Bez komentarzy (czy kogoś to dziwi?) przeszedł w Wielkim Tygodniu sondaż CBOS porównujący nastroje w krajach Czworokąta Wyszehradzkiego wobec kryzysu. Abstrahuję tu od Węgier, gdzie kryzys ma źródła narodowe, a nie międzynarodowe, wywołane wyborczymi wydatkami premiera Gyurcsány’ego. Węgrzy już czują kryzys i skutki wyborczej łatwowierności, albo raczej (jeśli demokrację i suwerenną władzę wykonywaną przez wyborców będziemy traktować poważnie) – wyborczej nieodpowiedzialności.Ciekawe jest natomiast porównanie naszych trzech krajów beskidzkiego pogranicza. Polacy i Czesi obawiają się kryzysu, ale uważają, że jego skutków w większości jeszcze nie czują. Jednak w powszechnym odczuciu Słowaków – jedynego środkowoeuropejskiego kraju, który przyjął ostatnio euro – kryzys ogarnął całą Słowację.  

Jedna uwaga pod adresem fidela. Nie ma żadnych gwarancji, że narodowa polityka pieniężna będzie dobra. Jej narodowy charakter jest tylko szansą na narodową odpowiedzialność, podczas gdy szansa, że Unia Europejska będzie prowadzić politykę solidarności jest bardzo iluzoryczna. Solidarność jest wyzwaniem dla Europy, nie znamieniem jej polityki, szczególnie w kryzysie.  Niemcy w dziedzinie pomocy publicznej, zatrudnienia, rolnictwa czy polityki energetycznej nie przejmują się cudzymi potrzebami, nawet, gdy zobowiązują je do tego zasady powszechnie obowiązujące w Unii. Będziemy konsekwentnie powtarzać, że władza i inicjatywa państw narodowych jest koniecznym warunkiem, a nie antytezą współpracy europejskiej.