Antypolskie represje na Białorusi nie ustają. Dziś znowu zatrzymano Angelikę Borys. Przez długie lata zwolennicy tolerancji dla reżimu Łukaszenki twierdzili, że polityka krytyki jego rządów „nic nie dała”. Teraz widzimy owoce odprężenia. Zresztą nie od dziś, bo już rok temu Łukaszenka skwapliwie wykorzystał przychylne mu gesty Unii Europejskiej (z wizytą ministra Sikorskiego na czele), by wyciszyć protesty wobec totalnej kontroli kampanii wyborczej i wyborów, które po raz kolejny potwierdziły jego monopol władzy. Pisałem o tym w „Niedzieli” dokładnie rok temu.
Dobrze, że w sprawie antypolskich prześladowań reakcje zapowiadają Parlament Europejski i eurominister spraw zagranicznych. Polska musi pilnować, żeby były to realne działania – dotkliwe dla władzy Łukaszenki, a nie dla kontaktów społeczeństwa białoruskiego z Zachodem. Jak zawsze polityka naprawdę oznacza pilnowanie by wszystko nie skończyło się na polityce pozorów i werbalnej pianie. Obrona Polaków na Białorusi to test solidarności dla Unii Europejskiej. Bruksela zdawać będzie egzamin ze zwiększenia unijnych kompetencji w zakresie polityki zewnętrznej. Polska musi odważnie stawiać wymagania i – uczciwą ocenę.
Raz jeszcze do Marka Jurka:
Panie, niech Pan nie używa tych dziecięcych określeń typu “walka”, “reżim”, “prześladowania”, “antydemokratyczny”, “dyktator” etc. w stosunku do Białorusi, w której Pan nigdy nie był i nie chce jechać. Używając tych sloganów, automatycznie Pan siebie zalicza do grona Kaczyńskich, Komorowskich, Tuska i Sikorskiego. Staje się Pan niewiarygodny. O tym samym zresztą napisałem w liście prywatnym do senatora Ryszki. Panowie, chcecie być wiarygodnymi i poważnymi ludźmi, nie powtarzajcie banałów, które z ust w usta przekazuje “Gazetka….”.
I jeszcze, Panie Jurku: Gdzie ja /proszę zacytować/ chwalę samego p. Łukaszenkę??
Kłamie Pan, jak z nut /zresztą Pan i tak nie wie co to jest/.
Bardzo cenię sobie zdanie Pana W. Rekścia. Dzięki Bogu, że w tej naszej Polsce jeszcze nie wszystkim odbiło i jest z kim porozmawiać i….pojechać również z przyjemnością na Białoruś.
Pan, Panie Jurku, ze swoimi poglądami może być zaproszony jedynie przez wąskie grono borysów i gawinów, pucybutów i kościotrupów, którzy na szczęście nic nie mają wspólnego ani z polskością w Białorusi ani z reprezentowaniem i bronieniem mniejszości narodowych ani z jakąkolwiek polityką w Białorusi. Są to ludzie dobrze opłacani przez Rząd RP, reprezentantem którego Pan był i – jak kiedyś Breżniew – całował się Pan z niby prześladowanymi “demokratami” pokroju Milinkiewicza – też zresztą hojnie opłacanymi kiedyś przez Pana /był Pan w rządzie/. A może tak nie było?
Trudno Pana szanować i dlatego jest tak w waszym gospodarstwie, jak jest. Pan jest dorosłą osobą, a prowadzi Pan siebie , jak obrażony dzieciak. Ani po prawej ani po lewej stronie ani pośrodku nie zostało u Pana nikogo, kto by Pana rozumiał i poszedł by z Panem w ogień. Jest Pan politykiem-samotnikiem, bo wg mnie nie ma Pan charakteru. A może tak do klasztoru?… Modlitwa Pana więcej pomoże biednej i rozkradanej ciągle i uzależnionej /wiadomo od kogo/ Polsce.
I niech się Pan nie obraża, że nikt Pana nie chce pozdrawiać.
Wiktor Dmuchowski, Częstochowa
… dodam jedynie
JEŚLI CHCE PAN WYGRAĆ TE WYBORY, TO NIECH SIĘ PAN PRZECIWSTAWI OTUMANIONEMU I OTUMANIAJĄCEMU OGÓŁOWI TYM ZDRAJCOM POLSKICH INTERESÓW I ZAJMIE PAN RADYKALNIE ODMIENNE STANOWISKO DO CAŁEJ TEJ GRUPY BORYS.
Chyba, że Panu nie zależy na wygladej i bawi się Pan w ciucie-babkę. Pańscy znajomi też!
Z żalem stwierdzam, że uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby pan Marek Jurek NIGDY więcej nie objął żadnego istotnego stanowiska.
Bo tacy ,,narodowcy” to zguba dla Polski.
Waldemar Rekść
Amen. Dodałbym jeszcze kulku jego przyjaciół, a zwłaszcza jednego.
Amen.
Jego przyjaciół też, a zwłaszcza jednego.
@Wiktor Dmuchowski
“Trudno Pana szanować i dlatego jest tak w waszym gospodarstwie, jak jest.”
Nie wiem, czy przez “gospodarstwo” rozumie Pan Prawicę Rzeczypospolitej, czy Polskę. Jeśli to pierwsze (tak bym obstawiał), to jest to sprawa pomiędzy Panem a marszałkiem Jurkiem. Ale jeśli to drugie, to proszę o więcej szacunku do mojej Ojczyzny, nawet jeżeli nie wszystko się Panu w niej podoba. Jeśli miał Pan na myśli Polskę, to słowo “wasze” wskazuje na dystans do tego kraju. W takim wypadku nikt Panu nie zabrania przebywać z przyjemnością na Białorusi.
Co by Pan nie powiedział o biednej, rozkradanej Polsce, Białoruś nie jest dla mnie wzorem państwa, do jakiego powinniśmy aspirować. Z całym szacunkiem dla Białorusinów.
Panie Krzysztofie !
Pod pojęciem ,,moje gospodarstwo” należy rozumieć nie tyle gospodarstwo w którym się zamieszkuje, ile – gospodarstwo którego się jest faktycznym przynajmniej współwłaścicielem i współgospodarzem.
Ja bynajmniej się za takiego nie uważam, co nie znaczy, że Polskę zamierzam opuścić.
Tylko ja nie chcę, aby na moich oczach uprawiano ewidentnie antypolską politykę, sprzeczną z najbardziej elementarną polską racją stanu.
Jeżeli ktoś określonych spraw nie rozumie, to może swoją aktywność skierować na przykład na Akcję Katolicką.
Tylko niech zostawi politykę w spokoju. Tak zwani ,,zawodowi katolicy” są w równym stopniu szkodliwi, jak dawna SB-cka agentura, bo w patriotycznych ugrupowaniach blokują miejsca, które powinny zajmować osoby kompetentne, których wiedza i doświadczenie wykracza poza walkę z aborcją. Smutny los ZCh-N, który miał wspaniały ludzki potencjał, jest tego jaskrawym dowodem.
Pan Dmuchowski nigdy i nigdzie nie twierdził, że obecna Białoruś jest dla niego wzorem do naśladowania, chociaż wiele rzeczy od obecnego rządu Białorusi moglibyśmy się uczyć.
Ale niech pan nie imputuje nikomu stwierdzeń, które są tylko wytworem pana fantazji.
Tak, to prawda. Jest nią niejaka jednonoga “prawica RP”. Ona niby jest i jej … nie ma.
Polska – to Ojczyzna moich przodków, którą tacy, jak Pan sprzedali.
Jak Pan śmie o mnie mysleć?
Myliłem się, iż jest Pan inteligentniejszy. Nie ma Pan co w tej Pana Ojczyźnie robić, bo zbliża się Pan do zdrajcy tejże Ojczyzny. Ja – nigdy!!!
@WD
Jeżeli, praktycznie mnie nie znając, bezpodstawnie obraża mnie Pan od zdrajców i sprzedawców Ojczyzny, to obawiam się, że nie mamy o czym rozmawiać.
Dla Pana nieinteligentnymi zwolennikami zdrajców lub zdrajcami są chyba wszyscy, którzy prezentują nieco inną niż Pan perspektywę.
Moja sugestia pozostania na Białorusi była ironiczna. W końcu, z tego, co Pan pisze, tam jest wspaniale i przyjemnie, a tu tragicznie. Nie jest moją intencją wyganiać Pana z Polski, ani osądzać o brak patriotyzmu. Nie odpowiedział Pan natomiast, co uważa za “wasze gospodarstwo”. Interpretacja pana Rekścia jest dość przekonująca, ale niejako potwierdza tezę o pańskim dystansie do Polski (jako państwa, niekoniecznie jako Ojczyzny), skoro wszyscy są tu tacy głupi.
Nieco podobne stanowisko, jak Panowie, zaprezentował powyżej Zulus, nazywając najpoważniejszym przeciwnikiem Polski Niemcy, a za sprzymierzonego z Niemcami przeciwnika nr 2 – Rosję. Tylko co proponujecie? Ucieczkę od reszty UE? Sankcjonowanie interesów Rosji na Wschodzie?
W pewnym uproszczeniu: w XVIII w. Francja i Prusy (jednak gorsze od współczesnego RFN) były niejako odpowiednikami UE, a Rosja – samej siebie. Państwa ościenne zastosowały fortel: albo popieracie wolność innowierców (czyli dajecie ciała Rosji i Prusom), albo się jej sprzeciwiacie (wtedy też dajecie ciała i dajecie pretekst do wejścia ościennych wojsk na terytorium Polski). A w czasie Sejmu Wielkiego wszystkie stronnictwa szukały jakiejś drogi porozumienia z zagranicą. Dawny Zachód nie był wobec nas lojalny (Prusy były przejściowo skłócone z Rosją i stronnictwo patriotyczne poszukiwało z nimi porozumienia, no ale – to też byli zaborcy; Francja – swego czasu król francuski wspierał plany rozbiorów). Ale czy ci, którzy stawiali na Rosję (późniejsza Targowica – której wielu członków uważało się za patriotów) mieli więcej racji? Można mieć różne zdania. Nie jestem euroentuzjastą, ale uważam, że w UE trzeba szukać sojuszników. Sojusznikami powinniśmy też sobie czynić USA, inne państwa Europy Środkowej i Wschodniej. Tylko zachodzi pytanie, na które odpowiedź stanowi linię podziału: czy należy wspierać demokratyzację Ukrainy i Białorusi, czy nie. Pan uważa, że nie i że należy odrzucić ten “prometeizm”. Ja skłaniam się ku poglądowi, że należy to czynić w sposób mądry. Abstrahuję tu od roli p. Borys i p. Siemiaszki.
@WD c.d.
No, co prawda, pisze Pan “Jest nią niejaka jednonoga “prawica RP”, czyli być może o Prawicę Rz-litej Panu chodziło. Jeśli tak, to Pan wybaczy, że wcześniej tego nie dostrzegłem, ale cóż… “gospodarstwo” to nie “ona” tylko “ono”.
Jest jednak Pan bardzo małostkowy. Po co to pisanie do jakiegoś p. Dmuchowskiego kilkakrotnie?
Pan sam dobrze nie zna tej prawdziwej historii, a już Pan uczysz kogoś!?
Mówi Pan i mądrości, będąc absolutnym jej zaprzeczeniem. “Ona” czy “Ono” – cóż to za poziom Pan tu ujawnia?
Dzieciak z Pana i tyle.
Bravo, Panie Wiktorze.
Do niejakiego “Do Krzysztofa”:
A cóż to za nick – “Do Krzysztofa”? Czyżby ktoś miał już swojego nicka na tym blogu i nie chce się ujawniać, więc korzysta z faktu, że wystarczy podać e-maila i byle co i tytułuje się “Do Krzysztofa”? Ja używam cały czas tego samego nicka, a ktoś, kto się tego boi, ten jest faktycznie małostkowy. A jeśli osoba ta uznała, że po prostu warto stworzyć nicka adresowanego do mnie, to dzięki, choć uważam, że to dziwny zabieg.
Skierowane do mnie, “małostkowego” człeka, pytanie “Po co to pisanie do jakiegoś p. Dmuchowskiego kilkakrotnie?” być może miało być objawem “wielkoduszności”, w każdym razem jest retoryczne. Przecież po to jest blog, by dyskutować i pan Dmuchowski również zwracał się do mnie kilkakrotnie, do czego nie mam żalu. Może jeszcze mam przeprosić za tę “zbrodnię”?
“Pan sam dobrze nie zna tej prawdziwej historii, a już Pan uczysz kogoś!?”.
Otóż po pierwsze: proszę zwrócić uwagę, że wyrażam się w sposób kulturalny, czego nie można powiedzieć o niektórych użytkownikach bloga (stanowiących tu na szczęście mniejszość), którzy potrafią się tylko pieklić i wyzywać innych od “dzieciaków”, “sprzedawczyków” itp. (czym sami udowadniają, jacy są). Jeśli nawet używam niekiedy złośliwej ironii, to zawsze wyjaśniam, o co mi chodzi i staram się okazywać adwersarzowi szacunek. Spośród moich dyskutantów powyżej, niektórzy jednak odpowiadają na cudze komentarze kulturalnie (jak np. p. Waldemar Rekść), a inni – nie.
Po drugie: zarzut, że kogoś pouczam jest przewrotny. Równie dobrze można go postawić komukolwiek. Jak napisałem powyżej: po to jest blog, by dyskutować. Jeśli na moje stwierdzenie, że są różne koncepcje w dzisiejszej polityce i każdy ma prawo do swoich przekonań, niejaki “Do Krzysztofa” odpowiada mi po prostu niekulturalnie, to co on ujawnia?
Śledzę od wielu dni tę rozmowę i naprawdę nie zamierzałem się wtrącać, ale… podziwiam Pana, Panie Krzysztofie. Przyznam, że ja nie zdobyłbym się na tak długą, i chyba raczej bezowocną, dyskusję. Jestem pełen uznania dla Pańskich konsekwentnych poglądów i kultury wypowiedzi (która wyraźnie kontrastuje z niektórymi wypowiedziami Pana adwersarzy).
Chcę bardzo jasno powiedzieć: nie będę wypowiadał się na temat ZPB, ponieważ nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat. Zadam Panu tylko jedno pytanie: czy naprawdę uważa Pan, że “współczesna zachodnia demokracja” lepsza jest dla Białorusinów niż “imperialistyczne zapędy neocaratu”? I czy uważa Pan, że przed Białorusią stoją tylko te dwie drogi? Tak ujął to Pan w komentarzu 25 pkt. 4.
Gdyby Białorusini byli narodem gnębionym przez znienawidzony reżim i walczyli o wolność (jak choćby my w latach PRL-u), to obowiązkiem naszym byłoby nasz bratni, słowiański i chrześcijański naród wspierać w tych dążeniach. Lecz tam nic takiego nie ma miejsca… Białorusini uwielbiają Łukaszenkę. Ostatnie wybory może rzeczywiście były nieco podkolorowane, lecz przecież nawet najbardziej niekorzystne dla Łukaszenki dane, przeprowadzone przez niezależne instytuty badania opinii, nie pozostawaiają wątpliwości: swojego prezydenta popiera przytłaczająca większość Białorusinów.
Nie wydaje się Panu, że Białoruś po prostu ma to, czego sobie życzy? Podobnie jest w Rosji. Żadne ruchy opozycyjne nie mają tam szans po prostu dlatego, że ludzie popierają swoją władzę, a nie ich. Radzę nawet nie próbować tego zrozumieć: my, Polacy, wychowani na wielowiekowej tradycji parlamentaryzmu i demokracji, nie mamy szans zrozumieć Rusinów, wychowywanych przez cara. Może się mylę, ale wydaje mi się, że popierając opozycję, krzywdzimy te biedne narody, które cieszą się, patrząc na swoich przywódców, którzy z podniesionymi trochę bezczelnie czołami, spoglądają z godnością na święcie oburzony świat “zachodniej demokracji”.
Mogę się mylić. Jak wspomniałem, moja wiedza w tej dziedzinie nie jest zbyt bogata… lecz takie jest moje zdanie…
Pozdrawiam
Ajaj !!!
Szanowni Panowie. Cóż wy wiecie o Białorusi?
Ja rozumiem, że każdy ma prawo do własnych poglądów. TYLKO, że warto, aby te poglądy były oparte o konkretna wiedzę.
Panie Krzysztofie !
Czy Pan na przykład wie o tym, że w Mereczowszyżnie kosztem obecnego białoruskiego rządu zrekonstruowano dwór, w którym urodził się Tadeusz Kościuszko ?
Sprawy dawnych polskich Kresów Wschodnich są tak skomplikowane, że ja na ten przykład nie czuję się na siłach, aby zabierać głos na temat dawnej Galicji, jakkolwiek mój pradziad ze strony Matki był ostatnim unickim biskupem w Chełmie Lubelskim.
Ja szanuję Pana Jurka za wierność zasadom i bezgraniczną uczciwość.
ALE niech nie zabiera głosu na tak ważny temat, którego nie rozumie.
Tym bardziej, że jest to na dziś sprawa fundamentalna dla polskiej racji stanu.
Jeżeli w polskich mediach wręcz bredzi się o rzekomym zabieraniu na Białorusi Polakom ich majątku, to ja się Panów pytam:
dlaczego Pan Jurek milczy, gdy na Litwie AUTENTYCZNIE wysiedla się Polaków z Wileńszczyzny ?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!