Chrześcijaństwo wykluczone z polskich mediów
PO i SLD chcą w ustawie medialnej zastąpić szacunek dla chrześcijaństwa – zasadą totalnej niedyskryminacji. Brzmi ładnie, w praktyce może być prawnym zadekretowaniem tego, co Benedykt XVI nazywa dyktaturą relatywizmu. Bo w imię niedyskryminacji nie można stawiać na jednym planie miłości i szacunku dla żony i koranicznego „prawa” do bicia żon, pamięci walki o niepodległość i „szacunku” dla pamięci PZPR i SB, miłości do rodziców i pogardy dla rodziny. Wolność myślenia to wolność rozróżniania. Sprawiedliwość to oddanie każdemu i wszystkiemu tego, co mu należne. Prawa kombatantów nie są dyskryminacją dekowników.
Usunięcie z prawa medialnego szacunku dla chrześcijaństwa to rozwalenie ostatniej słabej bariery zagradzającą drogę antychrześcijańskiej pogardzie i nietolerancji w kulturze masowej. Do tej pory ten przepis nie był podstawą żadnych restrykcji, potwierdzał jedynie prawno-moralną słuszność wystąpień w obronie chrześcijańskich wartości naszej kultury. Był prawnym tytułem odpowiedzialnej mniejszości wobec obojętności większości. Teraz i to chcą nam odebrać.
Jutro rano wydam w imieniu Prawicy oficjalny apel o sprzeciw wobec tych rozwiązań. Apeluję, bo do tej pory nawet radykalna centroprawica w Sejmie demonstrowała daleko idącą nieodpowiedzialność za sprawy chrześcijańskiej tożsamości Polski. Gdy głosowano przywrócenie praw państwowych Świętu Trzech Króli zabrakło szesnastu posłów PiS z Jarosławem Kaczyńskim i Jackiem Kurskim na czele. Wczoraj, gdy Komisja Kultury potwierdzała wykluczenie chrześcijaństwa z prawa medialnego – zabrakło znowu dwóch posłów PiS. Ale o odrzucenie antychrześcijańskich zmian apelować należy nie tylko do opozycji (choć deklaracje zobowiązują ją w sposób szczególny), ale również do wszystkich, poczuwających się do elementarnej odpowiedzialności społecznej, posłów PO i PSL. Trzeba apelować, by wiedzieli co czynią.
Dlaczego My, Chrześcijanie, mamy zawsze problem z odważnym powiedzeniem “NIE” pewnym sprawom? Można wysunąć teze, że wielu parlamentarzystów obecnej koalicji przyznaje sie do Kościoła. To jest chyba jeden z podstawowych naszych problemów: nie potrafimy we wszystkich wymiarach, które nas dotykają wskazywać na decydujące znaczenie Obecności. I potem raz są problemy ze stanowieniem prawa, innym razem do głosu dochodzi brak jednoznacznej deklaracji wobec ataków na Papieża… A przecież nie byłoby żadnego wydarzenia, gdyby nie było Chrystusa. Musimy budzić świadomość religijną: wśród nas samych i wśród rządzących.
A bracia Litwini mogli mądrze i odważnie przeciwstawić sie propagandzie homoseksualnej, przyjmując ustawę “O ochronie nieletnich”, a my wciąż brniemy w kierunku relatywizmu i rozbiciu wszelkich wartości.
UE (a w niej MÓJ KRAJ) to zbiór państw neutralnych światopoglądowo i zróżnicowanych, czemu daje się wyraz w traktatach i tekstach prawnych.
Mogą sobie różne piłki i jurki wszczynać szum, nic to nie da, narażą się li tylko na śmieszność, nie pierwszy raz zresztą.
Ageins katolicterror!!!
Duchowni będą deportowani na Sybir,a kościoły przerobi się na dyskoteki, tak??
Ludzie, trochę jeśli nie wiedzy, to chociaż wyobraźni!!!
alek_lc
W kwestii ataków na papieża. Szanuję i darzę sympatią papieża, i nie identyfikuję się z atakami na niego. Jednak kto powiedział, że nasi parlamentarzyści mieli obowiązek wyrazić dezaprobatę dla słów krytyki pod jego adresem? Jego krytycy (choć ich nagonka była agresywna) mieli prawo wyrazić swój pogląd odnośnie lefebrystów czy problemu AIDS w Afryce. Trzeba wziąć pod uwagę pewien kontekst. W kwestii AIDS zgadzam się z Kościołem, że o niebo lepszym środkiem do zwalczania tej choroby jest czystość i wierność niż prezerwatywy. Przeciwnicy stanowiska papieża podkreślają, że w praktyce mieszkańcy Afryki i tak nie zmienią masowo swoich obyczajów, więc lepiej podać im prezerwatywy, by AIDS się tak nie rozprzestrzeniała. Abstrahując od tego, że Kościół uważa antykoncepcję za grzech, sporną kwestią jest to, czy prezerwatywy zmniejszają, czy zwiększają problem AIDS w Afryce. Czytałem w “Gościu Niedzielnym” wywiad z afrykańskim biskupem, którym przedstawiał dane świadczące o tym, że zwiększają. Jedno wydaje się pewne: wierność i czystość warto promować.
W kwestii lefebrystów i przemian posoborowych: nie ukrywam, że uważam Sobór Watykański II za wydarzenie służące Kościołowi, ponieważ przyczynił się do odkurzenia zaniedbanych dróg, jak osobista lektura Pisma Świętego (wciąż jeszcze za mało!). Łacina to piękny język i warto uczyć się tradycji, ale fakt, że liturgię sprawujemy w językach narodowych jest ewidentnie dobry. Negatywnym skutkiem tego, że kiedyś odbywała się ona tylko po łacinie była jej niezrozumiałość wśród mas ludzkich. Dlatego też niektóre starsze panie do dziś wolą czytać podczas liturgii eucharystycznej czytać książeczki do nabożeństwa niż w tej liturgii uczestniczyć.
Ale do rzeczy. Na tym blogu oceniłem swego czasu dość negatywnie petycję teologów niemieckich (niby “w obronie Vaticanum II, lecz w fatalnym stylu), w której sugerują, że Łódź Piotrowa niebezpiecznie się przechyla. Bez przesady. Ciekawe jednak ilu z Was gwałtownie reagowałoby, gdyby papieża skrytykowali lefebryści, a nie zwolennicy stanowisk liberalnych.
do Krzysztofa: problem jest chyba nieco inny: Albo uważamy jesteśmy Chrześcijanami i w związku z tym faktem kryterium oceny wydarzeń/spraw jest nauka Kościoła i Osoba Ojca Św., albo mamy “rozdwojenie jaźni”: podczas Mszy Św jesteśmy Chrześcijanami, podczas modlitwy też, ale już w pracy, w życiu publicznym czy sprawach różnych jak nam wygodniej… Natomiast “ciekawe” jest to, że najwiecej w sprawie Kościoła mają do powiedzenia Ci, którym jest stosunkowo daleko.
alek_lc
W zasadzie zgadzam się z Tobą. Chodziło mi tylko o zwrócenie uwagi na kilka spraw:
-deklaracja wobec ataków na papieża może i byłaby dobra, ale moim zdaniem nie jest psim obowiązkiem chrześcijanina. Oczywiście mówisz o politykach. A jednak tego rodzaju popierana przez pana marszałka Jurka deklaracja była wpisana w kontekst sporu o decyzję papieża w sprawie lefebrystów. Brutalne ataki z pozycji libertyńskich to jedno, a drugie – że nie jest psim obowiązkiem katolika entuzjazm wobec “powrotu do tradycji”. Na Zachodzie dzieją się rzeczywiście różne rzeczy, ale nie winię za to soboru, który zrodził mnóstwo dobrych owoców. Natomiast na konserwatywnych blogach można spotkać mnóstwo ultrasów “przedsoborowia”, którzy za jedyne wyjście Kościoła uznają “powrót do tradycji” (wąsko zresztą pojmowanej, bo dla mnie Tradycja sięga początków Kościoła, a nie Trydentu i SW I).
-w kwestii AIDS w Afryce się zgadzamy. Nie wiem natomiast (musiałbym przestudiować problem), czy antykoncepcja zwiększa, czy też zmniejsza problem AIDS. We wspomnianym przeze mnie wywiadzie afrykański biskup argumentował w oparciu o dane, że gdy nie zalewano Afrykańczyków prezerwatywami, a promowano czystość, AIDS nie rozprzestrzeniało się tak mocno. To prawda: odpowiedzialność, wierność i czystość jest lepszą metodą. A czy osiągalną przez całę tamtejsze społeczeństwo? Raczej nie. Nieodpowiedzialność i rozwiązłość na pewno sprzyja ekspansji AIDS. Pytanie na ile antykoncepcja ją implikuje? A jeśli antykoncepcja nie jest tu przyczyną główną (a tego nie wiem), to rozumiem również argumenty mówiących, że niezgoda Kościoła na antykoncepcję powoduje umieralność tych, których mogłaby ona uchronić przed zarażeniem się. Żeby było jasne: po prostu rozumiem te argumenty. Kolejna kwestia to oczywiście odpowiedź na pytanie jak to się dzieje, że część Afrykańczyków żyje rozwiąźle, a mimo to jest konserwatywna w kwestii antykoncepcji. Wykluczyć tego nie mogę.
@ Krzysztof:
Jakoś dziwnie z mediami jest tak, że liberalne poglądy rozchodzą się bardzo szybko i sprawnie. Wynika to zapewne z ich ‘lekkości’ i prostoty, czyli dość niskiego poziomu intelekturalnego globalnego odbiorcy mediów (np. prezerwatywa jest dobra, a papież jest zły; sex jest lepszy niż brak sexu; itp. banały).
Czy należy więc reagować na krytykę np. papieża? A jeśli papieża krytykują nie liberałowie, ale faszyści lub komuniści…to czy należy reagować? Reagować należy zawsze, jeśli ma to swoje uzasadnienie. Brak reakcji oznacza przyzwolenie. Publiczna reakcja, np. w formie uchwały Sejmu, jest dokumentem i historycznym, i polemicznym. Brak reakcji to przyzwolenie na operowanie ‘lekkimi’ i bezmyślnymi argumentami. Oczywiście reakcja powinna być adekwatna i powinna opierać się na twardych argumentach, gdyż przesada lub tylko samo oburzanie się przynoszą najczęściej skutek odwrotny od zamierzonego…wywołują poczucie śmieszności.
Art29, Nie istnieje coś takiego jak państwo neutralne światopoglądowo. To taki sam nonsens jak żonaty kawaler.
Media publiczne typowo dla wszystkich firm publicznych mają nadzatrudninie, przepłacają za kiepską pracę, są korytem z którego żreją kliki partyjne, układy, familie, agenci, służalcy. Tych patologi się nie da usunąć, bo one wynikają z natury koncepcji mediów publicznych – trzeba więc je zlikwidować. Nieprzypadkowo najważniejsze media które bronią wartości chrześcijańskich i bronią suwerenności Polski przed zdemoralizowanymi rządami eurokratów to niepubliczne Radio Maryja, TV Trwam, Nasz Dziennik.
trzeba odroznić sam Sobor Vat II i reforme liturgii dokonana po Soborze.
Liturgia lacinska w rycie przedsoborowym ( komu ona przeszkadzala ?? ) jest o wiele trudniejsza ale niewatpliwie piekniejsza i bliższa Prawdy. A bronić Papieża to psi obowiązek każdego katolika .Tak !!!
A jednak wartości chrześcijańskie pozostały w ustawie, chociaż cała ustawa pewnie trafi do kosza. Przy głosowaniu nad wartościami chrześcijańskimi doszło do podziału wewnątrz PO. Ponad połowa posłów zagłosowała inaczej niż kierownictwo czyli za wpisaniem do ustawy wartości chrześcijańskich. Myślę, że abstrahując od całej ustawy, która jest niekorzystna dla mediów publicznych, tym posłom należy się pochwała, ze umieli zagłosować zgodnie z sumieniem.
@ ikc
1) Co do obrony papieża: podkreślam, że nagonkę wobec papieża oceniam negatywnie, a sam fakt wyrażania solidarności z papieżem pozytywnie, a czy podpisałbym się pod jakąkolwiek petycje odnoszącą się do tych spraw, zależałoby od jej treści. Solidarność w obliczu nagonki medialnej może i bym więc poparł. Natomiast nie utożsamiam się z entuzjastami linii lefebrystowskiej, podobnie jak nie utożsamiam się z drugą skrajnością – “Tygodnikiem Powszechnym”. Oczywiście stwierdzenie powyższe jest pewnym uproszczeniem. Bo to, że nie utożsamiam się z niektórymi zjawiskami czy przejawami czyjeś działalności, nie oznacza, że nie widzę również dobra u lefebrystów, w Radiu Maryja, czy “Tygodniku Powszechnym”. Natomiast sprzeciwiam się lansowanej wspólnie przez media liberalne i media “integrystyczne” teorii o dwóch nurtach w katolicyzmie (“postępowym” i “tradycjonalistycznym”), pomiędzy którymi nie ma nic. Jest mnóstwo służących Kościołowi ruchów.
2)Akurat reforma liturgii była jednym z pierwszych postanowień Soboru Watykańskiego II. Inna sprawa, to pewne przegięcia na Zachodzie. Co do liturgii trydenckiej: nie była ona ani lepsza (“bliższa Prawdy”), ani gorsza, bo istotna jest Ofiara Chrystusa – zawsze ta sama. Możesz natomiast uważać, że była piękniejsza. Jak na razie nie uczestniczyłem w Mszy w dawnym rycie (myślę, że kiedyś wezmę), ale słyszałem, że owszem – jest piękna. I jestem zwolennikiem jej funkcjonowania obok nowej formy. Natomiast ogromnie się cieszę, że mogę przeżywać liturgię w języku ojczystym, bo chyba nie masz wątpliwości, że zdecydowana większość ludzi bardziej rozumie słowa w języku ojczystym, niż w łacińskim. Owszem: trydencka liturgia była pełna gestów i to był jej atut. Zawsze są plusy i minusy – to że ludzie nie rozumieli słów np. dobre nie było, a sacrum możliwe jest również w nowym rycie.
Pozdrawiam!
errata: “kiedyś wezmę” = “kiedyś wezmę udział”
Ciekawa ocena niespójności osobowości Benedykta 16
http://tadeuszbartos.blog.onet.pl/Dylematy-Benedykta,2,ID381981713,n