Nowy nonkonformizm w partii Jarosława Kaczyńskiego
Poseł Adam Hofman z PiS, autor koncepcji koalicji PiS-SLD, wrócił dziś, w rozmowie z Michałem Karnowskim, do swej przedstawionej na poznańskim Kongresie idei. Poseł Hofman twierdzi, że SLD nie jest partią postkomunistyczną. Czyżby nie zauważył, że to właśnie SLD wystąpiło do Trybunału Konstytucyjnego przeciw ustawie o ograniczeniu przywilejów emerytalnych z tytułu działalności w UB-SB, a więc – tym samym – o uznanie działalności w UB-SB za zasługę publiczną, za pracę dla Polski? Jeśli to nie jest postkomunizm – to co nim jest?
Jarosław Kaczyński i Adam Hofman twierdzą obaj, że idea koalicji PiS-SLD to autorski pomysł posła Hofmana. Skoro tak łatwo na kongresie partii Jarosława Kaczyńskiego prezentować pomysły autorskie i osobiste poglądy – to dlaczego nikt „autorsko” nie skrytykował współpracy PiS-SLD na terenie mediów publicznych? Można być za SLD – a nie można być przeciw? Zdziwiła mnie również inna rzecz. Choć Adam Hofman nie wahał się zaprezentować tak radykalnego pomysłu, aż dziw bierze, że nikt nie wyraził opinii o wiele bardziej umiarkowanej – żalu z powodu niepodjęcia propozycji dialogu politycznego z Prawicą Rzeczypospolitej, którą przedstawiłem trzy miesiące temu. Widocznie głos zabierają tylko najodważniejsi – i z najodważniejszymi pomysłami.
Koalicja PiS z SLD w mediach, jest właściwie koalicją PiS-u ze skostniałymi strukturami PZPR i SB mocno zakorzenionymi w publicznej TV. Przykłady? Bardzo proszę:
- Tylko co Jarosław Kaczyński zawarł z komuchami koalicję, a szefem “Panoramy” został współpracownik SB o pseudonimie “Zbigniew”, co nie przeszkadza PiS-owi trwać z komuchami w koalicji,
- Jarosław Kaczyński i cały PiS milcząco zaaprobowali usunięcie ze stanowiska Anity Gargas za emisję filmu o Jaruzelskim,
- Prezes PiS ze swoją świtą zaaprobowali szlaban na filmy dokumentalne o łajdactwach PZPR, SB i ich dysponentów.
Może więc lepiej Panie Marszałku, że PiS nie podjął dialogu z Prawicą Rzeczypospolitej
Różnice między PIS a SLD,są kosmetycznego.Dlatego też ich nieformalna współpraca,dal nas narodowców nie jest zaskoczeniem.
Koalicja PiS-SLD świadczy o totalnym zatraceniu się głównych partii politycznych. Przekoannia się nie liczą. Istotna jest tylko władza za wszelką cenę.
Wyborcy moga się albo zniechęcić, albo wierzyć, że są jeszcze uczciwe ugrupowania i politycy poza obecną elitą sejmową.
Ja wolę wierzyć, ale czy inni wyborcy uwierzą?
Piotr Semka wyśmienicie komentuje na łamach Rzepy obecny stan w jakim znajduje się PiS:
http://www.rp.pl/artykul/9133,444302_Semka__Jak_przyszpilic_budyn_do_sciany_.html
W obliczu faktu zatracania przez PiS kontaktu z rzeczywistością najważniejszym zadaniem wydaje się stworzenie REPUBLIKAŃSKIEJ ALTERNATYWY dla wyborców prawicowych. Mam nadzieję, że Prawica RP, Polska Plus i inne środowiska prawicowe będą w stanie już wkrótce utworzyć wspólny projekt, który będzie bardziej nowoczesny, zrozumiały i atrakcyjny dla młodych, starszych i najstarszych wyborców o poglądach prawicowych, niż makiaweliczny projekt Jarosława Kaczyńskiego, jakim stał się (był cały czas?) PiS.
Różnice między PiS i SLD są coraz trudniej zauważalne.
Można Kwaśniewskiego źle oceniać, ale powiedział prawdę mówiąc “młodzi z PiS i SLD chcą władzy”, w ocenie Kwaśniewskiego koalicja PiSu z SLD jest możliwa.
PiS podobnie jak SLD i PSL gotowe są zawrzeć koalicje z każdym, byle dojść do władzy!
Popieram postulat Piotra Semki, obecna zgraja polityków PiS to ludzie cyniczni, którzy tak jak SLD za Millera chce “ciepłych stołków”, Hoffman to idealny przykład parcia do polityki po kasę.
Gdzie ideowość w polskiej polityce? W partiach będących w sejmie jej brak!
Prawica RP i Polska Plus muszą współpracowac, dla dobra centro-prawicy!
“Centroprawica” to słowo, które w ciągu ostatniego dwudziestolecia zostało krańcowo upodlone, wyświechtane i wymięte. Początkowo mianem “centroprawicy” określaliśmy ugrupowania skupione wokół Rządu P. Jana Olszewskiego. Po kilkunastu latach jednak “centroprawica” stała się synonimem tchórzliwych miernot, które nie wiedzą, czy popierają zabijanie dzieci i produkcję ludzi na szkle, które nie mają żadnych poglądów na sprawy gospodarcze i społeczne.
Dzisiaj “centroprawica” to trupiarnia. Koszmarne cmentarzysko poglądów, idei i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. I wstydu. Koalicja PiS-SLD i PO-LPR nie wymaga komentarza. Przypomnijmy jednak: przez kogo w naszym kraju szerzy się natrętna, obrzydliwa pornografia? Przez kogo ginie rocznie kilkaset nienarodzonych dzieci? Otóż nie przez żadne SLD czy inną “lewicę”, tylko przez PiS i PO: zdemoralizowane, zgnojone, “centroprawicowe” barachło. Jeśli dziś trudno otworzyć gazetę, by nie natknąć się na “reklamy supergorącego towaru w ekstra cenie” – jak nazywa się ludzi, hmm… upadłych – to jest to wyłącznie wina tych kreatur, które na Mszach za Ojczyznę i pielgrzymkach RM siadają prawie na ołtarzu, są oczywiście “za życiem”, ale głosują przeciw niemu, lamentując, że “znów się nie udało”, że “nie było dostatecznej woli większości”…
Niech to diabli…
Przedmówca powiedział, że “Prawica RP i Polska Plus muszą współpracować dla dobra centro-prawicy!” A ja mówię: na pohybel takiej “centroprawicy”. W naszym interesie jest, by przepadła na wieki.
PS. Z drugiej strony… proszę przeczytać to:
http://www.krytykapolityczna.pl/Teksty-poza-KP/Sierakowski-w-rozmowie-z-Mazurkiem/menu-id-129.html
Przyznam szczerze: gdy pomyślę, że tacy ludzie mieliby rządzić Polską, to mnie pot oblewa, ciśnienie skacze i niedobrze mi się robi. Gdybym miał do wyboru między takimi, a obecną kliką bezideowych degeneratów – tysiąc razy bardziej wolę te żałosne miernoty…
Koalicja jest możliwa, obie partie są lewicowe. Jedyny problem jaki stoi na przeszkodzie to możliwa nieprzychylna reakcja wyborców obydwu partii. Każda ze stron odgrywała swoją rolę nakręcając elektorat przeciwko drugiej stronie. To był błąd, gdyż bliskie ideowo partie dzieli, oczywiście wśród elektoratu, przepaść emocjonalna. Gdyby nie strach przed ucieczką elektoratu to już dawno byłoby pewne, że taka koalicja powstanie.
@ Mirek Grębski:
W polityce pojęcia, słowa klucze mają ogromne znaczenie. Jeśli ewentualna koalicja Prawicy RP i Polski Plus, otwarta na inne środowiska prawicowe (KOALICJA REPUBLIKAŃSKA), zostanie ochrzczona mianem CENTROPRAWICY, to będzie to nic innego jak SUKCES!!!
PO nie jest żadną centroprawicą. Jest to partia typu liberalnego (w sferze społecznej i w sferze ekonomicznej – działa na zasadzie ‘róbta co chceta’) z prawicowym skrzydełkiem (bo skrzydłem nazwać tych paru ludzi nie można). Bliżej PO do SLD (Cimoszewich, Huebner) niż do centroprawicy.
PiS to Samoobrona Plus: Partia skupiona bardziej na łapaniu i utrzymywaniu władzy oraz dotacjach dla partii politycznych niż zmienianiu Polski. Lista grzechów i zaniechań Jarosława Kaczyńskiego jest długa. Na szczęście PiS jest popierany przez Radio Maryja, to samo radio, które opowiedziało się w Polsce za kościołem arcybiskupa Wielgusa. Poparcie RM jest gwarancją schodzenia ze sceny politycznej.
@ Marek Tucholski:
Lewicowe to jest SLD: aborcja, historyczna amnezja, kultura ‘róbta co chceta’ a państwo i tak zapłaci rachunek, bo pociąganie kogoś do odpowiedzialności za własne czyny jest sprzeczne z ‘godnością człowieka’… i temu podobna demagogia.
Stawianie na RODZINĘ jako podstawową jednostkę wzmacniania i rozwoju dobrobytu społeczeństwa nie jest żadną lewicowością. To jest REALIZM SPOŁECZNY. Natomiast wspieranie rodzin (także niepełnych) w ich dążeniu do dobrobytu i rozwoju, szczególnie w sytuacjach trudnych, nie jest żadną lewicowością a przejawem najzwyklejszej SOLIDARNOŚCI SPOŁECZNEJ. Bez SOLIDARNOŚCI żadne społeczeństwo nie jest w stanie zapewnić sobie ZRÓWNOWAŻONEGO i STABILNEGO, a także DŁUGOTRWAŁEGO ROZWOJU.
@fidel
PiS ma chyba więcej wspólnego z socjalizmem niż z liberalizmem… przyznam, że nie bardzo rozumiem Was, ludzi prawicy. Czy “prawicowców”, jak to się niekiedy pokracznie określa. No bo dlaczegóż to sukcesem ma być tworzenie CENTROPRAWICY, a nie po prostu – PRAWICY??
@ Mirek Grębski:
Media, i to nie tylko polskie, ale europejskie, są niejako ‘z natury’ lub ‘z urzędu’, w większości liberalno-lewicowe i każdą PRAWICĘ są w stanie przerobić na ‘konserwatywnych oszołomów’, ‘faszyzujących prawicowców’, itp. Znaczenie określenia CENTRO ma właściwości neutralizujące skrajność. Strach przed skrajnością czy skrajnościami jest siłą napędową mediów i jej ‘światłych’ redaktorów. Skrajności, przynajmniej w nazwach należy unikać. Dlatego sugeruję ludziom Prawicy RP nazywanie siebie centroprawicą i zdrowy dystans do Radia Maryja.
I taki mały przykład: LPR dopóki nie tylko chodził, ale i wspierał Ojca Rydzyka był partią niemalże faszystowską. Dziś LPR jest nie tyle potencjalnym, ile realnym koalicjantem PO. Prawda, że jest to piękne i wzruszające???
))
Jest dobrze. Jak czytam kto zasiada w nowej radze politycznej PiS ,to rokuje, że nie przetwają roku .Koniec nastąpi w trakcie wyborów parlamentarnych.Prawica Rzeczypospolitej stoi przed niebywałą szansą zajęcia należnej Jej, pierwszoplanowej roli w kształtowaniu prawicowo-konsrewatywnej opini w naszym polskim społeczeństwie.
@fidel
Media potrafiły przerobić na “konserwatywnych oszołomów” i “faszyzujących prawicowców” nawet braci Kaczyńskich, którzy, przy całym szacunku i sympatii, ani z prawicą, ani tym bardziej z konserwatyzmem nie mają nic wspólnego,,,
Radia Maryja bym się wystrzegał, bo jego poparcie byłoby dla M. Jurka jak śmiertelny zastrzyk. Zresztą, ono także w żadnym względzie nie jest prawicowe: jawnie popiwera partię aborcyjną (bezczelnie gwałcąc przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego), jest (z tego co wiem) za złodziejskim podatkiem progresywnym, no i ten bełkot o “majątku narodowym wypracowanym przez pokolenia”… ten ich majątek narodowy “wypracowali” komuniści, rabując po wojnie posiadłości możnych polskich rodów, czyż nie?!
Do rzeczy: czy większym sukcesem niż konformistyczne reklamowanie się jako “centroprawica” nie byłoby uczłowieczenie wreszcie pojęcia “prawica”? Pan Marszałek, swoją niezłomną postawą w kwietniu 2007, zdobył uznanie i powszechny szacunek. Znam zagorzałych czytelników Gazety Wyborczej, którzy mówią o nim jako o jedynym przyzwoitym polityku (choć jeszcze kilka lat temu GW w kółko powtarzała tylko jego słowa o biciu dzieci). Wydaje mi się, że nie musi bać się swoich poglądów i kryć się pod maską “centroprawicy”. Udowodnił już, że ideowa prawica, w sposób wyważony i kulturalny, może być znacznie mniej napuszona i zacietrzewiona niż “centroprawicowy” PiS za swoją demagogią i radykalną retoryką.
Na temat PO nie wypowiadam się, bo nie warto. To już nie jest partia polityczna w tym sensie, że posiada swój program i konsekwentnie dąży do jego realizowania. To burdel, w którym obsługujący oferują swoim klientom wszystko, czego sobie akurat zażyczą. Raz chcą kastrować pedofilów, w następnym tygodniu już domagają się od Szwajcarów uwolnienia zboczeńca, którego wina nie ulega najmniejszej wątpliwości… itp, itd…
Zakończę pytaniem (które niestety pozostanie chyba retoryczne, jak większość pytań kierowanych do Pana Marszałka): otóż, zakładam cały czas, że Pan Marszałek jest człowiekiem prawicy. Ale czy aby na pewno? Znam tylko Jego poglądy nt. Cywilizacji Życia, lecz jakie są jego poglądy na gospodarkę? Prywatyzację? Podatek liniowy? Służbę zdrowia?
Fidel. Używasz sformułowania liberalizm w negatywnym kontekście. A przecież to wolność. Media nie są libaralne ani PO nie jest liberalna, tak jak i sądy. Jakoś nie bronią wolności słowa-sprawa Alicji 1000-Gość Niedzielny. Trzeba najpierw naprawić pojęcia,a obecnie dyskurs publiczny jest przesunięty w lewo. Ja też wolę starych komuchów od młodej lewicy, z którą niektórzy PiS-owcy chcą współdziałać.
Poza tym p. Jurek zachowuje się jak PiS-owiec pobożny w kwestii emerytur sb-ków. Ja uważam, że państwo powinno zobowiązań dotrzymywać, a obecne państwo polskie jest kontynuacją PRL. Nie przeprowadzono ciągłości prawno-politycznej z IIRP. Zresztą, nie wiem jak miałoby to wyglądać. Funkcjonariusze, jeśli wysłuzyli swój czas, powinni mieć emeryturę wypracowaną. Jeżeli ktoś popełnił zbrodnię, to od tego są sądy. Zresztą to też nie powinno być powiązane z emeryturami. Za to powinna być ewentualna odsiadka i duża grzywna.
P. Jurek proponuje zachowania rewolucyjne, niegodne konserwatysty. Dzisiaj sb-cy, za ileś lat funkcjonariusze CBA, potem może dyplomy magisterskie.
@Zulus
Zgadzam się, trzeba naprawić pojęcia… słowa “liberalizm” i “lewica” nie tylko nie mają ze sobą nic wspólnego, ale też stoją na dwóch całkowicie przeciwnych biegunach światopoglądowych. Lewica przecież, to państwo opiekuńcze, mieszające się w życie społeczne i gospodarcze, karzące najbardziej przedsiębiorczych obywateli tzw. podatkiem progresywnym. Liberalizm natomiast to wolność człowieka, szacunek dla jego praw (a więc i obrona życia!), ochrona owoców jego pracy i sprzyjanie inicjatywom obywatelskim.
P.Fidel myli chyba określenia “liberalizm” i “libertynizm”, a to bardzo delikatna i subtelna różnica!
)) P.Zulus ma rację, nie trzeba bać się prawdziwego liberalizmu, bo to nie tylko irracjonalne, ale trąci retoryką wiadomego Radia…
Naprawić też trzeba pojęcie “konserwatyzm”. Ja osobiście nie uważam się za konserwatystę, bo jeśli w tym pojęciu może pomieścić się tyle idei – od Korwina-Mikke i Ziemkiewicza, porzez Ujazdowskiego, Macierewicza, Kaczyńskiego, Tuska, aż po Krasowskiego i Michalskiego – oznacza to, że to pojęcie kompletnie nic nie znaczy! Panu Marszałkowi nieobcy był postulat “rewolucji moralnej”, czy “rewolucji konserwatywnej”. Tymczasem “rewolucja” i “konserwatyzm” wzajemnie się wykluczają, a nawet gdyby tak nie było – to przecież sama “rewolucja” jest określeniem hańbiącym… niezależnie od tego, w jak pięknym kontekście jej używamy.
Cezary Michalski chyba się odnalazł w Krytyce Politycznej.
Fidel wiązał niegdyś pewne nadzieje z dziennikarzami z Dziennika i z dodatku Europa. Jacy to prawicowcy, chyba już widać, zwłaszcza że Europa drukowała głównie albo skrajną lewicę, albo neokonserwatystów.
Mi najbliższy jest nurt narodowo-demokratyczny, obecnie w Polsce skompromitowany.
Muszę przyznać, że dawno nie czytałem na tym blogu tak interesującej dyskusji. I jak to zwykle bywa, z każdym z dyskutantów trochę się zgadzam, a trochę nie. Zanim krótko odniosę się do poglądów każdego z trzech najaktywniejszych dyskutantów (fidel, Mirek Grębski, zulus), pozwolę sobie poświęcić jeden wpis na słowo wstępne. Spory o to, czym jest prawica, centroprawica i lewica, jaki charakter mają poszczególne partie, stosunek do nich, percepcja Radia Maryja, ocena liberalizmu itd. to kwestie, których roztrząsanie może się wprawdzie niejednemu wydać śmieszne, jednak ich rozumienie przekłada się na konkretne postulaty polityczne i na to, czy się w ogóle dogadujemy. Jako urodzony “filozof” powiedziałbym, że śmieszna jest nie tyle rozmowa na ich temat, co pewne uogólnienia (np. “PiS to lewica”, czy “PiS i PO to partie aborcjonistyczne”, “PiS to zło”) oraz wiara w to, że politycy Prawicy RP i Polski Plus diametralnie zmienią świat. Z całą sympatią i szacunkiem: nie wierzę, że rządy tych partii będą cechowały się krystaliczną czystością moralną rządzących, brakiem korupcji, nepotyzmu i wyrachowania. Po pierwsze: ich liderzy też już uczestniczyli w niedoskonałych rządach (nawet jeśli mają w tym rządzeniu pewne zasługi). Po drugie: mam drobne “ale”. Uczestnicząc w spotkaniu zorganizowanym przez Polskę XXI i czytając mądre przemyślenia Ujazdowskiego, odniosłem wrażenie, że ludzie ci więcej mówią niż działają i albo żyją w świecie ideałów (zabawiając się elitarną, salonową dyskusją), albo cynicznie, w mało wyrafinowany sposób, próbują wyjść z politycznego marginesu. Pewnie jedno i drugie, o obecności drugiego świadczy przyjęcie Dorna, a wcześniej – powołanie koła parlamentarnego, wbrew wcześniejszym zapewnieniom o apolityczności ruchu. Nieco podobną diagnozę postawiłbym w odniesieniu do środowiska Prawicy RP. Formacja ta skupia się wokół autorytetu marszałka Jurka, licząc, że w końcu wyjdą z katakumb. I nie mam zastrzeżeń do samych prób zaistnienia (bo jest to normalne w polityce). Nie sposób jednak nie zgodzić się z wygłoszonym przez niejednego blogowicza poglądem, że Marka Jurka interesuje głównie kwestia aborcji. Osobiście zauważam też drugi temat przewodni retoryki pana Marszałka: totalną krytykę PO-PiS-u, z naciskiem na PiS. Nie chodzi mi o obronę tych partii. Nie przeczę też, że Marek Jurek jest politykiem uczciwym w swych poglądach. Ale nieustanne odwoływanie się do negatywnych uczuć własnych zwolenników wobec PiS-u to – jak dla mnie – zabieg populistyczny (w ramach swojego elektoratu zwłaszcza). Odzywa się skojarzenie z portalem fronda.pl, gdzie ciągle tylko o gejach i aborcji.
Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem już na starcie. Na zakończenie wstępu dodam tylko, że jakkolwiek zgadzam się z zasadą “Nie ufaj politykom”, Prawicę RP i Polskę Plus
uważam za środowiska, które mogą się przyczynić do kolejnej ożywczej przemiany polskiej prawicy (pierwszym takim przeobrażeniem była “Solidarność”, drugim zjednoczenie w AWS, trzecim – nadzieja obudzona w 2005) i odnowić w polskiej polityce znaczenie idei konserwatywnych (Prawica RP – wartości chrześcijańskie, Polska Plus – modernizacja i umiar pomiędzy socjalizmem gospodarczym PiS-u a rozmytym liberalizmem i “europejskością” PO). Podobnie jak fidelowi i fegerowi, podoba mi się idea współpracy Prawicy RP i Polski Plus. W tym ożywieniu widziałbym jednak sporo miejsca dla ludzi PiS-u (który – zanim zjadły go własne rządy – scementował postawuesowskie zjednoczenie prawicy) i części ludzi PO (z której ramienia działają przecież różni ludzie). Nie mówię od razu o wielkiej koalicji (na drugi AWS się nie zapowiada), przedstawiam tylko ideę współpracy – Bóg jeden wie, jak to się potoczy. Wiadomo bowiem, że J. Kaczyński akceptuje tylko jedną formę zjednoczenia: zjednoczenie pod własną wodzą.
Co do współpracy Prawicy RP i Polski Plus: jest ona możliwa w kontekście przyszłych wyborów parlamentarnych. Jeśli chodzi o prezydenckie (PP ma wystawić własnego kandydata): ubolewam nad kolejnym rozdrobnieniem prawicy (poza PO). Jakiś czas temu dyskutowałem na blogu z panem P. Strzemboszem na temat szans Marka Jurka i Lecha Kaczyńskiego. Pan Strzembosz argumentował, że Kaczyński ma większy elektorat negatywny. Słusznie, ale czy M. Jurek ma większy pozytywny? Moja teza nr 1 jest następująca: Kaczyński się nie wycofa. Teza nr 2: jeśli nikt z trójki Kaczyński-Jurek-kandydat Polski Plus się nie wycofa, elektorat na prawo od PO się podzieli, a w tym podziale najwięcej głosów uzyska Kaczyński, drugie miejsce Jurek, trzecie kandydat PP. Kto wie, czy nie wystartuje też Korwin-Mikke, czy ktoś z LPR. Rozumiem argumentację kogoś, kto mówi, że zagłosuje na marszałka Jurka ze względów ideowych. Podejrzewam natomiast, że na głównym rywalem PO i SLD pozostanie L. Kaczyński. Powtórzy się efekt Wałęsy z 1995 r., który też był niepopularny, a jednak od początku uważany za głównego konkurenta Kwaśniewskiego. Wszystko wskazuje na to, że wybory wygra PO (jeśli niczego nie spartoli), a pozostali kandydaci zrealizują po prostu podstawowy dla siebie cel utrzymania się w świadomości wyborców.
Powyższą dyskusję zdominowała kwestia tego, czym jest “centroprawica”; pojawiła się rozbieżność zdań odnośnie tego, czy politycy konserwatywni i chadeccy (bo narodowcy sensu stricto to prawica) i ich zwolennicy powinni posługiwać się na określenie własnego środowiska terminem “centroprawica” (co fidel uważa za stanowisko pragmatyczne), czy też uczłowieczyć pojęcie “prawica” (pogląd pana Mirka Grębskiego).
W jakimś stopniu podzielam oba te stanowiska. Fidel słusznie stwierdził, że “znaczenie określenia CENTRO ma właściwości neutralizujące skrajność”. Chodzi tu o neutralizację skojarzeń i używanych przez przeciwników etykietek. Określenie “centro” pomaga też powalczyć o szerszy elektorat. Wielu politologów twierdzi, że każda popularna partia z natury dąży do zdominowania politycznego centrum w danym kraju, aby móc pozyskiwać szersze kręgi zwolenników. Nie dziwi więc wykorzystywanie określeń “centro” przez Kaczyńskiego i Tuska. To, że PiS jest postrzegany jako ciemnogród świadczyć może nieco o nim samym, ale i co nieco o mediach, grających w drużynie Donalda, bądź w klubie Adasia M.(nie mylić z Miauczyńskim). Generalnie jednak PO i PiS-owi udało się osiągnąć cel, jakim jest postrzeganie tych partii jako centroprawicy. Oczywiście dla milionów fanów PO i lewicy, PiS to skrajna prawica
. Z drugiej strony: wyborcy o przekonaniach konserwatywnych mają często tak złe zdanie na temat PO, że klasyfikują ją jako odrębną partię liberalną (czy pseudo-liberalną). Na tej podstawie fidel stwierdził więc, że “PO nie jest żadną centroprawicą”. Raczej się nie zgodzę z tą tezą. To, że politycy są bezideowi nie oznacza, że nie możemy ich określać na linii prawica-lewica ze względów technicznych. Idąc takim tokiem dyskutowania, trzeba byłoby zrezygnować z określania prawicowymi, czy nawet centroprawicowymi większości mieniących się takimi partii w Europie. Z technicznego punktu widzenia byłby to absurd, dlatego np. konserwatystów brytyjskich, czy niemieckie CDU nazywam (centro)prawicą, mimo iż nie przeczę, że partie te w dużej mierze odcięły się od pierwotnego znaczenia prawicy. PO określiłbym jako partię centrową bądź centro-prawicową. Konszachty z Huebner i Cimoszewiczem nie przesądzają sprawy, choć dostarczają dodatkowych argumentów o małej ideowości PO. Konserwatyści utożsamiają często prawicowość z chrześcijaństwem. Ale nie do końca, czego przykładem jest Marek Jurek. Robi on użytek z pojęcia “radykalna centroprawica” na określenie PO i PiS-u, czym sugeruje, że Prawica RP jest umiarkowaną centroprawicą. Równocześnie określa swoją partię jako prawicę (nazwa), używa jednak określenia “prawica chrześcijańsko-konserwatywna”. I słusznie: kto powiedział, że prawica oznacza obecnie jeden zwarty nurt ideologiczny?
Oczywiście nie lekceważę wymiaru ideologicznego. Pragmatyczne dążenie do jak największych korzyści politycznych i materialnych, a także zbliżanie się do centrum sceny politycznej sprawia oczywiście, że partie tracą niekiedy ideologiczną tożsamość. Wolno nam się zastanawiać, czy centrolewica oznacza coś bardziej zbliżonego do centrum, czy do prawicy. Pojęcie “centroprawica” uważam za dość użyteczne (nie musimy wycofywać go z obiegu), zgadzam się jednak przy tym z panem Mirkiem Grębskim, że jest ono też niejasne i “wyświechtane”. Może więc pan Mirosław ma rację, że należy “uczłowieczyć” pojęcie “prawica”. Uczłowieczona prawica to dla mnie prawica szanująca i wspierająca wartości chrześcijańskie, szanująca inne światopoglądy i tolerancyjna w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a zarazem gotowa bronić (w sposób zdecydowany, a przy tym pokojowy) chrześcijańskiego dziedzictwa. To prawica wspierająca kulturę, dążąca do pomyślności gospodarczej państwa i jego obywateli, a także opowiadająca się za podtrzymywaniem dumy narodowej Polaków (nie mylić z nacjonalizmem).
Pozostałe kwestie poruszę wkrótce. Obiecuję też, Panie Mirku, że odpowiem na pańską wypowiedzi pod tekstem “Nowy eurotest solidarności” i tekstem “Kwestia wiarygodności”. Pozdrawiam wszystkich!
@Krzysztof
Dziękuję Panu!
Choć unikam określenia się jako człowiek prawicy, to zgadzam się z Panem: tej naszej prawicy potrzebne jest kolejne ożywienie.
Chciałbym, by powstała wielka, ludowa formacja, szeroka platforma wszystkich uczciwych ludzi, którym bliskie są prawicowe ideały. Nie może to być monolityczna partia (PiS, PO), ani nawet koalicja (Prawica-Polska+). Musi to być szerokie porozumienie partii, organizacji społecznych, związków zawodowych, a także indywidualnych intelektualistów i osobistości. Zjednoczenie ludzi pragnących zmieniać nasz kraj.
Chciałbym też, by wiedzieli, że Miłość i Rodzina to podstawowe tworzywo zdrowego społeczeństwa, a także motor każdej ludzkiej i obywatelskiej aktywności. By nie trzeba było ich zachęcać do ochrony Życia, świętości Małżeństwa i publicznej moralności. By nie mydlili nam oczu nic nie znaczącymi określeniami: “chrześcijańskie wartości” (jakby istniały jakieś inne) czy “tradycyjne rodziny” (jakby istniały jakieś inne…).
Wiem, że to naiwne, ale marzy mi się, byśmy raz jeszcze zjednoczyli się pod sztandarami “Solidarności”. Chciałbym, by tylko pod nimi zmieniała się naza Polska na lepsze. Nie chodzi mi oczywiście o drugi AWS z wyraźną dominacją konkretnej opcji, egzotycznymi ugrupowaniami w swym łonie i swoją sławną zasadą TKM (czy TQM, jak mówił Pawlak). No, ale to wszystko mrzonki…
Jeszcze jedno: rozumiem doskonale, Panie Krzysztofie, co miał Pan na myśli pisząc: “Nieustanne odwoływanie się do negatywnych uczuć własnych zwolenników wobec PiS-u to – jak dla mnie – zabieg populistyczny”. Mnie też to drażni. Zwracałem niedawno Panu Marszałkowi uwagę, że kiedyś jego blog bardziej mi się podobał. Nie dosyć, że było więcej wpisów, to jeszcze były one na różne tematy. Można się było dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. A im bliżej wyborów, tym bardziej P. Marek Jurek jawi nam się jako owładnięty anty-popisową obsesją frustrat. Proszę mi wybaczyć mocne słowa, ale taka jest prawda! Pan Marszałek ma dobre intencje, ale władza zawsze demoralizuje człowieka. Zawsze. Polityka każdego może zgnoić. Niestety rację ma Pan, Panie Krzysztofie, pisząc: “Nie wierzę, że rządy tych partii będą cechowały się krystaliczną czystością moralną rządzących, brakiem korupcji, nepotyzmu i wyrachowania”.
No, ale cóż. Pożyjemy, zobaczymy…
@fidel
Myślenie, że centroprawica to coś pomiędzy prawicą i centrum, może być zwodnicze. Centroprawica to odrębna, całkowicie niezależna, zupełnie inna opcja! Analogicznie jest zresztą z centrolewicą.
Dowód? Proszę: załóżmy, że centroprawica to “coś pomiędzy”. Pytam więc, co np. taki PiS ma wspólnego z centrum? Z prawicą owszem, ma wspólne koncepcje odnośnie bezpieczeństwa. Ale domieszką do owych koncepcji są typowo lewicowe podlągy na kwestie socjalne! Natomiast nie obserwujemy tu typowych elementów centrum: pewnej elitarności rodem z UW, socjalliberalizmu (określenie bodaj Orwella), wewnątrzpartyjnego demokratyzmu, umiarkowanej retoryki…
Robienie z siebie centroprawicy nie jest więc formą łagodzenia swojego wizerunmku jako prawicowca, ale wchodzeniem w zupełnie inną parę kaloszy, która z prawicą ma tyle wspólnego, co i lewica.
@Zulus
Hmm… ja identyfikowałbym się raczej z ruchem ludowym Witosa, co nie przeszkadza mi darzyć szacunkiem Romana Dmowskiego i endeków. Może z wyjątkiem ich nacjonalistycznych i antymasońskich obsesji.
Wiem, że nie lubi Pan Rafała Ziemkiewicza, ale on też ceni narodową demokrację. Napisał na ten temat artykuł, który myślę, że Pana zaciekawi, proszę bardzo:
http://www.rp.pl/artykul/245518.html
Serdecznie Panów pozdrawiam!
Dla mnie Lech Kaczyński żadnym prawicowcem nie jest. Podpisując TL nawet nie okazał się niepodległościowcem. Więc na mój głos już liczyć nie może. Tak samo jak PO, które chce, żeby pracownicy socjalni mogli odbierać dzieci rodzicom bez zgody sądów. Walka z rodziną trwa, a przejmowanie dzieci przez państwo jest typowe dla socjalizmu (czy to komunistycznego, czy też narodowego).
Ale z pomieszaniem pojęć trzeba walczyć
@Mirek Grębski.
Akurat Ziemkiewicza cenię i lubię czytać. Nie podobały mi się tylko pewne jego wolty. Ale to chyba on stworzył ciekawą myśl,żeby nie walczyć desperacko z salonem, tylko stworzyć własny salon. Skoro taki Sierakowski może. Oczywiście trudno tu liczyć na jakąkolwiek pomoc reżimu.
Najbliższa jest mi tzw. stara endecja. Kiedyś jeszcze na studiach analizowałem różne pisma endeckie, artykuły różnych narodowców. I co mi wyszło? Że stara endecja (wczesny Dmowski, Grabski, Rybarski) są bardzo blisko poglądów charakterystycznych dla środowiska Reagana.
@Zulus
Rozumiem, co Pan czuje. Narodowo-demokratyczna idea, która jest Panu bliska – w wolnej Polsce została najpierw zaszczuta przez J.Kaczyńskiego i A.Michnika (piszę to z przykrością), a następnie skompromitowana przez zgraję Giertycha. Nie wiem, czy i kiedy uda się przywrócić endecji jej pierwotne znaczenie.
Jestem w podobnej sytuacji: od początku lat 30. nie ma w naszym kraju reprezentacji Ludu zamieszkującego na wsi. Solidarność RI niestety nie wypełnia tej luki. A idee ruchu ludowego były mi zawsze najbliższe…
Czytam ostatnio wspaniałą książeczkę wydaną przez PWN w latach 60. nt. historii Chin. Choć Chińczycy jako naród wykształcili się już w IV tysiącleciu p. Chr. (!!!), to jednolite państwo chińskie powstało dopiero w 221 r. p. Chr. Moja książeczka określa je jako “wielkie cesarstwo rolnicze, którym pozostało aż od epoki współczesnej [XXw.]” Bardzo mi się podoba to określenie, cesarstwo rolnicze. Uważam, że Polska też powinna być przede wszystkim krajem rolniczym. Nie chodzi mi o takie “rolnictwo”, jakie występuje w krajach rozwiniętych: o komputery pracujące w polu i tony chemicznych świństw ładowanych w uprawy. Chodzi mi o tradycyjne rolnictwo, które wymaga ogromnej pracy, ale daje też wiele radości (wiem po sobie), zdrowe produkty i pewne utrzymanie. Jak najbardziej zgadzam się też z Fidelem w sprawie ekologii: musimy odzyskać ten postulat od zielonych pajaców, wieszających się na drzewach Rospudy! Środowisko jest pięknym darem Boga i musimy dbać o jego czystość, nie tylko w interesie Ludu, ale i całego Narodu! Koniec z rzucaniem niedopałków na ziemię! Koniec z wylewaniem ścieków do rzek! Koniec z wysypywaniem śmieci do lasów! Koniec z gazowanymi, kolorowymi pomyjami w sklepikach szkolnych! Koniec z nawożeniem naszych pól najgorszymi świństwami! Budujmy chrześcijańską, otwartą, przyjazną, czystą Polskę! Niech klasy: rolnicza, przemysłowa i myśląca pracują nawzajem dla wspólnego dobra i szczęśliwego jutra!
Polski Lud czeka na swojego Witosa!
PS. Polecam:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Agraryzm
@Zulus
“Ale z pomieszaniem pojęć trzeba walczyć.”
Na to czym jest prawica, a czym lewica można różnie patrzeć. Powyżej stwierdziłeś, że najbliżej Ci do “starej endecji”, wielokrotnie dawałeś też na blogu wyraz swojej sympatii do UPR. Może i są to ugrupowania najbliższe prawicowości (wolny rynek, konserwatyzm społeczny, rola narodu – w przypadku endecji”). Nie będę więc miał Ci za złe, jeśli stwierdzisz, za Korwinem-Mikke, że “Solidarność” lat 80., a potem większość powstałych na jej bazie partii to lewica. Bo trzymając się wąskiej definicji prawicowości – prawicą one nie były. A więc w myśl tej definicji lewicą, centrum albo ćwierć-prawicą możesz nazwać ZChN, PC, AWS, PiS i inne. Na podstawie tej definicji można też powiedzieć, że PO jest na prawo od PiS.
Dlaczego więc niemal wszyscy są zgodni co do tego, że PiS powinien siedzieć na prawo od PO? Ano dlatego, że uznawaną przez większość dominantą, którą przy klasyfikacji na linii prawica-lewica bierze się pod uwagę przede wszystkim jest ideologia, a gospodarkę (mimo jej znaczenia w polityce) traktuje się tu jako sprawę drugorzędną. To jednak PiS głosi nieco bardziej konserwatywne poglądy w kwestiach społecznych niż PO, a PO niż SLD. I nie koniecznie zgadzam się ze wszystkim, co konserwatywne, nie stawiam znaku równości pomiędzy konserwatyzmem a dobrem (pisałem przecież, że jestem przeciwnikiem kary śmierci).
Stare pojęcia mogą być niekiedy nieadekwatne do obecnej rzeczywistości dlatego, że na przestrzeni lat pojawiło się w polityce wiele nowych prądów i tego pluralizmu bym nie odrzucał. Interferencja tych nurtów sprawiła, że pojęcia prawicy i lewicy uległy ewolucji.
Co do traktowania ideologii jako dominanty, przyznam, że nie jest to zasada absolutna i że nie stosuje się od niej wyjątków. Wszak PSL zasiada w Parlamencie na lewo od PO (mimo, iż w 2007 zmiany konstytucji w sprawie ochrony życia znalazły w PSL więcej zwolenników), bo taka jest tradycja tej partii. Nie przeczę też, że wartości deklarowane przez polityków rozmijają się w praktyce z tym, co politycy robią i że często jedyną ideologią jest cynizm i chęć zysku.
@Krzysztof. PiS i PO nie jest wcale bardziej prawicowe od PO. De facto obie te partie są bezideowe, z kilkoma ideowymi politykami. PiS obiecywał lustrację, nie ma jej. Obiecywano poprawę bezpieczeństwa, a były tylko hałaśliwe akcje. PO zaś obiecywała liberalizację gospodarki, a tu chyba rząd PiS, LPR, Samoobrona był bardziej za swobodą gospodarczą. W czym PiS jest prawicowy? W rewolucyjności? Wszystkich znaczących prawicowych polityków się pozbyto. W PO jest przynajmniej Gowin.
PiS był przeciw konsekwentnej obronie życia, manipulował przy in vitro W PiS zostali tylko klakierzy Kaczyńskiego.
Co do Solidarności, to trudno uznać ruch syndykalistyczny za prawicowy. Chyba, że zza prawicę uznamy faszyzm w klasycznej postaci. Takie Komisje Trójstronne dzisiaj to dzieło m.in. Solidarności (korporacjonizm). Oczywiście, większość ludzi działających w tym ruchu nie zajmowała się ideami, chciała tylko wolności. Ale liderzy już wiedzieli, czego chcą. Nie chcieli likwidacji socjalizmu, tylko jego zreformowania.
Kara śmierci zaś nie musi być charakterystyczna dla konserwatyzmu. Żeby być jej zwolennikiem, czy przeciwnikiem, można wyznawać różnorakie idee.
Ja jestem zwolennikiem ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Tylko, że dla mordercy naturalna jest śmierć na stryczku.
A partie typu ZCHN mieściły się w kanonie prawicowości, tak samo PC. AWS to była już tylko zbieranina.
Dzisiaj Lech Kaczyński nie można już nawet uchodzić za niepodległościowca (obojętnie czy prawicowego, czy lewicowego), bo podpisał TL. Nazwa “Pałac Namiestnikowski” idealnie pasuje do siedziby przez niego zajmowanej. Pierwszy raz Polska zrzekła się suwerenności bez jednego wystrzału.
@Zulus
Co do praktycznej bezideowości naszych głównych partii, zgodzę się, sam zresztą o tym pisałem. Co do stwierdzenia, że “w PiS zostali tylko klakierzy Kaczyńskiego”, nie chciałbym osądzać wszystkich członków tej partii, ani nawet wszystkich posłów. Sam stwierdziłeś, że w PO i w PiS znajdzie się kilku ideowych polityków. Zresztą często mało wiemy o politykach z drugiego-czwartego szeregu. Jeśli uważasz, że PO=PiS, to w porządku; coś w tym jest, choć nie do końca (nie dlatego, że któraś z tych partii jest lepsza, lecz dlatego, że czymś jednak się różnią). Jeśli natomiast argumentujesz, że PiS jest na lewo od PO, to zauważ, że twoje argumenty dotyczą głównie tego, co PiS zrobił źle. W PiS-ie byli przeciwnicy zmian pro-life w konstytucji (już nie mówiąc o masie zwolenników obecnego zapisu), ale ostatecznie prawie wszyscy z PiS-u głosowali za zmianami, nawet jeśli wiedzieli, że nie przejdą. Ok, jest to obłuda, ale w PO zdania były bardziej podzielone (mniejszość głosowała za). W PO jest Gowin – ok. PiS manipulował przy in vitro – możesz to tak nazwać, a czy PO nie manipulowała? Projekt Piechy w sprawie in vitro jest bardziej konserwatywny (i bardziej zgodny z nauczaniem Kościoła) niż projekt Gowina. To co w projekcie Piechy jest z nauczaniem Kościoła nie po drodze, to pomysł, by pozwolić na życie tym embrionom, które już powstały i zostały zamrożone. I powiem szczerze, że podoba mi się najbardziej ze wszystkich projektów, bardziej również niż bardziej prawomyślny projekt Komitetu Contra In Vitro, który zakłada pozostawienie embrionów (czyli ludzi) zamrożonymi. Również w PE bardziej eurosceptyczni są na ogół deputowani PiS-u niż PO. Wybacz, ale TL nie jest w zasadzie prawicowy ani lewicowy (no, chyba, że weźmiemy jako parametr jego tendencję centralizacyjną), a w każdym razie nie jest rozstrzygającym argumentem na rzecz lewicowości PiS (na pewno nie na tle PO). Oczywiście Kaczyńscy zachowali się tu bardzo niekonsekwentnie i nie chwalę tej decyzji. TL jest krokiem w kierunku zwiększenia uprawnień centralnych organów UE kosztem państw narodowych.
Jeśli mówimy o gospodarce, to wcale nie przeczyłem, iż Kaczyńscy (zwłaszcza Lech) głoszą poglądy w dużej mierze lewicowe (choć nie socjaldemokratyczne). Wystarczy poczytać wypowiedzi L. Kaczyńskiego jeszcze z czasów PC, by dojść do wniosku, że tak wiele się tu nie zmieniło. Dlaczego więc PC uznałeś za partię bez wątpienia prawicową, a PiS już oceniasz zupełnie inaczej? Ja sądzę, że element prawicowości i lewicowości mieszał się i tam i tu (może stąd nazwa Porozumienie Centrum – choć wynikała też z ambicji zdominowania politycznego centrum).
“Solidarność” lat 80. była oczywiście zlepkiem różnych środowisk. Ale to m.in. na jej bazie powstały potem takie prawicowe (również wg Ciebie) ugrupowania, jak PC, ZChN i koalicja AWS. Oczywiście: “Solidarność” to inna bajka niż UPR. J. Korwin-Mikke ostro krytykuje tradycję “S”, ja pozostanę jednym z wielu Polaków ceniacych ten etos.
Co do kary śmierci: racja, że popierają ją ludzie o różnych poglądach. Np. Obama. Już nie wspomnę, że popierały ją władze PRL-u i różnej maści reżimy (zarówno prawicowe, jak i lewicowe). Jest natomiast faktem, że wyznawcy doktryny konserwatywnej (sensu stricto, a nie konserwatyści w szerokim tego słowa znaczeniu) zasadniczo popierają karę śmierci, podczas liberałowie i socjaliści europejscy – są jej przeciwni. To nie oznacza jednak, że chrześcijanin musi być za karą śmierci. Osobiście uważam, że jest ona złem. Podobne przekonanie żywi wielu głęboko wierzących chrześcijan. Moi znajomi wybrali się podczas rekolekcji oazowych, w których uczestniczyli, w czasie wolnym, nad jezioro. Akurat w tym czasie LPR prowadziło kampanię na rzecz kary śmierci dla pedofilów-morderców. A, że w owej okolicy zdarzył się smutny wypadek, LPR-owcy przyjechali nad jezioro pytać ludzi, co sądzą o ich pomyśle. I jakże musieli się zdziwić, kiedy usłyszeli ilu ludzi było przeciw karze śmierci. Oczywiście przypadek sprawił, że na tej plaży dominowali ludzie z rekolekcji, którzy nawet nie wiedzieli o zajściu. I zepsuło to LPR akcję w tym miejscu.
Dodam tylko, że na rekolekcjach oazowych nic nie mówi się raczej o karze śmierci. Zresztą wśród oazowiczów z pewnością są też jej zwolennicy, jak również zwolennicy LPR, PiS, czy Prawicy Rzeczypospolitej.
Dlaczego jednak większość tych ludzi opowiedziała się przeciw karze śmierci? Powody mogą być różne, sądzę jednak, że wiara w Boga i Jego miłosierdzie ma z tym wiele wspólnego. Kto kocha Boga i zachwyca się Jego miłosierdzie, staje się miłosierny – nieraz nawet dla zwyrodnialców, którzy na śmierć zasługują. Nie chcę tu być posądzonym o zbyt lekkie wypowiadanie się na tak trudny temat. I nie twierdzę, że potrafię na prawdę mocno kochać nieprzyjaciół, wiem też, że cierpienie osoby skrzywdzonej jest ogromne. Jeżeli jednak powinniśmy być wspaniałomyślni wobec własnych nieprzyjaciół, to czemu w życiu publicznym mamy zachowywać się inaczej? Nie mówię (żeby było jasne) o braku kary dla zbrodniarzy. Jestem za dożywociem dla najbardziej okrutnych morderców. Uznaję też pewne odstępstwo od reguły: uważam, że nazistowscy zbrodniarze wojenni słusznie zostali ukarani śmiercią, podobnie, jak szmalcownicy, których usuwanie było koniecznością ze strony Polski Podziemnej.
“(…)dla mordercy naturalna śmierć jest na stryczku.”
To inaczej rozumiemy śmierć naturalną. Dla mnie “śmierć naturalna” znaczy ‘zwyczajna śmierć biologiczna, bez interwencji drugiego człowieka bądź samobójcy’, a nie ‘śmierć sprawiedliwa’.
Dodam jeszcze, że temat tożsamości prawicowej partii omawiamy tu głównie z punktu widzenia prawicy. Wielu teoretyków lewicowych uważa zaś, że to lewica utraciła swoją tożsamość i musi ją dziś zbudować na nowo.
Myślę, że brak ideowości jest problemem partii o różnych nurtach. Przy czym sam fakt odchodzenia od pierwotnej tożsamości prawicowej, czy lewicowej może być różnie oceniany. Cywilizacja nasza wytworzyła wiele prądów, będących wypadkowymi różnych prawicowych i lewicowych paradygmatów. Gorzej, jeśli jedyną ideologią jest konformizm i odrzucenie wartości.
Mamy do czyninia z tzw. postpolityką. Projekt Piechy miał tylko zrobi zamieszanie.
Co do kary śmierci, to jestem jej zwolennikiem. Katechizm KK dopuszcza takąkarę.Z kolei, jeżeli chodzi o Norymbergę, to zbrodniarze zostali stracenie, niezgodnie z zzasadami prawa rzymskiego. Poza tym jakim prawem sądzili ich sowieci. Takiego komendanta z Oświęcimia miała prawo sądzic Polska, ale nie żaden trybunał międzynarodowy.
Co do PiS, to w czołówce nie ma już żadnego ideowego polityka.
@Zulus
Przyznam, że nie rozumiem Cię. Zwykłych zbrodniarzy karałbyś śmiercią, a stracenie zbrodniarzy nazistowskich uważasz za niezgodne z zasadami prawa rzymskiego (czyli – tak wynikałoby z kontekstu – niesłuszne)?? Możesz mi wytłumaczyć, co masz w tym wypadku na myśli, mówiąc o zasadach prawa rzymskiego? I czy uważasz, że niesprawiedliwa była metoda lub okoliczności sądzenia, czy też sam fakt ich skazania? A może mamy oddawać nazistom honory jako ofiarom Sowietów?
Jasne, że Polska miała moralne prawo sądzić tych zbrodniarzy, ale było jak było. Toteż liczy się fakt, że zostali ukarani (ci, którzy zostali, bo niektórzy zwiali do Argentyny). Trybunał międzynarodowy zapewniał wspólne sądzenie zwycięskich mocarstw, zmniejszał ryzyko “wolnej amerykanki”. Inna sprawa, że nie ukarano zbrodni sowieckich.
A co do projektu Piechy, nie mam podstaw, by akurat ten projekt uważać za siejący większe zamieszanie niż pozostałe.
Jeszcze odnośnie stosunku Katechizmu KK do kary śmierci. Katechizm dopuszcza różnego rodzaju kary, “z karą śmierci włącznie”, dodaje jednak, że jest ona dopuszczalne, gdy nie da się zastosować innych środków. I dodaje, że dzisiaj takich sytuacji jest niewiele, a może nawet nie ma wcale.
Ja uważam, że takiej skrajnej sytuacji w Polsce nie ma, są dostępne inne możliwości, niż kara śmierci. Tylko należy je konsekwentnie stosować.
W 2007 r. PiS proponował przywrócenie kary śmierci i Zbigniew Ziobro w sposób wybiórczy cytował z mównicy sejmowej fragment KKK na temat kary śmierci, skupiając się na tym, że jest ona dopuszczalna. W odpowiedzi jeden z posłów PO słusznie zwrócił mu uwagę, że nie zacytował całego fragmentu, po czym naprawił “przeoczenie” Z. Ziobry.
Poprawka: PiS nie zaproponował przywrócenia kary śmierci w 2007 r., lecz jeszcze za rządów SLD.
Jedna z zasad prawa rzymskiego: “prawo nie działa wstecz”. A póki co, jeszcze, na studiach prawniczych, wykłada się prawo rzymskie. Inna sprawa, że obecne “prawo” to w zasadzie “lewo”.
Nigdzie nie napisałem, żebym ich nie karał, tylko Trybunał w Norymberdze był de iure nielegalny. Takch zbrodniarzy mogłoby sądzić np. państwo polskie. Najwięcej zbrodni dokonano na polskich obywatelach.
Ty robisz wyjątki-jednych zbrodniarzy byś likwidował, innych nie. Ja wyjątków nie robię, uważam że zbrodniarzy powinna czekać kś, ale to musi być poprzedzone wnikliwą rozprawą sądową. Trybunał sobie takie prawo uzurpował. To trąci trybunałami rewolucyjnymi.