Ludwik Dorn podniósł we wczorajszym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” fatalną – dla pozycji PiS – rolę zespołu Bielan-Kamiński-Czarnecki. Istotnie, pozycja tych polityków to jeden z najbardziej irracjonalnych momentów polityki Jarosława Kaczyńskiego.
O ile bowiem moralny kryzys PiS ujawnił się z siłą w trakcie torpedowania prac konstytucyjnych, o tyle początkiem zapaści wyborczej polityki Jarosława Kaczyńskiego była słynna Noc Renaty, zaraz po pierwszym odwołaniu z rządu Andrzeja Leppera. W wewnętrznej dyskusji władz PiS byłem wtedy orędownikiem próby rządów mniejszościowych, z opcją na przyciąganie do rządu PSL i prawicowych posłów PO. Było to jeszcze możliwe, bo PiS ciągle miał większe poparcie społeczne od PO, wybory były daleko, a nawet ich przyspieszenie powinno było w tamtym momencie potwierdzić i wzmocnić pozycję rządu Kaczyńskiego. Jednak wspomnianych trzech polityków zaproponowało rozwiązanie nieklasyczne: rozbicie Samoobrony w jedną noc. Zamiast porozumienia programowo-politycznego, porozumienie bardziej „konkretne”. Od Ryszarda Czarneckiego przychodziły wieści, że połowa posłów partii Leppera chciałaby przejść do (albo popierać) PiS, Michał Kamiński i Adam Bielan przekonywali, że jest to jak najbardziej wykonalne. Do Hotelu Sejmowego ruszyli emisariusze, by „przekonywać” Renatę Beger i jej kolegów. C.d. jest znany…
Zagadką pozostaje pytanie: dlaczego ludzie, którzy wplątali Jarosława Kaczyńskiego w takie kłopoty – zbudowali na tym tak wielką pozycję? Rzecz nie jest bez analogii: wszyscy, którzy uczestniczyli w torpedowaniu prac na rzecz konstytucjonalizacji prawa do życia – też spotkali się z uznaniem Prezesa. A przecież wywołali największy kryzys moralny na prawicy od czasu obalenia rządu Jana Olszewskiego. Czyżby więc awantura, rzucanie społeczeństwa w kolejne „sezony polityczne”, była ostatecznym celem tej polityki? Ta hipoteza tłumaczy dlaczego nawet największy kryzys nie jest porażką, a szansa na moralną stabilizację państwa została potraktowana jak zagrożenie.
Panie Marszałku! Niestety wyborcy prawicowi nie rozumieją Pana hamletycznych gestów i słów. Niech Pan zrobi wszystko aby wrócić do PiS!
W Polsce panuje ustrój oligarchiczny pod przykrywką demokratycznej dekoracji. Ponieważ nominalnie rządzący czyli wodzowie partyj są de facto tylko eksponentami różnych ciemnych sił (po owocach rozpoznacie je – zalecał Jezus) ustrój ten nazwałem korupcjokracją.
Dopóki nie zaprowadzimy prawdziwej demokracji czyli wybory nie będą wolne i nie ograniczone do wyboru między partyjnymi wodzami nie będzie dobrze.
O tym pisałem tu: http://prawica.net/node/14790
P. Marek Jurek weźmie w środę udział w debacie. Szczegóły na prawica.net
Przerażające. Prawicowiec “ultrasem demokracji”
Wspomniani trzej politycy próbują od kilku lat stosować zasady post-polityki w walce z politycznymi wrogami, a może są nawet jej prekursorami w PiS. Odbywa się to jednak z marnymi skutkami, przy coraz gorszych wynikach wyborczych PiS-u….bo czy można sobie wyobrazić robienie post-polityki z twarzami Bielana, Czarneckiego czy Kamińskiego???
Post-polityka jest wynalazkiem dla estetów, a ściślej mówiąc dla wykształciuchów, którzy uważają się za estetów. Gładkie twarze leaderów PO wpisują się doskonale w ten nurt, dlatego Bielan-Czarnecki-Kamiński nigdy nie mają szans w obliczu tak głatkiego wroga.
Generalnie problem PiS-u jest więc dwojaki:
(1) Brak treści w polityce PiS-u (post-polityka), gdy wyborcy oczekują konkretów i bardziej głosują z braku alternatywy niż miłości do PiS.
(2) Niezłomna, wręcz fanatyczna, wiara prezesa Kaczyńskiego w zdolności medialne wyżej wymienionego trio. Panowie Ci rozumieją i znają, i owszem, świetnie media, natomiast wydaje się, że nie znają kompletnie swoich wyborców. Wkrótce ich pewnie poznają osobiście, bo będzie ich tak niewielu.
Szansą Prawicy RP jest stawanie się alternatywą wobec PiS-u. Ale żeby tę szansę wykorzystać, to Prawica RP musi stać się bardziej widoczna, poważna, godna głosu wyborcy, a jednocześnie dynamiczna i nowoczesna. Prawica RP musi stać się bardziej ‘nowoczesna’ niż PiS, bo obecnie tylko ‘nowoczesność’ daje szansę powiększanie elektoratu przez partie polityczne (kosztem tych ‘nienowoczesnych’). ‘Nowoczesności’ nie należy przy tym rozumieć jako wyzbywanie się tradycji i wartości, w nawet wręcz odwrotnie, czyli atrakcyjne prezentowanie własnych wartości. Przywiązanie do takich wartości musi być promowane jako ‘nowowczesne’ i ‘nowocześnie’ (a chodzi o całe spektrum wartości, takie jak kwestia rodziny, instytucji małżeństwa, firm rodzinnych czy też ‘Cywilizacji życia’), ale i konsekwetnie.
Po aferze konstytucyjnej /swietosc i nienaruszlnosc zycia/ mozna bylo odniesc wrazenie, ze Pan Marek Jurek jest w naszym kraju jedynym politykiem “z ja…”. PiS korzystal /i korzysta!/ z nieomal nieogrsniczonego poparcia Radia Maryja. To tez jakis koniuinkturalizm. Jedyna realna sila mogaca przeciwstawic sie “jewropejsom”? To poparcie jest stanowczo na wyraz, bo coz moze miec ciekawego do powiedzenia wielu z dopuszczanych do anteny PiS-owcow? Trudno p.Jurkowi radzic “zaciesnianie stosunkow” z ta rozglosnia, bo sam to chyba wie najlepiej. Niemniej konieczne jest tworzen ie przeciwwagi dla PiS, moze poprzez fuzje z UPR? Pis-owi przyszyto taka “gebe” ze moze juz nie wygrac zadnych wyborow. I mamy byc skazani na tuskizm do konca swiata i o jeden dzien dluzej?
W Polsce jest potrzebna prawica wielonurtowa. Dotychczasowa historia PiS-u pokazała, że ci, którzy liczyli na wielonurtowy charakter PiS-u mocno się rozczarowali. Kilka lat temu sojusz UPR z PO, również skończył się dla UPR niepowodzeniem.
Kontynouowanie samodzielnej działalności przez PRz, UPR, czy Polskę XXI nadal będzie oznaczać tylko bicie głową w mur, a poparcie dla tych ugrupowań będzie oscylować wokół 1-2%.
Jedyną szansą jest moim zdaniem zbudowanie wokół PRz i pana Marka Jurka sojuszu tych ugrupowań, które pan Marszałek S. Niesiołowski nazywa “planktonem”.
Wg mnie w takim sojuszu jest miejsce właśnie dla PRz, UPR (raczej bez JKM) i Polski XXI (mimo poparcia tego ostatniego ugrupowania dla traktatu lizbońskiego).
Co do uczestnictwa w tym sojuszu środowiska LPR, to nie jestem na 100% przeciw, ale mocno bym się nad tym zastanawiał.
Ostatnio z wyścigu przed wyborami prezydeckimi wycofał się R. Dutkiewicz.
W tej sytuacji, pomimo iż w ostatnich wyborach do europarlamentu poparłem UPR, uważam, że naturalnym kandydatem ugrupowań prawicowych w wyborach prezydeckich powinien być pan Marek Jurek.
Tak często ostatnio cytowana na tym blogu UPR mimo pewnych zalet(lubię np. pana Michalkiewicza) ma program w wielu aspektach nieakceptowalny dla znacznej części społeczeństwa również prawicowego. Szeroki sojusz Prawicy RP widziałbym raczej z częścią środowisk wywodzących się z PiS-u lub nawet z PO- tych najuczciwszych o zbliżonych chrześcijańsko-konserwatywnych poglądach, którzy nie będą dłużej już chcieli uczestniczyć w PoPisowej zabawie a będą mieć na uwadze prawdziwe dobro Polski
Ad. 7.
Właśnie dlatego uważam że UPR w szerszym sojuszu powinna być jednym z kilku nurtów ideowych. W takiej sytuacji wyborcy popierający ten nurt głosowaliby na kandydatów ultra-wolnorynkowych, a ci którym te poglądy nie odpowiadają popieraliby polityków mniej niż ultra-wolnorynkowych, reprezentujących obecnie PRz, czy Polskę XXI. Każdy mógłby znaleźć coś dla siebie, ale oczywiście w pewnych zdrowych granicach.
A propos wyborów prezydenckich. W tej chwili trudno pokusić się o przedstawienie jednoznacznego scenariusza, ale obawiam się, że może nam grozić rozdrobnienie elektoratu prawicowego na skutek wielości kandydatów na prezydenta. Efekt może być taki, że zyska na tym lewica, która zjednoczy się wokół jednego kandydata (Cimoszewicz, Rossati, Borowski, Napieralski), choć i tam mamy podział na SLD-UP i Porozumienie dla Przyszłości (demokraci+socjaldemokraci), albo wygra Tusk.
W moim rodzinnym Słupsku taka sytuacja miała miejsce w wyborach na prezydenta miasta w 2006 r. Oprócz urzędującego sld-owskiego prezydenta było 3 kandydatów prawicowych (PO, PiS, LPR) i kandydat Samoobrony o marginalnym poparciu. Cała trójka prawicowych kandydatów zgadzała się w podstawowych kwestiach i krytykowała prezydenta. Nie potrafili się jednak porozumieć, bo każdej partii zależało na tak ważnym stołku. Efekt? Zdecydowana wygrana kandydata SLD i jego druga kadencja. Drugie miejsce zajął polityk PO, dzisiejszy poseł Zbigniew Konwiński. Uzyskał chyba połowę głosów Kobylińskiego. Trzecie miejsce – słynna gwiazda LPR-u, były poseł Robert Strąk. Czwarte – dość słaby i młody kandydat PiS. Łączny wynik kandydatów PiS i LPR był niższy niż wynik kandydata PO, zatem by pokonać prezydenta Kobylińskiego potrzebne było szersze zjednoczenie. Ale to może zagwarantować tylko osoba z zewnątrz, powiązana jednocześnie z PiS i PO. Przykład stanowią prezydenci Wrocławia i Poznania – Rafał Dutkiewicz i Ryszard Grobelny. Ten pierwszy miał jakieś szanse w wyborach ogólnopolskich, więc dziwię się, że się wycofał. Nie wiem jednak, czy te szanse były na tyle duże by wygrać wybory. Wszak Lech Kaczyński nie zrezygnuje z walki o reelekcję. Podobnie było w 1995 r. z Lechem Wałęsą. Jego marginalne początkowo poparcie, przedłużające się wzajemne blokowanie się całej masy kandydatów prawicy, wreszcie zjednoczenie wokół Wałęsy i ostatecznie… guzik.
Rola liderów prawicy pozaparlamentarnej (jak marszałek Jurek, czy Dutkiewicz) jest więc kijem o dwóch końcach. Z jednej strony woda drąży kamień i po pewnym czasie być może runie monopol PO-PiS-u i dokona się na prawicy jakieś przeobrażenie (na ile silne i czy dobre dla Polski pozostaje kwestią sporną). W końcu koalicja AWS była możliwa dzięki zjednoczeniu różnych nurtów prawicy i być może mówienie o konieczności reprezentowania ich w życiu politycznym jest uzasadnione. Z drugiej strony w perspektywie najbliższych lat – grozi rozdrobnieniem prawicy i umocnieniem się lewicy.
Tak naprawdę sukces PiS i PO w wyborach 2005 roku wynika z klęski wielonurtowej prawicy, jaką był AWS. Rządy AWS-u pokazały, że tak się nie da rządzić. Czy prawica wielonurtowa ma szanse trwałego i skutecznego rządzenia W Polsce?
Czym jest w wielkim skrócie Prawica RP? Prawica RP jest partią polskich katolików, którzy podstawowe zasady moralne głoszone przez Kk chcą wprowadzić do prawa obowiązującego w Polsce. I nie ma w tym nic złego, że ktoś chce swoje zasady moralności (z naciskiem na słowo ‘swoje’, bo dotyczy to też socjalistów, homoseksualistów, cyklistów, etc.) wprowadzać do ram prawnych państwa, w którym żyje. Występuje tu jednak kilka dodatkowych problemów:
–> Katolicyzm (religijność w ogóle) jest w odwrocie. Zlaicyzowane państwo post-komunistyczne wychowuje młodzież w duchu pogardy dla religii. Demonstrowanie wiary w Boga i przyznawanie się do praktyk religijnych jest niemodne. Jest to jednak szersze zjawisko w zlaicyzowanej, post-rewolucyjnej Europie.
–> Kościół katolicki udziela raz cichego, innym razem głośnego poparcia partiom odrzucającym wartości głoszone przez ten Kościół.
–> Kościół jest mało aktywny w głoszeniu codziennej Ewangelii. Zamiast subtelnych metod perswazji wydaje się chętniej stosować toporne metody a’la Ojciec Dyrektor. To czyni katolicyzm/religię nieatrakcyjną.
–> Religijność, przywiązanie do wartości uznawane są za ‘polski zaścianek’. Kościół katolicki, szczególnie po śmierci JPII, nie robi nic, a co gorsza nie wie, jak to zrobić, żeby zachęcić do głoszonych przez siebie wartości polskiego społeczeństwa. Brakuje szkół i uniwersytetów prowadzonych przez katolików kształcących elity tego kraju i Europy. Są za to elitarne szkoły kształcące elity laickiej, a nie opartej na wartościach chrześcijańskich, UE.
–> Brakuje mediów z szacunkiem odnoszących się do wartości religijnych. Rządzą w swej wymowie silnie sceptyczne i nastawione antyreligijnie TVNy i Gazety Wyborcze. Brakuje silnych mediów zarządzanych przez prawicę.
–> Polska prawica (im bardziej od centrum tym gorzej), jak również polski Kk, jest ‘ciężkostrawna’ i mało atrakcyjna dla masowego wyborcy. Wydaje się, iż niewiele się dzieje, żeby stan ten zmienić.
–> Wszelka prawica ma tendencje narodowe i nie dostrzega, że podziały współczesnych społeczeństw i narodów dokonują się wewnątrz ich narodowych konstrukcji, rozbijając je od wewnątrz. Nie narodowość, ale ideologia (religia/światopogląd/itp.) stanowi linię podziału współczesnych społeczeństw. Stąd międzynarodowa lewica jest o wiele bardziej atrakcyjna dla wyborców (bo ‘światowa’, czyli beznarodowa) niż dążaca do tworzenia mono-narodowych tworów społecznych prawica. Prawica zapomina przy tym, iż chrześcijaństwo nie ma narodowości i faktu tego nie wykorzytuje w walce politycznej w zglobalizowanym świecie choćby tylko przeciwko lewicy.
Nie prawda że prawica wielonurtowa – czyli rozmyta, a to znaczy żadna. Popieram “fidela” w widzeniu prawicy. Fundament to wartości.
Partia w dzisiejszym zmaterializowanym świecie musi pokazać możliwości rozwoju ekonomicznego kraju,a w perspektywwie bezpieczną ekonomicznie rodzinę. Nie tylko trzeba zapewnić chleb. Trzeba także zapewnić możliwość zdobwania wiedzy, opiekę medyczną, pracę i umożliwić wybudowania czy nabycia mieszkania.
Tego brakowało w kampani wyborczej.
Pozdrawiam MJ i piszących.
Z calym szacunkiem, ale zarzucanie PiSowi bledow politycznych skutjacych obnizeniem poparcia po dokonaniu przez siebie secesji z jej klubu poselskiego zakrawa na absurd.
Czytać zawsze warto:)) A oto, co udało mi się dzisiaj wyczytać, ku przestrodze Prawicy RP:)), w dodatku ‘Europa’ z 30 maja:
- Otóż Ivan Krastev tak pisze o upadku ideologicznej prawicy w USA: “Upadek [ten] tłumaczą trzy czynniki. Pierwszy z nich to organiczna tendencja ruchów prawicowych do przesuwania się na stanowiska skrajne. Czynnik drugi to antysystemowość, która dobrze sprawdza się podczas wyborów [czyżby hasło IV RP przechwycone przez PiS???], ale utrudnia rządzenie. Dla prawicowych radykałów, podobnie jak dla rewolucjonistów komunistycznych (..), administracja państwowa jest wrogiem. Wreszcie czynnik trzeci: ruchy prawicowe nie reprezentują już (…) woli przeobrażania świata, lecz strach (…) przed światem.”
Krastev pisze dalej, iż w niedawno opublikowanej książce profesora prawa Cass Sunsteina wykazał on, iż “(…) kiedy bardzo pdobnie myślący ludzie znajdą się w jednej grupie, mają szczególną skłonność do przechodzenia na skrajne pozycje.” Według Krasteva [Sunsteina???] “Doskonale tłumaczy to ekstremistyczne tendencje radykaljnej prawicy.” [Radio Maryja jest przy tej okazji wymieniane jako przykład]. Dodam od siebie, iż jeśli dotyczy to prawicy, to pewnie w takim samym stopniu dotyczy to lewicy lub czytelników Gazety Wyborczej.
Powyższe rozważania Krasteva pokazują, na jakich mieliznach politycznych Prawica RP może osiąść. Czy wszelkie te w/w pułapki są do uniknięcia przez prawicę w Polsce??? Jako, że sam jestem optymistą, to uważam, że owszem. Jaka jest recepta?
Po pierwsze: Zdefiniowanie własnych, nieprzekraczalnych granic, czyli wybudowanie granicy i ogłoszenie istnienia jej wobec świata. Wyznaczenie granic zapobiega ich przesuwaniu, czyli, jak to jest ujęte w powyższej wypowiedzi, ich radykalizacji (czyli zdefiniowanie istotnych we współczesnym świecie kodów społecznych, czyli stosunku do małżeństwa, adopcji, aborcji, eutanazji, kary śmierci, badaniach na embrionach, przeszczepów, rodziny, wiary, itp.). Wszystko to w oparciu o przemawiające do wyobraźni argumenty, niekoniecznie odwołujące się do samego Boga, np. ‘Badania genetyczne na embrionach NIE, bo jest to naukowa kontynuacja ideologii Hitlera, czyli kreowania nadludzi o blond włosach i niebieskich oczach.’
Po drugie prawica musi być pro-państwowa, bo jedynie państwo jest jedynym instrumentem zdolnym realizować i wspierać, lub zwalczać, wszelkie ideologie. Poza tym sprawne państwo (nie mylić ani z państwem socjalistycznym, ani z kadłubkowym państwem liberalnym) jest głównym wskaźnikiem zdolności i kompetencji społecznych każdej partii.
Po trzecie: Nie należy się bać ani nowoczesności, ani Europy…jedno i drugie należy chcieć kształtować. Dodatkowo należy pamiętać, iż ideały Solidarności są nieśmiertelne i dotycza każdego zakątka świata…a jest wiele takich miejsc, gdzie nie są one realizowane w najmniejszym stopniu. Trzeba mieć wolę przeobrażania tych miejsc, a nie tylko wolę robienia dobrych interesów, bo jest to zachowanie wiarygodne…niczego tak wyborca prawicy nie docenia, jak wiarygodność, chęć walki i wysokie standardy moralne.
I dodam szybko, iż powyższe rozważania nie wykluczają szczególnie pożądanej cechy, jaką jest kreowanie się na ‘bycie nowoczesnym’. NOWOCZESNOŚĆ należy po prostu samemu kreować i nie musi się ona od razu kojarzyć z wszelkimi odmianami hedonizmu. NOWOCZESNOŚCIĄ może być bezinteresowne i skuteczne pomaganie państwom rozwijającym się (np. Afryki) i to nie poprzez przesyłanie im jednorazowo milionów prezerwatyw oraz krytykowanie Papieża.
Wokół takiej ‘nowocześności’ należy budować szeroki ruch społeczny, który będzie popierał wartości prawicowe (ale oczywiście na zasadach tolerancji, natomiast nie dyktatury mniejszosci), w tym tych seksualnych.
Ale Prawica RP na samych hasłach światopoglądowych, typu aborcja, eutanazja, silna katolicka rodzina itd. daleko nie zajedzie.
Moim zdaniem w obecnych czasach bardzo ważne są hasła gospodarczo-społeczne.
Tylko, że PR nie ma dostępu do mediów, a bez tego się nie przebije do szerszej opinii społecznej.
Fidel, prawica może być konserwatywna, “tradycyjna” a zarazem nowoczesna, jedno nie wyklucza drugiego, powinna równiez odwoływać się do wartości chrześcijańskich, bo w swojej argumentacji są one uniwersalne w przeciwieństwie do wartości barbarzyńskich-promujących aborcję czy badania na embrionach. Prawica nie powinna przesuwać się na skrajne pozycje, choć trudno zdefiniować co to znaczy skrajne. Radio Maryja, które udziela politycznego wsparcia głównie PiS-owi, raczej wobec tego nie powinno być nazwane skrajnym czy radykalnym, inna kwestią jest styl, któty się może nie każdemu podobać. Filantropia, pomoc państwom ubogim może byc w programie prawicy jak i lewicy.
Odpowiedz na ten list Przyjacielu!
Zwracam się do wszystkich tych, którzy ciężko pracowali w czasie ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, najpierw zbierając tysiące podpisów poparcia, a później rozlepiając plakaty, roznosząc ulotki i wspierając tym samym partie, które chciały być alternatywą dla obecnego układu politycznego w naszym kraju – tj. do członków i sympatyków Prawicy Rzeczypospolitej, Unii Polityki Realnej, Libertas, Piasta, Naprzód Polsko oraz niektórych kandydatów, którzy startowali co prawda z list PiS, ale nie byli członkami tej partii i bliżej im programowo do wcześniej wymienionych ugrupowań.
Wysiłek tak wielu wartościowych ludzi niestety poszedł na marne. Co więcej – jak pokazuje rzeczywistość polityczna w Polsce – będzie się tak działo także w przyszłości, jeśli pójdziecie pod sztandarami tych samych (wielu!) ugrupowań, które w ostatnich wyborach nie zdołały przekroczyć granicy 2 procent głosów.
Jako że wszystkie (bez wyjątku!) wymienione wyżej ugrupowania „spaliły” swoje nazwy, nielogiczne jest upieranie się przy ich zachowaniu. Należy jak najszybciej zjednoczyć siły i stworzyć nową całkowicie partię, posługującą się zupełnie nową nazwą, nawiązując przy tym ścisłą współpracę z takimi środowiskami, jak „Solidarność Walcząca” doktora Kornela Morawieckiego, Ruch na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych profesora Jerzego Przystawy czy też Polska XXI.
Oczywiście możecie w dalszym ciągu trwać na swych dotychczasowych pozycjach i przez następne dziesięciolecia organizować kolejne kampanie wyborcze, uzyskując 1-2 procent głosów. W ten sposób nie będziecie mieli w praktyce żadnego wpływu ani na alogiczny system podatków w Polsce, ani na zatrzymanie niszczenia wartości chrześcijańskich, ani na ewentualne zablokowanie szkodliwego dla Europy (a więc i Polski) „Traktatu Lizbońskiego”, ani na zmianę „najgłupszej na świecie” (jak o niej powiedział prof. Brzeziński) tzw. „proporcjonalnej” ordynacji wyborczej, która jest jedną z najważniejszych przyczyn polskich nieszczęść po roku 1989.
Jeśli w ciągu najbliższych dwóch lat wspólnie stworzymy jedną partię, jedną listę wyborczą, według opisanego poniżej modelu (kandydatami do Sejmu będą ludzie, którzy zagwarantują nam dobre wyniki, tj. cieszący się w swoim regionie autentycznym poparciem), możemy bez wielkich pieniędzy i dostępu do mediów z łatwością wprowadzić do Sejmu kilkadziesiąt osób, które skutecznie (np. jako istotny koalicjant) będą realizować nasz program. Wystarczy znaleźć 920 inteligentnych i uczciwych kandydatów do Sejmu, z których każdy uzyska nieco ponad 1.000 głosów (a to nie jest przecież takie trudne). Cała lista uzyska wówczas ok. 7-10% głosów.
Np. Jarosław Szatan startując z 4. miejsca z listy UPR w Małopolsce, uzyskał 1.016 głosów prawie wyłącznie ze swojego, ograniczonego przecież terytorialnie regionu, Bogusław Cholewiński z 3. miejsca na liście Prawicy Rzeczypospolitej – na Podkarpaciu – 1.060 głosów, Władysław Żabiński – z 2. miejsca na liście Libertas – w Małopolsce – 1.184 głosy, Bogdan Pęk – z 9. miejsca na liście PiS (ale z Naprzód Polsko) – w Małopolsce – aż 4.562 głosy.
Ponieważ autor tych słów jest dla wielu z Was osobą nieznaną, pozwolę sobie poniżej krótko się przedstawić, by przy tej okazji wykazać, iż to o czym piszę, nie jest czystą teorią, lecz projektem, który udało mi się wielokrotnie już zrealizować w praktyce na ograniczonym terytorialnie obszarze. Podaję równocześnie receptę, jak bez wielkich pieniędzy i dostępu do mediów stworzyć nową partię, która miałaby szansę stać się alternatywą dla POPiS-u.
Proszę wszystkich tych, którzy nie stracili jeszcze ochoty do działania politycznego i podzielają moja ocenę sytuacji, by skontaktowali się ze mną.
e-mail: nowa.partia@gmail.com
telefon: 0601 255 849
Dr Marek Ciesielczyk
• ur. 1957, studia matematyki i filozofii na UJ (1976-81), redaktor naczelny opozycyjnego pisma studenckiego „Po prostu bis” w Krakowie, na emigracji politycznej w RFN, Włoszech, Wielkiej Brytanii, USA (1981-92), doktorat z politologii na Uniwersytecie Ludwika Maksymiliana w Monachium (1988) pod kierunkiem prof.dr Nikolausa Lobkowicza (ówczesnego Prezydenta w/w uniwersytetu monachijskiego),
• pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, którego dyrektorem był prof.dr Michael Voslensky, autor klasycznego już dzieła „Nomenklatura”, Visiting Professor w University of Illionois w Chicago, Fellow w European University Institute we Florencji, europejski korespondent Radia WPNA w Chicago
• autor 4 książek (w tym pierwszej w języku polskim książki nt KGB) oraz kilkuset artykułów w języku niemieckim, angielskim, polskim np. w takich periodykach politologicznych, jak: Osteuropa (Stuttgart), Europaeische Rundschau (Wiedeń), Laissez-Faire (Londyn), Journal of Interdisciplinary Studies (Santa Monica, Kalifornia), Kultura (Paryż)
• zapraszany na wykłady przez takie uczelnie , jak: Stanford i Berkeley (USA), El Colegio de Mexico (Meksyk), londyn School of Ecomonics and Political scence (Wielka Brytania),
• w latach 1994-2002 bezpartyjny radny Rady Miejskiej w Tarnowie, 4 razy z rzędu niezależne ugrupowanie, którym kierował, otrzymywało w Tarnowie wyniki między 8 i 15 procent, w 2001 r. jako niezależny kandydat do Senatu RP uzyskał ok. 44.000 głosów i zajął trzecie, czyli pierwsze „niemedalowe” miejsce (do Senatu wchodziło tylko dwóch), do wejścia do Senatu zabrakło mu tylko 3.863 głosy, w roku 2005 ponownie zajął pierwsze „niemedalowe” miejsce, tym razem na liście wyborczej do Sejmu (mimo, że był dopiero 14 na liście (!), uzyskał drugi wynik – do Sejmu wszedł tylko jeden kandydat), w 2007 roku wszedłby do Sejmu (jako kandydat z drugim wynikiem wyborczym) na miejsce posła uznanego za tajnego współpracownika SB, gdyby w międzyczasie nie rozwiązano parlamentu
______________________________________________________________________________________
Jak stworzyć nową partię w Polsce, która ma szanse wejść do Sejmu – bez pieniędzy i dostępu do mediów?
1. Po roku 1989 żadna z formacji politycznych nie sprawdziła się. W gruncie rzeczy nie ma różnicy między dotychczas funkcjonującymi partiami. Co 4 lata wyborcy pokazują czerwoną kartkę rządzącym partiom, odwracając się plecami od każdej z nich.
2. Dlatego ma sens podjęcie próby stworzenia nowej partii – PiS już straciło poparcie i nie zdoła odbudować tak dużego zaufania, jakim kiedyś się cieszyło, PO będzie tracić poparcie. Nowa partia ma szanse przejąć część ich elektoratu oraz dawnych sympatyków LPR i Samoobrony, a także ludzi bojkotujących dotychczas wybory.
3. Nową partię można wprowadzić do Sejmu bez dużych pieniędzy i dostępu do mediów, tworząc ją – nie tak jak dotychczas odgórnie (kiedy to pieniądze i dostęp do mediów były potrzebne) – lecz oddolnie, werbując znanych lokalnie ludzi. Na początku w każdym okręgu należy pozyskać 1-3 sprawnych organizacyjnie ludzi, którzy koordynować będą akcję w ciągu następnych 2 lat.
4. W ciągu 2 lat należy zwerbować do niej 920 kandydatów, którzy już w przeszłości uzyskali w wyborach samorządowych lub parlamentarnych jako niezależni, (najlepiej jako bezpartyjni) kandydaci (z odległych miejsc na liście) bardzo dobre wyniki, które dowodzą, że są to ludzie cieszący się zaufaniem lokalnych społeczności.
5. Kandydatów takich można łatwo znaleźć – patrz link – instrukcja „jak znaleźć kandydatów”.
6. W latach 1994-2006 – cztery razy z rzędu w Tarnowie starannie skonstruowałem takie niezależne, listy (na których znaleźli się ludzie bezpartyjni i cieszący się zaufaniem) które uzyskiwały wyniki 8-15%. To samo można zrobić na terenie całego kraju.
Linki:
1. Recepta: Jak stworzyć nową partię?
http://m.ciesielczyk.salon24.pl/60315,recepta-jak-stworzyc-alternatywna-liste-wyborcza
2. Instrukcja: Jak szukać kandydatów na listy wyborcze nowej partii?
http://m.ciesielczyk.salon24.pl/60318,jak-szukac-kandydatow-na-listy-wyborcze-nowej-partii
3. Lista 41 okręgów wyborczych ze spisem powiatów wchodzących w ich skład:
http://m.ciesielczyk.salon24.pl/60319,lista-okregow-wyborczych-w-polsce
4. Dlaczego Polska nie jest państwem demokratycznym?
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dlaczego_polska_nie_jest_panstwem_demokratycznym_25221.html
Przy okazji polecam mój artykuł:
Szef małopolskiej SOLIDARNOŚCI tajnym współpracownikiem SB –
http://top.portal.salon24.pl/110436,szef-solidarnosci-malopolskiej-tajnym-wspolpracownikiem-sb
@ Marek Ciesielczyk:
To nie o nową partię chodzi, tylko o to, żeby Prawica RP była bardziej widoczna i uzyskiwała silne poparcie społeczne, jako partia promująca pewne uniwersalne i ważne w życiu społecznym wartości.
[Nie ukrywam, że moje sugestie publikowane tutaj mają na celu wywołanie refleksji, która wspomoże Prawicę PR w tworzeniu takiego wizerunku i programu, które ułatwią dochodzenie do tych dwóch w/w celów - no ale to jest 'inna bajka'].
W sumie zgadzam się z p. Ciesielczykiem. Sama PRz nie osiągnę sukcesu. Przy beznadziejnej frekwencji, te 2% PRz sukcesem nie są. Sukcesem jest zaś na pewno wyprzedzenie Libertasu.
Uważam, że należy jednoczyć różne grupy prawicowe i tworzyć właśnie formację wielonurtową. Inaczej PRz czy UPR bedą zawsze miały marginalne poparcie. Nie wspominając o jeszcze mniejszych formacjach.
Fidel, PRz to tylko Marek Jurek i to wyobrażenie nieprędko się zmieni. Tak samo jak UPR jest kojarzona niemal wyłącznie z JKM (choć on nie brał udziału w obecnej kampanii).
Co do prawicy religijnej w USA, to nie uważam, żeby trockistowska “Europa” była najlepszym źródłem. Ta prawica przyczyniła się do zwycięstwa Busha Juniora, teraz jej znaczenie osłabło, ale tak się dzieje co jakiś czas.
Inna sprawa, że twój tekst jest argumentem na rzecz budowy formacji wielonurtowej. Kilka grup powinno się zjednoczyć, należy również rozbudowywać struktury.
PR powinna kontynuować swoją odrębność i budować dalej mozolnie swoją pozycję . Jest przeciez coraz lepiej choć przecież latwo nie będzie i nie ma co na to liczyć . Taktycznie można rownież zblizac sie do PIS-u poprzez wspieranie zdrowych elementow tego zbioru. Radio Maryja jesli chce zachować tożsamość musi w końcu przestac popierac podwojny moralnie i politycznie PIS. Takim Rubikonem będzie ratyfikacja przez Kaczyńskiego paktu lizbońskiego, wtedy opadną maski.
“Wytrwalością ocalicie …”
Prawica RP nie może budować swojego poparcia w oparciu o Radio Maryja, co nie wyklucza korzystania z zaproszeń do udziału w audycjach Radia Maryja.
Dlaczego nie? Jest ku temu kilka powodów:
- Radio Maryja pod kierownictwem Ojca Dyrektora udzieliło bezkrytycznego poparcia biskupowi Wielgusowi nie tylko przeciwko papieżowi, ale przeciwko elementarnej prawdzie. Tym samym zaprzeczyło ono zasadom prawdy, żalu za grzechy, pokuty, etc. głoszonym przez Kościół katolicki i z tego powodu nie może być ono głównym ośrodkiem odnowy politycznej w Polsce, gdyż straciło ono pod kierownictwem Ojca Dyrektora elementarną wiarygodność. Ojciec Dyrektor musi odejść!
- Radio Maryja za śmiertelnego wroga ma dziennikarzy i wydawców ‘Gazety Polskiej’…m.in. za publikowanie materiałów IPN-u o biskupie Wielgusie. I przyznam, że dziwi mnie brak widocznej współpracy Prawicy RP i np. portalu http://www.niezalezna.pl (wydawcy Gazety Polskiej)?
- Radio Maryja jest medium skierowanym do, niestety, ale wymierającego elektoratu. Nie ma tam żadnych propozycji dla wierzących młodych ludzi. Radio Maryja, jeśli chce przetrwać, musi przemówić do młodzieży, a Ojciec Dyrektor musi odejść! Powyższa uwaga o młodzieży dotyczy także Prawicy RP.
Popieram jednak apel, że “PR powinna kontynuować swoją odrębność i budować dalej mozolnie swoją pozycję”. Należy przy tym pamiętać o kwestiach finansowcych: 10pln wpłacone co miesiąc przez każdego wyborcę Prawicy RP (z wyborów do PE) w tej chwili dałoby ok. 14 mln pln rocznie. Panie Marszałku, ile plakatów można wydrukować za 14 mln pln???
To nie ci trzej muszkieterowie rozwalili prawicę ale pewna szara eminencja pełniąca onegdaj eksponowaną funkcję w sejmie, próbująca narzucać obywatelom niechciane prawa. Ot i po herbacie.
Wg mnie Prawica, jeżeli będzie bronić własnej odrębności i nie bedzie chciała wchodzić w większe koalicje, jest skazana na los “mojej” UPR. Będzie traktowana jak sekta.
Polityka polega na osiąganiu celów realnych, a nie wyśnionych.
Co do Radia Maryja. Jest ono dziełem głównie o. Rydzyka, zmiana dyrektora skończy się upadkiem. Bo jakie znaczenie mają inne radia katolickie: Rodzina, Józef, czy Plus?
Gdyby arc. Gocłowski miał takiego Rydzyka to pewnie nie byłoby afery Stella Maris
@Fidel
Większość ludzi w naszym kraju (i to niezależnie od wykształcenia) nie dostrzega większej różnicy pomiędzy: Radiem Maryja, Markiem Jurkiem, Giertychem i PiS-em. Część społeczeństwa powtarza tezy a la Wyborcza, że wszystko to (czyt. co na prawo od PO) to narodowo-katolicki ciemnogród. Jest to twierdzenie krzywdzące (w pewnym sensie każdy z wymienionych podmiotów), ale i z drugiej strony: czy przeciętny zwolennik prawicy dostrzega różnice pomiędzy nurtami lewicowymi?
Co do Ojca Dyrektora: z jednej strony nie jestem rydzykofobem i Radia Maryja mogę posłuchać od czasu do czasu tak samo jak innych mediów katolickich, bo strona religijna nie jest zła. Z drugiej strony, mam wobec o. Dyrektora mieszane uczucia, bo nie podoba mi się jak ktoś narzuca wszystkim swoją wizję religijną. “O młodzież powalczyć trzeba” nie jest hasłem trafiającym do młodych. Bo cóż oznacza? Trzeba walczyć o młodych, tak jakby wszyscy młodzi byli zakażeni jakimś wirusem nie-polskości czy niewiary. Że młodzi wolą TVN, RMF FM i Wyborczą niż Radio Maryja, wiadomo. Ale raz, że nie wszyscy są wielbicielami tych mediów, a dwa – to, że ktoś nie jest fanem Rydzyka, nie oznacza, że nie jest patriotą, ani, że nie będzie zbawiony. Osobiście nie czczę ani Rydzyka ani Michnika. Starsze panie z Rodziny Radia Maryja nie są takie, jak ich Wyborcza maluje, choć duchowość “narodowej obrony radio-maryjnej” nie jest moim ulubionym rodzajem duchowości.