Afera hazardowa ma co najmniej dwa wymiary. Jeden ma charakter kryminalny, to sprawa motywów – by użyć określenia prezesa Sobiesiaka – „zarażenia” przywódców PO ideą narodowych pożytków hazardu. Rozmiary i wymiary tego „zarażenia” mają być przedmiotem śledztwa parlamentarnego, choć najlepiej byłoby gdyby śledztwo kontynuowało CBA pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego i Prokuratura pod kierownictwem nowego (mającego najszersze poparcie polityczne i zaufanie społeczne) ministra sprawiedliwości w nowym rządzie.
Drugi, który konsekwentnie próbuje bagatelizować premier Tusk, to poziom zażyłości (odwiedziny w domach, wspólne Sylwestry, wprowadzanie w ten krąg asystentów) ludzi z establishmentu PO z magnatami branży hazardowej. Tusk uważa, że to normalne – dopóki nie nastąpi jakaś „wpadka reputacyjna”. Mam nadzieję, że w Polsce jest dość ludzi, którzy uważają, że to kompletnie nienormalne.
Nawiasem mówiąc, mam wrażenie, że ciągle lekceważy się rangę przewodniczącego Chlebowskiego. (Piszę świadomie „przewodniczącego”, bo Zbigniew Chlebowski dzięki zawieszającej decyzji, rekomendowanej przez przewodniczącego Tuska, ciągle nim pozostaje). To nie wiceprzewodniczący komisji, ani szeregowy poseł z Dolnego Śląska: to lider większości parlamentarnej, przywódca większości w Sejmie. Przywódca większości, który pokornie wysłuchuje jak znajomy biznesmen z niezwykłą „asertywnością” (by użyć jeszcze jednego określenia Prmiera) domaga się poganiania ministrów do załatwiania jego interesów, od czasu do czasu ubarwiając to rytmicznie rzucanym najpopularniejszym przekleństwem.
Donald Tusk chce wyjaśnić czy było coś więcej, bo to co usłyszał to jeszcze mało. Donald Tusk – jako przywódca partii rządzącej – ponosi odpowiedzialność za umieszczanie na jej czele ludzi z półświatka. I dlatego – choć nie tylko dlatego – musi odejść. Musi odejść, bo jego pozostawanie na urzędzie radykalnie pogłębi polski kryzys polityczny. O tym więcej w następnym wpisie.
W ogóle nasza zdegenerowana klasa polityczna wymaga intensywnego przewietrzenia. Aby tego dokonać należy odejść od antydemokratycznej proporcjonalnej ordynacji wyborczej, która praktycznie uniemożliwia zmiany personalne w kaście wodzów partyjnych, którzy mają przywilej wyłączności na udział kierowanie polityką państwa. Należy wprowadzić demokratyczną ordynację większościową w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW) w których bez trudu przy każdych wyborach wyborcy mogą wyeliminować z Sejmu człowieka ich reprezentującego, a który zawiódł ich zaufanie. O tym, że w Polsce nie ma demokracji pisałem tu: 42.pl/u/1KEk
Ta sprawa ma też niestety trzeci wymiar. Nie bardzo wiem czy bardziej kryminalny, czy może polityczny. Chodzi o działania CBA a ściślej p. Kamińskiego. Intencje w żadnej mierze nie sa jasne, a wiele wskazuje iż CBA to ważny gracz na rynku politycznej walki. I niestety, kaktus wyrośnie na ręku każdego kto będzie twierdził, że ujawnienie afery tu i teraz to czysty przypadek, że CBA ma jedynie czyste intencje, i chodzi tu jedynie to dobro panstwa. Bzdura!
revelstein
Rola CBA w “aferze posłanki Sawickiej” może budzić wątpliwości. Ale w “aferze hazardowej”?
Jeśli Kamiński miał jakie “intencje”, to oznacza, że współpracowali z nimi min. Drzewiecki, pos. Chlebowski, a może i inni działacze PO…
Afera hazardowa to książkowy przykład przynajmniej kolesiostwa, choć ja osobiście stoję na stanowisku,że pan Chlebowski bezinteresownie nie próbował “przepchnąć” odpowiedniej wersji projektu ustawy, więc krótko mówiąc uważam że afera mogła mieć podłoże korupcyjne. Tak czy siak, jestem zadowolonyże nie głosowałem na Ryśka,Zbyśka,Mirka,i Donka.
POPIERAM PANA
SKOŃCZY JAK GOŁOTA.
PAN TUSK DAWAŁ WYGRANĄ
DLA GOŁOTY.
Z SZACUNKIEM DLA PANA.
POZDRAWIAM
Przepraszam, nie wiem, gdzie się wpisać (blog Pana długo był nieczynny) z bardzo już zaległym komentarzem.
===================
PO WTORKOWYM SPOTKANIU NA WSPÓLNEJ
Bardzo gorąco życzę Panu Prezesowi i Prawicy Rzeczypospolitej wejścia do parlamentu w najbliższych wyborach. Uzyskałem zapewnienie, że PR ma plan osiągnięcia tego ważnego celu.
Pozwolę sobie wypowiedzieć tu kilka uwag, jako osoba bezpartyjna, ale rozumiejąca, że w dzisiejszych realiach partie są strukturami, których nie można zignorować, ominąć, jeśli chce się osiągnąć jakieś zasadnicze cele społeczne. Dla mnie to: skuteczna obrona świętości życia, małżeństwa i rodziny; prawda i sprawiedliwość; odzyskanie suwerenności Polski i ochrona polskości ["polskość to NORMALNOŚĆ"!].
Żeby zdobyć miejsca w parlamencie, Prawica Rzeczypospolitej musi bardziej niż dotychczas zaistnieć w świadomości społeczeństwa, elektoratu. Jest to bardzo trudne zadanie, bo w publicznej przestrzeni informacyjnej dominują media libertyńskie, liberalne, postkomunistyczne. Walec ogłupiania narodu, demoralizacji, zwłaszcza młodzieży (ale i dzieci) toczy się przez Polskę z ogromną siłą, wspomagany przez kapitał obcy.
Patrioci, katolicy na ogół są ubodzy, media, jakimi dysponują, są słabe.
Własna telewizja, własne radio, dziennik ogólnopolski, tygodnik, miesięcznik – tego życzę Prawicy Rzeczypospolitej.
Podbój Internetu – co PR już poniekąd czyni – jest tańszy, trzeba ten kierunek rozwijać (np. na oficjalnej stronie partii warto dodać zakładkę “Nasza Biblioteka”, teksty się znajdą, mogę tu trochę pomóc). Nie jest drogie uruchomienie radia internetowego.
Można wydawać na początek czterostronicowy biuletyn informacyjny PR, bezpłatny, rozdawany na ulicach, wykładany w różnych miejscach. Ja sam myślę o wydawaniu niekontrolowanej przez MSWiA “Gazety Ubogich”.
Pomysły mniejsze i większe, z szansą na realizację, znajdą się, snuję je nie tylko ja. Niedawno np. był do przejęcia tygodnik “Wprost”, za circa 8 mln. Dla ugrupowania patriotycznego ta suma nie wydaje się nieosiągalna. Warto się rozglądać, szukać podobnych okazji. Odrzucić pesymizm, nie rezygnować, walczyć. Walczyć, używając odpowiedniego języka, nie zwalczać osób, partii z nazwy, walczyć o osoby, o ich dusze, o konkretne sprawy, o dobro wspólne, sąsiedzkie, gminne, miejskie, wojewódzkie, ogólnopolskie. Żadnych ataków personalnych, żadnej językowej agresji (“niesiołowszczyzny”, “palikotyzmu”).
Jan W.