Kreatywny konstytucjonalizm, czyli zamach stanu
Czytelników bloga przepraszam za przedłużone milczenie, spowodowane między innymi pracami wokół niedawnego Zjazdu Prawicy Rzeczypospolitej, o którym jeszcze napiszę. Tymczasem są sprawy pilniejsze.
W rządzie powstał niewiarygodny pomysł likwidacji złotego i zastąpienia go euro – w drodze zwykłej decyzji ustawowej, bez zmiany Konstytucji. Rząd powołuje się na tezy prawników, sugerujących, że art. 227 Konstytucji Rzeczypospolitej przestał obowiązywać (lub nabrał nowego sensu) w wyniku przystąpienia do Unii Europejskiej. Na razie nie ujawniają, które jeszcze artykuły ustawy zasadniczej przestały obowiązywać lub mają znacznie, o którym wiedzą dziś tylko kreatywni konstytucjonaliści. Mimo otwarcie proklamowanej gotowości użycia władzy przeciw istniejącemu porządkowi konstytucyjnemu – opozycja jedynie sprzeciwiła się tezie o możliwości likwidacji narodowej waluty bez zmiany Konstytucji, ale bynajmniej nie zażądała odpowiedzialności politycznej Ludwika Koteckiego, pełnomocnika rządu ds. wprowadzenia euro, który ten plan osobiście ogłosił. Nie słychać też o jakimkolwiek oficjalnym stanowisku Prezydenta w obronie Konstytucji. Dlaczego? Czyżby straszak wprowadzenia euro po prostu decyzją rządu, zatwierdzoną zwykłą większością Parlamentu, miał być użytecznym instrumentem do uzasadnienia tezy o konieczności referendum i zwolnieniu PiS z obowiązku konstytucyjnej obrony złotego? Bo skoro „podzieleni” są nawet konstytucjonaliści…
17 mar 2009 @ 18:14
Ciesze sie ze Pan wrocil!!:)
Wszystkie partie w Parlamencie sa za euro i to jest nasz najwiekszy problem!!
Sytuacja jest o tyle trudna ze dzis jestesmy poprostu bezradni!!
Najgorsze jest to ze ludzie juz sie przyzwyczaili do takiego stanu rzeczy i nie widza poza popisem zadnego wyboru!!
To jest dramat polskiej prawicy…
Pozdr!!
Tomasz
Kalisz
17 mar 2009 @ 21:46
znakomity ofensywny komentarz Pana marszałka !
Tak trzymać
—————————–
,,Rząd powołuje się na tezy prawników”
ciekawe których ?
17 mar 2009 @ 21:53
,,My, proszę państwa, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, mając w perspektywie takie niebezpieczeństwa bez rozważenia, czy one naprawdę Polsce nie zagrażają nigdy się nie zdecydujemy na ograniczenie w tym punkcie suwerenności.
Suwerenności, która dla nas nie jest fetyszem, bo może być ograniczana, ale która jest narzędziem obrony tego, za co jesteśmy odpowiedzialni. (Oklaski)”
(poseł Marek Jurek)
1 kadencja, 15 posiedzenie, 2 dzień (22.05.1992)
2 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o ratyfikacji Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (druk nr 173).
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata1.nsf
——————————————–
duch potrzeby obrony narzędzi suwerenności Polski nieco podupadł i to jest tragedia.
——————————————–
17 mar 2009 @ 22:17
Ale kadzielnia – czy nie widzicie, że pan Marszałek już chyba stracił serce do polityki (a do bloga na pewno), co jakiś czas następuje jeszcze jakaś wrzuta, a potem ciszaaaaa…
17 mar 2009 @ 23:31
Skutkiem kataklizmów XX w. jest wytworzenie się nowego typu człowieka, czyli WYKSZTAŁCIUCHA. Wykształciuchowi nie jest potrzebna Konstytucja, bo wykszatałciuch jest prawem, a do tego alfą i omegą. Wykształciuch ma też swoją partię, na którą głosuje i jest nią PO.
Świetny komentarz, jak często, napisał na ten temat Rafał Ziemkiewicz:
http://www.rp.pl/artykul/9158,277925_Ziemkiewicz__Stac_nas_na_junte_.html
Na szczęście skuteczność wykształciuchów w życiu publicznym jest dość niska, bo wykształciuchy są przede wszystkim Misiakami…nie ma się, tak naprawdę, z czego cieszyć: Misiaki są kosztowne dla obywatela/podatnika.
Szkoda, że Prawica RP zamiast koncetrować się na walce z wykształciuchami, najbardziej wydaje się koncentrować na szerzeniu wiary katolickiej. Sugeruję pozostawić to zadanie Kk.
I na koniec dodam, iż będąc zwolennikiem euro uważam, iż wprowadzanie czy to euro, czy innych ważnych rozwiązań społeczno-politycznych (in vitro, nauka dla 6-cio latków, itp.) jest po prostu żałosne i nie powinno mieć miejsca.
Problem z wykształciuchami polega jednak na tym, iż dla wykształciuchów cel uświęca środki, a do tego wykształciuchy stoją ponad prawem. I dlatego należy z nimi walczyć.
17 mar 2009 @ 23:33
I na koniec dodam, iż będąc zwolennikiem euro uważam, iż wprowadzanie czy to euro, czy innych ważnych rozwiązań społeczno-politycznych (in vitro, nauka dla 6-cio latków, itp.) tzw. ‘TYLNIMI DRZWIAMI’ jest po prostu żałosne i nie powinno mieć miejsca.
18 mar 2009 @ 09:33
Innym przykładem kreatywności konstytucjonalnej jest pomysł by głosujący w wyborach dostawali proporcjonalny do swej płodności przydział głosów – własny + po 1-nym za każde własne(?)dziecko (w tym chyba też poczęte). Dodałbym, że posiadacze trzech nerek powinni mieć prawo do oddania 1,5 głosu, zaś księża dodatkowo tyle ile wynosiła różnica między udzielonymi chrztami a odprawionymi przez nich mszami za zmarłych w roku poprzedzającym wybory.
18 mar 2009 @ 11:34
I dlatego powinniśmy wystąpić z UE.
A tych wszystkich sprzedawczyków, którzy nas sprzedali w niewolę zidiociałych despotów z Brukseli (za srebrniki, które jak wynika z bilansu – my musimy płacić do Brukseli!) należy wsadzić na długie lata do więzienia.
18 mar 2009 @ 11:38
To właśnie złoty powoduje, że kryzys mamy o wiele lżejszy od tego w strefie euro!
Piszę o tym tu:
http://niepoprawni.pl/blog/404/dzieki-zlotemu-kryzys-mamy-lekki
18 mar 2009 @ 15:20
Niestety, PiS mimo deklarowania woli walki o niezależność Polski jest w rzeczywistości prounijny. Mam nadzieję, że eurosceptycy połączą siły (Naprzód Polsko, Unia Polityki Realnej i Prawica) Razem uzyskają duży wynik.
18 mar 2009 @ 20:55
PO może sobie pozwolić nawet na złamanie Konstytucji, gdyż wie, że nie ma dla niej alternatywy. PiS z obecną ogólną niechęcią szczególnie elit może liczyc na max 30 procent. PO z partii choć w części konsetwatywnej ( Gowin, wcześniej Rokita) stało się partią całkowicie bezideową nawet antychrześcijańską ( in vitro, Święto Trzech Króli, eutanazja), skupiła elektorat od lewa do prawa. Szczytem manipulacji jest wprowadzanie euro jako remedium na kryzys. Co z tego wyjdzie?
19 mar 2009 @ 09:36
Rząd Stanów Zjednoczonych wpadł w pułapkę zadłużenia, nabrał kredytów, ludzie też nabrali, i teraz nie ma kto oddawać. Jedynym wyjściem jest teraz zdeprecjonowanie dolara czyli doprowadzenie do dużej inflacji dolara, aby te długi oddać dolarem o wielokrotnie mniejszej wartości i w ten sposób oszukać wierzycieli wśród, których są bankierzy ale też np. Chiny i Rosja. Niestety Polska też ma spore rezerwy walutowe. W tej sytuacji tych rezerw się należt jak najszybciej pozbyć.
Piszę o tym tu:
http://niepoprawni.pl/blog/404/polityka-polski-wobec-sytuacji-w-usa
Jeśli Pan Marszałek ma jakieś dojścia do rządu lub NBP to proszę działać w kierunku ratowania majątku Polski. Jeśli nie, to proszę o tym mówić – może w ten sposób dotrze to do naszych przywódców.
Z poważaniem
Janusz Baczyński
20 mar 2009 @ 23:44
Nie rezygnujmy pochopnie ze złotego
Przyjęcie euro wiąże się z oczywistymi kosztami i niezbyt jasnymi korzyściami. Lepiej więc pozostać przy złotym. I postawić na intensywne reformy gospodarcze – przekonuje profesor ekonomii w rozmowie z Bartłomiejem Radziejewskim
Jacek Karwowski, profesor ekonomii, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu
Kwestia przyjęcia euro zdominowała polską debatę o walce z kryzysem. Czy słusznie?
Jacek Karwowski: Obserwuję tę debatę ze zdumieniem. Ani źródła kryzysu nie mają żadnego związku z euro, ani euro nie ma dla walki z kryzysem większego znaczenia. A to znaczenie, które ma, jest raczej negatywne i przemawia za utrzymaniem złotego. Dlatego skupienie się polityków i mediów na euro traktuję jako temat zastępczy.
Jednak strefa euro to bardzo elitarny klub. Czy członkostwo w nim nam nie pomoże?
Podobne argumenty stosowano, gdy wchodziliśmy do OECD. A nie miało to dla wzrostu dobrobytu Polaków żadnego znaczenia. Podobnie jest z unią walutową – samo przystąpienie do niej nie daje żadnych gwarancji poprawy stanu gospodarki. Stwarza szanse, ale i istotne zagrożenia.
Jakie?
Jeśli nagła zmiana popytu dotyka jeden lub kilka krajów w większym stopniu niż inne (tzw. szoki asymetryczne), wtedy bardzo pomocna jest własna polityka pieniężna i kursowa, żeby skutki tych wstrząsów łagodzić. Po rezygnacji ze złotego stracimy tę możliwość, czyli zniknie amortyzator przyjmujący na siebie negatywne zjawiska gospodarcze. Niezbędne stają się dostosowania na rynku pracy, często bolesne, albo zwiększenie wydatków budżetowych. Poza tym grozi nam spadek konkurencyjności.
Korzyści dla turystów nie mogą decydować o tak ważnej decyzji, jak pozbycie się własnej waluty
Po przyjęciu euro wzrosną zapewne średnie nominalne ceny i płace. I nawet jeśli nie będzie oznaczać to spadku realnych dochodów Polaków, odbierze to nam jeden z głównych atutów – konkurencyjność. Wpłynie negatywnie na eksport, a także na napływ inwestycji zagranicznych, choć eliminacja ryzyka kursowego akurat do inwestowania w Polsce będzie zachęcać.
Euroentuzjaści twierdzą, że wejście do korytarza walutowego ERM2 (przedsionka unii monetarnej) zabezpieczy nas przed atakami spekulacyjnymi, które tak dotkliwie ostatnio odczuliśmy.
Odwrotnie! Usztywnienie kursu złotego wobec euro w ramach ERM2 będzie magnesem dla spekulantów, bo Polska niezależnie od realnych potrzeb będzie musiała utrzymywać złotego w wężu walutowym. Jeśli ataki spekulacyjne będą silne, będzie to oznaczać poważne nadszarpnięcie naszych rezerw walutowych, a może nawet całkowitą ich utratę. Wchodzenie do ERM2 właśnie teraz jest pomysłem szczególnie nieszczęśliwym, gdyż pozbawi nas możliwości używania polityki pieniężnej do przeciwdziałania kryzysowi.
Ale gdybyśmy mieli euro, spekulantom byłoby trudniej.
To prawda. Euro to dobra, stabilna waluta, za którą stoją potężne gospodarki. Ale to za mało, by je przyjmować. Zdajmy sobie sprawę z tego, że siła euro nie musi być wieczna. Jego przyszłość jest niepewna choćby dlatego, że w niektórych krajach zachodnich pojawiają się głosy o wystąpieniu z unii walutowej. Powtórzę, brak złotego oznaczać będzie przeniesienie negatywnych impulsów na inne sfery gospodarki, co może być znacznie bardziej dotkliwe niż osłabienie waluty.
Twierdzi pan, że ogromny wzrost zadłużenia Polaków, którzy wzięli kredyty w obcych walutach, czy zamieszanie z opcjami walutowymi są mało dotkliwe?
Nie mieszajmy pojęć. Zarówno kredyt w obcej walucie, jak i opcje walutowe to bardzo ryzykowne sposoby zarabiania pieniędzy lub zmniejszania kosztów. Niewłaściwe z nich korzystanie świadczy o braku edukacji ekonomicznej Polaków. Dziś ludzie, którzy zagrali i przegrali powinni mieć pretensje przede wszystkim do siebie, bo grali w ryzykowną grę. Natomiast przyjęcie euro nie wyeliminuje ani nadmiernej skłonności do ryzyka, ani ryzykownych instrumentów finansowych. Nie rozumiem też paniki w związku z osłabieniem złotego. Ono musiało nastąpić, bo nasza waluta była przeszacowana. Ma to oczywiście negatywne skutki, ale ma też dobre, np. dla eksporterów. Dla mnie „kryzysowym” kursem było 3,2 zł za euro.
Tracimy dziś wiele przez to, że zagraniczni inwestorzy nie odróżniają Polski od innych krajów regionu, choć nasza sytuacja jest o niebo lepsza. Czy przyjęcie euro nie jest remedium na ten problem?
Prawdopodobnie przystąpienie do unii walutowej zwiększy nieco naszą wiarygodność. Z pewnością jej nie zagwarantuje, bo zależy ona bardziej od takich czynników jak konkurencyjność czy dobre warunki dla przedsiębiorczości. Wiarygodność międzynarodową powinniśmy budować poprzez mądrą politykę gospodarczą, a nie podczepianie się pod tych, którzy taką politykę prowadzą.
A koszty zaciągania i obsługi długu? Członkostwo w unii walutowej by je obniżyło.
Jak słyszę, że mamy wejść do strefy euro, żeby taniej się zadłużać, to zaczynam się bać. Już dziś ponosimy olbrzymie koszty obsługi długu. Powinniśmy się więc starać je zmniejszać. I nie chodzi o redukcję deficytu budżetowego – musimy dążyć do równowagi dochodów i wydatków! Polityka notorycznego zadłużania się państwa jest dla mnie nie do zaakceptowania, przede wszystkim ze względu na negatywne skutki gospodarcze.
Aby wejść do strefy euro, musimy spełnić kryteria konwergencji (czyli wskaźniki ekonomiczne i zasady, jakie powinna spełniać polityka gospodarcza państwa, które aspiruje do członkostwa w unii walutowej), wśród których jest zmniejszenie deficytu budżetowego i inflacji.
Spełnijmy więc kryteria konwergencji z naddatkiem i nie wchodźmy do strefy euro. Nasza gospodarka na tym skorzysta.
A co z kosztami podróżowania po Europie? Ich likwidację Komisja Europejska uznała w 1990 roku za koronny argument za euro.
To niepoważne. Koszty z tytułu wymiany walut przez turystów są marginalne dla gospodarki. Zwłaszcza w epoce kart płatniczych i kredytowych, które ten problem ograniczają. Niezależnie od tego, korzyści dla turystów nie mogą decydować o tak ważnej decyzji, jak pozbycie się własnej waluty. Poza tym jeździmy też do innych krajów, poza strefą euro. Likwidacja kosztów wymiany walut przyniosłaby natomiast znaczące w skali kraju oszczędności eksporterom, importerom i inwestorom zagranicznym. Ale straciłyby banki.
Wspomniał pan o ryzyku kursowym. Wspólna waluta je znosi.
To prawda. Na to liczyły też kraje inicjujące unię monetarną. Jednak efekty okazały się dość mizerne. Według najnowszego raportu NBP po wprowadzeniu euro możemy liczyć na wzrost eksportu rzędu 12-13 proc., w długim okresie. Wzrost importu będzie nieco mniejszy. Nasuwa się pytanie, czy to korzyść rekompensująca koszty posiadania euro, zwłaszcza że nie ma pewności, czy się zmaterializuje.
Jak brzmi odpowiedź?
Przyjęcie euro wiąże się z oczywistymi kosztami i niezbyt jasnymi korzyściami. Lepiej więc pozostać przy złotym. I postawić na intensywne reformy gospodarcze, które są jedynym realnym sposobem na szybki wzrost dobrobytu.
Skąd zatem tak wielka presja na przyjmowanie euro?
Istnieje wizja zjednoczonej Europy, którą wpływowe państwa i politycy bardzo chcą zrealizować. Euro jest przez nich traktowane jako środek do tego celu. Unia walutowa powinna być zwieńczeniem integracji. Jednak w Unii Europejskiej jest traktowana jako sposób na jej przyśpieszenie. Można być zwolennikiem lub przeciwnikiem zacieśniania unii politycznej, ale trzeba mieć świadomość, że ten sposób zmierzania do tego celu ma szereg negatywnych skutków dla gospodarki.
Powinniśmy wiec pozostać przy złotym i integrować się tylko politycznie?
Wątpię, aby się to udało. Z doświadczenia wiem, że gdy jakiejś odgórnie zadekretowanej zmianie towarzyszy tak zmasowana kampania medialna, jak obecna za wprowadzeniem euro, to prędzej czy później do tej zmiany dochodzi. Poza tym osobiście jestem zwolennikiem integracji gospodarczej, nie politycznej, czyli modelu szwajcarskiego.
Jacek Karwowski jest profesorem ekonomii, wykładowcą Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, specjalistą w zakresie systemów walutowych, międzynarodowych rynków finansowych i bilansu płatniczego.
Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/9133,279022_Karwowski__Nie_rezygnujmy_pochopnie_ze_zlotego.html
21 mar 2009 @ 00:01
TVN 24 podał następującą informację (uwaga na TYTUŁ !)
———–
,,W ponad sto lat po buncie dzieci z Wrześni przeciw germanizacji ich szkół, Muzeum Regionalne z tego miasta dotarło do niesamowitego zeszytu, prowadzonego przez jednego z wrześnieńskich chłopców.
“Nasze dziewczyny są najpiękniejsze w całym świecie, kochać umią poczciwie sami wiecie. Niemki kochać i żyć nie umieją, są brzydkie i niezgrabne” – pisał w 1901 roku 14-letni Bronisław Klimas.
Zeszyt jest formatu większego niż A4. Zawiera zapiski chłopca, który był w okresie strajków uczniem Katolickiej Szkoły Ludowej we Wrześni.
Muzeum zakupiło zeszyt od prywatnej osoby. – Są to zapiski w formie najczęściej poetyckiej, pięknie kaligrafowane, o tematyce bardzo często PATRIOTYCZNEJ, pisane oczywiście po polsku – opisuje zeszyt dyrektor muzeum Sebastian Mazurkiewicz.
Wśród tekstów znajduje się między innymi dekalog mówiący o tym, KTO JEST
POLAKIEM I JAKIE MA OBOWIĄZKI WOBEC OJCZYZNY, OPISUJE TEŻ DZIEJE POLSKI.
“Nasze dziewczyny są najpiękniejsze”
———————————–
Na historii jednak zainteresowania młodego Bronka się nie kończyły. –
Uczeń opisuje też stosunek do dziewczyn. “Nasze dziewczyny są
najpiękniejsze w całym świecie, (są zdrowe, mocne, dobre i spokojne – tego już TVN 24 nie dodał !)
kochać umią poczciwie sami wiecie. Niemki kochać i żyć nie umieją i
są brzydkie, niezgrabne” – to bardzo interesujące opinie – dodaje
Mazurkiewicz.
Znaleziony zeszyt jest pierwszą tego typu pamiątką w Muzeum pochodzącą od uczestnika strajku dziecięcego. W placówce – oprócz
zrekonstruowanej klasy z tamtych czasów – są też: wyrok sądu na rodziców strajkujących uczniów oraz katechizmy uczniowskie.
Niezłomne dzieci z Wrześni
—————————
Strajk dzieci wrzesińskich wywołała decyzja władz niemieckich z 4 marca 1901 r. o wprowadzeniu rozporządzenia nakazującego nauczanie religii w języku niemieckim w klasach 12- i 13-latków. Katolicka
Szkoła Ludowa we Wrześni kupiła dzieciom niemieckie katechizmy, ponieważ nie chcieli ich kupić rodzice. Większość uczniów odmówiła ich przyjęcia.
Ci, którzy wzięli katechizmy, oddali je następnego dnia. Prawie 40 uczniów zbojkotowało niemieckie katechizmy. Protestujących w ten sposób przetrzymywano dłużej w szkole, a najbardziej opornych
wychłostano.
20 maja 1901 r. 14 uczniów odmówiło nauki niemieckiej pieśni religijnej. Zarządzono karę chłosty. Dziewczęta bito po rękach, a
chłopców po pupach.
Kilka miesięcy później, w listopadzie 1901 r. przed sądem w Gnieźnie stanęło 25 uczestników strajku. Sąd uznał, że był to bunt i zakłócenie porządku publicznego.
Uczestników strajku skazano na kary od dwóch do dwóch i pół miesiąca
więzienia. Mimo to bojkot języka niemieckiego trwał we Wrześni do
1904 roku. Wzorem dzieci z Wrześni, strajk rozpoczęły inne szkoły, między innymi uczniowie z pobliskiego Miłosławia.
————————–
w zeszycie mały Bronisław zachęca polskie dziewczyny do tego, aby nie wychodziły za Niemca
,,Pamiętajcie dziewczyny dobrze i drugim opowiadajcie, że nasza Królowa polska Wanda wskoczyła do Wisły i utonęła jak Król Niemiec chciał się gwałtem z nią żenić. Tak raczej zróbcie jak Wanda.”
——————————
http://www.tvn24.pl/12690,1591453,0,1,niemki-kochac-nie-umieja–sa-brzydkie-i-niezgrabne,wiadomosc.html
——————-
Powyższą informację TVN 24 ZATYTUŁOWAŁ “Niemki kochać nie umieją,
są brzydkie i niezgrabne” (!!!)
—————
Tytuł ten ma na celu obrzydzenie współczesnym młodym Polakom walki dzieci z Wrześni o polskość przedstawienie ich jako przedstawicieli ciemnogrodu i ksenofobii
Trzeba być zwykłym ŁAJDAKIEM (!!), żeby tak zatytułować wiadomość o tych wydarzeniach.
Kto podnosi rękę na pamięć dzieci z Wrześni jest zwykłą kanalią !
————
O Wrześni
Maria Konopnicka
Tam od Gniezna i od Warty
Biją głosy w świat otwarty,
Biją głosy, ziemia jęczy;
— Prusak dzieci polskie męczy!
Za ten pacierz w własnej mowie,
Co ją zdali nam ojcowie,
Co go nas uczyły matki,
— Prusak męczy polskie dziatki!
Wstał na gnieździe Orzeł biały,
Pióra mu się w blask rozwiały…
Gdzieś do Boga z skargą leci…
— Prusak męczy polskie dzieci!
Zbudziły się prochy Piasta,
Wstał król, berło mu urasta,
Skroń w koronie jasnej świeci,
Bronić idzie polskie dzieci…
— Zwołajcie mi moje rady,
Niechaj śpieszą do gromady!
Zwołajcie mi moich kmieci…
— Prusak męczy polskie dzieci!
Wstańcie, sioła! Wstańcie, grody!
Ruszcie z brzegów Gopła wody!
Bijcie dzwony od Kruszwicy,
Skróś Piastowej mej ziemicy!
Bijcie, dzwony, bijcie, serca,
Niech drży Prusak przeniewierca,
Niech po świecie krzyk wasz leci:
— Prusak męczy polskie dzieci!
Niechaj wiara moja stanie,
Niech się skrzyknie zawołanie,
Wici niechaj lud zanieci…
— Prusak męczy polskie dzieci…
Źródło „http://pl.wikisource.org/wiki/O_Wrze%C5%9Bni”
21 mar 2009 @ 07:12
Manipulacje telewizji TVN24 i TVN są znane i stale mają miejsce. To faktycznie oburzające, ale co można zrobić? Nic, media, a szczególnie ta telewizja, mają ogromny wpływ na ludzi. Przecież cała kampania oszczercza wobec PiS i Kaczyńskich tego całkowicie dowodzi. Ilu narodziło się bojowników zwalczających “kaczyzm”. Ja sam, jak spotkałem się z 2 kolegami z klasy z liceum, spotkałem się z tym. Jak dowiedzieli się, że głosowałem na PiS, to mało mnie nie rozszarpali (oczywiście, w przenośni). Kaczyńscy mają różne rzeczy na sumieniu, ale krytykujmy ich merytorycznie. O kampanii wobec Radia Maryja nie będę już nawet pisał.
21 mar 2009 @ 17:28
Bo dzisiaj “prawo” to w rzeczywistości “lewo”.
22 mar 2009 @ 15:49
Jeśli chodzi o dzieci z Wrześni i tytuł nadany wiadomości przez TVN24, zgadzam się z JurkiemE.
> “Rząd powołuje się na tezy prawników, sugerujących, że art. 227 Konstytucji Rzeczypospolitej przestał obowiązywać (lub nabrał nowego sensu) w wyniku przystąpienia do Unii Europejskiej” – W art. 227 nie jest bezpośrednio powiedziane, jaką drogą może zostać zmieniona waluta. Większość ustępów w tym artykule mówi o organach NBP i czasie trwania ich kadencji. Przyznam, że prawnikiem nie jestem, ale jeśli art. 227 ma z tą sprawą związek, to chodzi zapewne o ustęp 1, w myśl którego NBP przysługuje “wyłączne prawo emisji pieniądza oraz USTALANIA i realizowania POLITYKI PIENIĘŻNEJ” albo o ustęp 6: “Rada Polityki Pieniężnej USTALA coroczne założenia polityki pieniężnej i przedkłada je do wiadomości Sejmowi (…)”. Szczegóły są więc regulowane w odpowiednich ustawach. Wiadomo, że kluczową rolę i tak odgrywa Sejm, a skoro mowa o jakichś zmianach (jakie miały się dokonać po wejściu do UE) to pewnie chodzi o ograniczenie suwerenności NBP na rzecz Europejskiego Banku Centralnego, Komisji Europejskiej, czy jakichś innych organizacji unijnych. Tylko w dalszym ciągu – nie znając treści konkretnych ustaw i umów międzynarodowych
- nie bardzo wiem, jak to się ma do sposobu wprowadzenia euro w Polsce.
22 mar 2009 @ 23:24
Poseł PSL, Aleksander Sopliński, miał zadać na swoim blogu, między innymi Arturowi Zawiszy, bardzo ciekawe pytanie:
Jak to walczący całe swoje życie o polski interes narodowy polityk godzi to ze służbą w oddziale zagranicznej partii (a chodzi o Libertas)???
Więcej na ten temat:
http://wiadomosci.onet.pl/1938853,11,item.html
Jakie z wypowiedzi posła Soplińskiego płyną wnioski:
(1)
Otóż przyznaję, iż trzymanie się z dala od Libertas przez Marka Jurka było decyzją słuszną. Trzeba tylko o tym głośno mówić, a także usilnie promować Prawicę RP (bo do tej promocja Prawicy RP jest prawie żadna).
(2)
Politycy konserwatywni powinni być ostrożni w szafowanu ‘interesem narodowym’, bo pamiętajmy, iż zbyt częste wycieranie sobie ust ‘interesem narodowym’ i uczynienie z ‘interesu narodowego’ cielca, spowoduje, iż ważkie rzeczy umkną uwadze, a na proste pytania nie da się udzielać prostych odpowiedzi, bo jak uzasadnić będzie można współpracę z partiami konserwatywnymi w innych krajach (choćby w ramach UE), że o budowaniu pan-europejskiej partii konserwatywnej nie wspomnę (nie chodzi o Libertas), tak żeby właśnie nie zostać oskarżonym o ‘agenturę’???
A w świecie globalnym działać trzeba globalnie, żeby być skutecznym, o czym świetnie wiedzą i lewacy, i liberałowie, i nawet wie o tym PSL.
29 mar 2009 @ 07:29
Walka o odrzucenie Traktatu Lizbońskiego i demokratyzację UE jest walką i Polski, i pozostałych krajów unijnych. W naszym interesie jest, aby jak najwięcej takich polityków weszło do Parlamentu Europejskiego. Więc udział Zawiszy w Libertas nie jest niczym złym. Pytanie jest tylko następujące: czy D. Ganleyowi rzeczywiście chodzi o to, co głosi, czy ma jakieś inne ukryte cele?