Brytyjski ambasador Ric Todd zaprosił na spotkanie – z okazji planowanej demonstracji homoseksualnej w Warszawie – polskich działaczy politycznego ruchu homoseksualnego. Chce w ten sposób zamanifestować swoje przekonania w dziedzinie praw człowieka. Biorąc pod uwagę funkcję – zapewne również przekonania rządu brytyjskiego. W Wielkiej Brytanii homofilia czyni postępy. Na te pozycje przechodzi również Partia Konserwatywna – partner naszego PiS w ramach nowej grupy w Parlamencie Europejskim. Stara się nadążyć za socjalistami, pod których rządami – jak widać – poparcie dla homoseksualizmu nabiera wymiaru międzynarodowego.   

Zostawmy zgorszenie Jackowi Kurskiemu. Może wykorzysta to w następnym orędziu Prezydenta. Potem będzie można przeprosić rząd brytyjski i w ten sposób zintensyfikować nasze stosunki. Gorsząc się i wydziwiając Europy nie zmienimy. Potrzebna jest przemyślana i właściwa reakcja. A tą może być po pierwsze przypomnienie na forum europejskim stanowiska polskiego Sejmu, który utożsamiając się z judeochrześcijańskim dziedzictwem moralnym Europy” odrzucił przed trzema laty politykę walki z “homofobią”, po drugie – równie publiczne poparcie przez ambasadora Rzeczypospolitej brytyjskiego ruchu pro life. My też powinniśmy manifestować nasze zaangażowanie na rzecz praw człowieka. To rola rządu, ale w wypadku jego zaniechań – również Prezydenta i opozycji. Wszyscy wyborcy popierający cywilizację życia, którzy głosowali na PiS, będą się wkrótce mogli przekonać, czy nie stracili swego głosu. Wyborcy Prawicy swój głos ciągle mają. Nasze postulaty poważnej, realistycznej polityki praw człowieka stawiam właśnie w ich imieniu.