Donald Tusk na kongresie Europejskiej Partii Ludowej ogłosił, że nie ma już starej i nowej Unii. Nie uspokoiło to manifestujących pod Pałacem Stalina stoczniowców, którzy najlepiej wiedzą, że w Unii obowiązują dwie zasady pomocy publicznej – jedna dla Niemiec Wschodnich, reszta dla całej Europy, i to również tej, która na komunizm zasłużyła mniej niż ojczyzna Joachima Ribbentropa. Pomoc publiczna to nie jedyny przykład praktyk zaprzeczających zasadom solidarności europejskiej. Rząd Tuska nie ma zamiaru tego ani kwestionować, ani zmieniać. 

Dziś w południe zwróciliśmy się do premiera Tuska, by wykorzystał warszawski zjazd eurochadecji by jednak choć trochę zmienić Europę. Zaapelowaliśmy o deklarację solidarności wobec Papieża ze strony europejskich partii chrześcijańsko-demokratycznych, które mogłyby skorzystać z szansy dowodu swego chrześcijańskiego charakteru. 

Powtórzyliśmy również apel do Sejmu, Senatu i polskich ugrupowań parlamentarnych o obronę Papieża. Od Wielkiego Poniedziałku, gdy przedstawiliśmy go po raz pierwszy, minęły trzy tygodnie i jedno posiedzenie Sejmu. Choć w tym czasie Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej wydał oświadczenie uświadamiające światu, że trwa antypapieska kampania, próbująca zmusić Papieża do niewypowiadania się na kluczowe tematy moralne – Izby naszego Parlamentu milczą. Nas jednak zimna obojętność PO-PiS do milczenia nie zmusi. Newsy starzeją się szybko, ale odpowiedzialność trwa. I potrzebuje swoich rzeczników.