Pani Steinbach to problem znacznie poważniejszy niż pani Steinbach
Eryka Steinbach uczciła siedemdziesiątą rocznicę Paktu Ribbentrop-Mołotow przemówieniem, w którym powtórzyła ataki hitlerowskiej propagandy na przedwojenną Polskę i Czechosłowację. Przypominam kontekst daty, bo przymierze Niemiec z państwem Stalina nie było jakimś specyficznie hitlerowskim wkładem w politykę niemiecką, ale realizacją oczekiwań niemieckiej opinii publicznej przez cały okres poprzedzający przekazanie Hitlerowi władzy przez niemieckie społeczeństwo. Za przymierze z Sowietami, zbrodnię najazdu i rozbioru Polski, ponoszą odpowiedzialność Niemcy jako państwo.
W Niemczech mam wielu znajomych, ale co ciekawe – nie spotkałem nikogo (może z wyjątkiem Gesine Schwan) kto jasno uznałby niesprawiedliwość polityki niemieckiej wobec Polski w okresie Republiki Weimarskiej. Jeszcze niedawno przecież Der Spiegel wypisywał bzdury o polskim „korytarzu” i utracie jednej siódmej niemieckiego terytorium po pierwszej wojnie światowej. Co było tym nieszczęściem? Że Polska odzyskała niepodległość wraz z Pomorzem Gdańskim i Wielkopolską, że Alzacja i Lotaryngia wróciły do Francji?
W Dniu Stron Ojczystych uczestniczyła i mowy pani Steinbach wysłuchała kanclerz Merkel. To pokazuje jasno, że problemem stosunków polsko-niemieckich nie jest pani Steinbach personalnie, ale doktryna wypędzenia jako taka, mocny mandat państwa niemieckiego dla nadania ruchowi przesiedleńców charakteru moralnie rewizjonistycznego. Oczywiście, część winy jest i po naszej stronie – bo to kolejne polskie rządy tolerują doktrynę wypędzenia, jako alibi podejmując od czasu do czasu wygodny i zastępczy temat pani Steinbach.
Trafny artykuł. Fajnie, że zna Pan biegle j.francuski. Europie potrzebna jest Nowa Siła płynąca z Chrześcijaństwa, którego wciąż brak, również w obłudnej, socjalistyczno-lewackiej Polsce. Potrzebujemy Europy Ojczyzn, do której wzywał Charles de Gaulle. W programie i działaniach Prawicy RP brak mi kwestii podatkowych – oczekuję, że wypowie się Pan jaso przeciw fiskalizmowi i armii urzędników, której mamy 500.000 sztuk czyli tyle co liczy….Armia Francji żołnierzy. PiS i reszta są skompromitowane do dna, nie mogę już patrzeć na buzie a la Kalisz – fajnie wygląda-;)
Na ten temat dobrze napisali p. Krasnodębski tu: 42.pl/u/1JP3 i FYM tu: 42.pl/u/1JP4
Tak już jakoś jest, że dzieje swojego narodu przedstwiane są czaęsto w jak najlepszym świetle, uwypukla się bohaterstwo, ofiarę, zapomina się o katach, zbrodniarzach, czy o mniej chlubnych epizodach. Tak poniekąd dzieje się w Rosji, Niemczech czy po części na Ukrainie, często na styku dziejów związanych z historią Polski. Stworzenie wspólnej interpretacji tak trudnego okresu dziejów chyba jest niemożliwe. Polska powinna stać mocno przy swojej racji, zdjąc sobie jednak sprawę z ograniczonego wpływu na opinie historyków i polityków z innych państw.
Profesor Bartoszewski (tytułu ‘profesor’ używam bez złośliwości, gdyż gdyby Władysław Bartoszewski żył w normalnym kraju, a nie PRL-u, to miałby ogromne szanse ten tytuł uzyskać) zaprzedał, niestety, duszę diabłu – niewiarygodnie w uszach niemieckich brzmią jego ostre sprzeciwy w stosunku do tez głoszonych przez Erykę Steinbach, po tym jak dawał się obdarowywać w ostatnich latach różnymi nagrodami i tytułami z rąk polityków ‘europejskich’(to skutek jego działalności politycznej w barwach PO – ciekawe, czy Profesor zastanawiał się nad tym, czy będąc członkiem PiS i głosząc te same poglądy co obecnie owe nagrody by kiedykolwiek otrzymał???).
W polskich uszach także niewiarygodnie brzmią jego ostre sprzeciwy, po tym jak deklarację wyborczą CDU/CSU do Parlamentu Europejskiego (2009) w kwestii ‘międzynarodowego potępienia wypędzeń’ profesor Bartoszewski tłumaczył przed kamerami jako normalną taktykę wyborczą.
Jeśli nasza amunicja przeciwko polityce o twarzy Eryki Steinbach, czyli ludzie o życiorysach Władysława Bartoszewskiego, okazuje się być ‘ślepakami’, to pani Steinbach może spać spokojnie. Historia Powstania Warszawskiego wydaje się zataczać koło…o ile jednak ogólny brak środków do walki w roku ’44 był niezależny od Powstańców (a mimo to potrafili się oni bronić i produkować własną broń), o tyle rządzący politycy polscy roku ’09 rozbrajają się niczym ekshibicjoniści: Nieproszeni przez nikogo potrafią sami ściągnąć z siebie wszystko nawet gacie, a co dopiero broń. W ich wydaniu Powstanie Warszawskie byłoby raczej pokazem sztucznych ognii na pożegnanie Wehrmachtu i przywitanie Armii Czerwonej.
Dlatego nie ma co się łudzić, że 1 września 2009 na Westerplatte można spodziewać się ostrych słów potępienia Paktu Ribbentrop-Mołotow, paktu który zaowocował w Europie śmiercią milionów Europejczyków, a do tego wypędzeniami innych milionów ludzi z ich stron rodzinnych.
Pan B. Wildstein napisał dobry tekst 42.pl/u/1JQK , mój komentarz tamże.