Wybory minęły i wszystko wraca do normy. Jeszcze w maju większość instytutów demoskopijnych nie chciała przyjąć do wiadomości, że kandydujemy w wyborach europejskich. A mniejszość, która nasz start tolerowała, i tak nie chciała uznać naszego poparcia społecznego. Chlubny wyjątek stanowił Homo Homini. Gdyby inne pracownie sondażowe pokazywały (tak jak HH) poparcie dla Prawicy – wynik wyborów zapewne byłby dla nas lepszy niż ten, który i tak przebił sondażowe prognozy. Ale i one spełniły swoją rolę.  

Teraz „Gazeta Wyborcza” publikuje pierwszy sondaż powyborczy. Prawica Rzeczypospolitej ma w nim – a jakże – 1 % i (co ciekawe) wyprzedzają nas Samoobrona i LPR – po 2 %. Szkoda, że w ogóle są wybory – czy nie lepiej byłoby, gdyby „Gazeta Wyborcza” na podstawie swoich sondaży rozstrzygała kto ma jaki mandat społeczny? Demokracja demoskopijna byłaby o wiele bardziej (od demokracji wyborczej) odporna na niebezpieczeństwo przypadkowości. I wynik byłby bardziej demokratyczny. Oczywiście, zgodnie z najwłaściwszym rozumieniem prawdziwych demokratów.