Najważniejszym politycznym wydarzeniem mijającego roku jest wejście w życie Traktatu Lizbońskiego. Rozwiewa się mit „wielkiego rozszerzenia” – zaczyna się rzeczywistość „wielkiego przyłączenia”. Odpowiedzialność za przyjęcie tego traktatu łączy PO i PiS i jest tym większa, że obie partie uruchomiając już wiosną ubiegłego roku proces ratyfikacyjny jeszcze bardziej osłabiły pozycję polityczną Polski. W efekcie Irlandia i Czechy – które łącznie liczą przeszło dwa razy mniej mieszkańców niż Polska – uzyskały więcej od nas gwarancji dla swych zasadniczych (i nie tylko materialnych) interesów.  

Wejściu w życie traktatu lizbońskiego towarzyszy światowy kryzys ekonomiczny. Uderzył w Polskę spadkiem zatrudnienia i eksportu, ale jeśli nasza gospodarka broni się przed kryzysem lepiej od innych, to (po pierwsze) dzięki zachowaniu narodowej waluty, po drugie – dzięki zwiększeniu możliwości nabywczych rodzin wychowujących dzieci (wskutek obniżenia podatków w LP 2006-07).  

RP 2009 przyniósł narastający atak na cywilizację chrześcijańską w Europie. Tym ważniejsze były w tym kontekście kroki podjęte przez Ojca Świętego na rzecz jedności Kościoła – odwołanie ekskomunik dla biskupów Bractwa św. Piusa X oraz konstytucja Anglicanorum coetibus, otwierająca tradycyjnym anglikanom drogę do życia w jedności katolickiej. Decyzje Papieża to umocnienie wspólnoty ze wszystkimi, z którymi łączy nas wspólne Credo – ale również wzmocnienie jedności wszystkich chcących bronić cywilizacji chrześcijańskiej. 

Zwiastunem korzystnej zmiany w polskiej polityce może być spadek poparcia dla rządu Tuska w następstwie ujawnienia afery hazardowej. Spora część opinii publicznej zaczyna wreszcie widzieć, co wyziera spoza fasadowej wizji ułatwionego życia, prezentowanej przez pop-liberalizm Platformy Obywatelskiej (więcej w dzisiejszym numerze „Naszego Dziennika”).