Religia
21 cze 2009
Nie jest – jak mógłby ktoś pomyśleć – niesolidarnością. Owszem, kto nie potrafi być przeciwnikiem, nie potrafi być również przyjacielem – bo broniąc przyjaciół często trzeba „stawać przeciw” po ich stronie.
Miłość nieprzyjaciół jest naśladowaniem samego Boga, który stworzył nas wiedząc, że Go zamordujemy gdy będzie próbował nas ratować, a uratowani – ponownie Go zdradzimy. Tego pojąć nie można, ale naśladować można. A naśladując można się przybliżać do zrozumienia.
21 cze 2009 @ 09:41
Miłość nieprzyjaciół jest testem Jezusa na wielkość poziomu lęku w umyśle człowieka.
Nie ma to nic wspólnego z solidarnością, lub konkurowaniem czy rywalizacją. Szczególnie nie ma nic wspólnego z polityką.
Odwrotnością miłości nie jest wcale niechęć, wrogość, lub nienawiść, a właśnie strach. Gdyby wyobrazić sobie taki model miłość-lęk w formie linijki, to te stany umysłu byłyby graniczne dla całego spektrum stanów pośrednich.
21 cze 2009 @ 17:15
I o co tutaj chodzi ?? Jesteśmy na blogu politycznym . Żeby tylko ta miłość nie przyjaciol nie wywiodla nas na manowce rezygnacji z wartości …
22 cze 2009 @ 11:39
@Ebenezer
>>”Odwrotnością miłości nie jest wcale niechęć, wrogość, lub nienawiść, a właśnie strach.”
Ależ jedno nie wyklucza drugiego. Czy nienawiść nie może iść w parze ze strachem? Nie każdy, kto się lęka, zaraz nienawidzi, ale chyba mi nie powiesz, że nienawiść jest synonimem miłości. Częściowo próbujesz wytłumaczyć ten punkt widzenia teorią, że nienawiść sytuuje się gdzieś po środku. Teorią moim zdaniem dość uogólnioną.
14 cze 2010 @ 21:29
Bóg nienawidzi czynów grzesznych.
Nieprzyjacielem moim jest nieprzyjaciel Boga. Nieprzyjacielem Jego są synowie Złego i on sam.
Można powiedzieć tak: Poznaje się Boga – Prawdę. Kto z nią walczy, nie może być moim przyjacielem. Nie znaczy, że nie mam robić wszystkiego, aby zabrać Złemu jak najwięcej dusz – także moich nieprzyjaciół. Ci ostatni nie zdają sobie sprawy, że można kochać nieprzyjaciół miłością miłosierną – jak sam Bóg kocha.
Pozdrawiam.