Rząd PO chce usunąć z ustawy radiowo-telewizyjnej spoczywający na mediach publicznych obowiązek szacunku dla wartości chrześcijańskich. Ma on być zastąpiony zasadą „niedyskryminacji”, czyli szacunku dla wartości jakichkolwiek. Pomysłu rządu Tuska nie można rozpatrywać w oderwaniu od apelu o debatę nad propozycją wprowadzenia eutanazji. Obowiązek niedyskryminacji zagwarantuje telewizyjną pełnoprawność poglądom zwolenników eutanazji czy „małżeństw” lub adopcji homoseksualnych. Zresztą to nic nowego, bo PO wprowadziła do Trybunału Konstytucyjnego prof. Rzeplińskiego, który odmowę udzielania w warszawskich ambasadach „małżeństw homoseksualnych” uznał za łamanie praw człowieka.
Polityka PO to mieszanina cynizmu i nieodpowiedzialności. Cynizmu tych, którzy chcą odwrócić uwagę społeczeństwa od ciężarów gospodarczego kryzysu, lecz również nieodpowiedzialności tych, którzy każdą poprawną politycznie bzdurę są gotowi popierać bez chwili zastanowienia nad jej realnymi skutkami.
Koryto trzeba zlikwidować
Prywatni robią więcej programów i lepsze, bardziej zróżnicowane, w tym wiele misyjnych (np. o. Rydzyk), a nie tylko nie biorą abonamentu, ale jeszcze płacą podatki.
Media publiczne typowo dla wszystkich firm publicznych mają nadzatrudninie, przepłacają, są korytem na którym się pasą kliki partyjne, układy, familie, agenci, służalcy. Tych patologi się nie da usunąć bo one stanowią ich kręgosłup – to trzeba zlikwidować.
Z całym szacunkiem, Panie Marszałku, ale wszystkie poglądy powinny być pełnoprawne. Dlaczego Pańskie poglądy mają cieszyć się większym szacunkiem dzięki specjalnemu zapisowi, a moje nie? Czy to byłoby sprawiedliwe? Szacunkiem cieszyć się winny wszystkie poglądy, które nie nawołują do przemocy i nienawiści względem drugiego człowieka. Także te kontrowersyjne. Zresztą, zdaje sobie Pan na pewno sprawę z tego, jak kontrowersyjne dla wielu ludzi są niektóre z Pana poglądów, prawda?
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
PS Dla fanów braku równouprawnienia poglądów jest przecież “Warto rozmawiać”!
Politycy nie kierują się innymi wartościami, jak tylko tymi, które są dla nich właśnie najkorzystniejsze. Stąd wartości tzw. “chrześcijańskie” stały się już całkiem niepolityczne, jakby powiedział Zagłoba. Nie ułatwi dalszej kariery wspominanie o nich, a tylko może jej zaszkodzić. Są coraz mniej nośne, wywołują drwiące uśmiechy. O to zaś postarali się sami propagatorzy tychże wartości, a w istocie kunktatorzy odwlekający dochodzenie do prawdy, a potem pospieszne zamykający wieko krypty nad dokumentacją dotyczącą współpracy kleru z esbecją.
Nie zaprzeczę, że są politycy (już raczej byli), których ta aktualna “płynność wartości” nie dotyczy. Natomiast owładnięci są innym syndromem – kunktatorstwa właśnie. A to jest związane ze strachem, ściślej – z tchórzostwem.
Prawdopodobnie w przypadku administratora tego blogu objawia się to stałym zwlekanie z publikowaniem, może trudniejszych do zrozumienia komentarzy, albo zatwierdzenia ich przez jeszcze jakąś wyższą instancję/?/.
Dzisiaj uznanym, poprawnym politycznie systemem wartości jest brak wartości-nihilizm. Więc zamiast wartości chrześcijeńskich nihilizm. Pan Piotr pisze “Szacunkiem cieszyć się winny wszystkie poglądy, które nie nawołują do przemocy i nienawiści względem drugiego człowieka.” Więc poglądy wspierające aborcję i eutanazjię mogą być tak samo prezentowane? Wartości chrześcijańskie to są wartości obiektywne, na których wyrosła cywilizacja łacińska, właśnie dzięki której może np Pan Piotr mieć inne poglady, co nie znaczy, że wszystki są tak samo dobre i właściwe.
Wartości chrześcijańskie nie są “obiektywne”, tylko dlatego, że tak ktoś sobie powie. A cywilizacja wyrosła na splocie wielu różnych wartości, w tym oczywiście chrześcijańskich.
Poglądy wspierające aborcję i eutanazję mogą być prezentowane. (Zakaz głoszenia takich poglądów oznaczałby wprowadzenie dyktatury.) Zresztą w przypadku tej drugiej nie ma śladu przemocy ani nienawiści wobec człowieka. Aborcja jest bardziej dyskusyjna. Może być uznana za przemoc.
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
@raf (25 marca 2009 @ 19:42)
>”Więc poglądy wspierające aborcję i eutanazjię mogą być tak samo prezentowane?”
Jako zwolennik ochrony życia poczętego jestem za zakazem aborcji i eutanazji. Niemniej jednak zgadzam się z treścią komentarza P. Bieniuszysa (26 marca 2009 @ 08:24): “Wartości chrześcijańskie nie są “obiektywne”, tylko dlatego, że tak ktoś sobie powie”. To prawda, że zasadniczą bazę dla naszej cywilizacji stanowiły wartości chrześcijańskie, ale nie tylko. Wszak nasza kultura odwołuje się również do starożytnych Greków i Rzymian oraz do tradycji żydowskiej. Do Platona czy Arystotelesa bynajmniej nie odwołujemy się tylko z racji późniejszych nawiązań do ich filozofii, dokonanych przez św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu. Można podejmować działania na rzecz przekonania innych do własnych poglądów, lecz prawdą jest, że zakaz głoszenia innych nieodwołujących się do nienawiści poglądów wprowadzałby przynajmniej ustrój autorytarny (a przy silniejszym nasileniu autorytaryzmu – dyktaturę).
Czy kwestie aborcji (jak chce P. Bieniuszys) i eutanazji są dyskusyjne? Skoro są morderstwem, to zdaje się, że nie. Problem w tym, że znaczna część demokratycznego społeczeństwa ma inne zdanie. Wszak niektórzy nie uważają aborcji za morderstwo, a eutanazji za objaw przemocy czy nienawiści. I kto ma możność rozstrzygnięcia tego sporu? Kościół, którego nie wszyscy słuchają (i mają do tego prawo)? Trybunał Konstytucyjny bada tego rodzaje kwestie pod kątem zgodności z Konstytucją, nie ma zaś mocy orzekania o prawdach światopoglądowych.
Oczywiście, ktoś może stwierdzić, że demokratycznie da radę zaakceptować nawet nazizm (przecież można zmienić Konstytucję) i na tej podstawie wykazywać, że demokracja to system pełen braków. Racja, ale w porównaniu z dyktaturą, czy rządami autorytarnymi jest, moim zdaniem, systemem całkiem sprawiedliwym.
Co zatem mogę zaproponować? Dalsze promowanie wartości chrześcijańskich, również za pomocą mediów. Osobiście jestem zadowolony z aż 3 zapisów w “Ustawie o radiofonii i telewizji” nakazujących nadawcom publicznym i społecznym respektowanie chrześcijańskiego systemu wartości. Jako chrześcijanin. Jednakże rozumiem także argumenty przeciwników tych zapisów. Uważają oni, że zapisy te nie są zgodne z gwarantowaną przez Konstytucję neutralnością światopoglądową. Trybunał Konstytucyjny uznał jednak, że zapisy o respektowaniu wartości chrześcijańskich nie są z Konstytucją niezgodne. Czy miał rację – trudno rozstrzygnąć, bo prawo można niekiedy bardzo różnie interpretować. Z jednej strony poszanowanie chrześcijańskich (i nie tylko) wartości nie stoi w sprzeczności z Konstytucją. Z drugiej strony niby dlaczego ustawa nakazuje szczególne przestrzeganie akurat chrześcijańskich wartości, skoro inni – nie-chrześcijanie – mają w demokratycznym państwie takie same prawa? Poza tym, gdzie jest określone, co to znaczy “chrześcijańskie wartości”? Wszak wyznań chrześcijańskich mamy całą masę. Prawo musi być precyzyjne, a my nawet nie wiemy dokładnie, które wyznania traktować jako chrześcijańskie, a które jako sekty.
Stąd pojawia się pomysł, by zrezygnować w ustawodawstwie z określenia “wartości chrześcijańskie”, a pozostawić tylko “wartości uniwersalne”. Przyznam, że i te wydają mi się nieprecyzyjne. Opieramy się bowiem na międzynarodowych umowach o prawach człowieka. Jednak obrona praw człowieka jest różnie interpretowana i stąd jedni “w obronie” tych praw domagają się legalizacji aborcji, eutanazji czy związków homoseksualnych, a inni, również “w ich obronie” protestują przeciw takiej liberalizacji. Odrębną zaś kwestią jest idea nowego zapisu o zasadzie “niedyskryminacji”. Jeżeli marszałek Jurek miał na myśli nie pozostawienie zapisu o “uniwersalnych wartościach”, lecz jakiś nowy zapis o “niedyskryminacji”, to nie widzę potrzeby takiego zapisu.
@ Piotr Bieniuszys (26 marca 2009 @ 08:24)
Proponuję zauważyć, że legalizacja eutanazji i legalizacja kary śmierci (obu nie popieram ze względu na wartości chrześcijańskie i uniwersalne:) mają w praktyce podobne skutki. Otóż (pomijając ważny problem szacunku do życia ludzkiego jako takiego) giną nie tylko ludzie, których wedle takiego prawodawstwa można zabić, ale i inni. W przypadku kary śmierci giną więc często niewinni ludzie, którzy nie popełnili zbrodni. Takich sytuacji było w historii niemało. W przypadku eutanazji podobnie: giną starsi ludzie, których nie chce się dzieciom utrzymywać. Nie przypadkiem w Polsce otwarto domy dla uciekinierów z Holandii, którzy boją się, że opłacony przez rodzinę lekarz wstrzyknie im śmiercionośny zastrzyk.
Pan myśli, że w Polsce nie ma eutanazji? Jest i to, inaczej niż w Holandii, niedobrowolna. Ale nieświadomość problemu “eutanazji po polsku” oczywiście może być dla Pana źródłem dobrego samopoczucia.
Kara śmierci i eutanazja nie mają ze sobą nic wspólnego. Proszę pamiętać, że w przypadku eutanazji mamy do czynienia z ludźmi w stanie terminalnym, którzy i tak wkrótce umrą. Tyle że przez kilka tygodni czy miesięcy jeszcze pocierpią. (Przypadki T. Schiavo czy E. Englaro to nie była eutanazja tylko zaprzestanie podtrzymywania funcji życiowych wobec całkowitej beznadziejności ich stanu. To zupełnie inny temat niż eutanazja).
Pozdrawiam
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
Do wypowiedzi 8. W przypadku kary śmierci, to bardzo rzadko zdarza się, żeby uśmiercono niewinnego człowieka. Jeśli mordercy nie grozi stryczek, to nie ma sprawiedliwości w tej kwestii. Morderców należy eliminować, a nie pozwalać im na kontynuację swojego procederu.
Media publiczne nie są wcale publiczne, to łakomy kąsek dla każdej formacji. Każda partia oskarża przeciwników o ich upolitycznienie. Ale jak sama ma okazję, to postępuje tak samo.
Należy zlikwidować problem. Stefan Kisielewski stwierdził, że ” socjalizm bohatersko walczy z problemami, nieznanymi
w innym ustroju”.