Marzec 2009


Polityka 30 mar 2009

Według doniesień mediów – Libertas jest gotów wziąć pieniądze (formalnie poręczenie na spłatę kredytu) z zagranicy, od międzynarodowego szefa tej partii Declana Ganleya. Rzecz ma już w Polsce swoją tradycję, w końcu z walki o niespłacanie kredytów (parafrazując znaną ocenę prywatyzacji, można powiedzieć – o złodziejskie oddłużenie) wyrósł wielki ruch Samoobrony, a liderem listy Libertas w Lublinie ma być czołowy samoobronny intelektualista, Bolesław Borysiuk. Oczywiście, urzeczywistnienie takiego zamiaru byłoby kpiną i z państwa, i z interesu narodowego zapisanego w prawie. Prawica, która chce go bronić, powinna zwalczać tego rodzaju praktyki, a nie je legitymować. Prawo, a nie zamknięte granice czy negacja współpracy międzynarodowej, jest zasadniczym wyrazem suwerenności w XXI wieku. Oczywiście – prawo można zmieniać, gdy nie gwarantuje interesu publicznego, ale nie wolno go wypaczać dla interesu własnego. 

Mam jednak wrażenie, że Libertasowi w ich zamiarze tylko pomoże faryzejskie oburzenie partii establishmentu. Obie partie PO-PiS dostają co miesiąc po ponad dwa miliony złotych na działalność partyjną. Mogą te pieniądze przelewać na fundusz wyborczy. Co to ma wspólnego ze sprawiedliwością? Taką, o jakiej z ujmującym liryzmem mówił Donald Tusk, przysięgając, że nie pozwoli, by „władza” kiedykolwiek „krzywdziła ludzi”. Czy takie wykorzystywanie przewagi nie jest naigrywaniem się władzy z niezależnych inicjatyw politycznych?  

Protesty PO, PiS, PSL, SLD byłyby o wiele skuteczniejsze gdyby partie te ogłosiły dobrowolne ograniczenie wydatków w kampanii europejskiej. Na przykład rezygnację z reklamy w mediach centralnych (lub prywatnych), z billboardów i z opłacania zwożenia zwolenników na wiece. Byłby to nie tylko gest narodowej odpowiedzialności w kryzysie, ale i minimalny tytuł do apeli o przyzwoitość finansową w polityce.

Historia and Prawa człowieka and Religia 29 mar 2009

Krzysztof apodyktycznie orzeka, że „Pius IX niesłusznie potępił wolność słowa, sumienia i wyznania, tylko dlatego, że ruchy antykatolickie źle z niej korzystały”. Każda uczciwa analiza Quanta cura i Syllabusa (szczególnie historyczna) potwierdzi, że bł. Pius IX nie potępił owych swobód jako takich, ale ich absolutyzację. Wystarczy skonfrontować to z postawami najbardziej prawowiernych katolików tamtych czasów, którzy we Francji walczyli o powszechne prawo wyborcze, a w Niemczech o wolność polityczną jako taką. Katechizm Jana Pawła II w art. 1740 – kontynuując tradycję Syllabusa – mówi jasno, że „wolność nie daje nam prawa do mówienia i czynienia wszystkiego”. W istocie rzeczy prawdę tę potwierdza Ebenezer, jednak w sposób nadzwyczaj selektywny. 

Jednak tak dziś, jak i wtedy, pod hasłami wolności – odbiera się ludziom wolność. Nic dziwnego, bo od czasów Arystotelesa wiemy, że nadmiar wolności jednego ogranicza wolność innego. Wolność – jako zasada życia społecznego – zawsze wymaga pewnego kompromisu. Potwierdza to katolicka nauka o tolerancji.  

A dziś „wolność” homoseksualistów prowadzi do ograniczenia wolności słowa, nawet w głoszeniu elementarnych (przyjmowanych również poza Kościołem Katolickim) zasad etyki chrześcijańskiej (vide casus pastora Greena). W imię „wolności” dąży się do legalizacji pedofilii, w sensie legalizacji części uwiedzeń dziś jeszcze uznanych za kryminalne. W imię absolutnej wolności zgromadzeń odbiera się samorządom wolność ochrony moralności publicznej. Dziś wolność właśnie, nasza wolność, wymaga odwagi skonfrontowania się z moralnym szantażem powołującym się na „wolność” przeciw jej fundamentom – prawdzie i sprawiedliwości.  

Krzysztof napisał też parę słów o „polityce Watykanu”. Temat na serię wpisów i wielodniową dyskusję. Ale wskażę jeden przyczynek. Nie było w Europie urzędującego polityka bardziej życzliwego sprawie wolności Polski niż bł. Pius IX. Zaświadczył to C.K.Norwid w Encyklice oblężonego. Mam oczy, więc czytając widzę autentyzm poglądów Krzysztofa. Ale świętym papieżom (i sprawdzonym przyjaciołom Polski) naprawdę należy się trochę więcej życzliwego namysłu. Dialog zaczyna się od chęci zrozumienia poglądów, z którymi się nie zgadzamy.

Polityka 25 mar 2009

Decyzja Rady Polityki Pieniężnej o obniżeniu stóp procentowych to dobry kierunkowy sygnał. Dla nas to tym większa satysfakcja, że podjęcie polityki na rzecz przedsiębiorczości (ze zmniejszeniem kosztów kredytu jako jej zasadniczym instrumentem) było jedną z głównych tez niedawnego Zjazdu Prawicy, a także postulatem, który głosiliśmy wielokrotnie wcześniej. Dzisiejsza obniżka da efekty, jeżeli trend ten będzie kontynuowany. Mimo zrealizowanego na dwa takty obniżenia stóp o cały punkt procentowy – Polska ciągle pozostaje liderem drogiego kredytu w Europie. W sytuacji zagrożenia naszego eksportu na kluczowych rynkach, takich jak niemiecki, niezbędne jest wzmacnianie konkurencyjne naszych przedsiębiorców. Kryzys jest zawsze czasem weryfikacji i przewartościowań. Jeśli dzisiejsza decyzja nie ma pozostać jedynie ładnym gestem, kampania na rzecz proprzedsiębiorczej polityki stóp procentowych musi być kontynuowana. 

Wiązałem nadzieje z prezesurą Sławomira Skrzypka w NBP i wreszcie mam poczucie, że zaczynają się sprawdzać. Dobrze, że RPP pokazała, że Polska ma politykę pieniężną właśnie w tym momencie, gdy rząd PO za swój program uznał jej likwidację.

Polityka and Prawa człowieka 23 mar 2009

Rząd PO chce usunąć z ustawy radiowo-telewizyjnej spoczywający na mediach publicznych obowiązek szacunku dla wartości chrześcijańskich. Ma on być zastąpiony zasadą „niedyskryminacji”, czyli szacunku dla wartości jakichkolwiek. Pomysłu rządu Tuska nie można rozpatrywać w oderwaniu od apelu o debatę nad propozycją wprowadzenia eutanazji. Obowiązek niedyskryminacji zagwarantuje telewizyjną pełnoprawność poglądom zwolenników eutanazji czy „małżeństw” lub adopcji homoseksualnych. Zresztą to nic nowego, bo PO wprowadziła do Trybunału Konstytucyjnego prof. Rzeplińskiego, który odmowę udzielania w warszawskich ambasadach „małżeństw homoseksualnych” uznał za łamanie praw człowieka.

Polityka PO to mieszanina cynizmu i nieodpowiedzialności. Cynizmu tych, którzy chcą odwrócić uwagę społeczeństwa od ciężarów gospodarczego kryzysu, lecz również nieodpowiedzialności tych, którzy każdą poprawną politycznie bzdurę są gotowi popierać bez chwili zastanowienia nad jej realnymi skutkami.

Euro 17 mar 2009

Czytelników bloga przepraszam za przedłużone milczenie, spowodowane między innymi pracami wokół niedawnego Zjazdu Prawicy Rzeczypospolitej, o którym jeszcze napiszę. Tymczasem są sprawy pilniejsze.  

W rządzie powstał niewiarygodny pomysł likwidacji złotego i zastąpienia go euro – w drodze zwykłej decyzji ustawowej, bez zmiany Konstytucji. Rząd powołuje się na tezy prawników, sugerujących, że art. 227 Konstytucji Rzeczypospolitej przestał obowiązywać (lub nabrał nowego sensu) w wyniku przystąpienia do Unii Europejskiej. Na razie nie ujawniają, które jeszcze artykuły ustawy zasadniczej przestały obowiązywać lub mają znacznie, o którym wiedzą dziś tylko kreatywni konstytucjonaliści. Mimo otwarcie proklamowanej gotowości użycia władzy przeciw istniejącemu porządkowi konstytucyjnemu – opozycja jedynie sprzeciwiła się tezie o możliwości likwidacji narodowej waluty bez zmiany Konstytucji, ale bynajmniej nie zażądała odpowiedzialności politycznej Ludwika Koteckiego, pełnomocnika rządu ds. wprowadzenia euro, który ten plan osobiście ogłosił. Nie słychać też o jakimkolwiek oficjalnym stanowisku Prezydenta w obronie Konstytucji. Dlaczego? Czyżby straszak wprowadzenia euro po prostu decyzją rządu, zatwierdzoną zwykłą większością Parlamentu, miał być użytecznym instrumentem do uzasadnienia tezy o konieczności referendum i zwolnieniu PiS z obowiązku konstytucyjnej obrony złotego? Bo skoro „podzieleni” są nawet konstytucjonaliści…

Euro and Międzynarodowe and Polityka 2 mar 2009

Unia Europejska odrzuciła węgierski plan pomocy dla Europy Środkowej. Trudno się dziwić, skoro zgłaszał go premier Gyurcsany, który – w sprawach finansowych – oszukiwał własne społeczeństwo. Dziwić mogą inne rzeczy. Przewodniczący José Manuel Barroso oświadczył, że kraje takie, jak Polska i Czechy „mają obowiązek” przyjąć euro, ponieważ się do tego zobowiązały. To samo bez przerwy mówi Donald Tusk. Szkoda, że ani Barroso, ani Tusk nie powiedzieli – korzystając z okazji szczytu – o obowiązkach wynikających z powszechnych zasad Unii. Na przykład, że Niemcy i Austria mają obowiązek otworzyć granice dla środkowoeuropejskich pracowników w imię fundamentalnej zasady wolnego przepływu pracy w Unii. Albo, że w imię zasad uczciwej konkurencji, Unia Europejska ma obowiązek zrównać wysokość dopłat rolnych w Polsce i w zachodniej Europie. Dobrze, że premier Tusk występuje przeciw protekcjonizmowi projektowanemu, szkoda, że woli milczeć o aktualnym.

A jeśli chodzi o przewodniczącego Barroso, który tak łatwo deklamuje o „obowiązkach” Polski i Czech, choć tak trudno mu mówić o obowiązkach Niemiec, Francji i własnej Komisji – usprawiedliwia go trochę jedna okoliczność, którą już wiele pokoleń temu ujawnił generał Robert Lee: że „obowiązek” bywa najtrudniejszym słowem w języku angielskim. Jak widać – od prawie stu pięćdziesięciu lat nic się nie zmieniło.