W jednym z ostatnich wywiadów: „Traktowałem wyborców jak mocodawców, byłem ich pełnomocnikiem i pracowałem z całym zaangażowaniem, ale zarazem byłem wolnym człowiekiem. Dlatego później zarzucano mi cynizm. To nie cynizm, to właśnie jest cecha zawodowa. (…) Do polityki się nie idzie po to, żeby dać się zabić za jakiś pogląd, tylko dlatego, że się go reprezentuje i próbuje się załatwić określoną sprawę. Ale to wcale nie oznacza, że ze wszystkimi poglądami reprezentowanego elektoratu w stu procentach się identyfikuję. To właśnie za to miał do mnie pretensje ojciec Rydzyk, nawet nazywał mnie publicznie oszustem. (…) Zawsze polityk jest niewolnikiem elektoratu, który go wybrał. Ale nigdy już się nie zaangażuję w budowanie partii, która będzie reprezentować grupę ośmiu procent skrajnie prawicowego elektoratu. Nie interesuje mnie to.”
Taka polityka żadnej sprawy trwale nie załatwi, trwale może tylko poprawić pozycję społeczną swoich wykonawców. Ale w planie politycznym – skompromituje społecznie każdą ideę, której się dotknie. Dalsze komentarze są zbędne, ograniczę się więc tylko do uwagi historycznej. Feliks Koneczyny, którego dzieła spopularyzował na emigracji i w kraju dziadek Romana Giertycha, za zasadnicze znamię cywilizacji łacińskiej (którą też często nazywamy zachodnią) uważał rozróżnianie prawa prywatnego od publicznego (to dzięki niemu Zachód stworzył narody). Roman Giertych nie umie i nie chce (a to więcej niż „cecha zawodowa”) rozróżnić reprezentacji prywatnej strony w procesie sądowym, od reprezentacji dobra publicznego w procesie politycznym.
Na koniec więc dwie zagadki:
Pierwsza – czy cytaty z Romana Giertycha to żart primaaprilisowy czy myśl polityczna LPR?
Druga – jaką cywilizację reprezentuje Roman Giertych?
1) brzmi jak żart, ale zapewne nim nie jest. Smutne.
2) przede wszystkim reprezentuje cywilizację życia i za to jednak go szanuję.
Jestem ciekaw opinii Pana Marszałka na temat filmu “Popiełuszko”. Myślę, że ten blog byłby nie najgorszym miejscem na podzielenie się nią z innymi.
Pozdrawiam serdecznie!
Obecna scena polityczna w Polsce jest przejawem niestety głębokiej katastrofy duchowo-cywilizacyjnej, sięgającej zresztą okresu przedrozbiorowego, czyli I-ej Rzeczypospolitej. Daje się to ująć w skrócie: zdrada cywilizacji łacińskiej, a w konsekwencji rozkład społeczny i upadek państwa. Okres rozbiorów miał ten korzystny skutek, że – paradoksalnie – wzmocnił siły społeczne narodu, zahartowane w walce o tożsamość polsko-katolicką przeciw trzem bizantynizmom (pruskiemu, moskiewskiemu i austriackiemu, przy czym ten ostatni był stosunkowo łagodny). Do dziś jednak brakuje w Polsce jasnej wizji politycznej społeczeństwa i państwa, tudzież ich wzajemnego stosunku. W mentalności przeważa indywidualizm połączony z sentymentalizmem religijno-narodowym, w polityce interes własny – osobisty oraz grupowy. Państwo wydaje się być jedynie atrapą dla interesów aktualnie rządzących, którzy nie licząc się właściwie z dobrem społeczeństwa i narodu, choć używają wszelkich możliwych środków, zwłaszcza medialnych, dla przekonania wyborców o swojej trosce dla nich i kompetencji. Brakuje też kultury politycznej, czyli doświadczenia i sprawności struktur reprentacji społecznej oraz odpowiedzialnego, dalekowzrocznego rządzenia. Anarchia sarmacka, bezpaństwowość pod rozbiorami, dyktatura masońska 20-lecia międzywojennego, powojenna okupacja sowiecko-komunistyczna – wszystko to nie sprzyjało bynajmniej powstaniu oraz rozkwitowi kultury politycznej. Niepodległościowe podrywy społeczne zostały wprawdzie wykorzystane jako siła napędowa III-ej Rzeczypospolitej, która jednak spaliła na starcie w wyrafinowanych objęciach układu okrągłostołowego. Powolne, żmudne, nieśmiałe i tłumione ujawnianie choćby fragmentów prawdy historycznej na podstawie archiwów IPN może być – i oby było! – początkiem budowania podmiotowości społeczeństwa polskiego i narodu. Nie dziwi więc, że to ujawnianie natrafia na poważne opory. I należy niestety obawiać się, że zostanie zahamowane. Nie przypadkiem. Bowiem tylko na prawdzie można budować porządek cywilizacyjny, społeczny, narodowy.
Pierwszym kryterium oddzielenia plewów od pszenicy na polskiej scenie politycznej powinien być stosunek do lustracji i historii, czyli do prawdy.
Drugim zasadniczym kryterium jest koncepcja roli państwa, tzn. czy państwo – władza polityczna – ma mieć pierwszeństwo przed społeczeństwem, czy odwrotnie. Ma to ścisłe przełożenie na prawo wyborcze, prawa i obowiązki organów państwowych orazu instytucyj publicznych, prawo do rzeczowej, niestronniczej informacji, wpływ obywateli na wykonywanie władzy, np. przez referenda.
Następnym zasadnicznym kryterium jest uznanie prawa naturalnego, w tym prawa do życia, do rozwoju duchowego, do własności, ochrona prawna rodziny.
Wokół tych zasad powinni się organizować politycy kompetentni i zdolni do sprowawania władzy jako służby społecznej. Muszą oni umieć przezwyciężyć ambicje i upodobania osobiste dla wspólnych zasad i celów.
Tymczasem historia Polski po 1989 to niestety nie kończące się pasmo nieudacznictw na (tzw.) prawicowej stronie sceny politycznej. Jaki ma w tym udział dywersyjna działalność przeciwników politycznych, a jaki awanturnictwo i głupota poszczególnych może nawet w duchu szczerze prawicowych działaczy, trudno dokładnie rozstrzygnąć. Jedno jest pewne: po pierwsze brakuje klarownych zasad, po drugie ich należytego komunikowania społeczeństwu.
Nie jestem wielbicielem R. Giertycha. Nie znam też wszystkich szczegółów jego działalności. Nie sądzę jednak, by celowe było zwalczanie osób. Wielkim problemem wśród polityków wydają się być zarówno schematy myślenia jak też upodobania i uprzedzenia osobiste. Odbywa się to kosztem wspólnych zasad i celów. Nigdy nie będzie tak, że dany polityk czy partia będzie mogła wypełnić oczekiwania wszystkich grup społecznych. Oszustwem jest jednak sprzeniewierzenie się temu, co się przyrzekało czy obiecywało przed wyborami.
Nie mogę się jednak zgodzić z pogłądem, jakoby w polityce mogła istnieć sprzeczność między dobrem prywatnym a publicznym. Chyba że prywatne oznacza egoistyczne. Zresztą współczuję mandantom p. Giertycha, jeśli on reprezentuje ich w sądzie na takim samym poziomie jak interesy wyborców w okresie swojej kariery politycznej. Innymi słowy: zarówno adwokat jak i polityk ma obowiązek reprezentować interes swoich mandantów wzgl. wyborców w możliwie najpełniejszy sposób, ale nigdy wbrew zasadom etyki i prawa. Jako polityk zaprzepaścił zaufanie wyborców. Oby przynajmniej jako adwokat wywiązywał się z zobowiązań.
Pozostaje pytanie, co p. Giertych rozumie przez “skrajnie prawicowy elektorat”. Oczywiście chyba żaden polityk nie chiałby poprzestać na 8-u procentach. A jeśli ktoś uważa, że istnieje raz na zawsze jakiś liczbowo ściśle określony elektorat, to nie powinien w ogóle brać się za politykę. Polityka to nie wybór miss piękności czy klub miłośników golfa. Polityk powinien mieć wizję kształtu życia społecznego oraz rozwiązań do tego prowadzących, a także umieć to komunikować wyborcom. Faktycznie jednak większość polityków zachowuje się, zwłaszcza przed wyborami, jak – za przeproszeniem – kurtyzana wabiąca na swoje wdzięki. A może są jedynie wystawiani przez stręczycieli, którzy najwięcej na tym zarabiają. A wyborcy też nie są bez winy, skoro padają łupem zwodnych wdzięków (grubo-makijażowych)…
Jeszcze odnośnie F. Konecznego. Jego odróżnienie dwoistości czy dualizmu prawa – prywatnego i publicznego – nie ma nic wspólnego z podwójną moralnością czy polityką. Chodzi w tym odróżnieniu o rolę państwa wobec społeczeństwa, tzn. Koneczny sprzeciwia się nadawaniu państwu funkcji jakby ponadspołecznej. Państwo w cywilizacji łacińskiej wypływa ze społeczeństwa i jemu służy, a nie odwrotnie. Innymi słowy: prawo publiczne nie jest ani nadrzędne ani równe prawu “prywatnemu” (rodzinnemu, jednostkowemu), lecz wobec niego służebne. Wszystkie inne cywilizacje natomiast podnoszą prawo prywatne rządzących – władcy, elity, klasy – do rangi prawa publicznego i w ten sposób interes prywatny poszczególnych osób stawiany jest ponad interesem innych osób, podwładnych. Oto dokładny opis obecnej sytuacji…
widać doskonale na przykładzie co d***kracja robi z człowieka- memento dla wszystkich czynnych polityków
Głęboki ukłon w stronę Pana Andrzeja Czumy, ostro przez mnie wcześniej krytykowanego na tym blogu, za dzisiejszą obronę IPN-u. Mam nadzieję, że Pan Poseł będzie konsekwetny, szczególnie jeśli chodzi o oczyszczanie Polskiego Państwa z elementów UB-cko / SB-ckich, szczególnie w służbach specjalnych, i tym samym zmieni on swoje nastwawienie, prezentowane na początku swojej kadencji poselskiej, do PRLowskiej recydywy. Tego Panu Posłowi życzę.
Nic nie jest wieczne i co ma początek ma też kres. Tak też jest z demokracją. W epoce globalizacji jej rola z biegiem czasu stanie się coraz mniejsza. Może pozostanie lokalna dla tych regionów, gdzie dość dobrze funkcjonuje. Znaczna część świata, a może nawet przeważająca, jest raczej niedemokratyczna, dlatego i rząd światowy, który będzie konsekwencją globalizacji też raczej nie będzie demokratyczny. Po ustabilizowaniu się dzisiejszej sytuacji na świecie powinien stać się czymś w rodzaju rady mędrców, złożonej z wyselekcjonowanych wysoko oświeconych i nieprzywiązanych ani narodowo, ani etnicznie, lub religijnie, albo rasowo itp. ludzi-bogów posiadających dominujący wpływ na całe ludzkie społeczeństwo.
Widać ,że kampania się zaczyna bo Pan marszałek krytykuje konkurentów do wspólnego elektoratu. Takie nasze polskie obyczaje, bić w swoich choć prawdziwy wróg jest gdzie indziej. Ważne aby on nie miał jak ja nie dostanę a Polska to sprawa trzeciorzędna.
ad “maro: 2 kwietnia 2009 @ 20:23″
Słuszna uwaga…
m.zd. prawa ma bardziej fundamentalne znaczenie: w polityce trzymać się Zasad czy “cennych” nauk Makiawela.
Swoją drogą co jedni są w stanie zrobić dla 30% (JarKacz), inni dla 8% (R.G.); alkoholicy mają z kolei swoje 40% – wszystko maniacy.
polityk ci chleba nie da, szkoda czasu na nich i ich rodziny, doją nas czy to ZCHN czy PO, A.Zawisza był w RN u …Gudzowatego, honor?
Różnica pomiędzy Panem, Panie Marszałku, a Romanem Giertychem jest taka, że Pan jest ideowcem nieustępliwym a on politykiem typowym. Zauważył w 2001 roku rezolutnie, że zbliża się moment podjęcia decyzji o akcesji do UE. Wiedział, że część wyborców będzie przeciw i postanowił stworzyć dla nich ofertę polityczną – partię antyunijną. Póki temat był gorący plan grał jak muzyka i dało to kilka lat udziału w rządach. Giertych wiedział, że w końcu przegra i w sumie było mu obojętne czy do UE wejdziemy, liczyła się tylko polityczna strategia dla LPR.
Dziwię się tylko jednemu: Pan pracował z Giertychem przez ladnych parę lat w Sejmie. Ja znam go tylko z mediów. Pan nie zauważył, że jest on politykiem typowym? Bo ja tak.
http://liberalnydemokrata.blox.pl/
Skąd tak długie milczenie blogera i polityka MJ?
Dobry polityk powinien być zarówno ideowcem jak też pragmatykiem. Na ideowość bez realistycznego pragmatyzmu mogą sobie pozwolić artyści, literaci, naukowcy itp. Na pragmatyzm bez ideowości jedynie cyniczni manipulatorzy i karierowiczowskie chorągiewki. Od tych ostatnich się niestety roi na scenie politycznej w Polsce.
Jednak za opłakany stan w polityce ponoszą odpowiedzialność także ideowcy, którym brakuje zdrowego realizmu i pragmatyzmu, zwłaszcza w komunikowaniu społeczeństwu swojego programu, a także w pełnieniu roli przywódczej. Realizm polega głównie na tym, by rozpoznać materiał oraz sytuację, by dobrać odpowiednie środki do osiągnięcia celu, czyli myśleć i działać pragmatycznie. Nie idee czy ideowość jest przeszkodą dla pragmatyzmu czy skuteczności, lecz brak szacunku dla materiału i środków. Dobry polityk musi mieć zarówno jasną wizję i niewzruszone zasady, jak też cechy zawodowe rzemieślnika, pedagoga, a także ojca rodziny.
Moim zdaniem przygotowanie do bycia politykiem powinno składać się przede wszystkim:
1. z wykształcenia w teoriach etyczno-społecznych, cywilizacyjnych i politycznych, przy czym za niezbędne uważam lektury takie jak encykliki społeczne, a także główne dzieła F. Konecznego (które każdy polityk polski powinien znać);
2. z doświadczenia zawodowego, tzn. pracy w jakimś zawodzie – jako adwokat, nauczyciel, lekarz, inżynier, żołnierz itp. – a nie tylko jako biurokrata czy teczkonosz swoich wychowawców partyjnych; dodałbym do tego zakaz sprawowania funkcyj publicznych wyższego szczebla (tzn. przynajmniej od poziomu powiatowego wzwyż) – jak radny, poseł, senator – dla osób poniżej 35 roku życia; kandydaci na przywódców powinni najpierw wykazać się zdolnością do solidnej pracy, gdyż to jest najlepsza szkoła – zdrowego, tzn. niecynicznego – realizmu i pragmatyzmu;
3. ze zdrowego życia rodzinnego, tzn. stałości w związku małżeńskim oraz dobrego wychowania dzieci (do dziś np. w USA rozwodnik czy rodzic niechlubnych dzieci nie ma szans na urząd prezydencki).
Z tych trzech filarów powinna składać się szkoła dobrego polityka. Oczywiście nie daje ona gwarancji, jak każda szkoła, a także możliwe są pozytywne wyjątki. Tymczasem jednak aż roi się od karierowiczowsko młodocianych funkcjonariuszy prosto po studiach, których jedynym atutem zdaje się być elokwencja, inteligencja, a przede wszystkim wierność wobec aktualnej linii apartu partyjnego.
W miescie przemysl dzialania sa bezprawne i maja na celu zastraszenie mnie w miescie i wykorzystuja do dzialan meza Piotra, ktorym manipuluja po moich komentarzach w gazetachparwnych.pl i na stronach politykow w dniu dziecka. ( P.B.Komorowski, p. L.Muller, p.Korwin-Mikke), na stronie LPR – p.Slawomir. Z mojej strony nie sa to zadne podteksy i sugerowania o czym informuje zawsze. PIsalam do Rektora uczelni p.prof.Jana Laszczyka oraz do Marty Kaczynskiej na temat dzieci , bezprawia w miescie gdyz jest prawnikiem i jej meza Piotra, z BORU , nie wiem czy meile nie sa wykorzystywane przez osoby niepolowale w odczytywaniu korespondencji, jako mobbing na nich , czy na dzieci. Nie uwazam siebie za osobe chora , co mi usiluja przypisac falzsywa diagnoza medyczna , dla renty. Wiec takie zachowania odbieram jako nie tylko jako mobbing ale w celu pozyskania Piotra i w ksiazce p.prof. Anna i Piotr nie jest moim przypadkiem , chodz maz bywal w Warszawie , mial swoja Firme, produkty z OWEL, jak przypominam sobie, wiec uwazam ze osoba jest chora i ma urojenia , lub przypisuje sobie moje dyplomy, swiadectwa w zatrudnieniu w szkole gzdie pozostaly w Aktach , nie zwrocono, zaginely mi zaswiadczenia lekarskie, ze zspitala, oraz AKT nadania nauczyciela dyplomowanego -oryginal , mam ksero ktorego nie bylo, ( wyslane do mEN i p.K.HALL) w 2008 roku , nie mam kontaktu z Kancelaria adwokacka p.R.Giertycha ze wzgedu na brak telefonu od roku 2009.
mariola ryczan
Uważam, że Roman Giertych był jednym z porządniejszych ludzi w sejmie w czasie, gdy LPR miało swoje miejsce w sejmie.
Nie popieram jego wszystkich pomysłów ( zwłaszcza ten z maturą był raczej chybiony…), jednak ulgę prorodzinną czy becikowe uważam za krok w dobrym kierunku – dobrym na tle tego co wtedy było możliwe do zrealizowania.
Gdyby startował w następnych wyborach na prezydenta obok tych co zazwyczaj to głosowałbym na niego.
Tak poza tym to czekam wciąż na jakieś połączenie tych małych partyjek konserwatywnych i liberalnych, żeby można było na kogo zagłosować… Jeśli Pan to przeczyta to może Pan coś w tym kierunku zrobi? Uważam Pana za człowieka dialogu, spokojnego i opanowanego.
To rola dla Pana. Tylko Pan może zjednoczyć polską prawicę. Tylko Panu w tej sprawie wróżę sukces.