacki nie jest tu czynnikiem najważniejszym. Chodzi o treść. Skoro Talmud jest &#8220;w rozumieniu judaistycznym &#8211; autorytatywną i obowiązującą normą judaizmu&#8221; (choć zwróciłbym jednakowoż uwagę na   zróżnicowanie w judaizmie), to jest dla wyznających Żydów pismem niejako danym przez Boga, natchnionym. Podobnie jak dla nas Biblia. A zwróćmy uwagę na to, jak my Biblię interpretujemy. &#8220;Biblia jest pismem natchnionym, treściowo, nie w całości werbalnie&#8221; &#8211; słuszna uwaga. Przecież w ST jest pełno złorzeczenia nieprzyjaciołom i fragmenty obrażające ateistów i pogan. Jako katolik (i Żyd może podobnie rozumieć Talmud) nauczony zostałem (choć częściowo sam się tego nauczyłem bądź pomagała mi przy tym Siła Wyższa) pewnego sposobu odczytywania tych tekstów. Tak więc nieraz buntuję się przeciw złorzeczeniom i nie bardzo chce mi się je czytać, nieraz jednak odczytuję te fragmenty bez jakiegokolwiek niesmaku, szukając w nich słusznego przesłania. Kiedy np. czytam w Apokalipsie św. Jana, czy księgach prorockich o Bogu dyszącym gniewem, o Bożej pomście, o pucharze Bożego gniewu, które wypiją narody itd. patrzę na to przez pryzmat miłości. Bóg chce byśmy Jego Słowo czytali z miłością. A gdy tak czynię, skupiam się raczej na Bogu jako sprawiedliwym i dobrym Ojcu, Królu, obrońcy swego Ludu niż na przywarach ludzi grzesznych. Na wszelakie niegodziwości grzeszników opisane przez autora nie patrzę z nienawiścią, lecz patrzę na Boga jako tego, który smuci się z ich powodu. A gdy Księga Mądrości mówi: &#8220;Głupi są już z natury wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga&#8221;, to z jednej strony nie zgadzam się z tym poglądem (dowody rozumowe na istnienie Boga, przedstawione przez św. Tomasza z Akwinu uważam nie za niezbite DOWODY, lecz za ZNAKI obecności Boga), z drugiej strony próbuję tłumaczę sobie, iż autor wywyższa mądrość Stwórcy i ubolewa, że nie wszyscy ludzie tę wielkość dostrzegają. Czasem zaś po prostu się na tych obelgach pod adresem inaczej myślących nie skupiam.<br />
Takie odczytywanie Pisma Świętego ktoś może uznać za wybiórcze. Ale jak może inaczej postępować człowiek wierzący, jeśli Pismo służy mu w tym wypadku nie do badań naukowych, lecz do modlitwy i pogłębiania wiary? Jeśli taką &#8220;wybiórczość&#8221; odrzucimy, to uznamy tym samym, że albo Pismo Święte nie jest natchnione, albo obelgi są słuszne (takie mniemanie prowadzi do nacjonalizmów, fanatyzmów, sekciarstwa itd.).<br />
Tylko spójrzmy, jak to Pismo Święte oceniają z boku ludzie niewierzący w jego sens. Czyż ateista nie ma prawa poczuć się urażonym, gdy czyta, że jest głupi?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sacdjo</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13990</link>
		<dc:creator>sacdjo</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2009 01:07:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13990</guid>
		<description>Dotychczas, niestety, nie pojawił się mój - wysłany już kilka dni temu - wpis z szeregiem cytatów z talmudu. Nie wiem, kto ponosi za to odpowiedzialność.

Ani Starego Testament ani nawet koranu nie można porównywać do talmudu. Jest to zupełnie inny rodzaj literacki. Biblia jest pismem natchnionym, treściowo, nie w całości werbalnie. Muzułamanie uważają koran za objawienie, i to bezpośrednie, werbalne. Natomiast talmud jest według swego własnego rozumienia jedynie komentarzem do Pięcioksięgu Mojżeszowego, aczkolwiek komentarzem autorytatywnym, jako że rzekomo mającym początek w tradycji ustnej przekazanej rzekomo przez samego Mojżesza. Jest więc -  w rozumieniu judaistycznym - autorytatywną i obowiązującą normą judaizmu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dotychczas, niestety, nie pojawił się mój &#8211; wysłany już kilka dni temu &#8211; wpis z szeregiem cytatów z talmudu. Nie wiem, kto ponosi za to odpowiedzialność.</p>
<p>Ani Starego Testament ani nawet koranu nie można porównywać do talmudu. Jest to zupełnie inny rodzaj literacki. Biblia jest pismem natchnionym, treściowo, nie w całości werbalnie. Muzułamanie uważają koran za objawienie, i to bezpośrednie, werbalne. Natomiast talmud jest według swego własnego rozumienia jedynie komentarzem do Pięcioksięgu Mojżeszowego, aczkolwiek komentarzem autorytatywnym, jako że rzekomo mającym początek w tradycji ustnej przekazanej rzekomo przez samego Mojżesza. Jest więc &#8211;  w rozumieniu judaistycznym &#8211; autorytatywną i obowiązującą normą judaizmu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: fidel</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13989</link>
		<dc:creator>fidel</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Mar 2009 21:04:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13989</guid>
		<description>Zastanawiam się, jak można wpaść w sidła &#039;sił zgoła antychrześcijańskich&#039; odprawiając msze - nawet jeśli są to msze za Ojczyznę??? Może x. sacdjo to wyjaśni??? Oczywiście, na życzenie PZPR można było pewnie wyłączyć modlenie się za Ojczyznę z &#039;programu&#039; mszy Kk. Tylko co na tę ingerencję w autonomię Kk powiedziałby Watykan???
Poza tym skąd x. Popiełuszko, czy Prymas Glemp wiedzieć mieli, że odprawianie mszy za Ojczyznę grozi śmiercią??? Czy gdyby x. Popiełuszko modlił się za Partię, żeby jej członkowie nawrócili się na wiarę w Boga, to byłby on bardziej bezpieczny??? A może właśnie wtedy Prymas Glemp uważałby tę intencję za prowokację masonów i Michników???
Poza tym opinia z artykułu o Prymasie mówiąca, żę &quot;Prymas zajął postawę realistyczną, pragmatyczną i pozytywistyczną: stoimy wobec silniejszego, powinniśmy zatem ulec (...)&quot;...jak głęboko można ulegać??? Czy sprzeciwianie się modłom za kraj to objaw realizmu czy defetyzmu???
Nie byłem co prawda w Warszawie na początku lat 80-tych, ale jakoś ja też, tak jak Krzysztof, nie mogę skojarzyć, żeby x. Popiełuszko wzywał do zbrojnego powstania. Ale może się mylę???

Poza tym x. sadcjo, co z tą dosłownością Talmudu??? Chętnie usłyszę jakieś, choćby krótkie, wyjaśnienia...bo odnoszę wrażenie, że temat umarł a ja ciągle nie wiem, gdzie jest więcej nienawiści: w Starym Testamencie, Talmudzie, czy Koranie??? Mam zacząć czytać i sam wyciągać wnioski, czy mogę zdać się na wskazówki ludzi uczonych w Pismach???</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zastanawiam się, jak można wpaść w sidła &#8216;sił zgoła antychrześcijańskich&#8217; odprawiając msze &#8211; nawet jeśli są to msze za Ojczyznę??? Może x. sacdjo to wyjaśni??? Oczywiście, na życzenie PZPR można było pewnie wyłączyć modlenie się za Ojczyznę z &#8216;programu&#8217; mszy Kk. Tylko co na tę ingerencję w autonomię Kk powiedziałby Watykan???<br />
Poza tym skąd x. Popiełuszko, czy Prymas Glemp wiedzieć mieli, że odprawianie mszy za Ojczyznę grozi śmiercią??? Czy gdyby x. Popiełuszko modlił się za Partię, żeby jej członkowie nawrócili się na wiarę w Boga, to byłby on bardziej bezpieczny??? A może właśnie wtedy Prymas Glemp uważałby tę intencję za prowokację masonów i Michników???<br />
Poza tym opinia z artykułu o Prymasie mówiąca, żę &#8220;Prymas zajął postawę realistyczną, pragmatyczną i pozytywistyczną: stoimy wobec silniejszego, powinniśmy zatem ulec (&#8230;)&#8221;&#8230;jak głęboko można ulegać??? Czy sprzeciwianie się modłom za kraj to objaw realizmu czy defetyzmu???<br />
Nie byłem co prawda w Warszawie na początku lat 80-tych, ale jakoś ja też, tak jak Krzysztof, nie mogę skojarzyć, żeby x. Popiełuszko wzywał do zbrojnego powstania. Ale może się mylę???</p>
<p>Poza tym x. sadcjo, co z tą dosłownością Talmudu??? Chętnie usłyszę jakieś, choćby krótkie, wyjaśnienia&#8230;bo odnoszę wrażenie, że temat umarł a ja ciągle nie wiem, gdzie jest więcej nienawiści: w Starym Testamencie, Talmudzie, czy Koranie??? Mam zacząć czytać i sam wyciągać wnioski, czy mogę zdać się na wskazówki ludzi uczonych w Pismach???</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krzysztof</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13987</link>
		<dc:creator>Krzysztof</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Mar 2009 09:35:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13987</guid>
		<description>ad &quot;sacdjo: 15 marca 2009 @ 21:19&quot;

Masz dużo racji. Skomentuję natomiast te fragmenty tej wypowiedzi, które wydają mi się niebezpiecznie uogólnione, półprawdziwe, bądź wątpliwe.

2 fragmenty przeczą sobie: &quot;Jest zasadnicza różnica między powstaniami a działalnością śp. x. Popiełuszki: on nie nawoływał do krwawej działalności.&quot; i &quot;Tzw. msze za Ojczyznę przed powstaniem styczniowym miały na celu podżeganie do krwawego powstania przy wykorzystaniu wiary Polaków. Czy miało to miejsce także w przypadku x. Popiełuszki? Trudno powiedzieć&quot;. No to Popiełuszko nawoływał do krwawych rozruchów, czy niewiadomo?? Moim zdaniem nie. Dla mnie Popiełuszko jest bohaterem. 

&gt;&quot;Powiązania z korowcami mogłyby jednak świadczyć przeciw niemu, ale nie muszą&quot;. 
Takie stwierdzenie obraża KOR, w którym obok Kuronia i Michnika funkcjonowali nota bene Olszewski i Macierewicz i inni, o różnych poglądach. To fakt, że KOR jest posądzany o związki z masonerią: pierwsi trzej z wymienionych mieli z nią związek, przyznał to ponoć Olszewski. Natomiast po pierwsze: w KOR angażowali się różni ludzie, których celem była obrona ludzi pracy przed represjami ze strony władz i myślę, że taka idea przyświecała ks. Popiełuszce. Po drugie: czemu znowu zakładać, że lepsza komuna niż wolnomularze? Po trzecie: wtedy nie każdy wiedział &quot;kto jest kto&quot;, środowiska od późniejszego ROP-u po UD zjednoczyły się w działalności opozycyjnej, której Popiełuszko sprzyjał. Takim ogólnospołecznym ruchem była &quot;S&quot; i ci co ją szkalują, niech popatrzą na siebie.

&gt;&quot;Tzw. msze za Ojczyznę przed powstaniem styczniowym miały na celu podżeganie do krwawego powstania przy wykorzystaniu wiary Polaków&quot;. To zdanie świadczy o niechęci do powstań, a ja bym ich nie oceniał jednoznacznie. Nie wiem jak ja bym postąpił w tamtych czasach. Z jednej strony rozumiem argument, że te powstania były skazane na klęskę i ginęli ludzie. Z drugiej strony: kto wie, czy byłaby niepodległa Polska bez tych walk zbrojnych? Wszak poprzez nie Polacy przypominali zaborcom, że nie godzą się na ich okupację i represje, że żyje w narodzie pragnienie wolności i podtrzymywali zarazem rodaków w tym pragnieniu.

&quot;Odżegnanie się od krwawej walki wcale nie musi oznaczać uległości wobec Rosji czy związku sowieckiego&quot;. Nie? A tak sugerował i chwalił to autor wskazanego przez Pana w linku tekstu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>ad &#8220;sacdjo: 15 marca 2009 @ 21:19&#8243;</p>
<p>Masz dużo racji. Skomentuję natomiast te fragmenty tej wypowiedzi, które wydają mi się niebezpiecznie uogólnione, półprawdziwe, bądź wątpliwe.</p>
<p>2 fragmenty przeczą sobie: &#8220;Jest zasadnicza różnica między powstaniami a działalnością śp. x. Popiełuszki: on nie nawoływał do krwawej działalności.&#8221; i &#8220;Tzw. msze za Ojczyznę przed powstaniem styczniowym miały na celu podżeganie do krwawego powstania przy wykorzystaniu wiary Polaków. Czy miało to miejsce także w przypadku x. Popiełuszki? Trudno powiedzieć&#8221;. No to Popiełuszko nawoływał do krwawych rozruchów, czy niewiadomo?? Moim zdaniem nie. Dla mnie Popiełuszko jest bohaterem. </p>
<p>&gt;&#8221;Powiązania z korowcami mogłyby jednak świadczyć przeciw niemu, ale nie muszą&#8221;.<br />
Takie stwierdzenie obraża KOR, w którym obok Kuronia i Michnika funkcjonowali nota bene Olszewski i Macierewicz i inni, o różnych poglądach. To fakt, że KOR jest posądzany o związki z masonerią: pierwsi trzej z wymienionych mieli z nią związek, przyznał to ponoć Olszewski. Natomiast po pierwsze: w KOR angażowali się różni ludzie, których celem była obrona ludzi pracy przed represjami ze strony władz i myślę, że taka idea przyświecała ks. Popiełuszce. Po drugie: czemu znowu zakładać, że lepsza komuna niż wolnomularze? Po trzecie: wtedy nie każdy wiedział &#8220;kto jest kto&#8221;, środowiska od późniejszego ROP-u po UD zjednoczyły się w działalności opozycyjnej, której Popiełuszko sprzyjał. Takim ogólnospołecznym ruchem była &#8220;S&#8221; i ci co ją szkalują, niech popatrzą na siebie.</p>
<p>&gt;&#8221;Tzw. msze za Ojczyznę przed powstaniem styczniowym miały na celu podżeganie do krwawego powstania przy wykorzystaniu wiary Polaków&#8221;. To zdanie świadczy o niechęci do powstań, a ja bym ich nie oceniał jednoznacznie. Nie wiem jak ja bym postąpił w tamtych czasach. Z jednej strony rozumiem argument, że te powstania były skazane na klęskę i ginęli ludzie. Z drugiej strony: kto wie, czy byłaby niepodległa Polska bez tych walk zbrojnych? Wszak poprzez nie Polacy przypominali zaborcom, że nie godzą się na ich okupację i represje, że żyje w narodzie pragnienie wolności i podtrzymywali zarazem rodaków w tym pragnieniu.</p>
<p>&#8220;Odżegnanie się od krwawej walki wcale nie musi oznaczać uległości wobec Rosji czy związku sowieckiego&#8221;. Nie? A tak sugerował i chwalił to autor wskazanego przez Pana w linku tekstu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sacdjo</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13986</link>
		<dc:creator>sacdjo</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 20:19:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13986</guid>
		<description>ad &quot;Krzysztof: 15 marca 2009 @ 18:50&quot;

Generalnie należy bardziej baczyć na prawdziwość i słuszność poglądów i działań niż na to, kto je (re)prezentuje. W przeciwnym razie popada się w sekciarstwo, czyli podział świata na &quot;my i oni&quot; czy &quot;nasi i inni&quot; (na tej samej zasadzie działa zresztą także każdy nacjonalizm). Aczkolwiek to, kto i przeciw komu je wytacza, ma również znaczenie, ale tylko drugorzędnie.
Rodzajem sekciarstwa - które można by nazwać nacjonalistycznem czy pseudopatriotycznem - jest myślenie, że wszystko, co zostało wpojone (czy to przez szkołę komunistyczną, czy to przez tzw. opozycję antykomunistyczną) jako &quot;polskie&quot;, jest słuszne, dobre, chlubne, godne podziwu i naśladowania. Na tej zasadzie np. w Turcji jest &quot;obrazą tureckości&quot; mówienie o ludobójstwie na Ormianach. Podobnie każda wzmianka o niechlubnych przykładach Żydów prześladowane jest jako &quot;antysemityzm&quot;, a nawet w demokratycznych Niemczech są kręgi, które mówienie o zbrodniach hitlerowskich i o zbrodniczym charakterze wszczętej przez Niemców wojny uważają za obrazę honoru niemieckiego. 
Jest zasadnicza różnica między powstaniami a działalnością śp. x. Popiełuszki: on nie nawoływał do krwawej działalności. Tzw. msze za Ojczyznę przed powstaniem styczniowym miały na celu podżeganie do krwawego powstania przy wykorzystaniu wiary Polaków. Czy miało to miejsce także w przypadku x. Popiełuszki? Trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że tak nie było. Powiązania z korowcami mogłyby jednak świadczyć przeciw niemu, ale nie muszą. 
Odżegnanie się od krwawej walki wcale nie musi oznaczać uległości wobec Rosji czy związku sowieckiego. Zgodny z prawem Bożym, Inteligentniejszy i bardziej skuteczny jest inny opór, inna walka, która też ostatecznie odniosła sukces - aczkolwiek niestety niepełny, bowiem ukręcony okrągłostołowo - w bezkrwawych przemianach roku 1989. Zresztą: czyż jest przypadkiem, że tacy niby bojowi i bohaterscy opozycjoniści jak korowcy stali się nagle zwolennikami &quot;grubej kreski&quot;? Ci, którzy gotowi byli posłać robotników na barykady, może nawet ich uzbroić przeciw reżimowi komunistycznemu, z dnia na dzień stali się sprzymierzeńcami komuchów, nie tylko umożliwiając im pozostanie przy faktycznej władzy przez uwłaszczenie się mieniem narodowym, ale także chroniąc ich przed odpowiedzialnością za zbrodnie komunizmu...
Tego samego pokroju byli ludzie z PAX-u i tym podobnych agentur, które nie miały nic wspólnego z kierownictwem Kościoła. Fakt, że kolaboranci paxowscy byli przeciwni zbrojnej walce z okupantem sowieckim, nie oznacza, że każdy przeciwnik takiej walki był czy jest kolaborantem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>ad &#8220;Krzysztof: 15 marca 2009 @ 18:50&#8243;</p>
<p>Generalnie należy bardziej baczyć na prawdziwość i słuszność poglądów i działań niż na to, kto je (re)prezentuje. W przeciwnym razie popada się w sekciarstwo, czyli podział świata na &#8220;my i oni&#8221; czy &#8220;nasi i inni&#8221; (na tej samej zasadzie działa zresztą także każdy nacjonalizm). Aczkolwiek to, kto i przeciw komu je wytacza, ma również znaczenie, ale tylko drugorzędnie.<br />
Rodzajem sekciarstwa &#8211; które można by nazwać nacjonalistycznem czy pseudopatriotycznem &#8211; jest myślenie, że wszystko, co zostało wpojone (czy to przez szkołę komunistyczną, czy to przez tzw. opozycję antykomunistyczną) jako &#8220;polskie&#8221;, jest słuszne, dobre, chlubne, godne podziwu i naśladowania. Na tej zasadzie np. w Turcji jest &#8220;obrazą tureckości&#8221; mówienie o ludobójstwie na Ormianach. Podobnie każda wzmianka o niechlubnych przykładach Żydów prześladowane jest jako &#8220;antysemityzm&#8221;, a nawet w demokratycznych Niemczech są kręgi, które mówienie o zbrodniach hitlerowskich i o zbrodniczym charakterze wszczętej przez Niemców wojny uważają za obrazę honoru niemieckiego.<br />
Jest zasadnicza różnica między powstaniami a działalnością śp. x. Popiełuszki: on nie nawoływał do krwawej działalności. Tzw. msze za Ojczyznę przed powstaniem styczniowym miały na celu podżeganie do krwawego powstania przy wykorzystaniu wiary Polaków. Czy miało to miejsce także w przypadku x. Popiełuszki? Trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że tak nie było. Powiązania z korowcami mogłyby jednak świadczyć przeciw niemu, ale nie muszą.<br />
Odżegnanie się od krwawej walki wcale nie musi oznaczać uległości wobec Rosji czy związku sowieckiego. Zgodny z prawem Bożym, Inteligentniejszy i bardziej skuteczny jest inny opór, inna walka, która też ostatecznie odniosła sukces &#8211; aczkolwiek niestety niepełny, bowiem ukręcony okrągłostołowo &#8211; w bezkrwawych przemianach roku 1989. Zresztą: czyż jest przypadkiem, że tacy niby bojowi i bohaterscy opozycjoniści jak korowcy stali się nagle zwolennikami &#8220;grubej kreski&#8221;? Ci, którzy gotowi byli posłać robotników na barykady, może nawet ich uzbroić przeciw reżimowi komunistycznemu, z dnia na dzień stali się sprzymierzeńcami komuchów, nie tylko umożliwiając im pozostanie przy faktycznej władzy przez uwłaszczenie się mieniem narodowym, ale także chroniąc ich przed odpowiedzialnością za zbrodnie komunizmu&#8230;<br />
Tego samego pokroju byli ludzie z PAX-u i tym podobnych agentur, które nie miały nic wspólnego z kierownictwem Kościoła. Fakt, że kolaboranci paxowscy byli przeciwni zbrojnej walce z okupantem sowieckim, nie oznacza, że każdy przeciwnik takiej walki był czy jest kolaborantem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ebenezer</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13985</link>
		<dc:creator>Ebenezer</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 18:17:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13985</guid>
		<description>Nic złego w tym przecież nie ma, że msze za Ojczyznę Popiełuszki mogły być pomysłem masonów. 
Podobnie nic złego jest i w tym, że prymas Glemp podjął zarzuconą inicjatywę wybitnych polskich masonów sprzed dwustu lat budowy Świątyni Najwyższej Opatrzności zwanej jakby dla niepoznaki Opatrznością Bożą, acz w znacznym stopniu za kasę katolików i ateistów, bo z budżetu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nic złego w tym przecież nie ma, że msze za Ojczyznę Popiełuszki mogły być pomysłem masonów.<br />
Podobnie nic złego jest i w tym, że prymas Glemp podjął zarzuconą inicjatywę wybitnych polskich masonów sprzed dwustu lat budowy Świątyni Najwyższej Opatrzności zwanej jakby dla niepoznaki Opatrznością Bożą, acz w znacznym stopniu za kasę katolików i ateistów, bo z budżetu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krzysztof</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13984</link>
		<dc:creator>Krzysztof</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 17:50:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13984</guid>
		<description>ad &quot;sacdjo 15 marca 2009 @ 16:18&quot;

Przeczytałem tekst w podanym linku. Każdemu wolno mieć swoje zdanie na temat polityki. Jak już pisałem poglądy narodowców bywają nieraz zaskakująco zbieżne z poglądami postkomunistów, czy szerzej lewicy. Nie potępiam prymasa Glempa. Natomiast zgadzam się z autorem jednego z komentarzy zamieszczonych pod owym tekstem. Pozwolę sobie zacytować: &quot;ja się zastanawiam dlaczego szanowny red.nie atakuje wprost popiełuszki jako antykomunisty - może tak obyłoby sie bez hipokryzji, bo przeciez powiedzmy sobie szczerze łatwiej było wówczas byc engelgardem niz popiełuszką&quot;. Czysta prawda! Propagandyści endeccy (o czym nie wiedziało większość znanych mi katolików głosujących na LPR) obrzucają błotem KOR, &quot;Solidarność&quot; i ks. Popiełuszkę. A to nikt inny, tylko ludzie z ich środowiska wysługiwali się komuchom za stalinizmu i później, tworząc PAX, co usprawiedliwiają faktem, że w KOR i &quot;S&quot; działał Michnik, że należało &quot;unikać przelewu krwi&quot; i ulegać Rosji, &quot;by nie trwonić substancji narodowej&quot;. Oczywiście wśród nich byli ludzie dobrej woli, a historia nie jest czarno-biała. Obłudnym argumentem wydaje mi się natomiast zarzucanie Popiełuszce, że jego msze za Ojczyznę były w istocie pomysłem masonów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>ad &#8220;sacdjo 15 marca 2009 @ 16:18&#8243;</p>
<p>Przeczytałem tekst w podanym linku. Każdemu wolno mieć swoje zdanie na temat polityki. Jak już pisałem poglądy narodowców bywają nieraz zaskakująco zbieżne z poglądami postkomunistów, czy szerzej lewicy. Nie potępiam prymasa Glempa. Natomiast zgadzam się z autorem jednego z komentarzy zamieszczonych pod owym tekstem. Pozwolę sobie zacytować: &#8220;ja się zastanawiam dlaczego szanowny red.nie atakuje wprost popiełuszki jako antykomunisty &#8211; może tak obyłoby sie bez hipokryzji, bo przeciez powiedzmy sobie szczerze łatwiej było wówczas byc engelgardem niz popiełuszką&#8221;. Czysta prawda! Propagandyści endeccy (o czym nie wiedziało większość znanych mi katolików głosujących na LPR) obrzucają błotem KOR, &#8220;Solidarność&#8221; i ks. Popiełuszkę. A to nikt inny, tylko ludzie z ich środowiska wysługiwali się komuchom za stalinizmu i później, tworząc PAX, co usprawiedliwiają faktem, że w KOR i &#8220;S&#8221; działał Michnik, że należało &#8220;unikać przelewu krwi&#8221; i ulegać Rosji, &#8220;by nie trwonić substancji narodowej&#8221;. Oczywiście wśród nich byli ludzie dobrej woli, a historia nie jest czarno-biała. Obłudnym argumentem wydaje mi się natomiast zarzucanie Popiełuszce, że jego msze za Ojczyznę były w istocie pomysłem masonów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sacdjo</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13983</link>
		<dc:creator>sacdjo</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 15:18:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13983</guid>
		<description>Polecam:

http://infopatria.pl/index.php/artykul/19/0/518</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Polecam:</p>
<p><a href="http://infopatria.pl/index.php/artykul/19/0/518" rel="nofollow">http://infopatria.pl/index.php/artykul/19/0/518</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krzysztof</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13982</link>
		<dc:creator>Krzysztof</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 11:20:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13982</guid>
		<description>Acha, i jeszcze jedno: co za stereotypowe jest w myśleniu sacdjo, że ruchy &quot;tworzą głównie podstarzałe panny&quot; i że ich istnienie zbiega się z odejściem od Kościoła. Moje doświadczenie jest zupełnie inne: istnienie ruchów jest jedną z dróg sprzeciwiających się procesowi sekularyzacji. I nie chodzi (jak twierdzi sacdjo) o oderwanie się od życia rodzinnego, czy parafialnego, lecz o jego pogłębienie. Taka forma nie jest obligatoryjna i nikogo do niej nie należy zmuszać. Sacdjo ma chyba negatywne doświadczenie &quot;ruchów&quot;. Tymczasem to właśnie te ruchy są (obok kleru i podobnych sacdjo ultra-tradycjonalistów) jedną z największych grup uznających potrzebę całkowitej ochrony życia poczętego. Czego nie można powiedzieć o większości parafian.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Acha, i jeszcze jedno: co za stereotypowe jest w myśleniu sacdjo, że ruchy &#8220;tworzą głównie podstarzałe panny&#8221; i że ich istnienie zbiega się z odejściem od Kościoła. Moje doświadczenie jest zupełnie inne: istnienie ruchów jest jedną z dróg sprzeciwiających się procesowi sekularyzacji. I nie chodzi (jak twierdzi sacdjo) o oderwanie się od życia rodzinnego, czy parafialnego, lecz o jego pogłębienie. Taka forma nie jest obligatoryjna i nikogo do niej nie należy zmuszać. Sacdjo ma chyba negatywne doświadczenie &#8220;ruchów&#8221;. Tymczasem to właśnie te ruchy są (obok kleru i podobnych sacdjo ultra-tradycjonalistów) jedną z największych grup uznających potrzebę całkowitej ochrony życia poczętego. Czego nie można powiedzieć o większości parafian.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krzysztof</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13981</link>
		<dc:creator>Krzysztof</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 11:05:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13981</guid>
		<description>sacdjo, gdy będę miał więcej czasu, odniosę się do większej ilości kwestii, które wypisałeś. Muszę jednak stanowczo zaprotestować, jeśli ruchy charyzmatyczne uważasz za niezgodne z duchem katolickim. Ich istnienie jest właśnie dowodem, że Sobór Watykański II tylko ożywił, to, co w mniejszym lub większym zakresie zawsze istniało w Kościele. &quot;Różne są dary łaski, ale jeden Duch, (...) różne są wreszcie działania, ale jeden Pan&quot;. W Kościele jest miejsce dla różnych wspólnot, o różnych charyzmatach, wystarczy porównać zakony. Jest miejsce również dla wspólnot charyzmatycznych, tak jak i dla wspólnot konserwatywnych w formule działania. Twierdzisz, że ruchy charyzmatyczne mają pochodzenie protestanckie. Uważasz, że św. Piotr, pozostałych Jedenastu i św. Paweł byli protestantami? Bo oni łączyli posługę hierarchiczną z charyzmatyczną. Jedna i druga jest ważna dla Kościoła i nie ja sprzeciwiam się uznaniu hierarchicznej, tylko ultra-sceptycy nie pojmują charyzmatycznej. Kto zresztą powiedział, że w kościołach protestanckich nie działa Duch Święty? Owszem są tam uzdrowienia w Imię Jezusa, śpiewy uwielbieniowe, tak jak u nas, katolików. Może to Pana przekona: mam znajomego księdza egzorcystę, człowieka modlitwy, który źle ocenia masonerię, okultyzm. Jest on entuzjastą ruchów ewangelizacyjnych, uwielbieniowych, oazowego itp. Takich ludzi znam wielu, wśród takich dorastałem, takimi są moi rodzice. Wśród znajomych mam też ludzi z neokatechumenatu, choć stosunkowo niewielu. Mówienie o tej wspólnocie, że jest sektą to bzdura i wykłócanie się z papieżem. Podobnie jak czepianie się dopuszczonej przez Watykan Komunii na rękę (choć sam wolę bezpośrednio do ust).  I żadną miarą nie mogę się zgodzić z tezami (moim zdaniem heretyckimi) z portalu prawy.pl, którego publicyści twierdzą, że objawienie w Fatimie stoi w sprzeczności z ekumenizmem.

I jeszcze raz podkreślam: nigdzie nie postulowałem oderwania charyzmatycznego wymiaru Kościoła od jedności z władzą hierarchiczną, co w pośredni sposób zarzucił mi sacdjo. Pewnie, że różne przegięcia się zdarzają we wspólnotach charyzmatycznych (np. nadmierne koncentrowanie się na uczuciach), lecz na czele większości z nich stoją odpowiedzialni ludzie. Przegięcia zdarzają się i u władzy hierarchicznej, gdy jest np. zbyt nieufna wobec świeckich.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>sacdjo, gdy będę miał więcej czasu, odniosę się do większej ilości kwestii, które wypisałeś. Muszę jednak stanowczo zaprotestować, jeśli ruchy charyzmatyczne uważasz za niezgodne z duchem katolickim. Ich istnienie jest właśnie dowodem, że Sobór Watykański II tylko ożywił, to, co w mniejszym lub większym zakresie zawsze istniało w Kościele. &#8220;Różne są dary łaski, ale jeden Duch, (&#8230;) różne są wreszcie działania, ale jeden Pan&#8221;. W Kościele jest miejsce dla różnych wspólnot, o różnych charyzmatach, wystarczy porównać zakony. Jest miejsce również dla wspólnot charyzmatycznych, tak jak i dla wspólnot konserwatywnych w formule działania. Twierdzisz, że ruchy charyzmatyczne mają pochodzenie protestanckie. Uważasz, że św. Piotr, pozostałych Jedenastu i św. Paweł byli protestantami? Bo oni łączyli posługę hierarchiczną z charyzmatyczną. Jedna i druga jest ważna dla Kościoła i nie ja sprzeciwiam się uznaniu hierarchicznej, tylko ultra-sceptycy nie pojmują charyzmatycznej. Kto zresztą powiedział, że w kościołach protestanckich nie działa Duch Święty? Owszem są tam uzdrowienia w Imię Jezusa, śpiewy uwielbieniowe, tak jak u nas, katolików. Może to Pana przekona: mam znajomego księdza egzorcystę, człowieka modlitwy, który źle ocenia masonerię, okultyzm. Jest on entuzjastą ruchów ewangelizacyjnych, uwielbieniowych, oazowego itp. Takich ludzi znam wielu, wśród takich dorastałem, takimi są moi rodzice. Wśród znajomych mam też ludzi z neokatechumenatu, choć stosunkowo niewielu. Mówienie o tej wspólnocie, że jest sektą to bzdura i wykłócanie się z papieżem. Podobnie jak czepianie się dopuszczonej przez Watykan Komunii na rękę (choć sam wolę bezpośrednio do ust).  I żadną miarą nie mogę się zgodzić z tezami (moim zdaniem heretyckimi) z portalu prawy.pl, którego publicyści twierdzą, że objawienie w Fatimie stoi w sprzeczności z ekumenizmem.</p>
<p>I jeszcze raz podkreślam: nigdzie nie postulowałem oderwania charyzmatycznego wymiaru Kościoła od jedności z władzą hierarchiczną, co w pośredni sposób zarzucił mi sacdjo. Pewnie, że różne przegięcia się zdarzają we wspólnotach charyzmatycznych (np. nadmierne koncentrowanie się na uczuciach), lecz na czele większości z nich stoją odpowiedzialni ludzie. Przegięcia zdarzają się i u władzy hierarchicznej, gdy jest np. zbyt nieufna wobec świeckich.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: fidel</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13980</link>
		<dc:creator>fidel</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2009 10:12:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13980</guid>
		<description>Przyznam, iż z Adamem i Ewą to &#039;pojechałem&#039; trochę po tzw. &#039;bandzie&#039;:))) ...odbyło się to na zasadzie żartu z filmu &quot;Ranczo Wilkowyje&quot;, gdzie pada stwierdzenie, iż Matka Boska jest Polką, bo przecież ktoś musiał być pierwszy [pierwszą Polką] :))) Niemniej jednak nie zmienia to faktu, iż chcemy tego czy nie, wszyscy i Polacy, i Żydzi, i muzułmanie, i Chińczycy, pochodzimy od tego samego Boga. Warto o tym pamiętać.

Poza tym Panowie, kieruję te słowa do Krzysztofa i do Księdza sacdjo, a także i do Marszałka Jurka:
To Wy, Panowie, jesteście uczeni w Piśmie, czego wielokrotnie daliście dowody. Ja, co podkreślałem wielokrotnie, jestem tylko zwykłym &#039;katolickim robaczkiem&#039;. Mimo to rację ma Krzystof, mówiąc iż nie podejrzewa mnie o to, iż historię biblijnego stworzenia Adama i Ewy biorę dosłownie. A ta dyskusja, odnoszę nieodparte wrażenie, toczy się właściwie wokół słowa DOSŁOWNOŚĆ.

Otóż spotkałem się ostatnio na jakimś forum z opinią człowieka podpisującego się jako &#039;ateista&#039;, iż właśnie wyrzuca do śmieci Stary Testament, bo nie chce, żeby jego dziecko czytało te bezeceństwa, a szczególnie opisy mordów: chodziło o wymordowanie dzieci do któregoś tam pokolenia. Przyznaję, nie znam szczegółów, gdyż Stary Testament jest mi niewiele znany, natomiast o tyle lepiej niż Talmud, czy Koran, bo tych ostatnich nie znam wcale. Mea culpa.

Ale przypominam, iż właśnie na zasadzie tejże DOSŁOWNOŚCI oceniane jest chrześcijaństwo/katolicyzm. Z tejże dosłowności, o ile się nie mylę (proszę o korektę), wynikały wojny krzyżowe i religijne, które są jednym z argumentów dowodzących zbrodniczego wręcz charakteru Kościoła katolickiego w oczach jego krytyków.
Z jednej strony w uszach mi dźwięczy ciągłe nauczanie księży katolickich, żeby broń Boże nie czytać Pisma Świętego dosłownie, z drugiej natomiast mam stwierdzenie Księdza sacdjo, iż &quot;Poszczególni Żydzi, wychowywani na talmudzie, są ofiarą tego systemu, jako że wpajane są im nieludzkie zasady nacjonalizmu i szowinizmu.&quot;
Czy to nie jest trochę tak, iż na tej samej zasadzie można stwierdzić, iż katolicy wychowani na Piśmie Świętym, a do tego na tradycji Kościoła katolickiego (wspomniane wojny religijno-krzyżowe plus święta inkwizycja) są ofiarą tego systemu, jako że wpajane są im nieludzkie zasady nacjonalizmu, szownizmu i palenia ludzi na stosach??? Pytam???

Czy Ksiądz, Księże sacdjo, nie przesadza z tą DOSŁOWNOŚCIĄ???

Abstrachując od powyższych wątpliwości cieszy mnie fakt, iż jesteśmy prawie zgodni co do opinii na temat lustracji w polskim Kk. Ja dodam tylko, wspólnota Kk, która opiera się na dążeniu do i głoszeniu PRAWDY, nie może od tej PRAWDY, nawet najbardziej bolesnej, uciekać (bo nie ma wtedy miejsca na żal za grzechy, rachunek sumienia, pokutę i próbę win odkupienia). Ucieczka Konferencji Episkopatu Polski przed PRAWDĄ to już nie jest schizofrenia, to jest HIPOKRYZJA. Jednak jak mawia mądrość ludowa: &#039;Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy&#039;. Nie ma ucieczki od PRAWDY i dziwi mnie, że biskupi udają, iż tego nie wiedzą. Miecz PRAWDY wisi nad ich głowami!!! Jednak ani ja, ani podejrzewam nikt inny, nie oczekuje od byłych TW w sutannach desperackiego kroku apostoła Judasza. Oczekuję natomiast prawdy, całej PRAWDY, czyli postawy św. Piotra przede wszystkim. I pokuty, w klasztorach a niekoniecznie na wysokich urzędach czy to biskupich, czy innych.

Jeśli chodzi o wypowiedź &quot;„fidel“ popełnia kardynalny błąd, opowiadając się za oddzieleniem wiary, moralności od polityki.&quot;, to spieszę wyjaśnić, iż zostałem źle zrozumiany.
Ja właśnie jestem za MORALNOŚCIĄ w polityce. Niestety, żyjemy w tzw. systmie &#039;demokracji liberalnej&#039;. Bardzo mnie drażni określenie &#039;liberalna&#039;, ale, niestety, nie jest to ani demokracja socjalistyczna, ani ludowa, ani katolicka, ani żadna inna, tylko liberalna. Teoretycznie dopuszcza ona udział w życiu publicznym wszelkich grup społecznych od komunistów, przez ateistów do muzułmanów i księży katolickich. Dlatego uważam, iż nie da się w tym systemie wprowadzić zasad moralnych (mówimy o moralności katolickiej) poprzez stosowanie głosowania - szczególnie, gdy jest się w mniejszości. Nawet w polskim, niby-katolickim społeczeństwie, jest to niemożliwe, bo nigdy (patrząc realistycznie) partie stricte katolickie nie uzyskają w tym kraju większości ani parlamentarnej, ani tym bardziej konstytucyjnej. Zasady do polityki, do życia społecznego należy wprowadzać poprzez systemem wychowywania, konsensusu i, niestety, często kompromisu, a czasami nawet trzeba pogodzić się z tym, iż pewnych rzeczy nie da się osiągnąć pewnie w ogóle. Nie oznacza to, iż należy rezygnować z pewnych zasad i celów. Trzeba je tylko zdefiniować i przekonywać innych, iż należy je wprowadzać do przestrzeni publicznej. O jakie tematy chodzi, wszyscy m/w wiemy, natomiast ani Marek Jurek, ani Kk tym bardziej nie wiedzą, jak przekonywać społeczeństwo, iż uznanie pewnych zasad moralnych ma na celu wzmocnienia własnego społeczeństwa. Zbytnią NACHALNOŚCIĄ i drążeniem ciągle tego samego tematu w jeden i ten sam sposób, niestety, ale w społeczeństwie liberalnej demokracji niewiele się wskóra. I świetnie o tym wiedzą i LEWACY, i LIBERAŁOWIE społeczni. Oni są bardziej sprawnie w przekonywaniu młodych ludzi do własnych pozycji. Tak na marginesie jeszcze dodam, że hipokrytyczny Kk (chodzi mi o kwestię PRAWDY w procesie lustracji), też jest bardziej przeszkodą niż pomocą w procesie wprowadzania moralności do systemu społecznego w liberalnej demokracji. Nikt nie jest głupi i widzi brak spójności między słowem a czynem, więc tego, jak to się mówi, po prostu nie &#039;kupuje&#039;.

Księże sacdjo,
Bardzo cieszy mnie natomiast fakt, iż jak rozumiem bliższa jest Księdzu Polskość rozumiana jako wspólnota cywilizacyjno-kulturowa. Ja właśnie tak rozumiem POLSKOŚĆ, stąd mój szacunek do tradycji polskiej, historii państwowości polskiej, polskich powstańców. I już niedługo będziemy mieli do czynienia w społeczeństwie polskim z ludźmi o czarnym choćby kolorze skóry, być może nawet katolikami (???), którzy będą się podniecali walką Tadeusza Kościuszki &#039;Za Wolność Waszą i Naszą&#039; (czy Kościuszkę Ksiądz też potępia??? czy był on może masonem???) i którzy zasady &#039;solidarności, wolności, odpowiedzialności&#039; wypiszą sobie na swoich własnych sztandarach Polskości. 
Ja uważam, iż mam szczęscie, że urodziłem się w kraju z tradycją i historią, którą warto przypominać, pielęgnować, także rozwijać. Warto też wartości z historii Polski przenosić właśnie do świata współczesnej polityki.

Natomiast jestem przekonany, że wypowiedź rabbiego Awinera na temat Polski i Polaków nie wynika z Talmudu, tak jak wypowiedź biskupa Richarda Williamsona nie wynika z Pisma Świętego.
Rabbi Awiner zasłużył na to, na co zasłużył biskup Williamson. Polska nie powinna wpuszczać go na swoje terytorium, natomiast jeśli Rabbi Awiner jest członiem partii współrządzącej (lub nawet opozycyjnej w Knesecie) powinna wezwać ambasadora Izraela w celach złożenia wyjaśnień, a nawet powinniśmy złożyć protest na jego ręce.
Odpowiedni list powinien od polskiego ambasadora w Izraelu otrzymać też sam rabbi Awiner.
To że się tak nie dzieje (???), pokazuje jedynie, stan polskiego MSZ, które to bardziej zajęte jest szukaniem stołka dla swojego szefa w organizacjach międzynarodowych, niż dbaniem o dobre imię Państwa Polskiego (państwa, tak jak Izrael, &#039;liberalnej demokracji&#039;) poza jego granicami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przyznam, iż z Adamem i Ewą to &#8216;pojechałem&#8217; trochę po tzw. &#8216;bandzie&#8217;:))) &#8230;odbyło się to na zasadzie żartu z filmu &#8220;Ranczo Wilkowyje&#8221;, gdzie pada stwierdzenie, iż Matka Boska jest Polką, bo przecież ktoś musiał być pierwszy [pierwszą Polką] <img src='http://blog.marekjurek.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> )) Niemniej jednak nie zmienia to faktu, iż chcemy tego czy nie, wszyscy i Polacy, i Żydzi, i muzułmanie, i Chińczycy, pochodzimy od tego samego Boga. Warto o tym pamiętać.</p>
<p>Poza tym Panowie, kieruję te słowa do Krzysztofa i do Księdza sacdjo, a także i do Marszałka Jurka:<br />
To Wy, Panowie, jesteście uczeni w Piśmie, czego wielokrotnie daliście dowody. Ja, co podkreślałem wielokrotnie, jestem tylko zwykłym &#8216;katolickim robaczkiem&#8217;. Mimo to rację ma Krzystof, mówiąc iż nie podejrzewa mnie o to, iż historię biblijnego stworzenia Adama i Ewy biorę dosłownie. A ta dyskusja, odnoszę nieodparte wrażenie, toczy się właściwie wokół słowa DOSŁOWNOŚĆ.</p>
<p>Otóż spotkałem się ostatnio na jakimś forum z opinią człowieka podpisującego się jako &#8216;ateista&#8217;, iż właśnie wyrzuca do śmieci Stary Testament, bo nie chce, żeby jego dziecko czytało te bezeceństwa, a szczególnie opisy mordów: chodziło o wymordowanie dzieci do któregoś tam pokolenia. Przyznaję, nie znam szczegółów, gdyż Stary Testament jest mi niewiele znany, natomiast o tyle lepiej niż Talmud, czy Koran, bo tych ostatnich nie znam wcale. Mea culpa.</p>
<p>Ale przypominam, iż właśnie na zasadzie tejże DOSŁOWNOŚCI oceniane jest chrześcijaństwo/katolicyzm. Z tejże dosłowności, o ile się nie mylę (proszę o korektę), wynikały wojny krzyżowe i religijne, które są jednym z argumentów dowodzących zbrodniczego wręcz charakteru Kościoła katolickiego w oczach jego krytyków.<br />
Z jednej strony w uszach mi dźwięczy ciągłe nauczanie księży katolickich, żeby broń Boże nie czytać Pisma Świętego dosłownie, z drugiej natomiast mam stwierdzenie Księdza sacdjo, iż &#8220;Poszczególni Żydzi, wychowywani na talmudzie, są ofiarą tego systemu, jako że wpajane są im nieludzkie zasady nacjonalizmu i szowinizmu.&#8221;<br />
Czy to nie jest trochę tak, iż na tej samej zasadzie można stwierdzić, iż katolicy wychowani na Piśmie Świętym, a do tego na tradycji Kościoła katolickiego (wspomniane wojny religijno-krzyżowe plus święta inkwizycja) są ofiarą tego systemu, jako że wpajane są im nieludzkie zasady nacjonalizmu, szownizmu i palenia ludzi na stosach??? Pytam???</p>
<p>Czy Ksiądz, Księże sacdjo, nie przesadza z tą DOSŁOWNOŚCIĄ???</p>
<p>Abstrachując od powyższych wątpliwości cieszy mnie fakt, iż jesteśmy prawie zgodni co do opinii na temat lustracji w polskim Kk. Ja dodam tylko, wspólnota Kk, która opiera się na dążeniu do i głoszeniu PRAWDY, nie może od tej PRAWDY, nawet najbardziej bolesnej, uciekać (bo nie ma wtedy miejsca na żal za grzechy, rachunek sumienia, pokutę i próbę win odkupienia). Ucieczka Konferencji Episkopatu Polski przed PRAWDĄ to już nie jest schizofrenia, to jest HIPOKRYZJA. Jednak jak mawia mądrość ludowa: &#8216;Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy&#8217;. Nie ma ucieczki od PRAWDY i dziwi mnie, że biskupi udają, iż tego nie wiedzą. Miecz PRAWDY wisi nad ich głowami!!! Jednak ani ja, ani podejrzewam nikt inny, nie oczekuje od byłych TW w sutannach desperackiego kroku apostoła Judasza. Oczekuję natomiast prawdy, całej PRAWDY, czyli postawy św. Piotra przede wszystkim. I pokuty, w klasztorach a niekoniecznie na wysokich urzędach czy to biskupich, czy innych.</p>
<p>Jeśli chodzi o wypowiedź &#8220;„fidel“ popełnia kardynalny błąd, opowiadając się za oddzieleniem wiary, moralności od polityki.&#8221;, to spieszę wyjaśnić, iż zostałem źle zrozumiany.<br />
Ja właśnie jestem za MORALNOŚCIĄ w polityce. Niestety, żyjemy w tzw. systmie &#8216;demokracji liberalnej&#8217;. Bardzo mnie drażni określenie &#8216;liberalna&#8217;, ale, niestety, nie jest to ani demokracja socjalistyczna, ani ludowa, ani katolicka, ani żadna inna, tylko liberalna. Teoretycznie dopuszcza ona udział w życiu publicznym wszelkich grup społecznych od komunistów, przez ateistów do muzułmanów i księży katolickich. Dlatego uważam, iż nie da się w tym systemie wprowadzić zasad moralnych (mówimy o moralności katolickiej) poprzez stosowanie głosowania &#8211; szczególnie, gdy jest się w mniejszości. Nawet w polskim, niby-katolickim społeczeństwie, jest to niemożliwe, bo nigdy (patrząc realistycznie) partie stricte katolickie nie uzyskają w tym kraju większości ani parlamentarnej, ani tym bardziej konstytucyjnej. Zasady do polityki, do życia społecznego należy wprowadzać poprzez systemem wychowywania, konsensusu i, niestety, często kompromisu, a czasami nawet trzeba pogodzić się z tym, iż pewnych rzeczy nie da się osiągnąć pewnie w ogóle. Nie oznacza to, iż należy rezygnować z pewnych zasad i celów. Trzeba je tylko zdefiniować i przekonywać innych, iż należy je wprowadzać do przestrzeni publicznej. O jakie tematy chodzi, wszyscy m/w wiemy, natomiast ani Marek Jurek, ani Kk tym bardziej nie wiedzą, jak przekonywać społeczeństwo, iż uznanie pewnych zasad moralnych ma na celu wzmocnienia własnego społeczeństwa. Zbytnią NACHALNOŚCIĄ i drążeniem ciągle tego samego tematu w jeden i ten sam sposób, niestety, ale w społeczeństwie liberalnej demokracji niewiele się wskóra. I świetnie o tym wiedzą i LEWACY, i LIBERAŁOWIE społeczni. Oni są bardziej sprawnie w przekonywaniu młodych ludzi do własnych pozycji. Tak na marginesie jeszcze dodam, że hipokrytyczny Kk (chodzi mi o kwestię PRAWDY w procesie lustracji), też jest bardziej przeszkodą niż pomocą w procesie wprowadzania moralności do systemu społecznego w liberalnej demokracji. Nikt nie jest głupi i widzi brak spójności między słowem a czynem, więc tego, jak to się mówi, po prostu nie &#8216;kupuje&#8217;.</p>
<p>Księże sacdjo,<br />
Bardzo cieszy mnie natomiast fakt, iż jak rozumiem bliższa jest Księdzu Polskość rozumiana jako wspólnota cywilizacyjno-kulturowa. Ja właśnie tak rozumiem POLSKOŚĆ, stąd mój szacunek do tradycji polskiej, historii państwowości polskiej, polskich powstańców. I już niedługo będziemy mieli do czynienia w społeczeństwie polskim z ludźmi o czarnym choćby kolorze skóry, być może nawet katolikami (???), którzy będą się podniecali walką Tadeusza Kościuszki &#8216;Za Wolność Waszą i Naszą&#8217; (czy Kościuszkę Ksiądz też potępia??? czy był on może masonem???) i którzy zasady &#8216;solidarności, wolności, odpowiedzialności&#8217; wypiszą sobie na swoich własnych sztandarach Polskości.<br />
Ja uważam, iż mam szczęscie, że urodziłem się w kraju z tradycją i historią, którą warto przypominać, pielęgnować, także rozwijać. Warto też wartości z historii Polski przenosić właśnie do świata współczesnej polityki.</p>
<p>Natomiast jestem przekonany, że wypowiedź rabbiego Awinera na temat Polski i Polaków nie wynika z Talmudu, tak jak wypowiedź biskupa Richarda Williamsona nie wynika z Pisma Świętego.<br />
Rabbi Awiner zasłużył na to, na co zasłużył biskup Williamson. Polska nie powinna wpuszczać go na swoje terytorium, natomiast jeśli Rabbi Awiner jest członiem partii współrządzącej (lub nawet opozycyjnej w Knesecie) powinna wezwać ambasadora Izraela w celach złożenia wyjaśnień, a nawet powinniśmy złożyć protest na jego ręce.<br />
Odpowiedni list powinien od polskiego ambasadora w Izraelu otrzymać też sam rabbi Awiner.<br />
To że się tak nie dzieje (???), pokazuje jedynie, stan polskiego MSZ, które to bardziej zajęte jest szukaniem stołka dla swojego szefa w organizacjach międzynarodowych, niż dbaniem o dobre imię Państwa Polskiego (państwa, tak jak Izrael, &#8216;liberalnej demokracji&#8217;) poza jego granicami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sacdjo</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13976</link>
		<dc:creator>sacdjo</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 19:44:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13976</guid>
		<description>ad „Krzysztof: 13 marca 2009 @ 19:48 “

Mówię przez cały czas o systemie judaizmu, nie o wszystkich poszczególnych Żydach. Poszczególni Żydzi, wychowywani na talmudzie, są ofiarą tego systemu, jako że wpajane są im nieludzkie zasady nacjonalizmu i szowinizmu. 
Rozważanie, czy inne narody nie postąpiłyby tak samo ze Zbawicielem jak Żydzi, jest właściwie absurdalne. Jest oczywiste, że ludzie o narodowości żydowskiej nie są ani mniej ani bardziej skażeni grzechem pierworodnym niż inni ludzie. Problemem jest to, że wybranie przez Boga stało się dla nich okazją do wyniosłości i pychy, która doprowadziła ostatecznie zarówno do wydania Chrystusa Pana na śmierć, jak też do zwalczania chrześcijaństwa i chrześcijan w całym biegu historii, aż do dzisiaj. 
Każdy nacjonalizm jest wypaczeniem myślowym z poważnymi konsekwencjami. Dlaczego właśnie piętnowanie nacjonalizmu żydowskiego miałoby być czymś niedopuszczalnym - nacjonalizmem, antysemityzmem, antyjudaizmem czy tym podobnym przestępstwem? Czyżby wszystkie nacjonalizmy były złe, a tylko żydowski dobry? 


ad “Krzysztof: 13 marca 2009 @ 20:42 “

Nigdy nie twierdziłem, że wszyscy Żydzi nienawidzą katolików. Jednak zasadnicza różnica polega na tym: Żyd nienawidzący katolików wypełnia zasady talmudu, czyli jest „dobrym“  Żydem, podczas gdy katolik nienawidzący Żydów nie wypełnia zasad katolicyzmu, tzn. jest złym katolikiem. Oczywiście staram się być dobrym katolikiem. I to tego należy także mówienie prawdy o talmudzie. Czynię to nie z niechęci wobec Żydów, lecz przeciwnie, tzn. po to, by przynajmniej niektórzy opamiętali się, dla ich dobra. Jak mawiał św. Augustyn, grzesznika trzeba miłować, ale grzech trzeba nienawidzić. 


ad „fidel: 14 marca 2009 @ 03:47 “

1. „fidel“ popełnia kardynalny błąd, opowiadając się za oddzieleniem wiary, moralności od polityki. Ten swoisty, absurdalny dualizm  żąda właściwie schizofrenii zarówno w polityce jak też w moralności i religii. Oczywiście nie chodzi mi o to, by duchowieństwo sprawowało władzę świecką czy zajmowało się działalnością formalnie polityczną. Jest to nawet zabronione przez prawo kościelne. Osobną sprawą jest natomiast twierdzenie, jakoby moralność i religia nie miały nic wspólnego i nie miały znaczenia dla życia społecznego i polityki. Jest to nic innego jak pozostawienie dziedziny społeczno-politycznej ateistom i agnostykom (czyli ateistom w wersji miękkiej). Program czysto masoński. Według zasady „fidel“a należałoby albo zabronić katolikom zajmowania się polityką – zarówno czynnie (jako zawodowi polityk) jak też półczynnie (jako wyborca) – albo żądać, by katolik zapominał o zasadach moralnych i religijnych wychodząc z własnego domu czyli sfery czysto prywatnej. Byłaby to nie tylko schizofrenia, lecz także nieludzka tyrania. Niestety takie absurdalne poglądy były i są nadal głoszone w protestanckich sektach pietystycznych, a stamtąd przeniknęły do tzw. ruchów, których ruchliwość polega właściwie tylko na robieniu zamieszania wokół siebie tudzież w normalnym życiu Kościoła. Na zasadzie „dobrze, że jesteś (o ile podporządkowujesz się zasadom przywódcy nazywanym charyzmatem ruchu)“ pielęgnowane jest w nich właściwie tylko poczucie własnej wartości jako balsam na kompleksy niższości. Wynika z tego, że każda taka grupa uważa siebie za „nadzieję dla Kościoła“, jedynych prawdziwych chrześcijan, a każda uwaga krytyczna traktowana jest jak wrogość i przestępstwo przeciw „wierze“. 
Cóż tzw. ruchy zdziałały dla wiary i Kościoła, to nie tylko przez deklaracje i fotografie z papieżem i biskupami, lecz w konkretnych osiągnięciach na polu społecznym – w rozpowszechnianiu wiary katolickiej i zasad moralnych? Czyż może być przypadkiem, że działalność „ruchów“ w Kościele – choć są one w większości proweniencji protestackiej („charyzmatycy“) bądź poważnie skażone idelogią protestancką („neokatechumenat“) – zbiega się z niebywałym dotychczas odstępstwem mas katolików od wiary i moralności katolickiej, i to w sposób wprost proporcjonalny, tzn. im więcej „ruchów“ tym większe odstępstwo zwykłych katolików od wiary i życia kościelnego? Sekciarstwo typowe dla „ruchów“ może tylko obrzydzać katolicyzm. Dochodzą do tego konflikty w parafiach pomiędzy poszczególnymi „grupami“, będące w znacznym stopniu towarzystwami wzajemnej adoracji. Zasadniczym problemem zaś są poważne odchylenia doktrynalne, przemycane drogą zachwytu dla założyciela, zwyczajów „ruchu“ czy wspólnoty, czy aktualnego przywódcy. W normalnym życiu katolickim natomiast zasadniczą naturalną wspólnotą jest rodzina, a kościelną parafia. Życie parafialne może być sensownie zorganizowane według stanów (dzieci, młodzież męska, żeńska, kawalerowie, panny, mężczyźni, kobiety, ojcowie, matki, osoby starsze itd.), a nie według upodobań dla takiego czy innego przywódcy (nie jest przypadkiem, że „ruchy“ są nierzadko, przynajmniej na poziomie parafialnym, zdominowane przez podstarzałe panny itp., a dla duszpasterza grupy takie stają się jakby rodziną zastępczą, co powoduje szkodliwy dla reszty parafii partykularyzm). Sekciarstwo „ruchów“ niszczy więzi zarówno naturalne jak też strukturę Kościoła, która zbudowana jest na więziach naturalnych – jak rodzina, wspólnota lokalna, także naród. Mówienie o ruchach jako „wiośnie Kościoła“ jest conajmniej naiwnością wynikającą z nieznajomości rzeczywistości. Ruchy specjalizują się w spektakularnych autoprezentacjach w stylu show business, które stwarzają pozory żywotności wiary. Jednak miernikiem prawdziwej żywotności są owoce wiary w życiu zarówno kościelnym – praktyka sakramentalna, powołania duchowne - jak też społecznym – przestrzeganie zasad prawa naturalnego w życiu rodzin, publicznym, gospodarczym, w prawodawstwie, w rządzeniu itd. Dopiero takie owoce wykazują, czy mamy do czynienia z autentyczną żywotnością czy ze szminkowaniem trupa. Nie przeczę, że do tzw. ruchów trafiają ludzie, którym nie wystarcza parafialna płycizna posoborowia (w zbanalizowanej, przegadanej liturgii, w niespójnej teologii, w nudnych kazaniach), którzy szukają czegoś intensywniejszego i bardziej wymagającego duchowo i intelektualnie, a stają się niestety pastwą sekciarstwa. Trzeba by natomiast otwierać zarzucone czy zakopane skarby katolicyzmu. Nie ma lepszego środka na leczenie zwichrzeń kulturowych i cywilizacyjnych. 

2. Ponownie radzę „fidel“owi bardziej uważne zapoznawanie się z wypowiedziami. Nie reklamowałem „masońskiej jawności“ działalności Kościoła w Polsce. Stwierdziłem natomiast, że Kościół działa jawnie w przeciwieństwie do tajemniczości masońskiej. Wszyscy biskupi, księża, a także zwykli katolicy przyznają się do swej tożsamości i działają publicznie, jawnie. Jednak nawet każda rodzina ma swoje wewnętrzne sprawy, które nie są i nie powinne być dostępne dla wiadomości osób z zewnątrz. Rozumiem, że chodzi „fidel“owi o sprawę lustracji. Podzielam pogląd, że ewentualna działalność agenturalna duchownych nie jest jedynie sprawą wewnętrzną odnośnych osób czy tylko hierarchii, lecz dotyczy ona całego Kościoła, a także społeczeństwa, wśród którego on działa. Mówiąc wprost: utajnianie niechlubnej przeszłości politycznej duchownych, także biskupów, uważam za nie na miejscu. Nic dobrego z takiego zamiatania pod dywan nie wyniknie. Ujawnienie niechlubnych epizodów mogłoby być gorzkie, rozczarowujące, ale w końcowym rezultacie jedynie korzystne dla wszyskich, nawet jeśli co niektórzy musieliby pożegnać się ze stanowiskami i godnościami. Osobiście byłbym wdzięczny, gdyby ktoś dotarł do moich akt, choć za komuny nie byłem jeszcze xiędzem. I nie rozumiem, jak można bać się prawdy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że do właściwej oceny trzeba by znać całość faktów, nie same fragmenty. Ze strzępów może łatwo powstać jedynie karykatura. Problem polega więc nie na tym, czy należy badać i ujawniać, lecz na tym, że powinno to się odbywać solidnie, obiektywnie, nietendencyjnie, także z umożliwieniem delikwentowi złożenie wyjaśnień i obrony. 

3. Nawet jeśli Dzierżyński był z pochodzenia Polakiem, to przez swoje poglądy i działalność komunistyczną sprzeniewierzył się swoim korzeniom, tzn. tożsamości polskiej i katolickiej. Może on więc uchodzić za Polaka tylko przy założeniu żydowskiego i niemieckiego pojęcia narodowości (jako więzów krwi). Conajmniej wątpliwa jest jego polskość w ramach liberalnego (np. amerykańskiego) pojęcia narodowości jako wspólnoty cywilizacyjno-kulturowej. 

4. Doprawdy dziwne to odkrycie, jakoby Adam i Ewa byli Żydami. Z pewnością nie jest to nauka Kościoła. O ile wiem, nie głosi tego nawet judaizm. Ten ostatni powołuje się na Abrahama jako swojego patriarchę, i to tylko w linii Jakubowej. Radzę nieco poczytać Stary Testament. Ponadto nie miałbym nic przeciwko temu, bym miał w sobie „krew żydowską“. Nie poczytywałbym tego jednak ani za chlubę ani za hańbę. Wstydzę się jedynie swoich błędów i grzechów, a chlubić mógłbym się jedynie z darów łaski Bożej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>ad „Krzysztof: 13 marca 2009 @ 19:48 “</p>
<p>Mówię przez cały czas o systemie judaizmu, nie o wszystkich poszczególnych Żydach. Poszczególni Żydzi, wychowywani na talmudzie, są ofiarą tego systemu, jako że wpajane są im nieludzkie zasady nacjonalizmu i szowinizmu.<br />
Rozważanie, czy inne narody nie postąpiłyby tak samo ze Zbawicielem jak Żydzi, jest właściwie absurdalne. Jest oczywiste, że ludzie o narodowości żydowskiej nie są ani mniej ani bardziej skażeni grzechem pierworodnym niż inni ludzie. Problemem jest to, że wybranie przez Boga stało się dla nich okazją do wyniosłości i pychy, która doprowadziła ostatecznie zarówno do wydania Chrystusa Pana na śmierć, jak też do zwalczania chrześcijaństwa i chrześcijan w całym biegu historii, aż do dzisiaj.<br />
Każdy nacjonalizm jest wypaczeniem myślowym z poważnymi konsekwencjami. Dlaczego właśnie piętnowanie nacjonalizmu żydowskiego miałoby być czymś niedopuszczalnym &#8211; nacjonalizmem, antysemityzmem, antyjudaizmem czy tym podobnym przestępstwem? Czyżby wszystkie nacjonalizmy były złe, a tylko żydowski dobry? </p>
<p>ad “Krzysztof: 13 marca 2009 @ 20:42 “</p>
<p>Nigdy nie twierdziłem, że wszyscy Żydzi nienawidzą katolików. Jednak zasadnicza różnica polega na tym: Żyd nienawidzący katolików wypełnia zasady talmudu, czyli jest „dobrym“  Żydem, podczas gdy katolik nienawidzący Żydów nie wypełnia zasad katolicyzmu, tzn. jest złym katolikiem. Oczywiście staram się być dobrym katolikiem. I to tego należy także mówienie prawdy o talmudzie. Czynię to nie z niechęci wobec Żydów, lecz przeciwnie, tzn. po to, by przynajmniej niektórzy opamiętali się, dla ich dobra. Jak mawiał św. Augustyn, grzesznika trzeba miłować, ale grzech trzeba nienawidzić. </p>
<p>ad „fidel: 14 marca 2009 @ 03:47 “</p>
<p>1. „fidel“ popełnia kardynalny błąd, opowiadając się za oddzieleniem wiary, moralności od polityki. Ten swoisty, absurdalny dualizm  żąda właściwie schizofrenii zarówno w polityce jak też w moralności i religii. Oczywiście nie chodzi mi o to, by duchowieństwo sprawowało władzę świecką czy zajmowało się działalnością formalnie polityczną. Jest to nawet zabronione przez prawo kościelne. Osobną sprawą jest natomiast twierdzenie, jakoby moralność i religia nie miały nic wspólnego i nie miały znaczenia dla życia społecznego i polityki. Jest to nic innego jak pozostawienie dziedziny społeczno-politycznej ateistom i agnostykom (czyli ateistom w wersji miękkiej). Program czysto masoński. Według zasady „fidel“a należałoby albo zabronić katolikom zajmowania się polityką – zarówno czynnie (jako zawodowi polityk) jak też półczynnie (jako wyborca) – albo żądać, by katolik zapominał o zasadach moralnych i religijnych wychodząc z własnego domu czyli sfery czysto prywatnej. Byłaby to nie tylko schizofrenia, lecz także nieludzka tyrania. Niestety takie absurdalne poglądy były i są nadal głoszone w protestanckich sektach pietystycznych, a stamtąd przeniknęły do tzw. ruchów, których ruchliwość polega właściwie tylko na robieniu zamieszania wokół siebie tudzież w normalnym życiu Kościoła. Na zasadzie „dobrze, że jesteś (o ile podporządkowujesz się zasadom przywódcy nazywanym charyzmatem ruchu)“ pielęgnowane jest w nich właściwie tylko poczucie własnej wartości jako balsam na kompleksy niższości. Wynika z tego, że każda taka grupa uważa siebie za „nadzieję dla Kościoła“, jedynych prawdziwych chrześcijan, a każda uwaga krytyczna traktowana jest jak wrogość i przestępstwo przeciw „wierze“.<br />
Cóż tzw. ruchy zdziałały dla wiary i Kościoła, to nie tylko przez deklaracje i fotografie z papieżem i biskupami, lecz w konkretnych osiągnięciach na polu społecznym – w rozpowszechnianiu wiary katolickiej i zasad moralnych? Czyż może być przypadkiem, że działalność „ruchów“ w Kościele – choć są one w większości proweniencji protestackiej („charyzmatycy“) bądź poważnie skażone idelogią protestancką („neokatechumenat“) – zbiega się z niebywałym dotychczas odstępstwem mas katolików od wiary i moralności katolickiej, i to w sposób wprost proporcjonalny, tzn. im więcej „ruchów“ tym większe odstępstwo zwykłych katolików od wiary i życia kościelnego? Sekciarstwo typowe dla „ruchów“ może tylko obrzydzać katolicyzm. Dochodzą do tego konflikty w parafiach pomiędzy poszczególnymi „grupami“, będące w znacznym stopniu towarzystwami wzajemnej adoracji. Zasadniczym problemem zaś są poważne odchylenia doktrynalne, przemycane drogą zachwytu dla założyciela, zwyczajów „ruchu“ czy wspólnoty, czy aktualnego przywódcy. W normalnym życiu katolickim natomiast zasadniczą naturalną wspólnotą jest rodzina, a kościelną parafia. Życie parafialne może być sensownie zorganizowane według stanów (dzieci, młodzież męska, żeńska, kawalerowie, panny, mężczyźni, kobiety, ojcowie, matki, osoby starsze itd.), a nie według upodobań dla takiego czy innego przywódcy (nie jest przypadkiem, że „ruchy“ są nierzadko, przynajmniej na poziomie parafialnym, zdominowane przez podstarzałe panny itp., a dla duszpasterza grupy takie stają się jakby rodziną zastępczą, co powoduje szkodliwy dla reszty parafii partykularyzm). Sekciarstwo „ruchów“ niszczy więzi zarówno naturalne jak też strukturę Kościoła, która zbudowana jest na więziach naturalnych – jak rodzina, wspólnota lokalna, także naród. Mówienie o ruchach jako „wiośnie Kościoła“ jest conajmniej naiwnością wynikającą z nieznajomości rzeczywistości. Ruchy specjalizują się w spektakularnych autoprezentacjach w stylu show business, które stwarzają pozory żywotności wiary. Jednak miernikiem prawdziwej żywotności są owoce wiary w życiu zarówno kościelnym – praktyka sakramentalna, powołania duchowne &#8211; jak też społecznym – przestrzeganie zasad prawa naturalnego w życiu rodzin, publicznym, gospodarczym, w prawodawstwie, w rządzeniu itd. Dopiero takie owoce wykazują, czy mamy do czynienia z autentyczną żywotnością czy ze szminkowaniem trupa. Nie przeczę, że do tzw. ruchów trafiają ludzie, którym nie wystarcza parafialna płycizna posoborowia (w zbanalizowanej, przegadanej liturgii, w niespójnej teologii, w nudnych kazaniach), którzy szukają czegoś intensywniejszego i bardziej wymagającego duchowo i intelektualnie, a stają się niestety pastwą sekciarstwa. Trzeba by natomiast otwierać zarzucone czy zakopane skarby katolicyzmu. Nie ma lepszego środka na leczenie zwichrzeń kulturowych i cywilizacyjnych. </p>
<p>2. Ponownie radzę „fidel“owi bardziej uważne zapoznawanie się z wypowiedziami. Nie reklamowałem „masońskiej jawności“ działalności Kościoła w Polsce. Stwierdziłem natomiast, że Kościół działa jawnie w przeciwieństwie do tajemniczości masońskiej. Wszyscy biskupi, księża, a także zwykli katolicy przyznają się do swej tożsamości i działają publicznie, jawnie. Jednak nawet każda rodzina ma swoje wewnętrzne sprawy, które nie są i nie powinne być dostępne dla wiadomości osób z zewnątrz. Rozumiem, że chodzi „fidel“owi o sprawę lustracji. Podzielam pogląd, że ewentualna działalność agenturalna duchownych nie jest jedynie sprawą wewnętrzną odnośnych osób czy tylko hierarchii, lecz dotyczy ona całego Kościoła, a także społeczeństwa, wśród którego on działa. Mówiąc wprost: utajnianie niechlubnej przeszłości politycznej duchownych, także biskupów, uważam za nie na miejscu. Nic dobrego z takiego zamiatania pod dywan nie wyniknie. Ujawnienie niechlubnych epizodów mogłoby być gorzkie, rozczarowujące, ale w końcowym rezultacie jedynie korzystne dla wszyskich, nawet jeśli co niektórzy musieliby pożegnać się ze stanowiskami i godnościami. Osobiście byłbym wdzięczny, gdyby ktoś dotarł do moich akt, choć za komuny nie byłem jeszcze xiędzem. I nie rozumiem, jak można bać się prawdy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że do właściwej oceny trzeba by znać całość faktów, nie same fragmenty. Ze strzępów może łatwo powstać jedynie karykatura. Problem polega więc nie na tym, czy należy badać i ujawniać, lecz na tym, że powinno to się odbywać solidnie, obiektywnie, nietendencyjnie, także z umożliwieniem delikwentowi złożenie wyjaśnień i obrony. </p>
<p>3. Nawet jeśli Dzierżyński był z pochodzenia Polakiem, to przez swoje poglądy i działalność komunistyczną sprzeniewierzył się swoim korzeniom, tzn. tożsamości polskiej i katolickiej. Może on więc uchodzić za Polaka tylko przy założeniu żydowskiego i niemieckiego pojęcia narodowości (jako więzów krwi). Conajmniej wątpliwa jest jego polskość w ramach liberalnego (np. amerykańskiego) pojęcia narodowości jako wspólnoty cywilizacyjno-kulturowej. </p>
<p>4. Doprawdy dziwne to odkrycie, jakoby Adam i Ewa byli Żydami. Z pewnością nie jest to nauka Kościoła. O ile wiem, nie głosi tego nawet judaizm. Ten ostatni powołuje się na Abrahama jako swojego patriarchę, i to tylko w linii Jakubowej. Radzę nieco poczytać Stary Testament. Ponadto nie miałbym nic przeciwko temu, bym miał w sobie „krew żydowską“. Nie poczytywałbym tego jednak ani za chlubę ani za hańbę. Wstydzę się jedynie swoich błędów i grzechów, a chlubić mógłbym się jedynie z darów łaski Bożej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ebenezer</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13975</link>
		<dc:creator>Ebenezer</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 19:20:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13975</guid>
		<description>Fidel, jeszcze w kwestii &quot;emocjonujących dyskusji&quot; to i z innych powodów umiar w nich ma sens. W internecie, wbrew pozorom, nie ma anonimowości. Kto ma wiedzieć, ten się bez trudu dowie jaki to dyskutant ukrywa się za tym, lub innym nickiem. A szczególnie, gdy się plecie bzdury na blogu, było nie było, znanego i do niedawna prominentnego polityka, który z racji piastowania ważnych państwowych urzędów nadal z pewnością jest obserwowany i to niekoniecznie przez masonów. 

Krzysztofie, o Abrahamie, który pochodził z Ur chaldejskich (leżących na pograniczu przy szlaku handlowym do Indii) sądzi się dziś, że był kapłanem (przywódcą sekty) kultu hinduskiego boga Brahmy, czyli a-brahmanem. W micie o nim, podobnie jak Brahma ożeniony był on z własną siostrą. Miała na imię Sara, zaś żona tego pierwszego zwie się Saraswati. Czyli w takim wypadku pochodzenie żydów jest jeszcze bardziej zawiłe.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Fidel, jeszcze w kwestii &#8220;emocjonujących dyskusji&#8221; to i z innych powodów umiar w nich ma sens. W internecie, wbrew pozorom, nie ma anonimowości. Kto ma wiedzieć, ten się bez trudu dowie jaki to dyskutant ukrywa się za tym, lub innym nickiem. A szczególnie, gdy się plecie bzdury na blogu, było nie było, znanego i do niedawna prominentnego polityka, który z racji piastowania ważnych państwowych urzędów nadal z pewnością jest obserwowany i to niekoniecznie przez masonów. </p>
<p>Krzysztofie, o Abrahamie, który pochodził z Ur chaldejskich (leżących na pograniczu przy szlaku handlowym do Indii) sądzi się dziś, że był kapłanem (przywódcą sekty) kultu hinduskiego boga Brahmy, czyli a-brahmanem. W micie o nim, podobnie jak Brahma ożeniony był on z własną siostrą. Miała na imię Sara, zaś żona tego pierwszego zwie się Saraswati. Czyli w takim wypadku pochodzenie żydów jest jeszcze bardziej zawiłe.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sacdjo</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13974</link>
		<dc:creator>sacdjo</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 14:45:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13974</guid>
		<description>Niestety nie udało się wpisać cytatów w hebrajskim oryginale. Widocznie serwer nie łapie hebrajskiego. Trzeba chyba będzie wszcząć postępowanie o przestępstwo antysemityzmu...

Dlatego podaję cytaty w tłumaczeniu:

1) &quot;Wymaż ich życie i zabij ich: bowiem będziesz miły bożemu majestatowi i jako ten, który składa ofiarę z kadzidła.&quot;

2) &quot;Najlepszy spośród gojów zasługuje na śmierć.&quot;

Można dodać:
3) Schulchan arukh 158, 1:
&quot;W czasie wojny bałwochwalcy (= chrześcijanie) mają być zabici, jako że jest napisane: dobry spośród bałwochwalców zasługuje żeby być zabitym.&quot;

4) Ialkut Simoni 245c, n, 772:
&quot;Każdy, kto przelewa krew bezbożnego, jest miły Bogu jako że składa ofiarę Bogu.&quot;

Cytaty o tej treści można by mnożyć. Ze szczególną nienawiścią jest mowa o Rzymie:
Zohar I, 25a
Zohar I, 219b
Zohar II, 19a
Synag. Iud. X, p. 212.

Żeby nie było wątpliwości: Nie posądzam wszystkich braci Żydów o takie czyny czy nastawienie wobec chrześcijan czy innych ludzi. Odrzucam też wszelką odpowiedzialność zbiorową. Chodzi mi jedynie o elementy myślowo-systemowe judaizmu, obecne zresztą nawet w samej Biblii, w jej treści historycznej, tzn. jako świadectwo historii myśli i czynów tego ludu. 
Odnoszę się ze czcią wobec Najświętszego Człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, Jego Najświętszej Matki, Apostołów i wszystkich świętych Pańskich, także świętych Starego Przymierza. Jak mawiał papież Pius XI: duchowo chrześcijanie są &quot;semitami&quot;. Uważam jednak, że Chrystus Pan w swoim Człowieczeństwie i wszyscy święci Żydzi byli przede wszystkim ludźmi, a nie przede wszystkim Żydami, zwłaszcza że za czasów Chrystusa Pana nie było jeszcze pojęcia &quot;Żyd&quot; w znaczeniu obecnym (Chrystus Pan i Apostołowie byli nazywani Galilejczykami w odróżnieniu od &quot;Iudaei&quot;, co widać wyraźnie w słownictwie Nowego Testamentu). 
Sprzeciwiam się natomiast fałszowaniu historii, czy to odnośnie czynów czy myśli, a także skrzywieniom ideologicznym jak nacjonalizm, nawet jeśli dotyczy on niestety - w sposób oczywisty - Żydów, z którymi nas, chrześcijan, wiele łączy (aczkolwiek wiele niestety też dzieli). 
Razem ze św. Pawłem, który tyle wycierpiał od swego własnego narodu, życzyłbym sobie, by &quot;Izrael&quot; uznał Chrystusa Pana i nawrócił się, i będę się o to uroczyście modlił we Wielki Piątek zgodnie z wiarą i Tradycją Kościoła. Fakt, że wielu Żydów protestuje już przeciw samej tej modlitwie, może świadczyć tylko o jakimś szatańskimi wpływie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Niestety nie udało się wpisać cytatów w hebrajskim oryginale. Widocznie serwer nie łapie hebrajskiego. Trzeba chyba będzie wszcząć postępowanie o przestępstwo antysemityzmu&#8230;</p>
<p>Dlatego podaję cytaty w tłumaczeniu:</p>
<p>1) &#8220;Wymaż ich życie i zabij ich: bowiem będziesz miły bożemu majestatowi i jako ten, który składa ofiarę z kadzidła.&#8221;</p>
<p>2) &#8220;Najlepszy spośród gojów zasługuje na śmierć.&#8221;</p>
<p>Można dodać:<br />
3) Schulchan arukh 158, 1:<br />
&#8220;W czasie wojny bałwochwalcy (= chrześcijanie) mają być zabici, jako że jest napisane: dobry spośród bałwochwalców zasługuje żeby być zabitym.&#8221;</p>
<p>4) Ialkut Simoni 245c, n, 772:<br />
&#8220;Każdy, kto przelewa krew bezbożnego, jest miły Bogu jako że składa ofiarę Bogu.&#8221;</p>
<p>Cytaty o tej treści można by mnożyć. Ze szczególną nienawiścią jest mowa o Rzymie:<br />
Zohar I, 25a<br />
Zohar I, 219b<br />
Zohar II, 19a<br />
Synag. Iud. X, p. 212.</p>
<p>Żeby nie było wątpliwości: Nie posądzam wszystkich braci Żydów o takie czyny czy nastawienie wobec chrześcijan czy innych ludzi. Odrzucam też wszelką odpowiedzialność zbiorową. Chodzi mi jedynie o elementy myślowo-systemowe judaizmu, obecne zresztą nawet w samej Biblii, w jej treści historycznej, tzn. jako świadectwo historii myśli i czynów tego ludu.<br />
Odnoszę się ze czcią wobec Najświętszego Człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, Jego Najświętszej Matki, Apostołów i wszystkich świętych Pańskich, także świętych Starego Przymierza. Jak mawiał papież Pius XI: duchowo chrześcijanie są &#8220;semitami&#8221;. Uważam jednak, że Chrystus Pan w swoim Człowieczeństwie i wszyscy święci Żydzi byli przede wszystkim ludźmi, a nie przede wszystkim Żydami, zwłaszcza że za czasów Chrystusa Pana nie było jeszcze pojęcia &#8220;Żyd&#8221; w znaczeniu obecnym (Chrystus Pan i Apostołowie byli nazywani Galilejczykami w odróżnieniu od &#8220;Iudaei&#8221;, co widać wyraźnie w słownictwie Nowego Testamentu).<br />
Sprzeciwiam się natomiast fałszowaniu historii, czy to odnośnie czynów czy myśli, a także skrzywieniom ideologicznym jak nacjonalizm, nawet jeśli dotyczy on niestety &#8211; w sposób oczywisty &#8211; Żydów, z którymi nas, chrześcijan, wiele łączy (aczkolwiek wiele niestety też dzieli).<br />
Razem ze św. Pawłem, który tyle wycierpiał od swego własnego narodu, życzyłbym sobie, by &#8220;Izrael&#8221; uznał Chrystusa Pana i nawrócił się, i będę się o to uroczyście modlił we Wielki Piątek zgodnie z wiarą i Tradycją Kościoła. Fakt, że wielu Żydów protestuje już przeciw samej tej modlitwie, może świadczyć tylko o jakimś szatańskimi wpływie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krzysztof</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13973</link>
		<dc:creator>Krzysztof</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 14:29:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13973</guid>
		<description>@ fidel
Generalnie zgadzam się z twoją opinią. Natomiast nie należy (i Ciebie o to wcale nie podejrzewam) brać dosłownie opowiadania o Adamie i Ewie. W opowiadaniu tym ważna jest warstwa teologiczna, nie zaś przyrodnicza (na podstawie której niektórzy uważają teorię ewolucji za niezgodną z religią), czy historyczna (istnienie dwojga pierwszych rodziców i ich synów Kaina i Abla). Jeżeli zaś nawet ktoś tę historyczną warstwę uważa za prawdziwą, to nie może powiedzieć, że Adam i Ewa byli Żydami. Wg opisu biblijnego Noe miał 3 synów: Jareda, Chama i Sema (od tego wzięła się nazwa &quot;semici&quot;), następnie wśród wciąż rozmnażających się potomków Sema żył Abraham, a Izraelici wywodzą się od jego wnuka, Jakuba. 
Niemniej jednak twoją wypowiedź uważam jako udaną. Pozdrawiam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ fidel<br />
Generalnie zgadzam się z twoją opinią. Natomiast nie należy (i Ciebie o to wcale nie podejrzewam) brać dosłownie opowiadania o Adamie i Ewie. W opowiadaniu tym ważna jest warstwa teologiczna, nie zaś przyrodnicza (na podstawie której niektórzy uważają teorię ewolucji za niezgodną z religią), czy historyczna (istnienie dwojga pierwszych rodziców i ich synów Kaina i Abla). Jeżeli zaś nawet ktoś tę historyczną warstwę uważa za prawdziwą, to nie może powiedzieć, że Adam i Ewa byli Żydami. Wg opisu biblijnego Noe miał 3 synów: Jareda, Chama i Sema (od tego wzięła się nazwa &#8220;semici&#8221;), następnie wśród wciąż rozmnażających się potomków Sema żył Abraham, a Izraelici wywodzą się od jego wnuka, Jakuba.<br />
Niemniej jednak twoją wypowiedź uważam jako udaną. Pozdrawiam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ebenezer</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13972</link>
		<dc:creator>Ebenezer</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 14:23:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13972</guid>
		<description>@Fidel,
trudno pojąć, że jeszcze dziś w Polsce, po holokauście dokonanym głównie u nas i w znacznym stopniu na naszych polskich żydach, jest ciągle tak silny antysemityzm. Był od dawna, o czym świadczy tekst, który wyżej wkleiłem. Jest mitem, że żydzi u nas mieli życie jak u Pana Boga za piecem. Z pewnością za tą wrogością stał kościół katolicki, który miał od wieków największy wpływ propagandowy i mógł tej wrogości nie szerzyć. Gdy w 18 wieku pojawili się masoni, to kler grał wśród nich istotną rolę. Prominentnymi członkami lóż byli nie tylko zwykli księżą ale nawet biskupi krk. Masoni swą organizację nie tylko wzorowali się na jezuitach, ale można uważać, że byli przez nich szkoleni. Wszystko szło cacy, ręka w rękę i nagle dziecko przestało się podobać(?), choć niektórzy ciągle uważają, że masoneria jest ciągle drugą, prawdziwie tajną stroną Watykanu, który zręcznie rozgrywa takie konflikty, dowodząc wojskiem po obu stronach barykady. Kto wie?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Fidel,<br />
trudno pojąć, że jeszcze dziś w Polsce, po holokauście dokonanym głównie u nas i w znacznym stopniu na naszych polskich żydach, jest ciągle tak silny antysemityzm. Był od dawna, o czym świadczy tekst, który wyżej wkleiłem. Jest mitem, że żydzi u nas mieli życie jak u Pana Boga za piecem. Z pewnością za tą wrogością stał kościół katolicki, który miał od wieków największy wpływ propagandowy i mógł tej wrogości nie szerzyć. Gdy w 18 wieku pojawili się masoni, to kler grał wśród nich istotną rolę. Prominentnymi członkami lóż byli nie tylko zwykli księżą ale nawet biskupi krk. Masoni swą organizację nie tylko wzorowali się na jezuitach, ale można uważać, że byli przez nich szkoleni. Wszystko szło cacy, ręka w rękę i nagle dziecko przestało się podobać(?), choć niektórzy ciągle uważają, że masoneria jest ciągle drugą, prawdziwie tajną stroną Watykanu, który zręcznie rozgrywa takie konflikty, dowodząc wojskiem po obu stronach barykady. Kto wie?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: fidel</title>
		<link>http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/comment-page-2/#comment-13968</link>
		<dc:creator>fidel</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Mar 2009 02:47:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.marekjurek.pl/index.php/2009/02/28/w-cieniu-bp-williamsona/#comment-13968</guid>
		<description>@ Ebenezer (43):
Nie czepiaj się Marka Jurka, bo inaczej nie byłoby tej, jakże emocjonującej dyskusji. Poza tym sam doświadczyłem, tak jak Pan sacdjo (45), działań cenzorskich autora/właściciela tego bloga. Zostałem grzecznie poinformowany, że istnieje pewna polityka w tej kwestii i przyjąłem to z pokorą. Porządek musi być, nawet jeśli jest to porządek niedoskonały. Poza tym, Ebenezer, przypomnienie o odpowiedzialności karnej za głoszenie treści antysemickich wylało chyba trochę zimnej wody na rozpaloną głowę Pana sacdjo, a także innych potencjalnych użytkowników/czytelników tego bloga.

@ Krzysztof (44), ale nie tylko:
Ja doskonale rozumiem, że &quot;Królestwo Boże można budować na ziemi, do tego wzywa Kościół. Oczywiście w sensie głoszenia Ewangelii, praktykowania sakramentów i budowania cywilizacji miłości (...)&quot; i zachęcam do tego serdecznie, nawet gospodarza tego bloga, Marszałka Jurka. Jednocześnie ostrzegam Pana Jurka, czyniłem to już wielokrotnie, żeby oddzielić budowanie tego typu Królestwa Bożego od polityki.

Świat ludzi jest niedoskonały. Nie wszyscy zostaną zbawieni (zgadzam się kompletnie z Panem, Panie sacdjo, w tej kwestii, tyle że nie Pan o tym będzie decydował). Warto jest do świata polityki wprowadzać wartości, tym bardziej że część z tych wartości jest UNIWERSALNA dla katolików, żydów, nawet ateistów.
Jeśli Pan Marszałek Jurek (niestety, Panie Marszałku, ale jako gospodarza Pana bloga i Pana trzeba wciągnąć do tej dyskusji) zdecydował się na bycie politykiem, to musi brać pod uwagę fakt ogromnej różnorodności społeczeństwa (Polacy nie są monolitem), a także ograniczonych możliwości realizowania swojej agendy. Z pewnością, jestem o tym w 100% przekonany, ani jemu, ani Panu sacdjo, nie uda się zbudowanie Królestwa Bożego poprzez działalność polityczną. Nie te czasy.
Nie wątpię jednak, że i oni, i Krzysztof, i nawet ja, możemy to Królestwo Boże sobie &#039;prywatnie&#039; budować, poprzez udział we wspólnocie/-ach chrześcijańskich, a nawet poprzez głoszenie Ewangelii, tyle że lepiej jest głosić Ewangelię poprzez własne czyny a nie puste słowa. Ale jak ma się to do polityki??? Otóż wydaje mi się, iż po pierwsze celem powinno być, jak już powiedziałem wcześniej, budowanie działalności politycznej w oparciu o wartości, które są/mogą być wspólne dla różnych grup społecznych. Obecnie mamy u władzy trzy partie: PO, PiS i PSL, które mają interesy a nie mają wartości. Nawet już SLD ma pewien kanon własnych wartości.
Po drugie celem działalności politycznej powinno być wywalczenie większej tolerancji dla postaw ludzi wierzących (w Polsce głównie chrześcijan), a przede wszystkim ludzi głęboko wierzących, w życiu politycznym. Po 50 latach faszyzmo-komunizmu w Polsce i 40 latach lewackich rewolucji społecznych na Zachodzie mamy do czynienia ze zjawiskiem &#039;dyktatury mniejszości&#039;, a także z większą (pewnie socjologowie mogliby to zmierzyć) toleranacją, przechodzącą po prostu w znieczulicę społeczną, w stosunku do różnego typu zachowań aspołecznych, czyli szkodliwych dla naszego społeczeństwa, czy też naszej cywilizacji.
Ot choćby dostępność do pornografii [nie istnienie pornografii, której ja nie akceptuję, ale trudno: są ludzie, którzy zostali wychowani, oczywiście nie przez rodziców, tylko przez odpowiedni marketing (to też jest jeden z efektów &#039;dyktatury mniejszości&#039; - mniejszością są tu sprawne, dobrze zarabiające na pornografii firmy), że dostęp do tego jest im niezbędny do życia. O.K. mogę to zaakceptować], która to pornografia dostępna jest obecnie w każdym kiosku, bez jakichkolwiek ograniczeń (dziecko wchodzi do kiosku i widzi pisemko z kobietą w rozkroku na okładce).
Innym aspektem jest szeroko rozumiana kwestia aborcji. Dla mnie przykładem...no nie wiem czego??? nie wiem jak to nazwać???...powiem w ten sposób: przykładem nie do zaakceptowania, jest to, co się dzieje w Wielkiej Brytanii. Otóż nastolatki (to się zaczyna od 13 roku życia) masowo uprawiają seks (taka właśnie jest tam &#039;kultura tolerancji&#039;), aby potem w szkole, bez wiedzy rodziców, otrzymywać od pielęgniarki pigułkę wczesnoporonną. Za to oczywiście płaci podatnik brytyjski. Do tego dochodzi kultura &#039;party&#039;, czyli powszechne, na skalę, której nigdzie indziej nie widziałem, nadużywanie alkoholu przez właśnie młodych ludzi. Za skutki tego też płaci podatnik brytyjski. Nie chodzi jednak tylko o pieniądze, ale o wzorzec zachowania.

I nie za bardzo interesuje mnie to, czy żydzi trafią do Królestwa Bożego, czy będą to katolicy, aczkolwiek i jednym, i drugim życzę jak najlepiej. Natomiast interesuje mnie to, w jakim środowisku będą wyrastały moje dzieci i moje wnuki. I nie chodzi mi o jakiś &#039;zamordyzm kulturowy&#039;, ale przywrócenie systemu wartości. Rolę polityka, typu chrześcijańskiego-demokraty, typu Marek Jurek, widzę w tworzeniu takiego systmu w polityce, czyli określenie społecznych biegunów &#039;dobra i zła&#039;. Stworzenie/określenie takich biegunów nie musi oznaczać, że wszyscy obywatele mają się im podporządkować (to byłby faszyzm w wydaniu hitlerowskim w połączeniu ze lenino-stalinizmem). W końcu człowiek ma wolną wolę nadaną mu przez samego Boga, czego nie akceptował ani faszyzm, ani komunizm.
Tym jednak różni się polityka chrześcijańsko-demokratyczna (konserwatywna) od polityki lewackiej we współczesnym świecie, bo polityka lewacka nie ma biegunów. W polityce lewackiej wszystko, co ludzkie jest niemalże dopuszczalne (no oprócz, to trzeba przyznać, paru rzeczy jak choćby pozbawiania życia innych ludzi, czy pornografii dziecięcej, ale już idea sprawiedliwej kary (&#039;pokuty&#039;) nie istnieje, bo jest ona zastępowana współczuciem dla przestępcy), bo to człowiek, według lewackiego punktu postrzegania świata, jest Panem samego siebie i w tej chwili centrum Wszechświata (nie Bóg).

Ponieważ uważam to, co napisałem powyżej, i odnosi się to do publiczno-społecznej strefy życia, więc dodam, iż paradoksalnie (nawet nie jest to taki wielki paradoks), iż &#039;konserwatystą&#039; może być nawet ateista. Życie, moim zdaniem, napisało kolejny nieoczekiwany scenariusz, którym jest śmierć prof. Religi. Nie wiedziałem, iż był on ateistą. Oczywiście ciężko mi PiS nazwać partią konserwatywną, no ale innej, skupiającej na sobie głosy wyborców konserwatywnych, póki co nie widać. Jestem też przekonany, iż gdyby prof. Religa był za życia członkiem Prawicy RP, to 5% głosów Prawica RP miałaby gwarantowane.

No i jeszcze jedna uwaga dotycząca gospodarza tego bloga. Otóż w Jego działalności publicznej ma miejsce pewnego rodzaju &#039;wymieszanie&#039; ról. Zwróciłem Panu Marszałkowi (mailowo, mam nadzieję, że dotarło???) na to uwagę. Otóż zapowiedź spotkania w Otwocku z Marszałkiem Jurkiem w dniu 22 lutego 2008 odbywała się pod hasłem &quot;Rodzina katolicka. Wychowanie dzieci i młodzieży szkolnej&quot;. Skorzystam i publicznie zapytam na tym blogu:
Czy jest to temat na spotkanie z politykiem, czy z biskupem???

Uważam, że jest to temat na spotkanie z biskupem. I dlatego ponownie ostrzegam Pana Marszałka, iż wchodzi Pan &#039;w buty&#039; Kościoła katolickiego. Tak jak to już wielokrotnie mówiłem: Jest Pan bardziej katolicki, niż poski Kościół katolicki, który, mam wrażenie, uważa Pana za tzw. &#039;taliba&#039;. Gdyby Kk tak nie uważał, to udzielałby Panu większego poparcia, a do tej pory Kk popierał PO i PiS, zresztą przy ich współfinansowaniu, czyli partie politycznego interesu, a nie wartości społecznych. Musi się Pan, Panie Marszałku, i przepraszam za tę bezpośredniość, zastanowić, czy chce Pan być biskupem, czy politykiem.

@ sacdjo (45):
Nie oczekuję od Pana publicznej oceny mojego staniu zdrowia, a ustosunkowania się do tej przysłowiowej już &#039;masońskiej jawności&#039;, którą Pan tak reklamował, w działalności polskiego Kk.

I jeszcze nawiązując do Pańskiej wypowiedzi 36 - cytat:
&quot;Zbrodniczy sowiecki NKWD, którego 11 z 12 przywódców było Żydami, również wysyłał dysydentów do szpitali psychiatrycznych. A właściwie NKWD wcale nie istniał, tak samo jak nie istnieją Żydzi z ich talmudem, jak nie istniał związek sowiecki itd. … A jeśli istniał to tylko jako dobroduszna organizacja charytatywna dla ochrony klasy robotniczo-chłopskiej, nieprawdaż?&quot;

Twórcą CzeKa, czyli pewnie tym 12, a tak właściwie to 1-szym, był Polak, Feliks Dzierżyński. Jakoś o istnieniu tego Polaka nic Pan nie wspomnina.
Metody, jakie stosowało czy to CzeKa, czy później NKWD nie były ani polskie, ani niemieckie, ani żydowskie, ani rosyjskie...były anty-ludzkie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czeka

I o tym należy pamiętać. Pamiętać też należy o tym, iż pierwszymi ludźmi na tej ziemi, według nauki Kościoła, byli Adam i Ewa...Żydzi. Wg. tej nauki, Panie sacdjo, płynie w Panu krew żydowska.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Ebenezer (43):<br />
Nie czepiaj się Marka Jurka, bo inaczej nie byłoby tej, jakże emocjonującej dyskusji. Poza tym sam doświadczyłem, tak jak Pan sacdjo (45), działań cenzorskich autora/właściciela tego bloga. Zostałem grzecznie poinformowany, że istnieje pewna polityka w tej kwestii i przyjąłem to z pokorą. Porządek musi być, nawet jeśli jest to porządek niedoskonały. Poza tym, Ebenezer, przypomnienie o odpowiedzialności karnej za głoszenie treści antysemickich wylało chyba trochę zimnej wody na rozpaloną głowę Pana sacdjo, a także innych potencjalnych użytkowników/czytelników tego bloga.</p>
<p>@ Krzysztof (44), ale nie tylko:<br />
Ja doskonale rozumiem, że &#8220;Królestwo Boże można budować na ziemi, do tego wzywa Kościół. Oczywiście w sensie głoszenia Ewangelii, praktykowania sakramentów i budowania cywilizacji miłości (&#8230;)&#8221; i zachęcam do tego serdecznie, nawet gospodarza tego bloga, Marszałka Jurka. Jednocześnie ostrzegam Pana Jurka, czyniłem to już wielokrotnie, żeby oddzielić budowanie tego typu Królestwa Bożego od polityki.</p>
<p>Świat ludzi jest niedoskonały. Nie wszyscy zostaną zbawieni (zgadzam się kompletnie z Panem, Panie sacdjo, w tej kwestii, tyle że nie Pan o tym będzie decydował). Warto jest do świata polityki wprowadzać wartości, tym bardziej że część z tych wartości jest UNIWERSALNA dla katolików, żydów, nawet ateistów.<br />
Jeśli Pan Marszałek Jurek (niestety, Panie Marszałku, ale jako gospodarza Pana bloga i Pana trzeba wciągnąć do tej dyskusji) zdecydował się na bycie politykiem, to musi brać pod uwagę fakt ogromnej różnorodności społeczeństwa (Polacy nie są monolitem), a także ograniczonych możliwości realizowania swojej agendy. Z pewnością, jestem o tym w 100% przekonany, ani jemu, ani Panu sacdjo, nie uda się zbudowanie Królestwa Bożego poprzez działalność polityczną. Nie te czasy.<br />
Nie wątpię jednak, że i oni, i Krzysztof, i nawet ja, możemy to Królestwo Boże sobie &#8216;prywatnie&#8217; budować, poprzez udział we wspólnocie/-ach chrześcijańskich, a nawet poprzez głoszenie Ewangelii, tyle że lepiej jest głosić Ewangelię poprzez własne czyny a nie puste słowa. Ale jak ma się to do polityki??? Otóż wydaje mi się, iż po pierwsze celem powinno być, jak już powiedziałem wcześniej, budowanie działalności politycznej w oparciu o wartości, które są/mogą być wspólne dla różnych grup społecznych. Obecnie mamy u władzy trzy partie: PO, PiS i PSL, które mają interesy a nie mają wartości. Nawet już SLD ma pewien kanon własnych wartości.<br />
Po drugie celem działalności politycznej powinno być wywalczenie większej tolerancji dla postaw ludzi wierzących (w Polsce głównie chrześcijan), a przede wszystkim ludzi głęboko wierzących, w życiu politycznym. Po 50 latach faszyzmo-komunizmu w Polsce i 40 latach lewackich rewolucji społecznych na Zachodzie mamy do czynienia ze zjawiskiem &#8216;dyktatury mniejszości&#8217;, a także z większą (pewnie socjologowie mogliby to zmierzyć) toleranacją, przechodzącą po prostu w znieczulicę społeczną, w stosunku do różnego typu zachowań aspołecznych, czyli szkodliwych dla naszego społeczeństwa, czy też naszej cywilizacji.<br />
Ot choćby dostępność do pornografii [nie istnienie pornografii, której ja nie akceptuję, ale trudno: są ludzie, którzy zostali wychowani, oczywiście nie przez rodziców, tylko przez odpowiedni marketing (to też jest jeden z efektów 'dyktatury mniejszości' - mniejszością są tu sprawne, dobrze zarabiające na pornografii firmy), że dostęp do tego jest im niezbędny do życia. O.K. mogę to zaakceptować], która to pornografia dostępna jest obecnie w każdym kiosku, bez jakichkolwiek ograniczeń (dziecko wchodzi do kiosku i widzi pisemko z kobietą w rozkroku na okładce).<br />
Innym aspektem jest szeroko rozumiana kwestia aborcji. Dla mnie przykładem&#8230;no nie wiem czego??? nie wiem jak to nazwać???&#8230;powiem w ten sposób: przykładem nie do zaakceptowania, jest to, co się dzieje w Wielkiej Brytanii. Otóż nastolatki (to się zaczyna od 13 roku życia) masowo uprawiają seks (taka właśnie jest tam &#8216;kultura tolerancji&#8217;), aby potem w szkole, bez wiedzy rodziców, otrzymywać od pielęgniarki pigułkę wczesnoporonną. Za to oczywiście płaci podatnik brytyjski. Do tego dochodzi kultura &#8216;party&#8217;, czyli powszechne, na skalę, której nigdzie indziej nie widziałem, nadużywanie alkoholu przez właśnie młodych ludzi. Za skutki tego też płaci podatnik brytyjski. Nie chodzi jednak tylko o pieniądze, ale o wzorzec zachowania.</p>
<p>I nie za bardzo interesuje mnie to, czy żydzi trafią do Królestwa Bożego, czy będą to katolicy, aczkolwiek i jednym, i drugim życzę jak najlepiej. Natomiast interesuje mnie to, w jakim środowisku będą wyrastały moje dzieci i moje wnuki. I nie chodzi mi o jakiś &#8216;zamordyzm kulturowy&#8217;, ale przywrócenie systemu wartości. Rolę polityka, typu chrześcijańskiego-demokraty, typu Marek Jurek, widzę w tworzeniu takiego systmu w polityce, czyli określenie społecznych biegunów &#8216;dobra i zła&#8217;. Stworzenie/określenie takich biegunów nie musi oznaczać, że wszyscy obywatele mają się im podporządkować (to byłby faszyzm w wydaniu hitlerowskim w połączeniu ze lenino-stalinizmem). W końcu człowiek ma wolną wolę nadaną mu przez samego Boga, czego nie akceptował ani faszyzm, ani komunizm.<br />
Tym jednak różni się polityka chrześcijańsko-demokratyczna (konserwatywna) od polityki lewackiej we współczesnym świecie, bo polityka lewacka nie ma biegunów. W polityce lewackiej wszystko, co ludzkie jest niemalże dopuszczalne (no oprócz, to trzeba przyznać, paru rzeczy jak choćby pozbawiania życia innych ludzi, czy pornografii dziecięcej, ale już idea sprawiedliwej kary (&#8216;pokuty&#8217;) nie istnieje, bo jest ona zastępowana współczuciem dla przestępcy), bo to człowiek, według lewackiego punktu postrzegania świata, jest Panem samego siebie i w tej chwili centrum Wszechświata (nie Bóg).</p>
<p>Ponieważ uważam to, co napisałem powyżej, i odnosi się to do publiczno-społecznej strefy życia, więc dodam, iż paradoksalnie (nawet nie jest to taki wielki paradoks), iż &#8216;konserwatystą&#8217; może być nawet ateista. Życie, moim zdaniem, napisało kolejny nieoczekiwany scenariusz, którym jest śmierć prof. Religi. Nie wiedziałem, iż był on ateistą. Oczywiście ciężko mi PiS nazwać partią konserwatywną, no ale innej, skupiającej na sobie głosy wyborców konserwatywnych, póki co nie widać. Jestem też przekonany, iż gdyby prof. Religa był za życia członkiem Prawicy RP, to 5% głosów Prawica RP miałaby gwarantowane.</p>
<p>No i jeszcze jedna uwaga dotycząca gospodarza tego bloga. Otóż w Jego działalności publicznej ma miejsce pewnego rodzaju &#8216;wymieszanie&#8217; ról. Zwróciłem Panu Marszałkowi (mailowo, mam nadzieję, że dotarło???) na to uwagę. Otóż zapowiedź spotkania w Otwocku z Marszałkiem Jurkiem w dniu 22 lutego 2008 odbywała się pod hasłem &#8220;Rodzina katolicka. Wychowanie dzieci i młodzieży szkolnej&#8221;. Skorzystam i publicznie zapytam na tym blogu:<br />
Czy jest to temat na spotkanie z politykiem, czy z biskupem???</p>
<p>Uważam, że jest to temat na spotkanie z biskupem. I dlatego ponownie ostrzegam Pana Marszałka, iż wchodzi Pan &#8216;w buty&#8217; Kościoła katolickiego. Tak jak to już wielokrotnie mówiłem: Jest Pan bardziej katolicki, niż poski Kościół katolicki, który, mam wrażenie, uważa Pana za tzw. &#8216;taliba&#8217;. Gdyby Kk tak nie uważał, to udzielałby Panu większego poparcia, a do tej pory Kk popierał PO i PiS, zresztą przy ich współfinansowaniu, czyli partie politycznego interesu, a nie wartości społecznych. Musi się Pan, Panie Marszałku, i przepraszam za tę bezpośredniość, zastanowić, czy chce Pan być biskupem, czy politykiem.</p>
<p>@ sacdjo (45):<br />
Nie oczekuję od Pana publicznej oceny mojego staniu zdrowia, a ustosunkowania się do tej przysłowiowej już &#8216;masońskiej jawności&#8217;, którą Pan tak reklamował, w działalności polskiego Kk.</p>
<p>I jeszcze nawiązując do Pańskiej wypowiedzi 36 &#8211; cytat:<br />
&#8220;Zbrodniczy sowiecki NKWD, którego 11 z 12 przywódców było Żydami, również wysyłał dysydentów do szpitali psychiatrycznych. A właściwie NKWD wcale nie istniał, tak samo jak nie istnieją Żydzi z ich talmudem, jak nie istniał związek sowiecki itd. … A jeśli istniał to tylko jako dobroduszna organizacja charytatywna dla ochrony klasy robotniczo-chłopskiej, nieprawdaż?&#8221;</p>
<p>Twórcą CzeKa, czyli pewnie tym 12, a tak właściwie to 1-szym, był Polak, Feliks Dzierżyński. Jakoś o istnieniu tego Polaka nic Pan nie wspomnina.<br />
Metody, jakie stosowało czy to CzeKa, czy później NKWD nie były ani polskie, ani niemieckie, ani żydowskie, ani rosyjskie&#8230;były anty-ludzkie:<br />
<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Czeka" rel="nofollow">http://pl.wikipedia.org/wiki/Czeka</a></p>
<p>I o tym należy pamiętać. Pamiętać też należy o tym, iż pierwszymi ludźmi na tej ziemi, według nauki Kościoła, byli Adam i Ewa&#8230;Żydzi. Wg. tej nauki, Panie sacdjo, płynie w Panu krew żydowska.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

