W ubiegłym tygodniu zrobiłem dużą trasę po kraju: Płock-Paradyż (w Lubuskiem)-Opalenica-Sandomierz-Rzeszów i z powrotem na Mazowsze. Stąd milczenie (które mi słusznie wyrzuca sympatyk). Zakończeniem trasy było powołanie w Warszawie Samorządowej Wspólnoty Prawicy, porozumienia środowisk społecznych z udziałem Prawicy Rzeczypospolitej dla wyborów wojewódzkich w całym kraju oraz dla wsparcia wyborów do powiatów, miast i gmin tam, gdzie miejscowe środowiska będą chciały z tego skorzystać. A im bliżej wyborów, tym zachłanniej partyjna oligarchia patrzy na samorządy. Ostatnio miały tu miejsce trzy znamienne wydarzenia. Odwołanie ze stanowiska prezydenta Częstochowy Tadeusza Wrony (przez zgodną koalicję PO-PiS-SLD), odwołanie ze stanowiska prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego (przez PO-SLD) i odwołanie Macieja Eckardta ze stanowiska wicemarszałka województwa Pomorsko-Kujawskiego. Wicemarszałka Eckardta odwołano po prostu za to, że sceptycznie wypowiedział się (jako publicysta i obywatel) o polityce i szansach wyborczych prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Trzech niezależnych samorządowców usunięto, bo w swoich środowiskach stanowili alternatywę dla partii establishmentu.
Jeżdżąc po kraju często spotykam wśród wójtów obawy, że ich zbytnia samodzielność polityczna może odbić się niekorzystnie na relacjach z – formalnie samorządowymi, faktycznie partyjnymi – władzami województw. Powszechna jest obawa, że władze wojewódzkie w polityce inwestycyjnej zamiast zasadami zrównoważonego rozwoju regionów – kierują się preferencjami politycznymi. Zasadniczym celem Wspólnoty musi więc być samorząd organizujący oddolny wysiłek społeczny, a nie używany przez partyjne centrale jako narzędzie kontroli społecznej.
Kropiwnickiego nie odwołały PO i SLD tylko społeczeństwo w referendum.
Czyzby pan Jurek o tym nie wiedział ?
cieszę sie z Pan powrotu.Życze powodzenia!
Zgadzam się z sympatykiem. Może to dlatego, że młode jest piękne, ale blog Pana Marszałka z pierwszych miesięcy pisania wydawał mi się lepszy niż obecnie. Dlaczego? Ponieważ wpisy były codziennie, co Pan Marszałek zresztą nam obiecał:
http://blog.marekjurek.pl/index.php/2007/11/16/zle-wiesci-z-sejmu/
Poza tym mam wrażenie, że wtedy jeszcze wczytywał się uważnie w komentarze internautów i częstokroć na nie odpowiadał, wzbogacając dyskusję na forum. Panie Marszałku, proszę wrócić do swoich ówczesnych standardów! A jeśli nie ma Pan czasu, jeśli jest Pan przemęczony i zharowany, jeśli najchętniej runąłby Pan na łóżko w słodkie objęcia Hypnosa – niech napisze Pan chociaż jedno zdanie, że Pan o nas pamięta i pozdrawia, że wróci Pan do nas jutro. Mi wprawdzie nie robi to większej różnicy, ale na wielu niezdecydowanych osobach takie miłe gesty zrobiłyby dobre wrażenie, zwłaszcza przed wyborami.
Zostawiam do przemyślenia – i pozdrawiam!
Jeszcze odnośnie tego, co Pan napisał: uważam, że w społeczeństwie industrialnym (czy postindustrialnym, jak chcą niektórzy) trójstopniowy podział administracyjny się zdewaluował. Województwa, powiaty – powinny istnieć tylko dla sprawnej organizacji policji, straży pożarnej itp., ALE NIE JAKO JEDNOSTKI ADMINISTRACJI I SAMORZĄDU. Wydaje mi się, że należy znieść województwa, powiaty i gminy (choć przy tych ostatnich akurat bym się nie upierał), a wszystkie ich kompetencje przekazać MIEJSCOWOŚCIOM.
Przykładowo: chcemy wyremontować drogę biegnącą przez naszą miejscowość. Zbieramy więc podatek z ludności, ogłaszamy okolicznościową składkę, szukamy sponsorów, występujemy o dotację do Warszawy – i remontujemy. Potem sąsiedzi zazdroszczą nam pięknej drogi – i robią to samo u siebie. Czy to nie byłoby prawdziwe społeczeństwo obywatelskie, wspólnota ludzi zjednoczonych wokół wspólnego celu, biorących swój los w swoje ręce i uniezależnionych od biurokratycznego terroru?
Obecnie to wygląda tak, że na wsiach remontuje się tylko polne drogi, a drogi główne wyglądają jak po bombardowaniu. Dzieje się tak, ponieważ są to “drogi powiatowe” i nie wolno ich ruszać… (swoją drogą, POWIATOWE starostwa nie mają świadomości istnienia większości tych małych miejscowości, po których biegną POWIATOWE drogi)
A więc: Polska, według mnie, powinna być podzielona tylko i wyłącznie na najbardziej naturalne, pierwotne jednostki: miasta i wsie. Każde z nich powinno mieć swoją Radę i swojego Wójta (ew. Burmistrza czy Prezydenta), bez żadnego przedstawiciela rządu. I każda miejscowość samodzielnie – nie tylko na forum Rady ale i w referendach -podejmuje decyzje na temat inwestycji na swoim terenie. Drogi, o których pisałem, to oczywiście tylko przykład tychże inwestycji.
Zagłada całej terenowej biurokracji w Warszawie spowodowałaby dwojaki skutek: z jednej strony trzeba by było bardzo rozbudować centrale niektórych instucji z racji likwidacji ich terenowych oddziałów. Byłaby to dobra okazja do swoistej selekcji: które instytucje zostawiamy, a które kasujemy jako zbędne. Jako rolnik, konsekwentnie opowiadam się za likwidacją ARiMR. “Unijne dopłaty” nie dosyć, że pogłębiają przepaść między bogatymi i ubogimi mieszkańcami wsi – to jeszcze są dla Narodu upokarzające. Wszystkim, któzy z nich korzystają i je popierają (w tym P. MAarszałkowi) mówię w twarz: do zbrodniarzy wyciągacie rękę o pieniądze.
Zresztą, nie tylko ARiMR zasługuje na likwidację.
Drugi skutek w Stolicy: niektóre centralne urzędy należałoby rozbudować, ale inne – ograniczyć. Np. w sprawie budowy autostrad decydowałyby tylko zainteresowane miejscowości, a rola Ministerstwa Infrastruktury sprowadziłaby się tylko do koordynacji ich współpracy i pozyskania środków z budżetu. Nie dotyczy to tylko budowy dróg. Wiem, że to ryzykowne, ale coraz częściej odnoszę wrażenie, że przekazanie służby zdrowia samorządom czy nawet osobom prywatnym… nie jest złym pomysłem. W każdym razie to chyba niemożliwe, by pogorszeniu uległ przez to jej OBECNY stan…
Państwo zachowałoby natomiast pełną kontrolę nad wojskiem i cywilnymi służbami, które dla swoich potrzeb mogłyby się dzielić na hierarchiczne okręgi, jak to ma miejsce obecnie.
Skoro zacząłem, to dokończę: jestem ponadto za sprawiedliwym dla wszystkich podatkiem liniowym ( patrz: http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/04/24/podzwonne-dla-liniowego/ ) i szerszym stosowaniem demokracji bezpośredniej. Jeśli milion obywateli zarząda referendum w JAKIEJKOLWIEK wybranej przez siebie sprawie -ma się ono odbyć! A jego wynik jezt wiążący! Nie jesteśmy bezwolnym stadem miotanym do woli przez oligarchiczną klikę – to władze mają czuć nad sobą bat Ludu, a nie na odwrót!
I wreszcie, ponad tym wszystkim powinien stać, po dwóch stuleciach wygnania, tron Rzeczypospolitej. Z prawowitym królem, skupiającym w swym ręku najwyższą władzę reprezentacyjną i zwierzchnią.
Oczywiście, restauracja monarchii w Polsce to dzisiaj mrzonki (podobnie, niestety, jak cała zarysowana przeze mnie wizja – to by było zbyt piękne…), dlatego skłonny jestem popierać przyznanie najwyższej władzy prezydentowi. Potrzebujemy silnego urzędu, jednoczącego wokół siebie cały Naród. A na tym urzędzie osobowość silną, zdolną wziąć za łeb całe rządzące towarzystwo. Mam nadzieję, że taką osobowością okaże się Pan Marszałek Marek Jurek.
Do tej spólnoty należałoby również przyciągnąć wg mnie Plus i Dutkiewicza-popularnego prezydenta dużego miasta. Nie jestem wielbicielem prezydenta Wrocławia, ale brakuje tej inicjatywy właśnie popularnych samorządowców.
Origines omnis parva sunt (początki wszystkiego są skromne).
Prawica RP, Polska Plus oraz UPR powinny stworzyć jedną centro-prawicową partie, razem!
Bardzo mi się spodobała wypowiedź Pana Selina w sprawie wspólnego startu na listach z Prawicą Rzeczypospolitej. Tworzenie nowych bytów nie służyłoby Polsce.I tu widać klasę Pana Jarosława Selina
Zgadzam się z Mirkiem Grębskim. Uważam, że wszelakie dopłaty, czy dotacje są upokarzające i demoralizujące.
Należy dążyć do ich likwidacji.
W Zamościu środowiska narodowo-konserwatywno-katolickie,prawdopodobnie pójdą pod szyldem WSP.Zapraszam na nasze spotkanie samorządowe 18 kwietnia o godz.18 w betlejemce przy kościele p.w.Św.Katarzyny.mail owplubelskie@vp.pl