Politycy PiS udają dziś niewiniątka nie wiedząc jak właściwie doszło do ścisłego sojuszu PiS-SLD na terenie mediów. Sojuszu, który od razu ośmielił panów Millera i Czarzastego do ataku na parlamentarne śledztwo w sprawie Rywina i jego wyniki; do tej pory ich to boli – ale sojusz z PiS przyniósł wyraźną ulgę.   

Współpraca PiS-SLD nie jest rzeczą nową. Nie chodzi zresztą o sprawy fundamentalne a okazjonalne, jak wspólne rozwiązanie Sejmu w koalicji PiS-PO-SLD dwa lata temu (zgoda SLD była koniecznym warunkiem skompletowania większości konstytucyjnej do „samorozwiązania”) . O stałej kooperacji pisałem już przeszło rok temu, że „kuriozalne pomysły PO nie mogą usprawiedliwiać tego, co dziś dzieje się w TVP pod władzą prezesa Urbańskiego, b. szefa Kancelarii Prezydenta i b. wiceprezydenta Warszawy, w obu rolach u boku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. TVP staje się bowiem coraz bardziej kondominium PiS-SLD. Zresztą zwiastunem tego był powrót do telewizji publicznej – pod piękną flagą Samoobrony – całej młodej kwiatkowszczyzny, z ministrem Borysiukiem z Krajowej Rady RTV na czele. A dziś w nowej sytuacji mamy ewolucję od Kwiatkowskiego do Urbana. Właśnie jego zastępca z «Nie» – Piotr Gadzinowski – został wybrany przez «prawicową» Radę Programową TVP na wiceprzewodniczącego. I krótko potem na antenie telewizji publicznej zagościł sam Urban. Tak otwarta TVP zignorowała natomiast – jako jedyna stacja ogólnopolska – Marsz Życia i Rodziny. Włączyła się za to w najlepszym czasie antenowym w roztrząsania, ile czasu może jeszcze żyć dziecko Agaty, dając trybunę rzecznikom aborcji. Żaden realizm polityczny, «jedność prawicy» czy «prawo obrony» (które prezesowi Urbańskiemu przyznał publicznie Jarosław Kaczyński) nie może usprawiedliwiać tego wszystkiego. Dlatego zaapelowaliśmy do Prezydenta, by niezwłocznie zainicjował poważną debatę narodową, która mediom publicznym (i w ogóle ładowi medialnemu w Polsce) przywróci przynajmniej takie zaufanie, jakim cieszyły się do połowy lat 90-tych.” Kto ma ochotę, może przeczytać to sobie raz jeszcze pod datą 28 czerwca ub.r. na tym blogu.  

Tak właśnie pisałem przeszło rok temu i od przeszło roku apelowaliśmy wspólnie z Jarosławem Sellinem do Prezydenta, by podjął rzeczywiste działania na rzecz niezależności mediów. Prezydent na nasze apele pozostał głuchy, a Jarosław Kaczyński woli być „skuteczny”. I jest. Gratulacje!