To, co tak nazywamy, jest często po prostu uczuciem nieobecności Kogoś, kto powinien być – a wydaje się, że jest nieobecny. To poczucie samotności, takie samo – jak uczucie samotności wśród ludzi. Nie tyle brak Łaski wiary, co zmysłu wiary. Dziwactwa samotników nie zawsze świadczą o ich wrogości do bliźnich, czasami – paradoksalnie – o potrzebie ich obecności. Samotność niewierzących powinniśmy wypełniać (na ile możemy) naszą bliskością. A gdy nie jest możliwa nienarzucająca się obecność – przynajmniej modlitwą.