Unia Europejska odrzuciła węgierski plan pomocy dla Europy Środkowej. Trudno się dziwić, skoro zgłaszał go premier Gyurcsany, który – w sprawach finansowych – oszukiwał własne społeczeństwo. Dziwić mogą inne rzeczy. Przewodniczący José Manuel Barroso oświadczył, że kraje takie, jak Polska i Czechy „mają obowiązek” przyjąć euro, ponieważ się do tego zobowiązały. To samo bez przerwy mówi Donald Tusk. Szkoda, że ani Barroso, ani Tusk nie powiedzieli – korzystając z okazji szczytu – o obowiązkach wynikających z powszechnych zasad Unii. Na przykład, że Niemcy i Austria mają obowiązek otworzyć granice dla środkowoeuropejskich pracowników w imię fundamentalnej zasady wolnego przepływu pracy w Unii. Albo, że w imię zasad uczciwej konkurencji, Unia Europejska ma obowiązek zrównać wysokość dopłat rolnych w Polsce i w zachodniej Europie. Dobrze, że premier Tusk występuje przeciw protekcjonizmowi projektowanemu, szkoda, że woli milczeć o aktualnym.

A jeśli chodzi o przewodniczącego Barroso, który tak łatwo deklamuje o „obowiązkach” Polski i Czech, choć tak trudno mu mówić o obowiązkach Niemiec, Francji i własnej Komisji – usprawiedliwia go trochę jedna okoliczność, którą już wiele pokoleń temu ujawnił generał Robert Lee: że „obowiązek” bywa najtrudniejszym słowem w języku angielskim. Jak widać – od prawie stu pięćdziesięciu lat nic się nie zmieniło.