Od rana media żyją rocznicą upadku muru berlińskiego. Wszyscy bez namysłu powtarzają niemiecką tezę o murze jako symbolu zniewolenia połowy Europy. Tymczasem mur berliński jest przede wszystkim symbolem nieszczęść, które Niemcy w XX wieku ściągnęły na siebie oraz moralnego muru, którym same w pierwszej połowie XX wieku od Europy się oddzieliły.
Gdy cały świat patrzył z przerażeniem na rewolucję bolszewicką, której makabrycznym streszczeniem było wymordowanie Domu Romanowych łącznie z chorymi dziećmi – niemiecka prawica i lewica rozważała pożytki pojawienia się na wschodzie nowej siły, rzucającej moralne i polityczne wyzwanie cywilizowanemu światu. Podstawą polityki zagranicznej Republiki Weimarskiej był prosowiecki consensus jednoczący wszystkie ugrupowania polityczne. Zaproszenie Stalina do środka Europy nie było specyficznie nazistowskim elementem tyranii Hitlera, ale realizacją oczekiwań niemieckiej opinii publicznej. Następstwa tego trwają nadal – mimo, że dla Niemiec skończyły się najwcześniej. Do dziś ponosimy polityczne i gospodarcze skutki półwiecza niewoli, a przedsięwzięcia takie, jak gazociąg bałtycki – są oczywistym zaprzeczeniem niemieckiej odpowiedzialności za zło wyrządzone Polsce i innym narodom.
Nie myśmy budowali niemiecki mur i bardzo bym chciał, żeby w końcu upadł. Dlatego (mam wrażenie, że zaskoczyło to moich niemieckich rozmówców) z entuzjazmem poparłem ideę zaproszenia Ojca Świętego do wygłoszenia przemówienia do uczestników 50-lecia obchodów integracji europejskiej w Berlinie. Niemcy potrzebują odnaleźć rzeczywiste duchowe i moralne motywy solidarności europejskiej – chrześcijaństwo i szacunek dla praw narodów. Szkoda, że niemal nikt im tego nie próbuje uświadomić.
Znaczna część Niemców ma szacunek dla chrzescijaństwa i praw narodów. nie zawsze są to ci sami Niemcy. należy też pamiętać, że w tradycyjnej, zwłaszcza liberalnej (Naumann) myśli niemieckiej, idea Mitteleuropy np. wcale nie sprzeciwia się prawom narodów, chociaż niekoniecznie tak rozumianym jak Polacy by sobie życzyli.
Pani Thather była przeciwna zjednoczeniu Niemiec, mówiła że ona tak kocha Niemcy i chciała by aby państw niemieckich było jak najwięcej. Oczywiście miała rację – szkoda że np. nie wykorzystano okazji zjednoczenia i nie wzmocnono autonomii landów niemieckich, tylko przeciwnie – scentralizowane Niemcy po zhomogenizowaniu swojego kraju teraz biorą się za budowanie “ein Volk, ain UE, ein euro”. Niedługo UE zyska fuhr… znaczy prezydenta, jeden naród już się małymi krokami buduje – takim krokiem jest wyrok trybunału ze Strasburga przeciw krzyżom we Włoszech – nie może być tak aby w UE narody kultywowały swoje religie, swoje obyczaje, to opóźnia powstanie narodu europejskiego.
Warto cały czas pamiętać o doświadczeniach z historii. Zawsze tak było, że Niemcy – jeśli tylko w tym kraju zapanował jako taki porządek i usłyszeli dźwięk werbla – realizowali zasadę drang nach Osten. W naszym wielkim sąsiedzie na wschodzie widzieli partnera, a w Polsce nie bardzo.
Panie Marszałku, niech Pan burzy mury. Polityka może budować mury i może burzyć mury. Prawica RP zamiast zamykać się w twierdzy otoczonej murami powinna wychodzić do społeczeństwa.
Polsce potrzebna jest SILNA PRAWICA: Prawica NOWOCZESNA i MIĘDZYNARODOWA. Prawica RP może taką rolę odegrać.
A jeśli chodzi o gazaociąg bałtycki (NordStream) to my, Polacy, sami (tzn. dzięki swojej klasie politycznej: Miller-Marcinkiewicz-Kaczyński-Tusk) jesteśmy sobie winni jego budowy. Dlatego niezmordowanie zachęcam do zwiększania poziomu niezależności energetycznej Polski poprzez rozwój ODNAWIALNYCH ŹRÓDEŁ ENERGII. Mam nadzieję, że któregoś dnia Prawica RP zrozumie i ich znaczenie dla rozwoju technologicznego, i rozwoju miejsc pracy, i zwykłej niezależności Polski otaczanej ze wszystkich stron rosyjkimi rurociągami i rosyjskimi satrapami (np. kanclerz Schroeder)?
,,Jakie są dziś najpoważniejsze zagrożenia dla niepodległości Polski?
Na pierwszym miejscu badani wymieniają przejmowanie przez Unię Europejską uprawnień polskich władz (73 proc. wskazań) wynika ze specjalnego sondażu GfK Polonia dla “Rz” przeprowadzonego z okazji 91. rocznicy odzyskania przez nasz kraj niepodległości. (fragment artykułu z ,,Rzeczpospolitej z 10 listopada 2009 roku)
http://www.rp.pl/artykul/99645,389955.html
Uchwała na 91 rocznicę odzyskania niepodległości
Rocznicę odzyskania niepodległości obchodzimy w tym roku w warunkach szczególnych.
Po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego, dnia 10 października br., przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Polska nie będzie już w pełni suwerennym krajem.
W dniu ŚWIĘTA NIEPODLEGŁOŚCI Zarząd, członkowie oraz sympatycy LIGI POLSKICH RODZIN Okręgu Poznańskiego wzywają wszystkich Polaków, którym nie jest obojętny los naszej Ojczyzny do nie ustawania w działaniu na rzecz obrony suwerenności Polski. Jesteśmy to winni wszystkim znanym i bezimiennym bohaterom, którzy ginęli i przelewali krew za wolność naszego kraju, a których w tym dniu szczególnie wspominamy.
,,Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie”. Niech te słowa wielkiego patrioty Romana Dmowskiego przyświecają nam w dalszej działalności.
CHWAŁA WIELKIEJ POLSCE!
Zarząd, członkowie i sympatycy
Ligi Polskich Rodzin
Okręgu Poznańskiego
http://zalewska.blog.onet.pl/Uchwala-na-91-rocznice-odzyska,2,ID394250521,n
Wczoraj z okazji obchodów święta Niepodległości wspomniał Pan (oglądałam 11.11 br) w telewizji, iż ojciec Pana Marszałka ukrywał kpt.Kamieńskiego ps.Huzar.Był Pan, jak zauważyłm z tego dumny.Tak się złożyło,że moja mamusia pochodzi z tej samej miejscowości, co “Huzar” Kazimierz Kamieński (Kamiński)tj.Markowo Wólka w powiecie wysokomazowieckim.Razem wychowywali się .Kazimierz Kamiński był rówieśnikiem brata mojej mamusi, dlatego dużo czasu spędzali razem.Chodzili do tej samej szkoły w Nowych Piekutach.Mamusia moja była młodsza on nich o chyba 7 lat.W Markowie Wólce mieszkała moja babcia i wujek z rodziną, to też często tam bywałam.Wiem w którym miejscu urodził się i mieszkał K.Kamieński.Z opowiadań mojej mamusi wiem,że był bardzo eleganckim i przystojnym meżczyzną.Mama moja w 1946 roku wyszła za mąż i wyjechała do innej miejscowości, też w tym samym powiecie.W 1947 roku urodziła się moja najstarsza siostra a w 1949 brat Janek.W owym czasie prowadził działalność konspiracyjną AK – właśnie K.Kamiński ps. Huzar.Często bywał wraz z innymi partyzantami u moich rodziców.Przychodzili wyłącznie nocą i korzystali z posiłków i noclegów. Ufał mojej mamie bo znał ją i wiedział, że jest tam bezpieczny.Mamusia była bardzo odważną i dzielną kobietą, ojciec zaś, chociaż sam był żołnierzem z 1939 roku brał udział w działaniach wojennych – cudem ocalony od zagłady katyńskiej(był Ułanem Krechowieckim).To jednak, te wizyty partyzantów przerażały go bardzo. Nie mniej jednak tato nasz lubił dyskutować z “Huzarem” w czasie jego nocnych pobytów w naszym domu. Proces “Huzara” odbył się w Łapach , był to proces pokazowy.Ojciec był na sali rozpraw. Opowiadał ze szczegółami jego przebieg, wiele razy.Był to proces bardzo wzruszający.Poruszony bał nawet sam skład orzekający postawą tego człowieka ps.Huzar.Zwracano uwagę na Jego niezwykłą urodę…Wiele opowiadań rodziców z tamtych czasow utkwiło mi bardzo w pamięci.Jak utrwalone na filmie – zapamiętane obrazy i zdarzenia – trwają nadal w mojej pamięci.Rodzice nie żyją – ojciec zmarł w 1996 roku mama w 1998.Moja mama pochodzi z zacnej rodziny Leśniewskich. Brat mojego dziadka – Antoni Leśniewski był długoletnim proboszczem w Andrzejewie między innymi w trudnych czasach w okresie II wojny światowej i okupacji.Poznałam Go i zobaczyłam po raz pierwszy na uroczystości prymicyjnej innego kuzyna, ciotecznego brata mamy – Jerzego Średnickiego.Miałam wtedy 6 lat.Rok później ks.kan.Antoni Leśniewski zmarł nagle. Jest pochowany na cmentarzu w Andrzejewie w pobliżu grobu matki Kardynała Wyszyńskiego.Jestem dumna,że miałam wspaniałych rodziców.Mieszkam teraz w Białymstoku, jestem na emeryturze.
Serdecznie pozdrawiam Pana – z wyrazami szacunku, E.Krassowska
Huczne obchody zburzenia muru berlińskiego i tym samym “niemieckiej jedności” (znamienne jest to, że Niemcy swoim świętem narodowym zrobili nie 9.XI. lecz 3.X. czyli oficjalne połączenie państw niemieckich) jest samocelebracją niemieckiego nacjonalizmu, ubranego dla pozoru w hasła demokratyzmu, wolności, europejskości. Mało kto uświadamia sobie, że największe zbrodnie i nieszczęścia XX wieku mają swój początek właśnie w Niemczech – zarówno komunizm niemieckiego Żyda Marxa, jak też nazizm uosobiony przez Hitlera. Nie chodzi o to, by każdego Niemca obarczać odpowiedzialnością, lecz o cechy kultury, “cywilizacji”, a ostatecznie mentalności niemieckiej, które są niewątpliwie korzeniem zbrodniczych ideologij i systemów. Nie da się zaprzeczyć osiągnięciom niemieckim zwłaszcza w dziedzinie nauk przyrodniczych i techniki. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Niemcy są jedynym dużym krajem w Europie, który do początku XX w. zachował niepodledłość, a tym samym ciągłość polityczną i kulturową (Francji okręcono kark pod względem kulturowym i politycznym już w końcu XVIII w. w rewolucji sterowanej przez loże głównie niemieckie). Ustrój subsydiarny regionów niemieckich również sprzyjał rozwojowi nauki, techniki i gospodarki w ogóle. W żadnym dużym kraju w Europie nie było tak stabilnego ustroju zrównoważonego między regionalizmem a centralizmem (z korzeniami w średniowieczu). Stąd wzięła się przewaga gospodarcza i naukowo-techniczna (dla pracy naukowej, zwłaszcza twórczej, podstawą jest pewien poziom egzystencjalny, także sytuacja pokojowa). Ta przewaga została w ideologii nacjonalistyczno-rasistowskiej przeniesiona na całość kultury, także przy nadużyciu poniekąd słusznego przekonania o wyższości kultury chrześcijańskiej (zachodniej). Upodobanie w sobie, umiłowanie własnego narodu i kultury – ze strony zarówno rządzonych jak też rządzących – łączy się niestety nierzadko z pogardą dla innych i lekceważenia czy wręcz deptania ich praw gdy stoją one na przeszkodzie dla własnych celów. Jedynym państwem w Europie, przed którym Niemcy zawsze miały respekt połączony z lękiem, była Rosja. Dlatego musiała ona zostać zlikwidowana przez rewolucję importowaną z Niemiec.
Obecne Niemcy są nadal mocne naukowo-technicznie (aczkolwiek mają poważnych konkurentów), zachowują wiele osiągnięć w kulturze ustrojowo-politycznej i gospodarczej, jednak coraz bardziej oddalają się duchowo od chrześcijaństwa. Realną – niestety chyba jedyną – alternatywą jest nacjonalizm jako powrót do pogaństwa, czyli coś w rodzaju religii zastępczej. Na scenie politycznej są różne nurty, od lewicowego i lewackiego (socjalistycznego: SPD i Linke), poprzez skrajnie liberalny (FDP) aż do pseudo- czy prawie już niechrześcijańskiej CDU-CSU. To właśnie ta ostatnia, zresztą o korzeniach liberalnych (czyli niekatolickich), coraz bardziej dryfuje w kierunku liberalnym i (krypto-)nacjonalistycznym, także po to, by przygarnąć elektorat zadeklarowanych neonazistów (NPD). Jest ironią historii, że skrajnie liberalny przywódca FDP i wicekanclerz Westerwelle, zadeklarowany homosexualista żyjący w tzw. związku partnerskim, angażuje się na rzecz dobrych stosunków z Polską przez sprzeciwianie się nominacji Eriki Steinbach na przewodniczącą rady fundacji twz. miejsca pamięci wypędzonych, podczas gdy premier Bawarii Seehofer, wprawdzie katolik lecz także cudzołożnik (ma nieślubne dziecko z okresu swojej działalności jako minister w Berlinie), zdecydowanie popiera nominację Steinbach. Wygląda na to, że przynajmniej na płaszczyźnie publicznej udaje się wepchnąć chrześcijan i katolików na manowce nacjonalizmu, podczas gdy bezbożnicy chcą się chlubić humanitarnością i europejskością. Żle to wróży Niemcom i także Europie, jeśli ta tendencja miałaby zdominować także inne kraje.