Krzysztof apodyktycznie orzeka, że „Pius IX niesłusznie potępił wolność słowa, sumienia i wyznania, tylko dlatego, że ruchy antykatolickie źle z niej korzystały”. Każda uczciwa analiza Quanta cura i Syllabusa (szczególnie historyczna) potwierdzi, że bł. Pius IX nie potępił owych swobód jako takich, ale ich absolutyzację. Wystarczy skonfrontować to z postawami najbardziej prawowiernych katolików tamtych czasów, którzy we Francji walczyli o powszechne prawo wyborcze, a w Niemczech o wolność polityczną jako taką. Katechizm Jana Pawła II w art. 1740 – kontynuując tradycję Syllabusa – mówi jasno, że „wolność nie daje nam prawa do mówienia i czynienia wszystkiego”. W istocie rzeczy prawdę tę potwierdza Ebenezer, jednak w sposób nadzwyczaj selektywny. 

Jednak tak dziś, jak i wtedy, pod hasłami wolności – odbiera się ludziom wolność. Nic dziwnego, bo od czasów Arystotelesa wiemy, że nadmiar wolności jednego ogranicza wolność innego. Wolność – jako zasada życia społecznego – zawsze wymaga pewnego kompromisu. Potwierdza to katolicka nauka o tolerancji.  

A dziś „wolność” homoseksualistów prowadzi do ograniczenia wolności słowa, nawet w głoszeniu elementarnych (przyjmowanych również poza Kościołem Katolickim) zasad etyki chrześcijańskiej (vide casus pastora Greena). W imię „wolności” dąży się do legalizacji pedofilii, w sensie legalizacji części uwiedzeń dziś jeszcze uznanych za kryminalne. W imię absolutnej wolności zgromadzeń odbiera się samorządom wolność ochrony moralności publicznej. Dziś wolność właśnie, nasza wolność, wymaga odwagi skonfrontowania się z moralnym szantażem powołującym się na „wolność” przeciw jej fundamentom – prawdzie i sprawiedliwości.  

Krzysztof napisał też parę słów o „polityce Watykanu”. Temat na serię wpisów i wielodniową dyskusję. Ale wskażę jeden przyczynek. Nie było w Europie urzędującego polityka bardziej życzliwego sprawie wolności Polski niż bł. Pius IX. Zaświadczył to C.K.Norwid w Encyklice oblężonego. Mam oczy, więc czytając widzę autentyzm poglądów Krzysztofa. Ale świętym papieżom (i sprawdzonym przyjaciołom Polski) naprawdę należy się trochę więcej życzliwego namysłu. Dialog zaczyna się od chęci zrozumienia poglądów, z którymi się nie zgadzamy.