Dziś mija dwadzieścia lat od powstania Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. ZChN pozostał partią pierwszej dekady naszej niepodległości. W jego działalności odbijają się jej blaski i cienie. ZChN przede wszystkim przywrócił obecność opinii katolickiej w naszym życiu publicznym. To było jego najbardziej podstawowe osiągnięcie. Był jak klin, który nie pozwolił domknąć poprawności politycznej, według której zasady naturalnej sprawiedliwości (niedopuszczalne według lewicy, konieczne według centroprawicy) to „ograniczenia wolności”. Broniliśmy nierozłączności dobra wspólnego, ładu moralnego i wolności politycznej. Największym sukcesem ZChN było ustawodawstwo uznające ludzkie prawa dziecka poczętego – częściowe i niedoskonałe, ale będące realną odpowiedzią na powszechne wyzwania kontrkultury śmierci. Walczyliśmy o dekomunizację (zgłaszaliśmy pierwszy projekt ustawy o przejęciu na Skarb Państwa majątku PZPR), o prawa rodziny i obniżenie podatków dla rodzin wychowujących dzieci, o samodzielną pozycję Polski w Europie.
Słabością ZChN było, że o te wszystkie cele trzeba było walczyć najpierw w samym ZChN-ie. Zawsze w nim był (i w końcu wziął górę) nurt oportunistyczny, chcący nie tyle reprezentować, co eksploatować poparcie katolickich wyborców, nurt władzy deklamujący o skuteczności itp. To nie on zbudował trwałe osiągnięcia naszej partii, natomiast dostarczył solidnej porcji pretekstów do ataków na nią.
Dziś ZChN to już historia, ale historia bliska i żywa. Większość spraw podjętych dwadzieścia lat temu przez Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe jest nadal aktualna.
Wczoraj bylem na spotkaniu z p. Markiem Jurkiem na Gocławiu w w-wie, wysłuchałem prelekcji o obowiązkach politycznych , podziwialem spokoj, opanowanie i kulture slowa p. Marszalka. Szkoda , ze o tej szansie spotkania z wspanialym Polakiem dowiedzialem sie przypadkowo.
Dzisiaj z przyjacielem mirkiem zachodzimy w glowe o powody absencji genialnego polityka w Radiu Maryja. I czemu jestesmy skazani na tak trudne domysly ?? Prawda odmieniana przez przypadki jakos nie może sie przebi w takich oczywistosciach. I smieszno i straszno – jak by powiedzial “klasyk”
Dobrze, ze cala ta katociemnota z zchn odeszla w niebyt…
Trzymam kciuki za PRz…
skoro jestesmy przy “partyjnym” temacie informuje ze przy poprzednim wpisie z 24.pazdziernika w rubryce komentarzy prowadzimy SONDAZ!!! dwuch internautow podzielilo sie juz pogladami! zapraszam wszystkich do wziecia udzialu!!!
Czytanie komentarzy na tym blogu nie zachęca do wpisu, tym bardziej, że kiedyś już się stąd wypisałem, a próby prywatnej dyskusji z marszałkiem M.Jurkiem zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Jest jednak taki poziom hipokryzji, którego nie wytrzymuję.
Za najbardziej trafne podsumowanie ZChN uznaję to, które lakonicznie i b. wcześnie podał J.Kaczyński: “ZChN to najprostsza droga do dechrystianizacji Polski”.
Dzisiaj szkoda słów, wystarczy popatrzeć na ludzi – Chrzanowski, Niesiołowski, Marcinkiewicz,Kamiński,Piłka, Zawisza….
Wszyscy mówili o sobie i dalej mówią: “jesteśmy katolikami” i to była cały czas ich główna amunicja polityczna – dzisiaj tak mówią o sobie jeszcze resztówki LPR. Wyborcy, w większości katolicy, mają swoje oceny oparte na obserwacji czynów i zachowań, a nie na arbitralnych deklaracjach i dekoracjach.
Np. pryncypialność i prawdomówność:
M.Jurek demonstracyjnie odchodząc z PiS publicznie zadeklarował: “Nie założę nowej partii i nie będę szkodził PiS”. Dzisiaj doprawdy nie wiem, czy czyni cokolwiek innego poza łamaniem tej deklaracji. I nie przeszkadza mu czynić to w TVN, nawet z dumą przywołuje widzów przed ekrany. Widziałem go nawet w Super Stacji. Być może jest to katolicyzm według wzorów płynących TVN Religia. Bardziej prawdziwy jest dla mnie ten katolicyzm, który reprezentuje bez żadnego zadęcia J.Kaczyński. Może się mylę, ale dotychczas nie mam powodu by tak sądzić.
Współczuje Panie Rafale
Czy można podejrzewać, że wpis pod nazwiskiem prof. Brody wyjaśnia absencję Marka Jurka w Radiu Maryja? Czy to możliwe, żeby prof. Broda akurat w tej chwili miał powód tak niezręcznie podlizywać się liderowi jednej z partii opozycyjnych?
W mojej ocenie J. Kaczyński reprezentuje katolicki modernizm – tolerowanie w określonych przypadkach aborcji czy “in vitro” oraz ekonomiczny populizm, niezgodny z ekonomiczno – społecznymi encyklikami Kośćioła Katolickiego.
Co do ZChN-u, to uważam, że słabością tej partii było pomijanie problematyki ekonomicznej. Jedynym aktywnym w tej kwestii politykiem był Jerzy Kropiwnicki – niestety zajmował pozycję mocno socjalno – keynesistowską.
Do dziś ZChN kojarzy mi się z kolorem głęboko czarnym: Czarne wizje, czarna rzeczywistość, głęboko szary świat, głęboko szarzy politycy, z których niewielu okazało się w jakimś sensie wybitnymi. Poglądy głoszone na falach Radio Maryjnych wydawały mi się w czasach i z ZChN-em w tle mimo wszystko lżejsze niż obecnie, gdy w tle RM jest już tylko pustka.
Być może związek ZChN-u z kolorem czarnym bardziej powinien się kojarzyć z “czarnym PR-em”? Nie ma to znaczania o tyle, iż był to PR skuteczny, a do tego kreowany nie tylko na zewnątrz, przez wrogów ZChN-u, ale i od wewnątrz samej partii.
Generalnie dziwi mnie jednak przywiązanie partii konserwatywnych do koloru czarnego [tak jak dziwi mnie również nieodłączna czerwień w kolorze socjalistów (kolor przelanej krwii wrogów?)]. Czarny kolor ‘wisi’ jak jakieś fatum nad partiami konserwatywnymi. Tak jakby CYWILIZACJI ŻYCIA nie można było głosić w innym kodzie kolorystycznym niż czarnym, ze śmiertelnie poważną miną i zacięciem? A ludzie, choć ‘wyzwoleni od przesądów’ to podświadomie, nawet katolicy, których jest rzekomo ponad 90% w Polsce, boją się postrzegania świata przez pryzmat koloru kojarzonego z samym DIABŁEM i jego królestwem piekielnym.
Dziwi mnie nostalgia Marszałka Marka Jurka za ZChN-em. Mam nadzieję, że Prawica RP nie będzie po prostu kopią tej partii. Czasy się przecież zmieniły, a i część wyzwań też. Należy jednak się głęboko zastanowić, w jaki sposób przekonać ‘rozpasane’ społeczeństwo(-a), iż warto mieć wartości i idee, być im wiernym i wcielać je w życie. Poprzez głoszenie solidarności z Radiem Maryja raczej niewiele się wskóra, tym bardziej, że Ojciec Radioodbiornik bardziej wyczulony jest na brzęk talarów i piskliwe żale byłych TWs niż na potrzeby choćby swoich słuchaczy, czyli ludzi szukających śladów Boga na tym padole.
Jakie to są natomiast te nowe i stare wyzwania, z którymi trzeba się borykać:
Kryzys demograficzny (powodowany kiepską ochroną socjalną, ale i zmianą stylu życia: Cywilizacja Singli zamiast Cywilizacji Rodzin), kryzys ekonomiczny (niedostateczna liczba miejsc pracy), kryzys edukacji i wychowania społecznego, kryzys w służbie zdrowia, kryzys zaufania do państwa i jego instytucji, jako służebnych wobec obywateli (policja, wymieniona już służba zdrowia, administracja, szkolnictwo, ale i armia), kryzys solidarności społecznej, kryzys technologiczny (brak inwestycji w naukę, badania i przyszłościowe technologie, jak choćby ograniczające zużycie lub lepsze wykorzystanie źródeł energii), ale także wszechobecna pornografia, znieczulica społeczna, tumiwisizm, czyli zanikające więzy społeczne, itp. itd.
Dzieci beda sie rodzic gdy rodzice odzyskaja nadzieje na normalnośc w zyciu gospodarczym . Zalamanie demograficzne nastapilo po slawnej “terapii ” szokowej balcerowicza . Cale to ostatnie 20-lecie to demontaż Polski a nie jakieś iluzoryczne odzyskiwanie niepodleglosci. ZCHN dlatego przegral że nie miał programu ekonomicznego.Mowiąc kolokwialnie : najpierw trzeba dac dzieciom jeśc by potem uczyc je pacierza.
“Pacierz zamiast śniadania” to program , ktory doprowadzil do takiej wlasnie jak teraz sytuacji ZCHN.
Przestańcie epatowa wielkościa Kaczyńskich – PIS nie jest zadna alternatywą dla PO. To druga strona tej samej monety. Rzygac się chce jak sie patrzy na wciąż nieodmiennie przegrywane te ” negocjacje” w Brukseli .I te przeklete “reformy”, ktore sa zalegalizowanymi rozbiorami ekonomicznymi.Polska jest śmiertelnie chora a tu jej oberka grają . Ojciec Dyrektor powoli staje sie coraz bardziej nudny .
Wylogowuje sie stad.
@fidel
W tym wypadku zgodzę się jednak z obroną RM. Bo filmik, który został oprotestowany przez pana marszałka był faktycznie chamski. Co do samego o. Rydzyka zgadzam się jednak z głosami, że tworzy społeczność “zamkniętej twierdzy”. Nie potrafi zaakceptować, że ktoś ma nieco inny typ religijności – kładący mniejszy nacisk na tematykę narodową. Te całe czczenie Ojca Dyrektora, podlizywanie się mu przez krąg adoratorów, uogólnianie (to należałoby zatopić, a tych po rękach całować) też wkurza. I “o młodzież powalczyć trzeba” – groteska świętego oburzenia.
Z drugiej strony przyznać muszę, że tzw. “moherowe berety” są dziś jedną z najbardziej dyskryminowanych grup społecznych. Wszak 80% procent młodzieży (tak strzelam – to nie są dokładne dane) bardzo negatywnie ich ocenia, stosując podobną metodę uogólniania.
Sprawa ZChN-u nie jest tak jednoznaczna, jak się niektórym wydaje. W zamierzeniu była to bardzo cenna inicjatywa, mająca na celu zgromadzić w jednej partii szerokie spektrum środowisk politycznych odwołujących się do idei narodowej. I pierwotnie, w pierwszych latach po 89 r. tak było. Plusem ZChN było także to, że w przeciwieństwie do większości ówczesnych i dzisiejszych partii nie było partią wodzowską ani zamordystyczną. W partii istniały frakcje, toczyła się dyskusja polityczna, tak na szczeblu centralnym, jak i w regionach. Niestety, ZChN popełnił szereg poważnych błędów. Po pierwsze, nie potrafił zachować ideowej wyrazistości w koalicjach rządowych, które współtworzył, rejterował zbyt łatwo w sprawach obrony polskiego interesu narodowego. Po drugie, mocno i bez sensu wszedł na drogę pustego, klerykalnego religianctwa, pseudoreligijnej frazeologii, pomieszania spraw politycznych ze sprawami wyznaniowymi. Po trzecie, nie był przygotowany programowo do udziału w koalicjach rządowych, przez co skazywał się na rolę bezradnego sekundanta przy realizacji wątpliwych celów innych ośrodków politycznych. Mówiąc krótko, w ZChN za mało było endecji, a za dużo dewocji i naiwności. Szkoda, że tak skończył się ten projekt, szkoda, że ludzie tworzący ZChN rozpierzchli się po innych partiach, szkoda że ruch narodowy stracił tę szansę, jaką był ZChN.
A mnie zastanawia jedno. W 1988 roku powstał Chrześcijańsko-Demokratyczny Klub Myśli Politycznej. W 1989 roku odrodziło się przedwojenne Stronnictwo Pracy. Dlaczego ci wszyscy wspaniali działacze i twórcy ZChNu nie weszli do Stronnictwa Pracy? Po co rozpoczęli karuzelę tworzenia kolejnych partii prawicowych – w efekcie zabijając tę Prawicę. Nie chcę tutaj powiedzieć, że to wina Pana Marszałka. Ale bądźmy uczciwi – Zjednoczenie Chrześcijańsko – Narodowe stało się wtedy gwoździem do trumny Stronnictwa Pracy. Co mamy w efekcie dzisiaj? Stronnictwo Pracy nadal istnieje (www.stronnictwopracy.info) a o ZChN zadbał sąd wykreślając ZChN z rejestru partii politycznych.
Tylko zjednoczona Prawica da odpór komunistom i wszelkiej maści lewakom. Nie liberalizm w wydaniu PO, nie nacjonalizm w wydaniu PiS. Nawet nie umiarkowanie w wydaniu PRz. Trzeba wrócić do prapoczątków 1989 roku i trzeba zacząć rozmawiać o współpracy mądrej, umiarkowanej chadecji. Bo sporo winy lezy i po Pana stronie, choć z polskich prawicowców Pana szanuję za umiar i rozsądek najbardziej.