W kampanii, którą podejmuję, zmierzyć się muszę z NPL – Narodową Ligą Polityków. Zbieżność nazwy z NBA, NFL i NHL jest nieprzypadkowa. Tak jak w Stanach sport, tak u nas politykę zdominowały komercyjne przedsiębiorstwa, grające (niestety u nas nie piłką, ale interesem publicznym) w ligach zbudowanych nie przez otwartą konkurencję, ale przez kooptację. W wyborach istnieje jeszcze (mocno wykrzywiona dystrybucją pieniędzy państwowych) konkurencja. Ale pole debaty publicznej określa kooptacja. Dla większej części mediów realne jest to o czym mówią politycy – a politycy mówią nawzajem o sobie. Dlatego jeżeli Prezydent i premier przed europejskim szczytem międzyrządowym zgodnie milczą na temat równości dopłat bezpośrednich dla rolników w Europie – problem w oficjalnej debacie publicznej przestaje istnieć. Podobnie jak kwestia nominacji kandydackich do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, czy związana z nim (a bardziej ogólna) kwestia polskiej polityki praw człowieka w Europie. Pojawiają się za to kwestie znacznie poważniejsze – haki, pauzy w komisjach śledczych, występy posła Palikota.
Co można w tej sytuacji zrobić? Przypomnieć sobie nauki Świętego Tomasza i Churchilla: nawet jeśli zabrakłoby nam instytucji i prawdziwych (łączących zasługi i kompetencje, doświadczenie i poświęcenie) elit – jest jeszcze nasz głos, zagłuszany i przemilczany, ale który wypowiemy w wyborach. Państwowe pieniądze NPL to tylko proteza tego, czym my dysponujemy: oparcia w realnej więzi społecznej, pracy i poświęcenia ludzi, zasad wyrastających z naszej kultury i rzeczywistości. Dlatego działamy, dlatego startuję i dlatego walczymy o sukces.
Panie Marszałku, przyjdzie niestety pora, że trzeba się będzie dogadywać z tą NPL…
Dopłaty rolnicze rzeczywiście powinny być równe, a dokładnie to równe 0 (zero). Trzeba skończyć raz na zawsze z praktykami feudalnymi. Pisałem: http://niepoprawni.pl/blog/404/doplaty-bezposrednie-dla-rolnikow
Obiecuję Wam krew, pot i łzy – to też Churchill (mąż stanu).
NPL – czyli jedna klika rządząca – politycy ramię w ramię z biznesmenami. Warto się temu przeciwstawić, spróbować postwić na Polską rację stanu, a nie na interesy Mira, Zbycha, Donka, Billa, Tony’ego i innych… Walka się rozpoczyna – bardzo się cieszę, że Pan podjął się tego arcytrudnego wyzwania. Razem powalczymy o lepszą przyszłość dla Polski i Polaków
Zdecydował Pan “kopać się z koniem”. Dlatego staję po Pana stronie.
Zacytuję częściowo swój komentarz spod poprzedniego Pańskiego postu:
“Mam też nadzieję, że jako kandydat chrześcijańskiej prawicy na urząd Prezydenta RP będzie Pan częstym gościem na łamach ‘Gościa Niedzielnego’??? Nie wierzę, że ‘Gość Niedzielny’ bardziej od Prawicy RP mógłby popierać pro-aborcyjny PiS.”
Swoją drogą jestem ciekaw, czy ‘Gość Niedzielny’ poświęcił choć trochę uwagi akcji zbierania podpisów przez Prawicę RP przeciwko nominacji przez Donalda Tuska pro-aborcyjnych kandydatów do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu??? I pytanie to kieruję za pośrednictwem tego bloga GŁÓWNIE do Redakcji ‘Gościa Niedzielnego’???
Bo jeśli pisma chrześcijańskie nie piszą o takich inicjatywach mniej lub bardziej obszernie, to dlaczego mamy tego oczekiwać od ‘Polityk’, ‘Wprostów’, ‘Onetów’, itp., itd.???