W starym komentarzu do dzisiejszej Ewangelii tynieccy benedyktyni pisali: „Głuchota na słowo Boże i zupełna niezdolność mówienia do Boga i o Bogu – to jedno z najcięższych kalectw nowoczesnego człowieka…”. A ćwierć wieku później, w „Silence sur l’essentiel”, Jean Guitton napisze o nieznośnym milczeniu o Bogu, również współczesnego Chrześcijaństwa. Milczeniu, które przypomina Kościoły milczenia, zmuszone do milczenia w krajach opanowanych przez komunizm. To nowe milczenie nie jest jednak wymuszone przez przemoc, najwyżej przez to, co Jadwiga Staniszkis umownie określa jako przemoc strukturalną instytucji współczesnej cywilizacji. W tym wypadku chodzi jednak nie tylko o instytucje, ale o bardzo utrwaloną kulturę, która mówienie o Bogu przyjmuje jako rzecz nienaturalną, niepotrzebną, niezrozumiałą. Dla współczesnej kultury guittonowskie „milczenie o Bogu” to stan naturalny. Nie można jednak serio wyznawać naszego Credo (które w końcu wyznajemy w otwartych świątyniach podczas Mszy katechumenów) i godzić się na ten przymus milczenia. Najlepiej jednak przeciwstawiać się mu nie w teoretycznych rozprawach, ale wtedy, gdy domaga się tego sama rzeczywistość, wydarzenia, które w chrześcijaństwie mają rangę zobowiązania. Taką okazją był wczorajszy warszawski występ Madony (nie mam ochoty stosować pisowni, której używa). Czy jej działalność nie jest bluźnierstwem? Nie słyszałem by spokojnie, w posłusznym oczekiwaniu na werdykt samych argumentów, rozważyli ten problem nasi dzisiejsi doktorzy.
16 sie 2009 @ 16:44
Data występu pani Ciccone oczywiście została tak pomyślana, aby pokazać ciemnogrodowi, jakie to staroświeckie czy już niemodne traktować na poważnie religię katolicką. To nie pierwszy raz, że jesteśmy traktowani jak tybylcy, którym należy mówić, co im jeszcze można, na co można im jeszcze pozwolić. O ile na takie dictum ważyli się dotychczas politycy (np. Republiki Francuskiej, Federacji Rosyjskiej), o tyle teraz inicjatwa należy do “twórców” pop-kultury. Suwerenność prawną faktycznie straciliśmy już dawno (wystarczy przejrzeć kodeks pracy, k.p.k. i inne akty prawne, aby się przekonać, że mówi się w nich o UE a nie Wspólnocie Europejskiej. Czyżby ta atycypacja miała być dla sędziów jakąś wskazówką?). Żeby zatrzymać pseudo-rajd im. Stefana Bandery trzeba było posuwać się do argumentu związanego z zatajeniem prawdy przez organizatorów. Czy minister spraw wewnętrznych, a może i Rada Ministrów – w końcu to ona jest odpowiedzialna za porządek publiczny i bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne naszego państwa – nie mogła otwarcie powiedzieć, dlaczego nie można na taką kontrabandę ideologiczną przyzwalać? Chyba suwerenność polityczną właśnie tracimy. Pozostaje najważniejsza sprawa – sprawa religii. Jej zdławienie pozwoli przekształcić Polskę w jakiś bantustan, skansen Europy z Rospudą i Naturą 2000. Ale żeby nie było tak dramatycznie to na koniec komentarza akcent nadzei. Wczoraj uczestniczyłem we mszy świętej u toruńskich redemptorystów. Byłem podbudowany kościelną uroczystością ślubną i to w dzień Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny. I widok młodej pary wypowiadającej sakramentalne “tak” jest dla mnie najlepszą odpowiedzią dla pani Ciccone.
16 sie 2009 @ 17:01
Ach, i jeszcze jedno. Może należałoby powrócić do zapisu, jaki był wcześniej w kodeksie karnym. W czasach II RP, w k.k. z 1932 r. był bowiem taki zapis: “kto publicznie Bogu bluźni (podlega karze takiej a takiej)”. Prosty przepis prawa, ale o jak potężnym wydźwięku.
16 sie 2009 @ 21:56
Dlaczego kodeks karny ?
Czy wierzący nie mogą kierowac się swoim kodeksem i go przestrzegać a nie wierzacym pozwolić robić to co uznają za słuszne (w ramach prawa) ?
Dlaczego koniecznie nie wierzący mają przestrzegac praw wierzących ?
To Wy nie mozecie mówić o swoim Bogu, Jego Matce, w sposób który uznajecie za bluźnierczy.
I to wasza sprawa.
Ale dajcie innym wolność wypowiedzi.
Nie podoba się Madonna panu Jurkowi.
Dobrze. Ma prawo. Niech jej nie słucha i nie ogląda. I niech wypowiada się o niej w sposób w jaki chce (w ramach prawa).
Ale takie samo prawo przysługuje tym dla których Madonna jest “królową” a Wasza Madonna jest dla nich tylko postacią z katolicyzmu.
18 sie 2009 @ 08:58
no nie !! azjata jakiś przyszedl i Polaka udaje !!! Człowieku , kimkolwiek jesteś , zastanów sie trochę i przyznaj , że w naszym ( wiem , ze nie jest on Twoim ! ) kregu kulturowym szacunek dla świętości obowiazuje w sumieniu , jest immanentnym skladnikiem naszych jestestw , o Boże , mów do zwierza ludzką mową – co to da ???!!
A idż stąd !!!
18 sie 2009 @ 16:17
A może by tak merytoryczniej i bez obrażania ?
Chyba że tylko tak potrafisz…
18 sie 2009 @ 18:28
to juz chociaz dobrze o Tobie swiadczy , ze sie obrażasz .
Ale , pomyśl prosze o tych więzniach obozow koncentracyjnych , ktorzy z modlitwy ” sub regnum Tuum” czerpali siły do przeżycia i przezyli a teraz o tym mówią.
Jak mozna wpisywać się w chorą jażń kobiety ktora potrafi ekscytować ( teraz juz nie wiem kogo ?? )chyba tylko swoim kroczem i jeszcze odnosić to do najczystszych świętości .
Ja tego nie pojmuję , mozna aż tak zgłupieć ?!
19 sie 2009 @ 09:17
Powoli sam Kościół staje się milczący i nie staje po stronie wartości.
19 sie 2009 @ 10:14
Mam 26 lat więc pewnie powinnam się zachwycać występami i muzyką pani M. Powiem jedno, śpiewać to ona potrafi, ale głównie to macha cyckami i pokazuje co ma pod spódnicą, bo w głowie to ona ma niewiele poza pomysłami na kolejny show. Sorry, ale jej koncerty ze scenami typu czy to dla wierzących profanacja (!!!). Jak rozumiem z takich rzeczy można sobie żartować i śmiać się, że katolicy się gorszą, ale już robić aluzje homoseksualistom i piętnować ich zachowanie to obraza najwyższej wagi, tak?? Kochani niewierzący, zastanówcie się czy jesteście na pewno tak wszechobecnie tolerancyjni czy tylko tolerancyjni dla tych, których lubicie? Ciemnogrodem to Was można by nazwać. Ciekawe, że obrażacie się, jak ktoś robi sobie żarty z hinduizmu, buddyzmy czy islamu, a jak robi się żarty z chrześcijaństwa to “róbta co chceta”. Żenada nie tolerancja. ŻENADA.
19 sie 2009 @ 10:16
skasowało mi fragment: ze scenami typu wieszanie się na krzyży lub przebieranie się za Matkę Bożą to dla wierzących profanacja (!!!)
24 sie 2009 @ 12:25
Madonna pozuje na wielką prowokatorkę. Niech spróbuje ponabijać się z żydów (mała litera, bo chodzi o wyznanie), albo z muzułmanów.
Wtedy wykaże się prawdziwą odwagą.
11 wrz 2009 @ 18:15
Inną sprawą są prowokacje Madonny (nie zgadzam się z tymi, którzy wybraną przez nią datę koncertu uznają za przypadkową), a inną – zagadnienie, czy pomiędzy świętowaniem Uroczystości Wniebowzięcia NMP, a udziałem w koncercie Madonny rzeczywiście zachodzi kolizja. Niby dlaczego katolik nie mógłby pójść rano do kościoła, a wieczorem na koncert, jeśli lubi muzykę Madonny?