W potocznym języku naszej zdegradowanej polityki występuje często pojęcie „przykrywania” faktów, czyli odwracania uwagi opinii publicznej od rzeczy istotnych. W pewnym sensie taką „przykrywką” jest samo państwo POPiS, odwracające swymi namiętnymi awanturami uwagę Polaków od praw rodziny i wyzwania demograficznego, od strategicznych rozstrzygnięć ekonomicznych – zachowania lub porzucenia własnej waluty narodowej, od aktywnej polityki i budowy opinii chrześcijańskiej w Europie, od najpoważniejszego wyboru ustrojowego – między cywilizacją życia a kontrkulturą śmierci.
Samo państwo POPiS też ma swoje przykrywki. Przykrywki usprawiedliwiające koncentrację uwagi mediów na „polityce” POPiS-owych awantur i właśnie na przykrywkach. Taką rolę spełniała już sezonowa partia prof. Rosattiego, później Libertas, niedawno Stronnictwo Demokratyczne. Media czuły się zdyspensowane od informowania o kampanii Prawicy Rzeczypospolitej, bo kibicowały wizytom Lecha Wałęsy na kongresach Libertasa albo sprzedaży kamienic Pawła Piskorskiego.
Przykrywki od małych partii różnią się tym, że szybko mogą stać się ogromne, na skalę PO i PiS. Właśnie dlatego zajmują się nimi media. A gdy kończy się ich wirtualna potęga – rozwiewają się jak zasłona dymna. Znikają, odegrawszy swoją rolą – hamując rozwój działań realnych. Na tym przede wszystkim polega kompletna nieodpowiedzialność ludzi, którzy pomagają je montować.
Nie państwo-przykrywka POPiS, tylko państwo PO kontra państwo PiS, co tworzy ową przykrywkę. Skupienie uwagi mediów na różnicach między dwoma głównymi obozami, skutecznie odsuwa na plan dalszy sprawy fundamentalne dla państwa Polskiego. Nie posunę się do zrzucenia odpowiedzialności na media, natomiast odczuwam pewną niespójność, gdy dziennikarze ubolewają, iż Tusk ogłasza decyzję o nie startowaniu w wyborach prezydenckich w gorącym okresie prac komisji hazardowej, po czym sami zapominają o temacie “afery” i piszą dzień w dzień o notowaniach i szansach kandydatów. IV władza nie do końca jest świadoma swojej ogromnej odpowiedzialności o czy pisze Pan Jurek przywołując przykłady Libertas i SD. Gorszy pieniądz wypiera lepszy pieniądz. Gorący news wypiera kolejny pomysł, projekt, alternatywę. Póki co stronnictwom pokroju Prawicy RP pozostaje zasypać rynek polityczny projektami, licząc, że któryś się przebije.
Aby politycy zajęli się działaniami na rzecz dobra wspólnego, a nie ciągłymi przepychankami partyjno-personalnymi, wybory muszą się odbywać w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW).
Niestety nie ma państwa PO, kontra państwo PiS, lecz realizowana ręka w rękę wspólna polityka państwa POPiS. Jedynym urozmaiceniem realizacji tej POPiSowej polityki jest koalicja PiS z SLD w mediach, co potwierdza wyzbycie się zasad, idei i wartości przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS, przez co PiS coraz bardziej upodabnia się do PO.
PS. Pozostaje tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrzebna jest nam druga PO?
Mijają prawie 3 lata od powstania Prawicy PR, a media najchętniej piszą o partii wtedy, gdy ta wyda oświadczenie broniące Radia Maryja (ciekawe, czy Ojciec Radiooperator za to podziękował?). Tzn. wtedy kiedy można potwierdzić stereotyp, że Marek Jurek to to samo, co RM, wtedy media o tym chętnie piszą.
Tak naprawdę jest Pan, Panie Marszałku, jedyną znaną twarzą Prawicy RP, ale niestety nikt Pana z Prawicą RP za bardzo nie kojarzy. Przydałoby się trochę więcej znanych twarzy. Ciekawe, czy np. Artur Zawisza może i chce, uzyskać win odpuszczenie za Libertas?
Jeśli chodzi o rozpoznawalność Prawicy RP, to moim zdaniem najważniejszym, ale nie jedynem, instrumentem powinna być ‘praca u podstaw’. Na świadome zaistnienie w mediach, bez nawet mikroskopijnej reprezentacji w Sejmie, nie ma co liczyć. Media w Polsce są sekundantami pojedynku ‘wielkich’. To co się dzieje poza ‘placem boju’ mediów nie interesuje.
Inną szansę dla Prawicy RP upatruję w koalicji wyborczej z Polską Plus. To z pewnością zwiększyłoby obecność Prawicy RP w mediach. W ogóle prawica w Polsce powinna się łączyć pod jednym parasolem/szyldem (tak jak wcześniej AWS, czy Republikaniew USA). Rzeczywiście JOW-y, przynajmniej w wyborach do Sejmu, tę jakże ważną tendencję dla demokracji byłyby w stanie uruchomić.
Panie Marszałku! Trudno nie zgodzić się z Panem, że takie partie, jak Libertas, czy formacja Rosatiego to przykrywki. Z Piskorskim rzecz ma się w sumie podobnie, jego lansowanie przez niektóre media było grubymi nićmi szyte. Aczkolwiek posłowie Partii Demokratycznej musieli poczuć realną szansę, skoro dokonali transferu do SD i dali jej jako taką reprezentację. Zgadzam się też, że samo państwo POPiS jest w jakimś sensie przykrywką. Do czego jednak?
Czy jest Pan pewien, że rzeczywistym celem jest odwracanie uwagi Polaków od kwestii życia poczętego? Czy jest Pan pewien, że przeciętny zjadacz chleba poważnie myślałby o walce cywilizacji życia z kontrkulturą śmierci, gdyby nie POPiS? Czy raczej jest to taka retoryka, wynikająca z Pana przywiązań do tej kwestii? Innymi słowy: czy przeciętny Polak to czytelnik fronda.pl, gdzie można przeczytać głównie o aborcji i gejach?
Akcentowanie kwestii obrony życia poczętego jest ważne i nie namawiam Pana do jego zarzucania. Niemniej jednak polityka to nie tylko temat aborcji i obrony życia. Polityka kręci się – czy nam się to podoba czy nie – przede wszystkim wobec gospodarki. I mówię to, mimo iż sam interesuję się raczej religią i sceną polityczną niż gospodarką. Jeśli chce Pan walczyć o szerszy elektorat, musi Pan poszerzyć listę tematów. Pański wizerunek jest dziś kwestią sporną. Wiele osób ceni Pana i uważa za czołowego reprezentanta wartości chrześcijańskich w polityce. Warto na tym bazować (choć trzeba pamiętać, że nie wszyscy wierzący Pana poprą, stąd atak na PiS jest obiektywnie patrząc politycznie zrozumiały). Duża część społeczeństwa odbiera jednak Pana jako wasala Watykanu i człowieka nietolerancyjnego, wręcz – propagatora zaścianku. Mój znajomy zmienił zdanie po piątkowym spotkaniu z Panem. Toteż uwagi fidela po raz kolejny uważam za trzeźwe. Warto tchnąć nowego ducha we własny wizerunek, nie tracąc przy tym starego.
Co do sojuszu z Polską Plus. Otrzymuję co tydzień drogą e-mailową ich newsletter. L. Dorn de facto milczy na ten temat. J. Sellin zaś stwierdził, że rozmawiali z Panem, a Pan wybrał swoją drogę. Co to znaczy?
Polska Plus podobno wystawia Dorna.
P. Jurek sam się zmarginalizował. Popełnił kilka poważnych błędów. Po wejściu do sejmu, kierowane przez p. Jurka, Przymierze Prawicy, powinno utworzyć samodzielny klub parlamentarny. Marek Jurek zdecydował się na przyłączenie PP do PiS za funkcję wiceprezesa. Tu została zmarnowana szansa utworzenia solidnej partii prawicowej. A potem zrezygnował z funkcji wicemarszałka, jakby nie wiedział wcześniej jak poglądy ma Kaczyński na aborcję. Jakie to polskie, polec z honorem. W polityce zagraniczne poglądy M. Jurka chyba nie różnią się zasadniczo od tych, prezentowanych przez duże partie, tylko inaczej są rozkładane akcenty. Jeśli chodzi o wschód, p. Jurek prezentuje politykę nazywaną mesjanistyczną, albo prometejską
“Jeśli chce Pan walczyć o szerszy elektorat, musi Pan poszerzyć listę tematów.” napisał Krzysztof.
Odkąd sięgam pamięcią, tzn. odkąd wypowiadam się na tym blogu, namawiam Pana do rozszerzenia listy tematów o EKOLOGIĘ. Dlaczego?
Powodów jest kilka, a jeden z nich jest dla mnie szczególnie ważny: Otóż nie da się oddzielić, moim zdaniem, działalności na rzecz ochrony środowiska naturalnego człowieka i prawa ludzi do zdrowego życia (bez ‘nienaturalnych’ zanieczyszczeń, pestycydów, skażeń, etc.) od walki ze zjawiskiem aborcji. Aborcja jest nienaturalną, sztuczną i wrogą człowiekowi i jego naturze ingerencją, która prowadzi do pozbawienia go życia w formie podstawowej. Współczesne ruchy ekologiczne nie uważają jednak aborcji za zjawisko niezgodne z naturą człowieka. Jest wręcz odwrotnie: Prawo do aborcji jest postrzegane jako podstwowe i indywidualne prawo każdej kobiety. Pozycja ta wynika z faktu, iż ruchy ekologiczne są jednocześnie ruchami liberalno(w sensie społecznym)-lewicowymi. Natomiast w przyrodzie brakuje lub nie występują, niestety, ruchy prawicowo-ekologiczne.
Zmierzam jednak do tego, że z aborcją we współczesnym świecie, a jest to jeden z głównych punktów programowych prawdziwych partii prawicowych (tzn. nie PiS-u i nie PO), można walczyć w następujący sposób:
(1) tradycyjnie, czyli ‘po rydzykowemu’,
(2) nowocześnie, czyli nie ‘po rydzykowemu’.
Odpowiedź na zjawisko, dlaczego Marek Jurek kojarzony jest z dyrektorem Radia Maryja (Rydzyk-Jurek, Jurek-Rydzyk, to taka funkcjonująca w świadomości medialnej ‘para bliźniaków’) pomimo braku ku temu faktycznych przesłanek, zawarta jest w akapicie powyżej. Zmiana jest możliwa, ale wtedy, gdy Prawica RP (Marek Jurek) zacznie mówić innym językiem niż RM.
Żeby było jednak jasne: Nie proponuję korzystywania z tematu ‘ekologia’ instrumentalnie. To nie zadziała. Brak autentyczności nie działa na dłuższą metę ani w polityce, ani w życiu [trzeba mieć własny etos, inaczej się tonie]. Ja proponuję Prawicy RP ten temat, ponieważ jestem GŁĘBOKO PRZEKONANY o tym, że “Prawica to jedyny wiarygodny obrońca ekologii” – taki tytuł nosił artykuł dr Anny Kalinowskiej opublikowany w ‘Dzienniku’ w dniu 13 lipca 2007 roku. Artykuł ten wspominałem już tutaj kilkarotnie: Czy przeczytał go Pan już, Panie Marszałku?
@fidel
Jeśli chodzi o ekologię, to trudno się łudzić, że w Polsce będzie interesował się nią polityk prawicowy. Media prawicowe i katolickie, w tym lubiany przeze mnie “Gość Niedzielny”, raczej ośmieszają, a nawet zwalczają postulaty ekologiczne w zakresie źródeł energii i nie tylko. I poniekąd się z nimi zgadzam – też uważam, że bzik na punkcie globalnego ocieplenia to głupota, energia atomowa jest wydajna, zaś lewicowe partie typu “zieloni” czy “ekolodzy” z Greenpeace ośmieszają ideę ochrony przyrody. Z drugiej strony – nie da się zaprzeczyć, że o środowisko naturalne należy dbać, a różnego rodzaju odpady mu szkodzą. Na pewno alternatywne, naturalne metody czerpania energii są dla niego lepsze (choć wiatraki wpisują się w często nieodpowiedzialne przekształcanie świata przez człowieka), tylko mniej wydajne. Zaawansowana selekcja odpadów w Niemczech może nam się wydawać groteskowa, ale jest również rozwiązaniem dobrym. Co do obwodnicy… tu racja jest po obu stronach. W wyborze raczej należy kierować się dobrem ludzi, ale cena jest dla fauny i flory (i piękna świata) zaiste fatalna.
Wybacz, jeśli zanudzam z lekka amatorską analizą. Mam pytanie: co twoim zdaniem powinno wchodzić w skład działań polityków na rzecz środowiska naturalnego?
No, w sumie istnieje Franciszkański Ruch Ekologiczny i pewnie wiele innych, ale nie są tak głośne jak Greenpeace. I pewnie na czym innym się też koncentrują.
@ Krzysztof:
REFA, czyli ‘Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu’ wymieniony jest w wypowiedzi dr Anny Kalinowskiej, o której wspomniałem powyżej.
Na Twoje pytanie, Krzysztof, odpowiem m.in. cytatem z w/w artykułu: “Ekologia powinna być integralną częścią programów mających na celu dobro obywateli i nowoczesnego państwa”.
Dla mnie osobiście ekologia oznacza ‘zrównoważony wzrost gospodarczy’, tzn. taki gdzie ani człowiek, ani środowisko, w którym on żyje, nie ponoszą uszczerbku z powodu faktu istnienia i występownia rozwoju gospodarczego.
Nowoczesna ochrona środowiska to (wymienię tylko kilka haseł i to dość powierzchownie, bo temat jest niezmiernie szeroki i brak tu miejsca na szczegóły):
- Nowoczesna infrasturktura technologiczna (nowoczesne sieci energetyczne, nowoczesne środki transportu, nowoczesne drogi i autostrady, nowoczesne rozwiązania komunikacyjne) tam, gdzie jest to niezbędne i bezwzględnie konieczne;
- Badania naukowe, czyli nowoczesne uczelnie, w tym medyczne, które problemy naukowe rozwiązują nie ‘na skróty’ (tzn. poprzez badania np. na embrionach), ale z godnością dla życia ludzkiego;
- Dążenie do autarkii energetycznej (ale nie przy pomocy energetyki jądrowej – tę uważam na obecnym poziomie rozwoju za zbyt drogą (budowa a następnie utrzymywanie ‘sarkofagów’ dla reaktorów), tworzącą zbyt mało miejsc pracy i zbyt ryzykowną. Do tego jest też ważki powód polityczny, żeby nie popierać energetyki jądrowej: PO i PiS są jej zwolennikami. W Polsce jest 20% przeciwników tej formy energetyki. W miarę zbliżania się do ostatecznego rozstrzygnięcia, czyli decyzji o budowie, liczba przeciwników będzie rosnąć);
- Ekologia to nowe i niezagrożone koniunkturą miejsca pracy zarówno w rolnictwie, przemyśle, ale i nauce;
- Zrównoważona ekologia to nowoczesna forma walki o ‘Cywilizację życia’;
- Zrównoważona ekologia to zerwanie z dziedzictwem i społeczeństwem PRL-u, a jednocześnie możliwość nawiązania i powrotu w nowoczesnej formie do wielu polskich tradycji.
I na sam koniec polecam raz jeszcze artykuł pt. “Prawica to jedyny wiarygodny obrońca ekologii” dr Anny Kalinowskiej z lipca 2007 roku.
Polska scena polityczna = 0 poglądów ideowych!
PiS gotowy na koalicje z SLD.
PO gotowe na koalicje z LPR.
Gdzie antykomunizm PiSu, gdzie antyfaszyzm PO?
Słowa, słowa, tylko słowa…
@feger
Racja. Tyle, że PO nie przyznaje się wprost do mariażu z LPR. Słabszy chroni się w cieniu skrzydeł silniejszego, więc Giertych musi szukać patrona, do którego publicznie nie będzie się przyznawał (jego poparcie dla Sikorskiego to nieco inna bajka, bo Sikorski ma wizerunek polityka-outsidera). Również PO traktuje ten związek koniunkturalnie i niczym imperialista nie chwali się specjalnie jakąś “faszystowską” przystawką. A dla masy “oświeconych” zwolenników Platformy, “PiS-uary” i “faszyści” od Giertycha oraz “oszołom” Jurek i “klan Ojca Dyrektora” to jedna, niezróżnicowana grupa, zwana “Ciemnogrodem”, czy też “Moherową koalicją”.
PiS i SLD o swojej współpracy też nie mówią tak chętnie, jak nagłaśnia to PO, czy Marek Jurek na blogu, choć prawda, że PiS trochę już się wygadał. Może to świadczy o braku rozsądku liderów tej partii, a może jest to wyraz walki o lewicowy, czy szeroko pojęty “antyliberalny” elektorat. A może cynicznie liczą, że wyborcy “wszystko kupią”, nawet wtedy, jak się powie o możliwości zawarcia koalicji z SLD. Bo ciche trwanie w tej koalicji obu partiom się opłaca z politycznego punktu widzenia.
Na ideowość polityków specjalnie nie liczę. Ideowości nie odmawia się na ogół marszałkowi Jurkowi, za co spotykają go pochwały. Są też tacy (również na blogu), którzy zarzucają panu marszałkowi nadmierny idealizm, coś co można określić mianem “głupiej szlachetności”. Jednego nie można marszałkowi Jurkowi odmówić: stałości w poglądach (przynajmniej podstawowych dla niego – jak ochrona życia poczętego i cywilizacji chrześcijańskiej). W tym jest ideowy. Ale z drugiej strony: Marek Jurek z pewnością od jakiegoś czasu w PiS-ie czuł się ciasno, a pisanie głównie o wadach innych partii to zabieg w gruncie rzeczy motywowany politycznie. I nie ma w tym nic dziwnego. Polityk zawsze będzie politykiem.