W sprawie księdza Marka Gancarczyka (2)
Najgroźniejszym elementem (ustnego) uzasadnienia wyroku było podważenie praw człowieka należnych nienarodzonym. Pani sędzia Solecka oficjalnie uznała sprawę początku życia ludzkiego za otwartą i sporną. Tym samym podważyła obowiązujące dziś prawo, bo sprawa ta prawnie jest bezsporna. Z faktu, że w różnych sytuacjach i różnych okresach życia (również w stosunku do osób urodzonych) prawo przewiduje różne zakresy ochrony, nie wynika, że w jakimkolwiek uchyla prawo do życia. Sąd jednak uznał, że ideologia aborcyjna ma prawo do zawieszającego weta w stosunku do praw Rzeczypospolitej.
Sąd uznał też sugestie pani Tysiąc i jej obrońcy, że mała Julia Tysiąc nie zostałaby zabita w wyniku aborcji, o którą zabiegała jej matka, więc że żyłaby dziś niezależnie od tego czy jej matka spełniłaby zamiary, o których utrudnianie oskarżyła Państwo Polskie. Mimo, że pani Tysiąc na procesie po raz kolejny potwierdziła, że chciała aborcji, w której jej przeszkodzono – jej adwokat pytał pozwanego ks. Marka Gancarczyka skąd wiedział, że Julia była dzieckiem niechcianym. Chcianym do czego? Do aborcji? Absurd dosięgnął szczytu, bo że tam się wspina – widać było już wcześniej. (Więcej w aktualnym – jeszcze – numerze „Niedzieli”).
Najgroźniejsze? zapewne moralnie najparszywsze. Ale dla wszystkich ludzi nie zgadzających się w 100% z linią pewnego Centrum najgroźniejszy jest totalniacki terror. On juz się zaczyna. I sojusznikami sa wszyscy ludzie pragnacy wolności, nawet jesli w konkretnych sprawach mylą się, lub jeszcze czegoś nie rozumieją. I proponuje taki kierunek, Panie Marku.
Dla mnie najgłupsze i nielogiczne było uzasadnienie.
Dzisiaj Andrzej Czuma, Minister Sprawiedliwości, został zdymisjonowany. Szkoda, bo mógł być WIELKI, a okazał się tak marny, jak jego 4344 głosów wynik wyborczy.
PO ma jednak destrucyjny wpływ na polityków, stają się oprotunistami i rozmieniają, często piękne” życiorysy na drobne, np. Czuma, Sikorski.
MJódlmy się za ks. Marka a zwłaszcza za Panią Alicję i jej córeczkę .
Dlaczego Traktat Akcesyjny jest nieważny
Już traktat akcesyjny jest sprzeczny z Konstytucją RP w związku z tym jest on nieważny od samego początku. Tym bardziej nieważny będzie traktat reformujący, nawet jeśli zostanie w mniemaniu sprzedawczyków w sposób ważny ratyfikowany.
Ci, którzy uzasadniali, że traktat akcesyjny jest zgodny z Konstytucją wskazywali na art. 90 ust. 1 “Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.”
Ten przepis nie może jednak stać w sprzeczności z resztą Konstytucji czyli np. jeśli Konstytucja wymienia jak jest zbudowana w Rzeczpospolitej władza prawodawcza, władza wykonawcza, władza sądownicza to nie może art. 90 ust. 1 uchylać tych artykułów. Czyli owszem można przekazywać kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach, ale będą to sprawy drugorzędne, którymi Konstytucja się nie zajmuje. Tymczasem jak pokazuje życie 80% stanowionego prawa w Polsce pochodzi z Brukseli. Poza tym, że nagle bardzo poważne funkcje władzy państwowej zaczęły pełnić organy UE nie wymienione w Konstytucji, przejmując wbrew Konstytucji zwierzchnictwo nad naszymi konstytucyjnymi organami władzy (np. wyroki ETS są ponad wyrokami naszych sądów), to jeszcze traktat akcesyjny przewidywał zerwanie przewidzianej w naszej Konstytucji wzajemnej kontroli władz i równowagi poszczególnych władz w ramach monteskiuszowskiego podziału władzy. Wyrazem tego jest brak możliwości zaskarżenia prawa powstającego w Brukseli w naszym Trybunale Konstytucyjnym.
Wszyscy prawi Polacy, którym leży na sercu dobro naszej Ojczyzny powinni na każdym kroku podkreślać, że traktaty podpisane przez uzupatorów wbrew Konstytucji są od początku nieważne – i gdy kiedyś w Polsce zapanują rządy prawa – te traktaty będą ogłoszone za nieważne od samego początku, a zamachowcy na Konstytucję i suwerenność Polski poniosą odpowiednie kary. Inne państwa nie będą się mogły domagać wypełnienia przez wolną, prawą Polskę zobowiązań poczynionych przez sprzedawczyków – o tym, że nie są te zobowiązania ważne będą wszak te państwa przez prawych Polaków uprzedzone.
Janusz Baczyński
Pisałem na ten temat: 42.pl/u/1OHH
Znalezione w internecie
http://www.ibs.edu.pl/content/view/2780/106/
oto fragment powyzszego linka
,,Przypominają mi się w tym momencie słowa Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego (zamieszczone na przykład na stronie Klubu Inteligencji Katolickiej w Radomiu), który przestrzegał niegdyś ,,Żaden naród nie może zrezygnować ze swoich praw do wolności i z własnych zadań. Nie wolno tych praw nikomu oddawać, ich obrona jest obowiązkiem moralnym, a rezygnacja z nich – zdradą !”.
Niech nikt nie myśli, że łatwo pisało mi się ten tekst. Jest wręcz przeciwnie. Pisało mi się go najtrudniej w moim życiu spośród tekstów, które kiedykolwiek gdziekolwiek opublikowałem. Wolałbym, aby nigdy, przenigdy tekst ten nie musiał powstać….
Polska nie umrze, dopóki żyją Polacy !
Czy to znaczy, że nie ma już nadziei, że wszystko stracone ? Tak oczywiście myśleć nie wolno. Przywoływany tu już na początku Pan poseł Jan Łopuszański na spotkaniu w Kielcach w dniu 16 kwietnia 2008 roku pytany: co robić, wskazał, że odpowiedź na to pytanie tkwi w słowach naszego Hymnu Narodowego: ,,Jeszcze Polska nie zginęła, póki MY żyjemy !”
Pragnę przypomnieć, że z prawnego punktu widzenia, prawo polskie aktualnie obowiązujące nie przyznaje absolutnego prawa do życia płodowi (dziecku poczętemu, jeśli Pan woli), jeśli ciążą, dzięki której się rozwija stanowi zagrożenie życia i zdrowia matki. A tak właśnie było w przedmiotowej sprawie.
W płaszczyźnie filozoficznej i aksjologicznej kwestia momentu rozpoczęcia zycia ludzkiego jest w sposób oczywisty otwarta – ludzie w Polsce i innych krajach mają co do tego rozbieżne poglądy. A to oznacza, że istnieje potancjalne prawdopodobieństwo zmiany prawa. W tym sensie jest to kwestia otwarta także prawnie. Próba narzucenia przez którąkolwiek ze stron swoich poglądów stronie drugiej nie mieści się w granicach demokratycznej debaty.
Jakkolwiek by nie oceniać sprawy, zestawienie powódki z hitlerowskimi zbrodniarzami czy mordercami jest pomówieniem i nie ma nic wspólnego z wolnością słowa.
http://liberalnydemokrata.blox.pl/