Doktryna wypędzenia i cierpienia przesiedleńców
Pierwowzorem gmachu Sejmu Rzeczypospolitej jest znacznie mniejszy, ale jeszcze ładniejszy, gmach Sejmu Śląskiego. Sejm ten był główną instytucją autonomii województwa śląskiego w Drugiej Rzeczypospolitej. Dobrze, że przypomnieli o tym w swoim (poza tym skandalicznym) oświadczeniu przywódcy Związku Narodowości Śląskiej. Autonomia śląska jest bowiem jasnym symbolem społecznego współżycia Polaków i Niemców w wolnej Polsce. Nie było bezkonfliktowe, ale Niemiec w Drugiej Rzeczypospolitej miał więcej wolności niż w Trzeciej Rzeszy. Nie myśmy odrzucali wspólne życie w jednym państwie, to dla Niemców freiheit, o której tak patetycznie mówiła pani Steinbach na Dniu Stron Ojczystych, oznaczała odrzucenie życia w jednym państwie z Polakami i Czechami. Nazywanie powojennych przesiedleń zarządzonych przez umowy poczdamskie „wypędzeniami” to po prostu insynuowanie (jak otwarcie zrobiła to pani Steinbach), że to Polacy i Czesi nie chcieli z Niemcami żyć w jednym państwie. Tę możliwość Niemcy odrzucili, a nasz kraj – po zbrodniach najazdów, zaborów i ludobójstwa – miał prawo do bezpiecznych granic; a dziś ma prawo do szacunku dla swoich granic i swojej historii.
Niemieckim znajomym zawsze mówiłem z przyjaźnią: im mniej w sprawie przesiedleń będzie z Waszej strony pretensji i oskarżeń, tym więcej z naszej strony będzie wyrazów empatii wobec oczywistych cierpień wielu przypadkowych ludzi. Ale to nie Polska jest winna tragedii, której ostatnim akordem było przesiedlenie. Winni są ich ziomkowie ze Stron Ojczystych, którzy masowo głosowali na hitlerowców, a wcześniej kwestionowali prawo Polski do życia w granicach nawet skromniejszych niż te sprzed zbrodni rozbiorów.
Nazwanie rozbiorow zbrodnia jest w.g. mnie przesada. Podobnie zreszta hitlerowcy, a i dzisiejsi rewanzysci w Niemczech, nazywali i nazywaja traktat wersalski. Rozbiory mozna nazwac tragedia w historii polskiej panstwowosci, ale na pewni nie zbrodnia.
Czytając ostatnio liczne Pana artykuły w prasie i stanowiska w różnych sprawach bieżącej polityki, nasuwa mi się jedna myśl ; jest Pan w “transie politycznym”, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.Fantastyczna forma na kandydowanie na Prezydenta.Celnie, jasno i trafnie pokazuje Pan swoje poglądy na sprawy polityki krajowej i zagranicznej.Niezwykle budujące artykuły.No takiego Prezydenta nam potrzeba.Chciałbym mieć takiego Prezydenta kraju.Proszę trzymać tak dalej.Pozdrawiam serdecznie.
W granicach II Rzeczypospolitej mieszkało blisko milion Niemców. Gdyby przyjąć politykę odwetu, jaką usprawiedliwia pani Steinbach, to za Kulturkampf, za pięć pokoleń niewoli nie powinno było ich być wcale. Rzeczypospolita-państwo wielonarodowe od czasów Jagiellonów stwarzało warunki dla współżycia (czasem trudnego) różnych narodowości (Rusinów, Żydów, Niemców, Ukrainców, Ormian, Tatarów, Litwinów). Pod tym względem byliśmy państwem wyjątkowym. Nikczemna polityka wypędzeń pani Steinbach rozbudza antagonizmy. Oby tylko był to margines niemieckiej opini.
Wojo
Nie jest Pan pierwszym, który ma taką refleksję (“No takiego Prezydenta nam potrzeba.Chciałbym mieć takiego Prezydenta kraju.”).
Pomijam oczywistą kwestię, że zgodzić się musi sam zainteresowany, to takie przedsięwzięcie jak kampania prezydencka, nie zrobi się “samo”.
Zapraszamy do współpracy, w partii lub z zewnątrz.
Pozdrawiam, Piotr Strzembosz
strzembosz@wp.pl
Świetny wpis – zgadzam się co do przecinka. jest Pan w dobrej formie oczywiście z korzyścią dla sprawy narodowej, interesu państwa jak też prawdy historycznej, którą się dzisiaj manipuluje w sposób od dawna niespotykany.
@ Piotr Strzembosz:
Należy jeszcze zachęcać do wsparcia finansowego. Wsparcie finansowe sympatyka w wysokości 10 pln miesięcznie nie boli chyba aż tak bardzo, a Prawicy RP pozwoli przygotować dobrą kampanię wyborczą.
Przypomnę, iż Prawica RP uzyskała w wyborach do Parlamentu Europejskiego poparcie, jeśli mnie pamięć nie myli, ok. 140 tyś. wyborców. Jeśli choćby połowa z nich wsparłaby Prawicę RP sumą 10 pln miesięcznie, to uzyskana z tego suma ok. 8 mln pln w ciągu roku pozwoliłaby już na prowadzenie poważnej walki wyborczej.
Trzymam kciuki za hojność sympatyków Prawicy RP!
Parę tygodni temu na tym blogu napisałem, iż nie życzę sobie oglądać Putina, spadkobiercy sowieckiego imperializmu, podczas obchodów 70 rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte.
Obecnie, na parę dni przed obchodami tej rocznicy, w której udział potwierdził premier Putin, rosyjskie media i rosyjskie instytucje, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, nasilają kampanię oskarżeń w stosunku do II RP o współpracę z Hitlerem.
Teraz jestem tylko ciekaw, jak nisko jeszcze kłaniać się będzie premier Tusk, żeby móc sprzedawać Rosji wieprzowe półtusze warte kilkadziesiąt milionów dolarów rocznie.
Natomiast przy tej okazji, jeśli chodzi o USA, zastanawima się jak ‘wielki strateg’ spod Bydgoszczy, absolwent swego czasu liceum im. Ludwika Waryńskiego, udający od lat dzielnie, choć mało skutecznie, lorda angielskiego, ożeniony z Amerykanką, swojej żonie może jeszcze patrzeć prosto w oczy?