Dwa tygodnie temu bodaj jedynym wielkim dziennikiem, który przypomniał 70-tą rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow i rozbiór Polski, dokonany po najeździe niemiecko-sowieckim, był papieski Osservatore Romano. A dziś o rocznicy napaści na Polskę, pierwszej ofierze wojny światowej, powiedział osobiście Benedykt XVI. Ojciec Święty daje całej Europie przykład wypełniania solidarności pamięci, a nam daje jeszcze jeden dowód ojcowskiej przyjaźni, tak jak Pius XII broniący Polski zaraz na początku drugiej wojny światowej w Summi Pontificatus, a potem zachowujący do końca uznanie dyplomatyczne dla naszego rządu na wygnaniu. I jak bł. Pius IX broniący powstania styczniowego, jak św. Pius X broniący dzieci wrzesińskich, jak abp Ratti – późniejszy Pius XI – pozostający jako niemal jedyny ambasador (drugim był ambasador Turcji) w atakowanej przez bolszewików Warszawie, jak Paweł VI przypominający w środku komunistycznej nocy, że Polska była i jest antemurale Christianitatis, i jak Jan Paweł II, prawdziwy ojciec naszej niepodległości. Rzym nas nie zapomniał, obyśmy i my nie zapomnieli gdzie naprawdę bije serce Europy.
NATO to podstawa! Giertychy i inne rusofile w tym JKM powinny wyjechać z Polski! JKM to dawny aktywista SD (stronnictow d..okratyczne – satelitarna partyjka wobec PZPR). NATO TAK! z tymże w ramach NATO Polska powinna dbać o własne interesy, bo inaczej US wykorzysta nasz kraj jak np. wysyłka naszych boys do Afganistanu czy F16 gdy lepszy był szwedzki greep.Polsce brakuje dobrej obrony przeciwlotniczej i dobrej armii, którą pajac Klich kurczy do rozmiarów straży pożarnej
TERAZ C.D TELENOWELI JAK PRACUJE PIS i “Prawica”:
ETATYZM – wygodne posadki uzależnione od tego kto kogo zna, katole zachowują się jak komuchy, “Aniele Państwowy stróżu mój…” a jeżlei już sektor prywatny to pod opieką państwa, żeby w każdej chwili miękko lądować…jak Jurek na uczeli po wywaleniu go z Sejmu, cały czas budżetówka, nic normalnej pracy. Klechy to popierają, bo nie mają pojęcia o ekonomii
@ UPRman:
A UPRman na jakiej uczelni może wykładać i co?
Wygląda mi na to, że UPRman to nowe wcielenie plastika o nick’u ‘Art29′, który raczył opuścić Irlandię (prawdopodobnie nie do końca z własnej woli) i teraz prowadzi krucjatę przeciwko ‘katolom’. Bóg jest miłosierny, nawet dla UPRmanów, jednak nie wiem, czy jak raz już odebrał komuś rozum, to tak chętnie mu go oddaje? Póki co, nic na to nie wskazuje.
@fidel: wracaj na Kubę, tam twoja PATRIA-;)
Małe sprostowanie: są też dobrzy księża! muszę to dodać!
Prawica Rzeczypospolitej bardzo słusznie sprzeciwiła się koncepcji prywatyzacji GPW w Warszawie
http://prawicarzeczypospolitej.org/aktualnosci,pokaz,559
———————-
,,A jaki jest najgorszy scenariusz prywatyzacyjny?
Najgorzej byłoby, gdyby giełdę przejął inwestor strategiczny, który przecież byłby zainteresowany przede wszystkim maksymalizacją zysków. Ponadto istnieje ryzyko, że inwestor mógłby z warszawskiej
GPW utworzyć filię swojej giełdy. Wówczas Warszawa straciłaby szansę na to, by stać się centrum finansowym Europy Środkowo-Wschodniej, o co wciąż zabiega.
Decydując się na zmiany w strukturze właścicielskiej GPW, warto uczyć się na błędach popełnionych przez innych.
Mam tu na myśli przypadek prywatyzacji giełdy węgierskiej, której znaczenie ulega marginalizacji w wyniku działań jej głównego
inwestora.”
(Marek Pokrywka, dyrektor wydziału operacyjnego Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska)
http://www.parkiet.com/artykul/619690.html
————————————
,,Mimo globalizacji nadal krajowe spółki są związane z krajowymi giełdami. Tylko nieliczne wybrały się w świat”
..Uważam, że jest w Europie miejsce dla małych i dużych giełd”
,,Żadna giełda nie obsłuży lepiej polskiej spółki niż GPW, choćby z prozaicznej przyczyny bariery językowej”
,,Podczas niedawnej konferencji w Wiedniu opowiadaliśmy o Szkolnej Internetowej Grze Giełdowej. Koledzy z innych krajów byli pod
wrażeniem jak udało się nam dotrzeć do tysięcy młodych ludzi potencjalnych inwestorów z małych miejscowości, np. Komarów w Podlaskiem. Nie wyobrażam sobie, by takim projektem w Polsce była
zainteresowana globalna giełda.”
(Wiesław Rozłucki, były prezes GPW, wywiad zatytułowany ,,Coś się dzieje w Warszawie” dla ,,Businessmann Magazine”, maj 2004 – fragmenty wypowiedzi)
———————
Teoria wojny sprawiedliwej – niepoprawnie
Ostatnia aktywność polityczna PiS-u zaowocowała projektem uchwały sejmowej o wskazaniu na komunistyczny i faszystowski reżym i jego wykonawców, jako odpowiedzialnych za wybuch II wojny światowej. Dostrzegam jednak konieczność wspomnienia, może już nie w tekście tej uchwały, o odpowiedzialności także obozu sanacyjnego za katastrofę wrześniową, zgodnie z zasadą, że “najpierw sprawiedliwość, a później miłosierdzie”. Takie ujęcie problemu związanego z polskimi władzami i możliwymi działaniami u schyłku II RP determinuje dwa zasadnicze, a zarazem potencjalne kierunki polityki polskiej w owych strasznych czasach.
Z jednej strony mówi się o bezprzykładnym wręcz poświęceniu polskiego żołnierza i cywila i nie ma co do tego żadnego sporu. Jednak czy rzeczywiście nie można było zmienić losów polskiego narodu? I tutaj pojawia się druga możliwość, której realizacja mogłaby doprowadzić do ocalenia tkanki społecznej, a przynajmniej oddaliłaby eksterminację na dłuższy czas. Chodzi o niepopularny wśród obecnych polityków, chociaż rozważany przez ówczesne władze sanacyjne, alians z III Rzeszą. Nota bene, nie trzeba by było dzisiaj zastanawiać się nad takim postawieniem sprawy, gdyby polskie władze nie dopuściły się grzechu zaniechania, a mianowicie odpowiednio wcześnie rozpoznały zagrożenie podjmując odpowiednie środki zmierzające do wzmocnienia siły polskiego oręża. Chyba każdy postawiony wobec dylematu: utrata części terytorium (Wolnego Miasta Gdańska i eksterytorialny szlak kolejowy przez polskie Pomorze) za cenę ocalenia reszty kraju przed pożogą wojenną versus zagłada narodu opowie się za pierwszym członem tej alternatywy. I chyba nic innego nie wynika z Katechizmu Kościoła Katolickiego. W kanonie 2309 czytamy, że: „Należy ściśle wziąć pod uwagę dokładne warunki usprawiedliwiające uprawnioną obronę z użyciem siły militarnej. Powaga takiej decyzji jest podporządkowana ścisłym warunkom uprawnienia moralnego (…)”. Do warunków, od których uzależniono prowadzenie wojny sprawiedliwej zaliczono (kumulatywnie):
1/ aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
2/ aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne;
3/ aby były uzasadnione warunki powodzenia;
4/ aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć.
Przypomnę, że Wolne Miasto Gdańsk było podmiotem prawa międzynarodowego, nad którym jedynie opiekę, gł. w zakresie spraw dyplomatycznych, sprawowała Polska. Od 1938 r. większość parlamentarzystów wywodziła się z NSDAP. Z kolei korytarz pomorski służyć miał przerzuceniu sił niemieckich do Prus Wschodnich, aby możliwe było „rozprawienie się” z internacjonalistycznym komunizmem, którego trzon dla włodarzy III Rzeszy był identyfikowany z Rosją bolszewicką. Aby o prawdziwości tego stwierdzenia się przekonać, wystarczy chociażby pobieżna lektura „Mein Kampf”. Starcie polskich oddziałów z Wehrmachtem we wrześniu nie miało najmniejszych szans powodzenia, stąd nie można było zasadnie przyjmować, że istnieją warunki do osiągnięcia zwycięstwa czy jakiegoś rozsądnego zawieszenia broni. Natomiast uwikłanie się w odparcie napaści spowodowało w ostatecznym rozrachunku śmierć milionów polskich obywateli, w tym „kwiatu” polskiej inteligencji. Uniemożliwiło to już w czasach powjennych “przekazanie sztafety pokoleń” skoro zabrakło w niej tej początkowej “zmiany”. I tym łatwiej udało się pezetpeerowcom ukształtowanie nowej mentalności społecznej, tak charakterystycznej dla homo sovieticus. Z powyższych względów należałoby się zastanowić, czy nasze władze publiczne czasów II RP nie ponosiły grzechu zaniedbania polskiego interesu narodowego. Nie stoi to w kolizji ze słowami Jego Świątobliwości Benedykta PP. XVI o Polsce jako o pierwszej ofierze II wojny światowej.
Ricardo napisał:
“Z kolei korytarz pomorski [do Gdańska] służyć miał przerzuceniu sił niemieckich do Prus Wschodnich, aby możliwe było „rozprawienie się” z internacjonalistycznym komunizmem, którego trzon dla włodarzy III Rzeszy był identyfikowany z Rosją bolszewicką.”
BZDURA KOMPLETNA!!!
Wystarczy rzut oka na mapę Polski, Litwy i III Rzeszy z 1939 roku: III Rzesza nie graniczyła z bolszewicką Rosją! Jak to “rozprawienie się” miałoby więc wyglądać???
@ UPRman:
A podatki i ZUS już opłacone, czy kolegę zimny pot oblewa na widok listonosza z listem poleconym???
Przyznaję, Fidel ma rację
Oczywiście Fidelu, masz rację. Modyfikuję swoje wcześniejsze stwierdzenie. Trzeba by było oddać III Rzeszy znacznie więcej. Zgoda na aneksję WMG oraz na korytarz pomorski były koniecznymi ustępstwami na rzecz zaspokojenia początkowych roszczeń niemieckich. Co do obszaru Polski to w najlepszym przypadku trzeba by było liczyć się w dalszej perspektywie z koniecznością zmiany rządów na profaszystowskie i oddania terytorium RP do dyspozycji niemieckiej, tak jak miało to miejsce w Słowacji ks. J.Tiso czy w Rumunii gen. I.Antonescu. Wg mnie najbardziej realistyczna była aneksja przez III Rzeszę dodatkowo województwa poznańskiego, pomorskiego, śląskiego, części warszawskiego i łódzkiego. Z pozostałych ziem stworzono by coś na miarę anektowanej w 1938 r. Austrii, Protektoratu Czech i Moraw czy w końcu Generalnego Gubernatorstwa.
Głównymi przeciwnikami III Rzeszy były ZSRS ze względów ideologicznych oraz Francja, a to z powodu narzucenia Niemcom surowych warunków pokoju. Przykład Belgii i Luksemburga wskazuje, że nie trzeba koniecznie graniczyć z państwem, które chce się zaatakować. Niemcy zaatakowały Francję omijając umocnienia linii Maginota poprzez terytorium belgijskie i Luksemburga. Oczywiście ceną była utrata niepodległości albo stanie się państwem wasalnym. Hitler parł do starcia z bolszewikami i „wyznaczony już na 15 maja atak na ZSRR musiał odroczyć o około czterech tygodni. Do współpracy przeciwko Grecji próbowano przyciągnąć sąsiadujące z nią kraje, przyrzekając im konkretne korzyści. Bułgarii obiecano Macedonię, Węgrom Banat, Włochom tereny sąsiadujące z Albanią.” (A.Czubiński, „Historia Powszechna XX wieku, Poznań 2003, s. 343). Do ataku na ZSRR i tak wykorzystano ziemie polskie, a nadto posiłki z Rumunii, Węgier, Słowacji. Jednak za cenę aliansu z Hitlerem na pewno nie stracilibyśmy, jak ostatnio podał IPN od 5,5 do 5,8 mln polskich obywateli, a może „jedynie” tyle co Francja (dane dot. żołnierzy i ludności cywilnej, op. cit., s. 457 – 565 tys.), Włochy (395 tys.), państwa Commonwealthu (467 tys.).
@ Ricardo:
Większość z 5,5 do 5,8 mln polskich obywateli, jakich utraciła Polska, to obywatele żydowscy II RP. Polityka Hitlera w stosunku do Żydów nie wymaga chyba głębszych wyjaśnień?
Alternatywą była więc kolaboracja z Hitlerem i współpraca z nim przy eksterminacji obywateli polskich narodowości żydowskiej. Dla mnie nie ma alternatywy pomiędzy grzechem, wydając braci na śmierć, czy narażaniem własnego życia w imię przykazań Boga, żeby przeciwstawiać się ziemskiemu wcieleniu ZŁA, takiemu choćby jak Hitler?
Ja wiem, co jako CZŁOWIEK i chrześcijanin powinienem zrobić.
Fidel. Nie przesadzaj. Żydów aż tylu nie zginęło. Bo ilu Żydów mieszkało w II RP?
W 1939 Hitler dopiero pretendował do miana zbrodniarza, Stali już nim był. A polityka Becka okazała się katastrofalna w skutkach i tak naprawdę obronić się jej nie da. Bo te skutki dziś widzimy.
Czyżby ktoś ciął nieprawomyślne komentarze?
Ilu Żydów mieszkało w II RP
Pomocne informacje można znaleźć w encyklopedii politycznej dra Antoniego Peretiatkowicza, profesora Uniwersytetu Poznańskiego i późniejszego rektora tej uczelni. Dane tam zamieszczone zapewne opierają się na wynikach pierwszego spisu powszechnego ludności z 1921 r. W encyklopedii pod hasłem „Żydzi” czytamy: „Ilość ogólna Żydów (wyznania mojżeszowego) na świecie wynosi ok. 12-13 miljonów. Z tego najwięcej w Polsce (ok. 3 milj.), w Rosji ok. 2.500.000, w Rumunii ok. 800.000, w Niemczech ok. 500.000, w Stanach Zjedn. ok. 400.000, w Wielkiej Brytanji ok. 300.000 etc.
W Polsce na terenie b. dzielnicy rosyjskiej mieszka ok. 2.100.000 Żydów, w b. dzielnicy austrjackiej ok. 800.000, w b. dzielnicy pruskiej ok. 30.000.” (cyt. za A. Peretiatkiewicz, „Współczesna encyklopedia polityczna”, Skład Główny: Gebethner i Wolff, Poznań-Warszawa 1926).
@ Zulus:
Posłużę się więc po raz kolejny na tym blogu publikacją pt. “Wysiedlena, wypędzenia i ucieczki 1939-59. Atlas ziem Polski” [Warszawa, 2008]. Na stronie 14 można odnaleźć mapę II RP z jej strukturą narodowościową z 1931 roku. Wynika z niej, iż Żydzi stanowili w II RP co do wielkości trzecią, po Ukraińcach, grupę narodowościową liczącą 3 mln ludzi. Dalej, na stronie 104 można odnaleźć następującą informację:
“[Żydzi] stanowili w Warszawie 31% mieszkańców, we Lwowie – 32%, w Białymstoku 43%, łącznie 27,2% ogółu mieszkańców miast. W małych miasteczkach (sztetlach) Żydzi stanowili często ponad 50% mieszkańców.”
I dalej na stronie 107:
“Żydzi wzięli w udział w kampanii wrześniowej na równi z resztą obywateli. Pod broń powołano ok. 100 tys. żydowskich mężczyzn, w walkach w obronie Polski poległo ponad 7 tys., około 60 tys. dostało się do niewoli nimieckiej i radzieckiej.”
Z pewnością nie wszyscy oni zginęli w czasie II wojny światowej, ale zdecydowana większość tak. Żydom hitlerowcy nie okazywali litości w tym czasie (Polakom niewiele więcej). Jednak rozważania, czy dużo, czy mało zginęło Żydów, mają ten sam NIKCZEMNY (ulubione słowo oszołoma Niesiołowskiego-Myszkiewicza) charakter, co słowa tegoż rodaka(?) i chama, a wybranego większością PO-PSL-owską marszałkiem obecnego Sejmu (to jest dopiero HAŃBA), że zbrodnia katyńska nie jest ludobójstwem.
Umówmy się, że ludobójstwem jest każda zorganizowana zbrodnia skierowana przeciwko ludziom ze względu na ich przynależność społeczną lub narodową. Nie ważne, czy ludobójstwo dotyczy 100 czy 10 mln osób. Dlatego rozważania, czy Żydów zginęło mało, czy dużo, albo od jakiej liczby zamordowanych osób można mówić o ludobójstwie, są po prostu rozważaniami pochodzącymi z obszaru CZELUŚCI CIEMNOŚCI ludzkiego ducha. To, że Bóg ukarał Niesiołowskiego-Myszkiewicza i odebrał mu rozum, mnie nie dziwi…ciężko on sobie na to zapracował. Ale Ty, Zulus, nie idź tą drogą!
Myśl na NIEDZIELĘ [cytat za WikiPedią: hasło 'dekalog']:
Muzułmanie uznający Mojżesza jako proroka, przyjmują również na podstawie Koranu nauki pokrewne Dziesięciu Przykazaniom. Choć sam dekalog nie znajduje się w Koranie, to jednak każdemu przykazaniu można przyporządkować odpowiednią aję [آية]:
(…)
Przykazaniu 6 [wg. numeracji żydowskiej i prawosławnej; 5 wg. numeracji katolickiej] odpowiada następująca aja:
„…Ten, kto zabił człowieka, który nie popełnił zabójstwa i nie szerzył zgorszenia na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi.”
Jakie znaczenie ma liczenie ofiar???
Część (dość spora) znalazła się pod okupacją sowiecką. ALe zgoda, nieważne, czy zginął 1 milion czy trzy miliony, czy bliższa prawdy jest inna liczba, to było ludobójstwo.
Mnie zaś denerwuje niemożność badania skali i wprowadzenie kar za tzw. kłamstwo oświęcimskie.
Liczenie ofiar ma wartość badawczą. A to się uniemożliwia.
Poza tym gloryfikuje się np. ŻOB (komuniści i socjaliści), a pomija Żydowski Związek Wojskowy, który de facto prowadził walkę w trakcie powstania w getcie warszawskim.
@Zulus
“Hitler dopiero w 1939 r. pretendował do roli zbrodniarza”?
Czy dobrze przeczytałem? Otóż weźmy na tapetę dwa kryteria:
1)faktyczne zbrodnie – zarówno Stalin i Hitler mieli wówczas na sumieniu śmierć wielu ludzi. Stalin zdecydowanie więcej, ale co to za argument i czemu służy Usprawiedliwieniu Hitlera?
2)znane światu zbrodnie – o ogromie zbrodni Stalina świat wiedział w 1939 r. niewiele, tak jak i nie nie znano jeszcze zbyt dobrze zbrodni Hitlera.
Rozumiem, że uważasz swoje wypowiedzi za niepoprawne politycznie. Uważam jednak, że nie jest dobrze, gdy “niepoprawność polityczna” staje się fetyszem i – w konsekwencji – nową poprawnością (przynajmniej w jakimś kręgu).