Wybory minęły i wszystko wraca do normy. Jeszcze w maju większość instytutów demoskopijnych nie chciała przyjąć do wiadomości, że kandydujemy w wyborach europejskich. A mniejszość, która nasz start tolerowała, i tak nie chciała uznać naszego poparcia społecznego. Chlubny wyjątek stanowił Homo Homini. Gdyby inne pracownie sondażowe pokazywały (tak jak HH) poparcie dla Prawicy – wynik wyborów zapewne byłby dla nas lepszy niż ten, który i tak przebił sondażowe prognozy. Ale i one spełniły swoją rolę.
Teraz „Gazeta Wyborcza” publikuje pierwszy sondaż powyborczy. Prawica Rzeczypospolitej ma w nim – a jakże – 1 % i (co ciekawe) wyprzedzają nas Samoobrona i LPR – po 2 %. Szkoda, że w ogóle są wybory – czy nie lepiej byłoby, gdyby „Gazeta Wyborcza” na podstawie swoich sondaży rozstrzygała kto ma jaki mandat społeczny? Demokracja demoskopijna byłaby o wiele bardziej (od demokracji wyborczej) odporna na niebezpieczeństwo przypadkowości. I wynik byłby bardziej demokratyczny. Oczywiście, zgodnie z najwłaściwszym rozumieniem prawdziwych demokratów.
Gazeta Wyborcza (ups, przepraszam, Gazeta Aborcza jak zwykłam ją nazywać) wybrała sobie do publikacji taki sondaż, jaki jej najbardziej odpowiadał. Szkoda tylko, że ma tak duży nakład i truje swoimi codziennymi wypocinami tysiące Polaków. Trudno. Ale widocznie są w tym kraju tacy, co jak sobie takie wypociny poczytają, to im się cieplej na sercu robi. Też trudno i szkoda mi tych ludzi.
Uwagi Jurka Wociala, zanotowane o dwa bodaj wpisy wcześniej, o perspektywie bliskości śmierci sa bardzo ważne. Ja sam, sporo od niego młodszy w chorobie, długotrwałym bólu i wobec smierci synka, wiele razy zbliżałem się do sedna sprawy. I właśnie z tej perspektywy patrzę na niepotrzebne wzajemne ataki i złośliwości, które dostrzegam niekoniecznie tu, ale w okolicy.
Cieszę się, że podjął Pan ponownie, Panie Marszałku, kwestię wyborów do Parlamentu Europejskiego. Chciałbym przy tej okazji zapytać, czy aby Prawica RP wystarczająco troszczy się o życie swoich kandydatów na funkcje publiczne? Otóż mam w związku z tym pytaniem bardzo poważne wątpliwości. Dotyczą one pana Witolda Tomczaka, obecnego europosła, ale i kandydata na europosła z ramienia Prawicy RP w ostatnich wyborach. Pan Tomczak uzyskał co prawda bardzo dobry wynik, bo padło na niego ok. 10% głosów zebranych przez Prawicę RP, śmiem jednak twierdzić, po przeczytaniu poniższej publikacji, iż odbyć się to musiało z ogromnym uszczerbkiem na zdrowiu pana europosła:
http://fakty.interia.pl/polska/news/sad-znow-odroczyl-proces-b-europosla-tomczaka,1323004,2943
W przyszłości należy się chyba zastanowić, czy należy wystawiać na listach Prawicy RP kandydatów o tak słabej kondycji zdrowotnej??? Praca europosła, wbrew obiegowej opinii, do lekkich nie należy.
Nadmienię przy tej okazji, iż nie dotarły do mnie wieści, o wybitnych osiągnięciach pana Witolda Tomczaka w PE? Ale albo może się mylę, albo jest to właśnie wynikiem wątłego zdrowia pana posła?
Przyznam, że modlę się też o zdrowie pana europosła Tomczaka i odnoszę wrażenie, iż wkrótce może ono ulec znacznej poprawie. Nie wiem, czy nie zapowiada nam się nawet jakieś cudowne ozdrowienie?
Natomiast rozpatrując w kategoriach wyborczych wynik osiągnięty przez pana Tomczaka proponuję, tak żeby nie został on zaprzepaszczony, wystawienie w kolejnych wyborach na liście w Wielkopolsce kandydata o identycznym nazwisku. Po pierwsze nie powinno być problemu ze znalezieniem odpowiedniego kandydata, bo nazwisko ‘Tomczak’ to taki ‘wielkopolski Kowalski’, a po drugie wynikająca z tego faktu popularność tego nazwiska gwarantuje, jak śmiem twierdzić, zebranie co najmniej 10000 głosów w Wielkopolsce. No i nie będzie trzeba wystawiać na listach Prawicy RP ludzi znękanych chorobami, skoro zdrowi sobie równie świetnie, a może i lepiej, z walką o wyborców poradzą.
hmm bo juz sie pogubilem czytajac media. czy to wybory sa obarczone bledem +/- 3% czy sondaze?
Do pana Jurka. Nie ma znaczenia czy partia uzyskuje 1% czy 2%. To ciągle za mało. Choć Wybiórcza rzeczywiście manipuluje sondażami. Pamiętam jak kiedyś to pisemko w okresie ciszy wyborczej publikowało sondaże. Zawsze wyższy wynik miała Unia Wolności. I nigdy nie zostali chyba ukarani. Tłumaczyli się, że to nie sondaż, lecz prognoza.
Wg mnie należałoby w okresie wyborczym w ogóle zabronić publikowania sondaży. Wtedy być może nie istniałoby coś takiego jak tzw. “syndrom straconego głosu”. Bo na razie większość prawicowców będzie w wyborach parlamentarny głosować pewnie na PiS.
Wydaje mi się, że silna formacja autentycznie prawicowa może powstać na gruzach PiS-u. A większe ruchy odśrodkowe zaczną się tam po niewątpliwej klęsce Lecha Kaczyńskiego. Zwłaszcza, że jak do gry wejdzie A. Olechowski, to prezydent Kaczyński może nie wejść nawet do drugiej tury.
Dla mnie zresztą ideałem byliby przywódcy na miarę Margaret Tatcher czy Ronalda Reagana.
Obecnie, gdy “liberalny” rząd ogłasza podniesienie podatków w przyszłym roku nadarza się dobra okazja do istotnego wzrostu poparcia dla Prawicy RP.
Powinien Pan, Panie Marszałku rozpocząć medialną kontrofensywę w kwestii powiększającej się dziury budżetowej i kryzysu finansów publicznych. Dobrze byłoby w tej sprawie nawiązać bliższą współpracę z p. prof Zytą Gilowską.
Moja recepta jest następująca:
1) Szybkie obniżenie podatku VAT i akcyzy w celu zwiększenia popytu i tym samym nakręcenia koniunktury gospodarczej skutkującej w perspektywie kilku miesięcy wyższymi wpływami podatkowymi.
2) Uchwalenie odpowiednich ustaw w Sejmie, które umożliwią zdecydowane ograniczenie wydatków publicznych na administrację, biurokrację i cele socjalne (w szczególności likwidacja wielu urzędów, ograniczenie zadań pozostałych instytucji publicznych).
3) Być może przejściowo trzeba będzie zwiększyć deficyt budżetowy. Powinien on być jednak w większym stopniu finansowany wpływami z prywatyzacji, a w mniejszym zakresie poprzez emisję bonów i obligacji skarbowych.
4) Po przeprowadzeniu solidnej reformy finansów publicznych i ograniczeniu zadań instytucji publicznych, w perspektywie 2-3 lat powinniśmy osiągnąć trwałą równowagę budżetową.
Program gospodarczy Prawicy RP “Narodowy kapitalizm” jest programem liberalnym. Warto go promować i w ten sposób pozyskiwać poparcie wyborców o poglądach anty-socjalistycznych.
Wszystkie partie broniące niepodległości Polski i dążące do uwolnienia Polski spod rządów ciemnych sił (sterowanych głównie z zagranicy), których eksponentami są aktualnie obecne w Sejmie partie, powinny się zjednoczyć. Trzeba skupić się na uświadomieniu jak największej ilości Polaków szkodliwości dla narodu (czyli dla wszystkich Polaków) rządów oligarchicznych sterowanych z zagranicy.
Proponuję zorganizować kongres zjednoczeniowy partii niepodległościowych.
Myślę, że gdyby udało się Prawicy dojść do porozumienia programowego z Polską XXI i zbudować z nią trwały sojusz to szanse na przejście progu były by znacznie wyższe, nie mówiąc już o wyborach samorządowych, w których można by mocno zaistnieć. A gdyby ten sojusz objął też wybory prezydenckie i następnie parlamentarne to mogło by to dać powrót do Sejmu i możliwość wpływania na politykę. A sondażami nie ma się co przejmować tylko jak najlepiej robić swoje.
Wielu komentatorów śmieje się, że Prawica Rzeczypospolitej ma niskie poparcie, a jednocześnie bagatelizują fakt, że partia ta nie jest ujmowana w ankietach badania preferencji wyborców.
Pracownie badające preferencje wyborcze na 2 tygodnie przed wyborami do PE nie umieszczały Prawicy Rzeczypospolitej w swoich ankietach. Tłumaczyły to tym, że (rzekomo) są badania poparcia do wyborów “krajowych”.
Ale ale… Co na tych ankietach robiły PD, SD, UPR? Żadna z tych partii nie brała samodzielnie udziału w krajowych wyborach w ostatnim dziesięcioleciu!
„Sondaże” nie służą do pokazania, jakie są preferencje wyborcze Polaków, ale służą do pokazania tego… co chce zamawiający. Takie przynajmniej mam wrażenie.
@ Piotr Strzembosz & zulus:
Rzeczywiście niezwykle rzadko we wszelkich sonadażach przedwyborczych uwzględniana była Prawica RP. Z tego też m.in. powodu powinno nakładać się wysokie kary finansowe na publikatorów wszelkich sondaży, jeśli nie zawierają one wszystkich zarejstrowanych zgodnie z ordynacją wyborczą komitetów wyborczych.
Komitetów takich było w ostatnich wyborach do PE 10:
http://www.pkw.gov.pl/pkw2/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=22520&news_id=41942&layout=1&page=text
UPR jednak brała chyba samodzielny udział w jakiś wyborach, choć sprzeczał się nie będę.
Tak było też w ostatnich wyborachprezydenckich. Ile razy w mediach występowała Henryka Bochniarz, a uzyskała połowę tego co JKM
@Zulus
Kandydaci UPR w 2001 r. startowali z list PO; w 2005 r. zarejestrowany był komitet “Prawica Janusza Korwin-Mikke”; w 2007 r. kandydaci UPR startowali z list LPR (wspólnie z LPR i Prawicą Rzeczypospolitej).
Także nie da się powiedzieć, że UPR startował w poprzednich wyborach krajowych, a Prawica Rzeczypospolitej – nie.
Pozdrawiam
Fidel. Albo zabronić w okresie wyborczym (od momentu ogłoszenia wszelkich wyborów)publikowania sondaży. Wtedy nie będzie takich sugestii, że jakiś głoś jest stracony.
I tak nie zmienia to faktu, że Prawica RP ma bardzo niskie poparcie wyborcze.
A zastanówcie się nad jednym faktem – teraz PR uzyskała 2%. Ale przy niskiej frekwencji wyborczej. W wyborach parlamentarnych, przy wyższej frekwencji, to byłoby ponad 1%. Super. PR to na razie kanapowa partia, i tyle.
A z tymi hasłami gospodarczymi rzeczywiście można by coś zrobić, teraz w czasie kryzysu.
Piotr Strzembosz ma rację.
Corn również. Przy niskiej frekwencji 2% to katastrofa. A w wyborach “krajowych” dużo mocniej będzie działał “syndrom straconego głosu”.
A ja bym sprawdził wyrywkowo po każdych wyborach rzetelność prac komisji i liczbę głosów oddanych na poszczególne ugrupowania.
Tak robi każdy dobry gospodarz. Każdy dobry księgowy.
Nie byłoby dla mnie wielkim zaskoczeniem gdyby okazało się, że prawica zwyciężała już od 1990 r.
Jest wiele miejsc w drodze głosów od urny do pkw, które kwalifikują się do sprawdzenia jak np. porównanie głosów przesłanych drogą informatyczną z rzeczywistymi (papierowymi).
Nikt nie powinien się gorszyć taką procedurą. Zbudowałoby to zaufanie do rzetelności wyborów i stanowiłoby wzór dla innych narodów.
Tak jak teraz wyszło, że w jednek z Komsiji Wyborczych młody chłopak (głosował pierwszy raz) zrobił telefonem zdjęcie swojej karcie wyborczej. Głosował na kandydata z UPR (z dalekiego miejsca). Jakież było zdziwienie, gdy w tej Komisji oficjalna liczba głosów oddanych na UPR wyniosła 0.
Szuka się fałszerstw w Iranie,ale w Polsce też są fałszerze. Nie chodzi mi o ten 1 głos,ale o zasadę. Bo tak można ograniczać każde formacje opozycyjne