Blog
27 mar 2010
W niedzielę po 9.05 występuję w „Śniadaniu Radia Zet”.
O 10.55 występuję w „Kawie na ławę” TVN (powtórka o 18.25 w TVN-24).
Natomiast o 12.25 Tele 5 powtórzy dzisiejsze „Plusy dodatnie – plusy ujemne” również z moim udziałem. (Przepraszam, że nie zawiadomiłem zawczasu – od rana jechałem na spotkanie do Skierniewic).
Wszystkim życzę Dobrej Niedzieli i dobrego przeżycia Wielkiego Tygodnia!
@Pan Marszałek
@Pan Piotr Strzembosz
@Wszyscy Współpracownicy P. Marka Jurka
Dziękuję za życzenia. Ale, by nie być gołosłownym, zamieszczam po raz kolejny moje dwa niegdysiejsze komentarze. Zamieszczał je będę doputy, dopóki nie otrzymam sygnału, że P. Marszałek lub P. Strzembosz je przeczytał i rozważył. Będę miał czyste sumienie, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy.
Oto one:
1.Mirek Grębski:
25 marca 2010 @ 19:19
@Gwidon
Bóg zapłać. [za to, że wskazał mi adres z dokumentem “Założenia polityki Prawicy Rzeczypospolitej” - pisałem bowiem, że mało znane są poglądy Pana Marszałka na gospodarkę, obronność kraju itp.]
Niestety, dalej nie wiem, jakie jest zdanie Pana Marszałka odnośnie choćby:
-uzawodowienia armii i organizacji naszych Sił Zbrojnych
-tego, czy byłby skłonny wprowadzić sprawiedliwy podatek (a nie tylko obniżać obecny)
-tego, jak ratować nasze walące się finanse publiczne
-tego, za jakim ustrojem się opowiada: prezydenckim czy gabinetowym (a może za monarchią?)
I tak dalej, i tak dalej…
Powiedzmy sobie szczerze: nawet gdybym poznał wszystkie te ciekawiące mnie kwestie – NIC to nie znaczy. Ja i tak nie mam na kogo głosować, więc mogę zagłosować na Pana Marszałka jako najbardziej uczciwego s nich wszystkich.
Chodzi jednak o to, by Polakom P. Jurek przestał się kojarzyć wyłącznie z ochroną Życia i dzieleniem prawicy, co zarzucał mu J. Kaczyński. Chodzi o to, by Pan Marszałek zaprezentował się jako “pełnokrwisty polityk” (określenie P. Marcina Masnego), by miał wyraziste poglądy w każdej dziedzinie, by ujawnił te poglądy przed całym narodem, a nie tylko przed własnymi przyjaciółmi! Czy ktoś myśli, że przeciętny polski zjadacz chleba, na co dzień karmiony prostackimi tezami o istnieniu dwóch partii w kraju, będzie szukał w internecie programu maleńkiej, nieznanej nikomu Prawicy? Jeśli tak, to niech mi skórę na jaszczur wyprawią.
Panie Marszałku! Wiem, że pewnie Pan tego nie przeczyta. Ale musi Pan się przedstawić jako polityk z krwi i kości, przygotowany do rządzenia! Jeśli czyta mnie P. Piotr Strzembosz: proszę przekazać moje słowa Panu Marszałkowi! Niech jeździ nie tylko do wójtów i starostów, nie tylko do lokalnych radyjek, ale i do telewizji! NIECH WZYWA DO DYSKUSJI I TELEWIZYJNYCH DEBAT, JAK KWAŚNIEWSKI PRZED TRZEMA LATY!! To jedyna szansa, by zaistnieć! Bardzo dobrze by było, jeśliby jako pierwszy z kandydatów wystąpił z inicjatywą debat przedwyborczych. Najlepiej, gdyby “wyzwał” na początek kandydata PO, kiedy go poznamy. Po co? Po to, by zaprezentować się jako jeden z głównych rozgrywających, a przy tym jako poważna i kulturalna alternatywa dla PiS-u z jego hakami: wyborcy mogliby porównać, jak w debacie z kandydatem PO zachowuje się L.Kaczyński, a jak M.Jurek… Niech Pan Marszałek zbiera podpisy pod projekt obywatelski, by zakazać reklamy na bilboardach, PO nie będzie mogła odmówić przegłosowania tej ustawy! Niech na uroczystej konferencji prasowej, razem z Polską Plus i zaproszonymi gośćmi, przedstawi własny projekt konstytucji, jak PiS cztery lata temu! Niech inicjuje w Polsce dyskusję nad kształtem zmian!
I proszę się nie oburzać, przypominając mi szlachetne inicjatywy Pana Marszałka. Dobrze wiemy, że jest to o wiele za mało. Trzeba może mniej jeździć po kraju, a częściej się pokazywać w mediach – a jak już pokazywać, to z czymś ważnym, co zapamiętałby przeciętny Polak, przysypiający przed telewizorem po całym dniu ciężkiej pracy!
I jeszcze jedno: proszę zamieścić na stronie Prawicy jakieś plakaty. Będę je drukował i rozwieszał w mojej Miejscowości. Myślę, że znalazłoby się więcej takich ‘wolontariuszy’.
2.Mirek Grębski:
25 marca 2010 @ 19:23
Jestem jednak zmuszony powtórzyć, że nie jestem przekonany co do tego, czy P. Marek Jurek powinien startować w sytuacji, gdy w wyborcze szranki startuje P. Kornel Morawiecki – osoba, która ma b. realną szansę zjednoczyć wokół siebie wszystkich, którym zależy na dobru Polski. Na ten temat zamieściłem wczora z wieczora komentarz, na który również chciałbym uzyskać odpowiedź, proszę bardzo:
[CYTAT] Poirytowany aktywnością Pana Marszałka na blogu, zamierzałem napisać tylko:
“CISZA… SPOKÓJ… NIC SIĘ NIE DZIEJE…”
Lecz muszę napisać o czymś, o czym się dowiedziałem przed chwilą (wstyd) i co mną wstrząsnęło do głębi, a mianowicie..:
JEZUS!!!
P. Kornel Morawiecki ogłosił start w wyborach prezydenckich!! Patrz:
http://kornelmorawiecki-razem.pl/
Nie przypuszczałem, że pojawi się ktoś, kogo będę skłonny poprzeć bardziej niż Pana Marszałka… Pan Morawiecki, abstrahując od jego niespotykanych zasług, posiada dwie bardzo ważne cechy, które, jak sądzę, predysponują go do najwyższego urzędu w państwie:
Primo, nie jest politykiem. A mi rzygać się już chce od rzucających gnojem, owiniętych w partyjne flagi, głupich pajaców. Od nienasyconych państwodojów, trzymających się koryta jak pchła psiej dupy. Od okaleczonych przez socjalizm pasożytów, którzy poprzywierali do stołków by doić, doić, doić… CZY NIE BYŁOBY PIĘKNIE MIEĆ WRESZCIE PREZYDENTA SWOJEGO, “Z LUDU”, A NIE “Z PARTII”?! OSOBĘ POWAŻNĄ, REPREZENTUJĄCĄ NARÓD (!!) NIE TYLKO WOBEC OBCYCH, ALR I WOBEC RODZIMEJ OLIGARCHII, WOBEC PARTYJNYCH SITW?! CZY NIE BYŁOBY PIĘKNIE MIEĆ TAKIEGO LUDOWEGO TRYBUNA?!
Secundo, Pan Morawiecki, choć na pozór nie ma żadnego politycznego zaplecza (chwała Bogu!)… mógłby zjednoczyć wokół siebie niemal całą dawną “Solidarność”! Od J.Olszewskiego, A.Macierewicza i L.Dorna z lewej strony, aż po M.Jurka, J.Polaczka i M.Płażyńskiego z prawej strony. Z jego poglądami mógłby się chyba zgodzić nawet nasz drogi JKM. Nie mówiąc już o wielu autorytetach, wspaniałych ludziach, którzy przez lata byli skazani na infamię, a obecnie przypomina się ich piękne życiorysy, jak np. A.Walentynowicz. Zresztą, lwia część tzw. salonu także by mogła poprzeć Pana Morawieckiego, np. zawsze rozsądny i myślący państwotwórczo L.Balcerowicz. CZY ZDAJECIE SOBIE SPRAWĘ, KOCHANI, CO TO OZNACZA?! CZY PAN MORAWIECKI SAM JEST ŚWIADOMY, JAK WIELKĄ MA SZANSĘ?! PRZEZ DWADZIEŚCIA LAT WOLNEJ POLSKI NIE MIELIŚMY TAKIEJ OKAZJI!! MOŻEMY ZACZĄĆ BUDOWAĆ PAŃSTWO WOLNE OD PARTIOKRATYCZNEJ OLIGARCHII, OD BIUROKRATYCZNEGO TERRORU, OD KONFORMISTYCZNEGO ZAMORDYZMU, OD ZGNIŁEJ “CYWILIZACJI” ŚMIERCI, OD SOCJALISTYCZNYCH ZBRODNI!!!!
Mówcie, co chcecie. Może w toku kampanii sam zmienię zdanie. Ale obecnie uważam, że obydwaj byli Marszałkowie powinni honorowo się wycofać i ze wszystkich sił angażować się po stronie Pana Morawieckiego. Jak i my wszyscy… angażujmy naszych polityków, nasze autorytety, wszyscy się angażujmy! Koniec bycia planktonem! Zjednoczmy się z dala od partyjnych sztandarów i budujmy nowe państwo, z którego będą dumne nasze dzieci i my sami!
PS. I byłby to doskonały sprawdzian dla PiS-u (PO zresztą też).
Zdecydowaliby się wreszcie ostatecznie: jeśli naprawdę chcą tworzenia nowego, zdrowego państwa – poświęciliby swoje ambicje, ambicje swoich kandydatów, i przyszliby do naszego obozu.
A jeśli nie… cóż… biedne, spragnione uczucia SLD czeka z drugiej strony. [KONIEC CYTATU]
Szanowny Panie Mirku,
Jest Pan niezwykle zaangażowanym, ideowym człowiekiem i w tym przypomina Pan marszałka Marka Jurka. I przy takiej postawie i prezentowanej retoryce naraża się Pan na zarzut, który niesłusznie spotyka Marka Jurka. Mianowicie na zarzut naiwności i donkiszoterii.
Pana postulaty są słuszne, ale nic z nich nie wynika. Postuluje Pan, by marszałek Jurek występował w centralnych, ogólnopolskich mediach elektronicznych, a nie wie Pan, że to ma miejsce (poza dniami, gdy jest „w Polsce”). By nie być gołosłownym przytoczę dzień wczorajszy, dzisiejszy i jutrzejszy: 27 marca, godz. 12.25 w Tele5 (Polski Punkt Widzenia), 28 marca, godz. 9.05 w Radiu ZET (Śniadanie w radiu Zet), godz. 10.55 w TVN (Kawa na Ławę); godz. 12.25 w Tele5 (Polski Punkt Widzenia) – powtórka, godz. po 18.00 w TVN24 (Kawa na Ławę) – powtórka; 29 marca, godz. po 19.00 w Radio Plus Warszawa (Józef)…
Być może oczekuje Pan od Marka Jurka i Prawicy Rzeczypospolitej takiej obecności w mediach, jaką ma PO. Powtórzę – Pana oczekiwanie jest zrozumiałe, ale Marek Jurek nie jest premierem, prezydentem ani urzędującym marszałkiem, a Prawica Rzeczypospolitej nie rządzi w Polsce. Nie mamy również możliwości, by zrobić taką „ustawkę” medialną, jaką zafundowała Polakom PO „prawyborami”, „debatą” i „studiem prawyborczym”. Jestem bowiem pewien, że PKW i KRRiT dobrze wiedzą, że to kampania wyborcza (obecnie nielegalna), ale cóż… Partia władzy jest traktowana tak, jak widzimy.
Jeśli chodzi o Pana pytania dotyczące programu wyborczego Marka Jurka, to proszę uzbroić się w cierpliwość – przyjdzie czas na ogłoszenie takiego dokumentu. Teraz musi zadowolić się Pan tym, co mówi i pisze (regularnie w Niedzieli, Gościu Niedzielnym, Źródle, nieregularnie w innym dziennikach i tygodnikach) prezes Prawicy Rzeczypospolitej. I zapewniam Pana, że nie jest to jeden czy dwa tematy określane przez niektórych jako „kościelne”. Marek Jurek publikuje i mówi o takich zagadnieniach jak: priorytety ustrojowe, Polska a Unia Europejska, polityka wschodnia Polski, modele gospodarcze, promocja rodziny, za i przeciw walucie Euro, In vitro, ordynacja wyborcza, aborcja, eutanazja, zagrożenia wynikające z likwidowania państw narodowych, szkody wynikające z przyjęcia traktatu lizbońskiego… Czy to mało i monotematycznie?
Postuluje Pan, by „obaj marszałkowie” wycofali się na rzecz Pana Kornela Morawieckiego. To ciekawa sugestia, ale nie mająca żadnych szans na realizację. Byłoby to możliwe, gdyby Pan Morawiecki spełnił co najmniej trzy kryteria: 1. zaprezentował zbieżne postulaty i program do kontrkandydatów, którzy mieliby się wycofać; 2. wykazał, że ma szanse na prezydenturę (zaplecze, finanse, nośny program); 3. zwrócił się z taką polityczną ofertą do „obu marszałków”. Który z tych punktów został (zostanie) spełniony? Marzenie, by Kornel Morawiecki skupił wokół siebie wymienionych polityków (Olszewski, Polaczek, Macierewicz…) komentować nie będę, bo to niepoważny postulat.
Szanowny Panie Mirku,
Sądzę, że dojrzał Pan do momentu, by podjąć osobistą decyzję. Proszę zgłosić się do sztabu wyborczego Pana Kornela Morawieckiego i ciężko pracować na Jego rzecz. Proszę doradzać Panu Kornelowi Morawieckiemu, a jak poparcie Jego kandydatury przekroczy 10%, a marszałek Jurek będzie miał zdecydowanie niższe notowania (oba wyniki potwierdzone wielokrotnymi, wiarygodnymi badaniami) wyegzekwować od Niego, by spełnił trzy postulaty, które powyżej wymieniłem.
Osobiście deklaruję, że jeśli sytuacja będzie odwrotna, będę namawiał marszałka Jurka do złożenia politycznej oferty Panu Kornelowi Morawieckiemu. Jestem bowiem przekonany, że tak dzielna, uczciwa i szlachetna osoba powinna stać przy boku Marka Jurka kandydującego na najwyższy urząd w państwie.
Pozdrawiam serdecznie
PS. Gdyby jednak chciał się Pan przyłączyć do komitetu Marka Jurka, proszę o e-mail na adres piotr.strzembosz@prawicarzeczypospolitej.org.
Szanowny Panie Piotrze,
Bardzo dziękuję za Pańskie słowa. Jest dla mnie zaszczytem porównanie mnie do Pana Marszałka.
Obszerność problemu, jaki omawiamy, skłania mnie do ujęcia mej odpowiedzi w kilka punktów:
PRIMO, prawyborcze cyrki rodem z PO. Hmm… nie oczekuję, że Telewizja Polska, zarządzana przez wiadomą koalicję, dopuści Prawicę Rzeczypospolitej do swej czarno-białej wizji Polski zdominowanej przez dwie partie. Trudno wymagać, by “Wiadomości” poświęcały tyle samo uwagi M.Jurkowi, co D.Tuskowi i L.Kaczyńskiemu. Lecz gdyby tak Pan Marszałek na oczach kamer zaprosił kandydata PO do debaty telewizyjnej… Kwaśniewskiemu, który trzy lata temu nie pełnił już przecież żadnych funkcji, taki numer się udał; zaprezentował się jako jeden z głównych rozgrywających, dzięki czemu wzrósł jego autorytet, przynajmniej w jego własnym środowisku. Gdyby Pan Marszałek “rzucił rękawicę” B.Komorowskiemu (bo rozumiem, że to on wystartuje), ten nie odważyłby się zrejterować, a zresztą byłoby mu na rękę wyeksponowanie pozycji Pana Marszałka kosztem L.Kaczyńskiego. Radzę przemyśleć…
SECUNDO, występy w mediach. Oczywiście wiem o tym, że P. Marek Jurek bywa gościem (ostatnio jakby częściej) w takich stacjach jak TVN, Radio Zet, Tele5, nie wspominając już o tzw. czasopismach katolickich. To bardzo dobrze! Chodzi mi jednak o to, że goszcząc w telewizji czy na łamach prasy, mógłby zwrócić się nie tylko do… hmm… świadomych chrześcijan, takich jak ja czy Pan… ale też na przykład do przedsiębiorców czy wojskowych, którzy owszem, chodzą do kościoła, ale nigdy nie zastanawiali się nad problemem zabijania dzieci czy wartości narodowej waluty! A taka właśnie grupa chrześcijan, których w pewnym uproszczeniu i z przykrością muszę nazwać chrześcijanami niedzielnymi, jest w Polsce bardzo liczna… wyobraźmy sobie taką sytuację: gdyby właściciel firmy, zmęczony po całym dniu pracy i rozwścieczony wypełnianiem formularza podatkowego, w którym państwo ograbia go z 40% owoców jego pracy – gdyby usiadł wieczorem przy telewizorze i usłyszał Pana Marszałka mówiącego o niesprawiiwym systemie podatkowym, który krzywdzi przedsiębiorczych ludzi i który np. można by było zmienić na linowy, pomyślałby sobie taki człowiek: “Cholera, wreszcie jeden normalny, co myśli o ludzkich sprawach, a nie tylko o ideologicznych wojnach, rewolucjach moralnych, zakazu lania bachorów, kłótniach o Gombrowicza, aferach hazardowych, przeciekowych, podsłuchowych, naciskowych i odciskowych…” Dlatego właśnie Pan Marszałek powinien wg mnie stać się bardziej czytelny w sprawach gospodarki, finansów, obrony itd.
TERTIO, wspomniał Pan, że taki dokument, który ujmie w całość poglądy i program wyborczy Pana Marszałka, zostanie opoublikowany w swoim czasie. Dziękuję Panu za tę deklarację, bardzo mnie to cieszy. Jak wspomniałem, dokument taki nie jest mi do niczego potrzebny (ponieważ Pan Marszałek i tak może chyba liczyć na mój głos), lecz wielu niezdecydowanym osobom pomoże on podjąć decyzję.
QUARTO, P. Morawiecki… zaproponowałem zjednoczenie się wokół jego osoby z prostych względów: z mojej wiedzy wynika, że ma on poglądy zbliżone do naszych, a przy tym ma większą szansę na skupienie wokół siebie szerszej grupy środowisk. Dlaczego? Dlatego, że Pan Marszałek, jak wspomniałem, wciąż jest postrzegany bardzo jednostronnie… No ale, przede wszystkim: nie przysłuży się nam rozbicie głosów sprzeciwiających się “popisowemu” kondominium. M.Jurek, L.Dorn, K.Morawiecki, a Bóg wie, kto jeszcze dojdzie… jestem za tym, by skupić się wokół osoby, która ma największe szanse. Niekoniecznie musi to być P. Morawiecki! Wydaje mi się, że przy odrobinie zręczności mógłby wybić się na “nowego Wałęsę” (tego z roku 1988, a nie z 1992), lecz jeśli P. Marszałek miałby większą szansę – to naturalnie chciałbym, by to na jego rzecz zaczęli się angażować i K.Morawiecki, i Polska Plus. Jak wspomniałem, celem moim nie jest powodzenie tego czy owego kandydata, ale dobro naszego kraju.
QUINTO. Drogi Panie Piotrze! W swej odpowiedzi utożsamił Pan “szanse na prezydenturę” m.in. z “zapleczem, finansami”. To niewątpliwie praktyczne podejście do sprawy, lecz chciałbym delikatnie przestrzec przed takim myśleniem: przecież Pan Marszałek sam nie ma zbyt wielkich finansów, a i zaplecze wątłe. Prezentuje Pan tradycyjny sposób myślenia polityków, ukierunkowany na “finanse, zaplecze”, a więc de facto na partię, a ja proponuję: dość z takim podejściem! Liczmy nie na partię, a na obywateli! Komitety obywatelskie, inicjatywa, kreatywność, wolontariat – zamiast partyjnych flag i czekania pieniądzy z budżetu!
SEXTO, mój osobisty udział w komitecie M.Jurka. Hmm… a na czym by to miało polegać? Jestem człowiekiem zbyt zapracowanym, by np. jeździć po miastach i organizować wiece wyborcze. Ale powyżej zaoferowałem się jako wolonariusz: gdyby na stronie Prawicy dostępne były jakieś plakaty, to bardzo chętnie będę je drukował i rozwieszał w mojej okolicy, a także zachęcał innych do takiej inicjatywy. Jak powiedziałem, jestem zmęczony życiem w biernym społeczeństwie. Przeciętny współczesny Polak to homo sovieticus, że zacytuję tu Zinowiewa, pozbawiony wszelkiej kreatywności, wciąż oglądający się na innych. Chcę to zmieniać! Wątpię, bym formalnie mógł uczestniczyć w komitecie Pana Marszałka, lecz gdyby takie np. plakaty były do wydrukowania… jestem na usługi.
I wreszcie SEPTIMO, czyli podsumowanie. Przepraszam za mój sposób wypowiedzi. Gdy je przeglądam po pewnym czasie, samemu ciężko mi się z zorientować w tym gąszczu zdań karkołomnie poskładanych. Przypomina to może warsztat R.Ziemkiewicza, ale inaczej jednak nie umiem się wysłowić… aby ułatwić Panu zrozumienie tych moich wynurzeń, wypunktuę moje główne propozycje:
1. Zaproszenie B.Komorowskiego do debaty telewizyjnej przez M.Jurka.
2. Mówienie nie tylko o problemach natury moralnej. To prawda, nie ma nic ważniejszego. trzeba jednak dotrzeć do tych wyborców, którzy nie są nimi tak zaabsorbowani.
3. Rychłe spełnienie Pańskiej obietnicy, czyli opracowanie dokumentu ujmującego całościowo program P. Marszałka. Wydaje mi się, że Prawica ma zdrowe poglądy na gospodarkę, które przysporzyłyby jej wyborców. Czemu ich więc nie eksponuje?
4. Zaproszenie K.Morawieckiego i Polski Plus do rozmów o wystawieniu wspólnego kandydata.
5. Zaangażowanie do jego wspierania (np. w formie komitetu honorowego) rozmaitych autorytetów: A.Walentynowicz, J.Olszewskiego… może ktoś nietypowy by zechciał, jak np. uznawany za “salonowca” L.Balcerowicz?
6. Wykorzystywania koła Polski Plus do zgłaszania ustaw, które niegdyś były postulatem PO, np. zakaz reklam na bilboardach. Jeśliby to nie pomogło – korzystać z prawa inicjatywy ludowej!
7. Umieścić w internecie plakaty, które każdy będzie mógł wydrukować i rozwieszać w swoim miejscu zamieszkania.
8. Ogólnie rzecz biorąc: nie płakać, że się nie ma finansów i zaplecza! Przedsiębrać proste, ale skuteczne kroki, by zaistnieć! Nie wpuszczają nas do TVP? To pchajmy się tam bez zaproszenia, wzywając kontrkandydatów do debat!
Taki przymus moralny wydaje się niemoralny, lecz moralna TVP przez swoich niemoralnych szefów straciła moralne prawo do niemoralnego decydowania, kogo pokazywać moralnym i niemoralnym Polakom na ekranach.
Tym łamańcem językowym kończę, raz jeszcze Panu dziękując za odpowiedź i przesyłając pozdrowienia i życzenia błogosławionej niedzieli dla wszystkich.
Nic dodas nic ujac.Co prawda mieszkam w Niemczech, ale tylko dlatego, ze komunisci nie pozwolili mi pracowac na Uniwersytecie Slaskim.Wyjechalem z cala rodzina, skorzystalem z tego ze moj ojciec byl w wojsku niemieckim.Nigdy nie wyjezdzal do Niemiec, chociaz komunisci chcieli inwigilowac Czerwony Krzyz niemiecki.Zwlaszcza kto wspolpracuje.Interesuje sie sprawami Polski tzn.leza mi na sercu. Uwazam, ze M.Jurek jesli chce sie zaprezentowac szerszej publicznosci to musi cos zrobic, zeby przecietny obywatel o nim sie dowiedzial i podjal sluszna decyzje, tj. wybranie go na prezydenta.
@ Mirek Grębski
„1. Zaproszenie B.Komorowskiego do debaty telewizyjnej przez M.Jurka.”
Kiedy Kornel Morawiecki zaprosi do debaty marszałka Komorowskiego?
„2. Mówienie nie tylko o problemach natury moralnej. To prawda…”
Dlaczego Kornel Morawiecki nie mówi nawet o tych sprawach?
”3. Rychłe spełnienie Pańskiej obietnicy, czyli opracowanie dokumentu ujmującego całościowo program…”
Gdzie mogę przeczytać całościowy program wyborczy Kornela Morawieckiego?
”4. Zaproszenie K.Morawieckiego i Polski Plus do rozmów o wystawieniu wspólnego kandydata.”
Kiedy Kornel Morawiecki wyszedł z taką ofertą? Jaki jest jej rezultat?
„5. Zaangażowanie do jego wspierania (np. w formie komitetu honorowego) rozmaitych autorytetów…”
Proszę wymienić skład Honorowego Komitetu Pana Kornela.
”6. Wykorzystywania koła Polski Plus do zgłaszania ustaw, które niegdyś były postulatem PO, np. zakaz reklam…”
Ile kół i klubów poselskich zgłasza postulaty Kornela Morawieckiego? Kiedy zaplecze Pana Kornela zbierze 100.000 podpisów pod jakimś społecznym projektem ustawy?
„7. Umieścić w internecie plakaty, które każdy będzie mógł wydrukować i…”
Do Wrocławia nie dojadę. Proszę o link do plakatów kandydata na urząd Prezydenta RP Kornela Morawieckiego.
„8. Ogólnie rzecz biorąc: nie płakać, że się nie ma finansów i zaplecza! (…) Nie wpuszczają nas do TVP? To pchajmy się tam bez zaproszenia, wzywając kontrkandydatów do debat!”
Proszę wskazać przykłady skutecznego wepchnięcia się p. Morawieckiego do mediów; którego kandydata wezwał do debaty, który kontrkandydat przyjął wyzwanie?
***
Panie Mirku,
Niniejszym zaprzestaję z Panem dyskutować, bo ma Pan zbyt genialne pomysły. Wałęsa nazwał to w następujący sposób: „Ja rzucam pomysły, a wy je łapcie.”
Na koniec udzielę Panu jedną radę: Jeśli ma Pan chęć pomóc Panu Kornelowi Morawieckiemu to proszę nie doradzać innym kandydatom. Jeśli jednak Pan to robi, to znaczy, że te rady mają tym innym zaszkodzić, albo, że jest Pan… chm… mało rozsądny.
Pozdrawiam
@Piotr Strzembosz
Oj, Boże…
Panie Piotrze, czyżby Pan nie doczytał? MI NAPRAWDĘ NIE ZALEŻY NA TYM, BY TO WŁAŚNIE K.MORAWIECKI BYŁ PREZYDENTEM. MI ZALEŻY NA TYM, BY BYŁ TO ON LUB M.JUREK. Ewentualnie inny dobry kandydat, gdyby taki się znalazł… jeśli Pan Marszałek ma największe szanse – to jestem całym sercem za tym, by Pan Kornel zrezygnował dla niego i go wspomógł. Dlatego właśnie zamieściłem tych kilka rad, które Pan tak wspaniałomyślnie, od pierwszej do ósmej, odrzucił.
Ja nie wspieram kandydatury konktretnych osób. Ja wspieram działania, które służą Polsce i Cywilizacji Życia. Pan nie potrafi oddzielić dobra naszego kraju od osoby Pana Marszałka. I choć ja to potrafię – to i mi przypisuje Pan, że pomyślności Polski nie umiem oddzielić od osoby P. Kornela Morawieckiego. No cóż, kto ma owies w głowie, ten wszędzie widzi konie…
Skoro nie chce się Panu ze mną gadać, to i ja nie będę Panu zawracał głowy moją osobą. Rozumiem, że nie przekaże Pan moich słów Panu Marszałkowi. Myślałem, że zależy Panu na sprawach Życia i Rodziny. Lecz, jeśli zależy Panu tylko na tym, by widzieć swojego szefa w fotelu prezydenta…
Moje propozycje naprawdę nie były zbyt trudne do realizacji. I opierały się na indywidualnej inwencji, a nie na psioczeniu, że inni dostają na ten cel środki z budżetu. Nie spodziewałem się, że Prawica odrzuci je dlatego, że inni kandydaci nie korzystają z proponowanych przeze mnie rozwiązań.
Wystąpiłem z życzliwymi sugestiami. Bóg widzi, jakie miałem zamiary. Starałem się zwracać się do Pana w sposób uprzejmy i wyważony, bo Pana szanowałem. A Pan mi napisał:
“Jeśli jednak Pan to robi, to znaczy, że te rady mają tym innym zaszkodzić, albo, że jest Pan… chm… mało rozsądny.”
Domyślam się, że zamierzał Pan dopisać na końcu cytat ze swojego bloga: “PS. Chciałem spuentować inaczej, ale nie chcę dowodzić w sądzie, co znaczy słowo idiota.” – co?
Swoją drogą, dziękuję Panu za powyższe słowa. Odrzucanie dobrych rad ze strachu, że udzielane są w złej wierze – wystawia piękne świadectwo Pańskiej inteligencji.
I nie pisze się “chm”, tylko “hm”.
Czuję się teraz, jakby to o mnie napisano: “Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli”. Nie mam żalu o odrzucenie moich dobrych chęci, ale o sposób, w jaki to zrobiono. Lecz nie będę się żalił nad sobą. Gratuluję, Panie Piotrze. Skutecznie zniechęcił mnie Pan do ostatnich obszarów polityki, które były mi drogie. Myślałem, że Prawica jest nową jakością na naszej scenie politycznej. Że rozmawia ze swoimi sympatykami i pragnie wykorzystać ich potencjał. Okazało się, że niczym nie różni się od PiS-u i PO: kto nie jest z nami, jest przeciwko nam. A jeśli ktoś już jest z nami, ale zasugerował rozważenie innej kandydatury niż nasza – podlega infamii i klątwie. Bardzo się zawiodłem. Jeśli będę miał teraz ochotę w ogóle iść na wybory… Prawica może i nie straciła mojego głosu, lecz na pewno straciła moje serce.
Potraktował mnie Pan jak wroga. Jeżeli moje myślenie ponadpartyjne mnie ekskomunikowało – trudno, nie będę płakał. Straciliście jednego życzliwego człowieka spośród tych 2%, które chcą na was głosować.
Prawdopodobnie usiłował mnie Pan przekonać, że nie warto się angażować. Warto co najwyżej zapisać się do komitetu, wpatrywać się maślanymi oczyma w swego pryncypała i linczować wszystkich, którzy sugerują mu rozważenie swoich szans.
Udało się Panu częściowo: przekonał mnie Pan, że czas poświęcony politykom jest czasem straconym. Ale nie udało się Panu zmasakrować moich marzeń o Polsce. Jeśli ochota mi nie minie, to sam będę projektował plakaty i ulotki – i je roznosił. Rozumiem wszak, że Pan się tym nie zajmie. Przecież propozycję tę podał przeklęty… podał ją ten niegodziwy raskolnik, który ośmielił się proponować współdziałanie z innymi kandydatami…
Mam tego dość.
Dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam. Proszę mi wierzyć, że bardzo chciałbym zamieścić tu wyrazy szacunku.
Żegnam Pana, Panie Piotrze.
@Roman
Bóg zapłać za rozsądne słowa. Jak Pan widzi, oficjalny rzecznik Prawicy Rzeczypospolitej “niniejszym zaprzestaje ze mną dyskutować”. Pozostaje mi mieć nadzieję, że wysłuchiwane będą mądre rady Pańskie i innych Panu podobnych ludzi, nad którymi nie ciąży odium odszczepieńca i pachołka Morawieckiego.
Zachęcajcie Prawicę, motywujcie ją do rozsądnych działań – może Was posłuchają…
@Mirosław Grębski
“Panie Piotrze, czyżby Pan nie doczytał? MI NAPRAWDĘ NIE ZALEŻY NA TYM, BY TO WŁAŚNIE K.MORAWIECKI BYŁ PREZYDENTEM. MI ZALEŻY NA TYM, BY BYŁ TO ON LUB M.JUREK.”
Doczytałem, cytuję: „Jestem jednak zmuszony powtórzyć, że nie jestem przekonany co do tego, czy P. Marek Jurek powinien startować w sytuacji, gdy w wyborcze szranki startuje P. Kornel Morawiecki”
„Moje propozycje naprawdę nie były zbyt trudne do realizacji.”
Proszę przyciągnąć do kampanii Marka Jurka (Kornela Morawieckiego lub kogokolwiek innego) ministra z kancelarii prezydenta Jana Olszewskiego oraz posła PiS Antoniego Macierewicza, a odszczekam wszystko pod stołem.
„Skutecznie zniechęcił mnie Pan do ostatnich obszarów polityki, które były mi drogie.”
Jeśli jednym mailem Pana zniechęciłem, to zapał był niebyt wielki.
Pozdrawiam
@Piotr Strzembosz
No wie Pan. O wyborcę się walczy. Tym bardziej, że w przypadku Prawicy Rzeczypospolitej każdy głos się liczy.
Jak czytam dyskusję z udziałem Panów, to dostrzegam racje po obu stronach, ale nikomu nie przyznam zupełnej. O tym, że pomysł porozumienia pomiędzy M. Jurkiem, K. Morawieckim i L. Dornem uważam za mało realny, pisałem pod bodajże poprzednim wpisem Pana Marszałka. W dyskusji z Panem Mirosławem również wskazałem na małe zaplecze finansowe K. Morawieckiego (choć nie wiem, jak duże ma M. Jurek, na pewno zdecydowanie mniejsze niż którakolwiek z czterech głównych partii, zasiadających dziś w parlamencie) i postawiłem hipotezę, że M. Jurek i L. Dorn są bardziej rozpoznawalni. Oczywiście, każdy z nich ma dziś poparcie marginalne. Toteż, Panie Piotrze (nie wykluczając wprawdzie tak do końca, że coś się w ciągu może zmienić np. M. Jurek dojdzie pod wpływem nadzwyczajnych sytuacji do 6-10%), mogę tylko powiedzieć to, co wiemy wszyscy i co pisałem już kilka razy: Wybór rozstrzygnie się pomiędzy Komorowskim i – najprawdopodobniej – L. Kaczyńskim. Kiedyś dyskutowałem z Panem i sam Pan de facto przyznał mi rację, że nie obstawiałby, że marszałek Jurek wygra. A na pański argument, że Kaczyński ma większy elektorat negatywny mogę odpowiedzieć tylko, że również – zdecydowanie większy pozytywny. Sondaże są brutalne. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że rozmawiam z politykiem. A, jak wiadomo, politolodzy dzielą kandydatów na tych, którzy walczą o prezydenturę i na tych, którzy chcą wyborcom się przypomnieć, przedstawić swój wizerunek. Podkreślam, że nie jestem agitatorem jakiegokolwiek kandydata.
Marek Jurek jest symbolem katolicyzmu, a plusem jest jego medialność. Minusem, że kojarzy się wielu wyborcom ze radykalnymi (tak to odbiera większość) poglądami i że nie jest obecny w ich świadomości w takim stopniu, jak Tusk, Komorowski, Kaczyński, Szmajdziński, czy Olechowski. Zgodnie z powyższym – może propozycja debat telewizyjnych nie byłaby, z punktu widzenia Marka Jurka taka głupia? Istnieje oczywiście obawa, że nie zgodzi się na nią żaden z faworytów.
@ pan Mirek:
Wydaje mi się, że z akcjami takimi jak plakaty czy debaty trzeba jednak poczekać do momentu, gdy marszałek Komorowski ogłosi termin wyborów, a tym samym rozpocznie oficjalnie kampanię wyborczą. Przedwczesne akcje tego typu mogą jednak zostać zaatakowane przez PKW – prawdopodobnie nie każda partia byłaby potraktowana tutaj na równi.
Druga rzecz, to pytanie o cel startu. Jeśli celem jest zmiana pewnych patologii społecznych, to trzeba właśnie o nich mówić, a niekoniecznie o sprawach mało ważnych a “interesujących wyborców”. Jeśli chodzi o podatek dochodowy, to przecież skala podatkowa w tej chwili nie odbiega bardzo od liniowej. Chyba, że chodzi panu o zniesienie ulg (a mówienie o tym zawsze przysparza głosów
Adam
Pan Mirek wypunktował Pana Piotra, a obaj się na siebie obrazili.
Tylko, że to Pan Piotr szuka poparcia dla Pana Marka Jurka i tu kłopot.
I aż chcę się zapytać, ale o co chodzi, jak w starym dobrym dowcipie.
Przydałoby się więcej dystansu.
Pozdrawiam
Szkoda, że w powyższej dyskusji puściły Panom nerwy i “wzajemne dobre rady” już dziś Panów poróżniły, mimo tego samego wspólnego celu, tj. Dobra Polski. Uważam, ze Pan Kornel Morawiecki zbyt długo był poza świadomością Polaków, których starsza generacja jest już niestety bardzo mało aktywna i zniesmaczona rozgrywkami na scenie politycznej, a młodzi po prostu nie kojarzą jakie znaczenie miała i dlaczego Polska Walcząca nie była w stanie opanować ideowo i kadrowo ruchu SOLIDARNOŚCI.
Dlatego praktycznie SOLIDARNOŚĆ nie odgrywa praktycznie istotnej roli w państwie, bo ruch zwiazkowy został rozbity poprzez zniweczenie dużych zakładów przemysłowych, a wszelka drobnica przez “spółkowanie” z różnymi “agencjami” nabawiła się “zakaźnej choroby” uzależnienia zatrudnienia od “nie należenia i nie zakładania żadnych związków zawodowych w miejscu pracy”. Protesty “związkowców” kończą się “układami”, z których nic nie wynika, a wyjścia na ulicę są pacyfikowane przez policję. W tych warunkach na razie Polska Walcząca jest tylko wspomnieniem chwalebnym, ale – mówię to z przykrością, niestety ignorowanym. Przekonanie większej części Polaków do stanięcia w szeregach Polski Walczącej na dzień dzisiejszy jest mało realne, a czasu do wyborów prezydenckich jest mało. Rozsądniejsze zatem będzie udzielenie poparcia Panu Markowi Jurkowi, który już jest osobą dobrze rozpoznawalną i obecną w mediach, a po (daj Boże ! ) jego sukcesie wyborczym może dojść do połączenia Prawicy Rzeczypospolitej z Polską Walczącą w silny blok wyborczy zdolny wyłonić nową elitę uczciwej władzy państwowej. Apeluję zatem do “zwaśnionych stron” o podanie sobie ręki, aby przykład zgody i pojednania przed ważną sprawą był zachętą dla innych do solidarnego i owocnego wysiłku dla dobra Polski. Życzę wszystkim Wesołego Alleluja!!
Zbigniew F.
@all
Jeśli ktoś pisze, że “puściły” mi nerwy, to dementuję. To, co napisałem, napisałem na chłodno. Pan Mirosław Grębski jest jedną z tych osób, które wszystko wiedzą najlepiej i jedyne, co Polsce jest potrzebne, to realizacja ich pomysłów. Oczywiście te pomysły nie będą realizowane przez Pana Mirka, bo on nie ma czasu, a w ogóle, to popiera kogoś innego lub/i popiera wszystkich “dla dobra Polski”.
Tak się składa, że Pan Kornel Morawiecki, którego bardzo szanuję, stanowi konkurencję dla Marka Jurka. Nie dla Jerzego Szmajdzińskiego czy Tomasza Nałęcza, a Jurka, Kaczyńskiego i Dorna. Jeśli ktoś widzi taką możliwość, to niech namówi pp. Morawieckiego, Dorna i Kaczyńskiego do rezygnacji z kandydowania i poparcia kandydatury Marka Jurka, a wtedy M. Jurek spotka się w drugiej turze wyborów z Bronisławem Komorowskim.
Ja wiem – to futurologia. Podobną w stylu uprawia Pan Mirosław Grębski i różni nas to, że on nie odpowiada za swoje słowa, bo… nikogo nie popiera. Popiera “dobre rozwiązania dla Polski”, czyli przekładając z polskiego na nasze – za nic nie odpowiada, nawet za swoje słowa.
To, co Markowi Jurkowi (K. Morawieckiemu itp.) potrzebne, to nie „dobre rady”, ale realne działania. Panu Mirkowi napisałem wcześniej, że przypomina mi Lecha Wałęsę mówiącego „Ja rzucam pomysły a wy je łapcie”. Lech Wałęsa był prezydentem, a jego pomysłów nie łapano. Może Pan Mirek jest bardziej przekonywujący, a ja go wyjątkowo nie rozumiem? Jako, że jestem tym wyjątkiem, który go nie rozumie, to napisałem, że dialog nie ma sensu i w konsekwencji trzeba go zakończyć.
Prawica Rzeczypospolitej, której mam przyjemność być członkiem szykuje kampanię wyborczą gospodarzowi tego bloga. Ma to być kampania realna, a nie „blogowa” (wirtualna), choć Internet i blogosfera są ważnym jej składnikiem.
Pana Mirosława Grębskiego zachęcałem do włączenia się do tych realnych działań, a on ma prawo odmówić tak samo, jak ma prawo pisać na blogu i udzielać kandydatowi swoich rad. Jednak w chwili, gdy udziela tych rad dwóm (lub więcej) kandydatom, to zaczynam się zastanawiać, co jest jego celem. Bo celem powinno być wygenerowanie maksymalnie dużego poparcia upatrzonemu kandydatowi. Nie dwóm czy trzem, ale jednemu! Szczególnie wtedy, gdy obaj odwołują się do podobnego elektoratu.
Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnych Świąt Wielkiej Nocy w rodzinnym gronie.
Jestem człowiekiem słownym. Dlatego nie wypada mi się zwracać do kogoś, kto oświadczył, iż “zaprzestaje ze mną dyskutować”, a ja mu odpowiedziałem, że wobec tego “nie będę mu zawracał głowy moją osobą”. Powyżej jednak znalazło się kilka bardziej przychylnych i bardziej kulturalnych komentarzy, do których wypada mi się odnieść.
@Adam
Ma Pan rację, Panie Adamie, z pewnymi przedsięwzięciami trzeba poczekać. Jednak Pan Marszałek ma teraz czas, by sobie obmyślić taktykę i ułożyć plan kampanii. Źle byłoby wejść w kampanię wyborczą nieprzygotowanym, zaczynać od zera… dlatego właśnie już teraz wystąpiłem z pewnymi sugestiami.
A co do tego podatku… rzeczywiście, obecna skala podatkowa nie odbiega bardzo od liniowej. Ale chyba dlatego, że bogatsi kombinują na wszelkie możliwe sposoby, by nie płacić wyższej stawki, prawda?
Na skutek tego większość osób rzeczywiście płaci jednakową stawkę – najniższą. Może więc warto byłoby taki stan rzeczy sformalizować i wprowadzić jednakową stawkę dla wszystkich? Nie jest to dla mnie jakiś dogmat (choć idea ta jest mi bliska), widzę tu raczej pole do dyskusji… lecz chciałbym wiedzieć, jaki jest pogląd Pana Marszałka na ten temat.
@Zbigniew Żaba
Ogólny ton wypowiedzi Pana Piotra (kom.5) jest następujący: “Spier., ty wielbłądzie, koniu trojański, pachołku Morawieckiego! Niby masz dobre pomysły – ale jesteś zdrajcą, więc na pewno myślisz tylko, jak nam zaszkodzić. Albo jesteś… chm… mało rozsądny”.
Ja się na nikogo nie obraziłem, ale zostałem zmieszany z błotem z powodów zupełnie dla mnie niezrozumiałych. I to przez człowieka, którego bardzo szanowałem, i któremu – jak sądziłem – również leżała na sercu naza Sprawa. Dlatego też uznałem, że dalsza dyskusja prowadzi donikąd. Tym bardziej, iż mój adwersarz wprost zadelkarował, że odtąd mnie olewa.
@zbigniewef43
Bardzo Panu dziękuję za mądry komentarz. Nigdy nie szedłem z duchem czasu i nigdy nie dostosowywałem się do zmiennych warunków. Dlatego umknęło mojej uwadze, że Solidarność, która jest dla mnie jak Rodzina… rzeczywiście, nie odgrywa już takiej roli, jak choćby w latach 90. Tym bardziej Solidarność Walcząca (bo rozumiem, że to ją ma Pan na myśli). Jeżeli by było tak, że P. Kornel Morawiecki ma mniejsze szanse niż P. Marek Jurek – powtarzam – to bardzo bym chciał, by zrezygnował i pomógł Panu Marszałkowi. Może sojusz środowisk prawicowych (Prawica, Polska+) z elitami dawnej opozycji rzeczywiście może stać się solą naszej ziemi…
@Krzysztof
Mego ulubionego Dyskutanta celowo zostawiłem na koniec. Panie Krzysztofie! Pisze Pan, że “pomysł porozumienia pomiędzy M. Jurkiem, K. Morawieckim i L. Dornem uważa Pan za mało realny”. Może ma Pan rację… problem w tym, że takie porozumienie wydaje się konieczne, by cokolwiek osiągnąć. Zacytuję moją uwagę z naszej poprzedniej dyskusji: “Niezbędne jest porozumienie tych kandydatów, którzy sprzeciwiają się zawłaszczeniu sceny politycznej przez PiS i PO. Nie wiem, co zdołamy osiągnąć, lecz jeden kandydat mający za sobą kilka środowisk – większą ma szansę, niż trzech kandydatów mających za sobą po jednej kanapowej partyjce.”
Wbrew temu, co niektórzy mi tu zarzucają – ja naprawdę nie myślę, jakobym zawsze miał rację. Oczywiście, że mogę się mylić. Lecz jeśli ktoś odrzuca pomysł takiego porozumienia (być może słusznie), to niech potrafi to uargumentować… spytam inaczej: co konkretnie Pan Marszałek miałby do stracenia w sytuacji, gdyby spośród tej trójki kandydatów o zbliżonych bądź co bądź poglądach (Jurek, Morawiecki, Dorn) – wyłonił się jeden, ale popierany przez pozostałych? Albo co Pan Marszałek straciłby, gdyby włączył swoich wyborców do kampanii, np. przez te moje nieszczęsne plakaty? Jeśli ktoś wie – śmiało, można powiedzieć…
Pan Krzysztof otworzył mi oczy, pisząc: “Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że rozmawiam z politykiem”. Zastanawiałem się, dlaczego Pan Piotr tak niechętnie zareagował na moje propozycje… no, ale w sumie nie powinno mnie to dziwić. Politycy mają tę irytującą nas, zwykłych ludzi, cechę, że dzielą świat na “swoich” i “wrogów”. Przy czym kierują się raczej względami personalnymi niż merytorycznymi… Pan Piotr, świadomie lub nie, potraktował i mnie jako polityka: jeśli popierasz M.Jurka, to witaj w klubie. A jeśli nie, to spieprzaj dziadu.
“Dobro Polski” (moje) czy “nie bycie agitatorem żadnego kandydata” (Pana Krzysztofa) to pojęcia, które w polityce nie występują. W polityce można być tylko po dwóch stronach barykady. Można być czarnym albo białym. Domyślam się, że dlatego, kiedy piszę o dobru Polski – to, zdaniem mego adwersarza, “za nic nie odpowiadam, nawet za swoje słowa”.
Dziękuję, Panie Krzysztofie. Dopiero teraz zauważyłem, jak lekkomyślnie się zachowałem, zwracając się do polityka. My, prości ludzie, troszczymy się o “dobro Polski”. Dla nich to pojęcie, jak widać powyżej, nic nie znaczy. Dla polityków dobro Polski jest tożsame tylko z jednym – z ich elekcją. To przez te dwa różne punkty widzenia nie udało mi się porozumieć z Panem Piotrem… no, ale cóż. Pewnego dnia się okaże, kto lepiej pragnął przysłużyć sie Ewangelii i naszemu Narodowi. Ci, którzy chcieli rozmawiać i porozumieć się z innymi kandydatami… czy ci, którzy dla swoich sympatyków mieli tylko jedną propozycję: zapisać się do komitetu wyborczego.
I jeszcze dwie sprawy:
Powyżej napisano, że “udzielam tych rad dwóm (lub więcej) kandydatom”. Otóż nie. Ja udzieliłem pewnych rad tylko jednej osobie – Panu Marszałkowi. To jemu zaproponowałem, primo – porozumienie z L.Dornem i K.Morawieckim, a secundo – kilka działań mających na celu zwiększenie popularności swojej lub ew. wspólnego kandydata.
Poza tym, wyrażono się ironicznie o moim braku czasu. Proszę bardzo. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach człowiek mieszkający na wsi i ciężko pracujący niektórym wydaje się śmieszny. Lecz czy wyrażaliby się o nas z taką ironią, gdyby sami nie mieli na nic czasu i sami wyniszczyliby sobie resztki zdrowia na roli? I gdyby sami musieli patrzeć, jak najbliżsi ludzie – rodzice, dziadkowie – pod koniec życia są po prostu strzępami, cieniami ludzi, wyniszczeni pracą i zmartwieniami?
Radzę trochę pomyśleć, zanim się komuś wytknie jego brak czasu. A jeśli się samemu nie zna tego uczucia, to należy za to dziękować Panu Bogu. No, ale to dygresja.
Panie Krzysztofie, czy nie myślał Pan o założeniu własnego bloga, np. w salonie24.pl? A może już Pan tam jest? Jeśli tak, to proszę mnie powiadomić. Z przyjemnością będę Pańskim stałym gościem.
Pozdrawiam wszystkich.
Naprawdę wszystkich.
@all
Powyżej „polityk” został zdefiniowany jako osoba, która myśli o reelekcji, a „nie politycy” (przynajmniej piszący na tym blogu), to „prości ludzie troszczący się o dobro Polski”. Jak rozumiem Marek Jurek nie jest „politykiem”, bo zrezygnował z drugiej godności w państwie oraz funkcji wiceprezesa rządzącej partii i poddał się surowej ocenie wyborców, a ja jestem „politykiem” myślącym wyłącznie o swojej reelekcji. Z tym ostatnim całkowicie się zgadzam – myślę o swoich przyszłych sukcesach politycznych, a także sukcesie Marka Jurka i sukcesie Prawicy Rzeczypospolitej.
Powiem więcej – mam spore doświadczenie w uczestnictwie i kierowaniu kampaniami wyborczymi (zakończonymi sukcesami i spektakularnymi porażkami). Nie spotkałem się jednak z taką kampanią, którą prowadzą osoby anonimowe, nieznane sztabowi i kandydatom. Pan Mirosław Grębski chce doradzać sztabowi Marka Jurka, ale ujawnić się nie chce i nie chce włączyć się w kampanię. Dziwna strategia.
Pan Mirosław podrzucił kilka pomysłów, ale żaden – przynajmniej na obecnym etapie – nie jest możliwy do realizacji. To Pana Mirosława nie zniechęca i stosuje cytowaną już wcześniej retorykę L. Wałęsy o rzucaniu i łapaniu pomysłów. Oczywiście możemy założyć, że oprzemy kampanię wyborczą na wywoływaniu skandali i łamaniu prawa (bezprawne wieszanie plakatów), albo, że bezrefleksyjnie będziemy redukować kandydatów, bo komuś się wydaje, że Marek Jurek i Ludwik Dorn reprezentują te same wartości i postulaty. Ja jednak zadaję pytanie: Czemu ma to służyć?
Jeśli dla kogoś nie ma znaczenia, czy chce mieć za prezydenta Marka Jurka, czy Ludwika Dorna, to sugeruje, że nie ma dla niego znaczenia, czy Polska będzie państwem narodowym, czy częścią „eurolandu”; czy będziemy mieli walutę narodową, czy walutę Euro; czy będziemy przeciwstawiać się rozwiązaniom ujętym w traktacie lizbońskim, czy zapomnimy, że to krytykowana powszechnie Konstytucja Europejska po zewnętrznym liftingu degradująca i obniżająca siłę głosu Polski w Europie.
Może dla Was Panowie „nie politycy” nie ma znaczenia, co będzie głosił i o co walczył prezydent Polski, ale dla mnie jest to ważne. Dlatego chciałbym wiedzieć kto i dlaczego ma być moim kandydatem na najwyższy urząd w Polsce. Dlatego pracuję na rzecz tego, kogo uważam za najlepszego, kto spełnia moje oczekiwania. I dlatego chciałbym wiedzieć, dlaczego miałby on zrezygnować na rzecz gorszych (w mojej ocenie) kandydatów, którzy, co też nie jest bez znaczenia, mają zdecydowanie mniejsze poparcie społeczne od niego.
Pan Mirosław opisuje swój ciężki los, jako osoby pracującej na roli. Nie wiem jednak czemu wyrzuca mi ironię. Może sądzi, że „politycy” nic nie robią, nie pracują zawodowo, nie mają rodzin na utrzymaniu? Ale, co istotniejsze, Pan Mirosław powinien wiedzieć, komu zawdzięcza cząstkę swego trudu pracy na roli. Zawdzięcza ją tym, którzy optowali za Unia Europejską i głosowali za Traktatem Lizbońskim. To w traktacie akcesyjnym zawarte są gorsze warunki dla rolnika z Polski w stosunku do rolnika ze „starej” Europy. Warto o tym pamiętać podczas debaty, który kandydat powinien zostać, a który wycofać się z wyborów prezydenckich.
Pozdrawiam wszystkich
@Piotr Strzembosz
“Pan Mirosław podrzucił kilka pomysłów, ale żaden – przynajmniej na obecnym etapie – nie jest możliwy do realizacji” – Dziękuję, Panie Piotrze. Tylko tyle chciałem wiedzieć.
Wróciłem właśnie z Mszy Świętej Wieczerzy Pańskiej. Weszliśmy w nasze największe święto, Triduum Paschalne. W Wieczerniku i wokół Krzyża Chrystusowego nie ma “polityków” i “prostych ludzi”, nie ma podziału na partie i opcje. TUTAJ JESTEŚMY BRAĆMI! TUTAJ, JAKO WSPÓLNOTA LUDZI OCHRZCZONYCH, JESTEŚMY RODZINĄ! Nie miejsce tu i nie czas na spory…
Dlatego dziękuję Panu za odpowiedź i za Pański słuszny głos “w debacie, który kandydat powinien zostać”. Jeżeli w czymś Pana obraziłem lub niepotrzebnie zawracałem głowę moimi “dobrymi radami” – to dziś za to przepraszam. Wie Pan, może trudno w to uwierzyć, ale mi naprawdę przyszło do głowy, że mogę się na coś przydać… proszę wybaczyć, to tylko takie złudzenia typowe dla ludzi zmęczonych życiem…
Panie Piotrze! Chyba ma Pan rację: jeżeli nie mogę przystąpić do sztabu Pana Marszałka, to pewnie lepiej, bym siedział cicho. Nie będę więc mieszał się do wewnętrznych spraw Prawicy. Dziękuję za poświęcony mi czas i zapewniam o moim poparciu. Proszę jednak pamiętać: zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Myślę (może się mylę), że zawsze warto szukać porozumienia z innymi kandydatami, że zawsze warto próbować przyciągnąć ich wyborców. Takie jest moje zdanie, lecz prowadzenie kampanii pozostawiam w Pańskich rękach. Życzę powodzenia!
Nie będę zbytecznie ingerował w wyborcze plany Prawicy. Gdyby jednak był Pan ciekawy mojej opinii w jakiejkolwiek sprawie – zawsze może Pan się do mnie zwrócić na tym blogu, gdzie często bywam. A ja odpiszę.
Kończąc, życzę Wszystkiego Najlepszego, Błogosławieństwa Bożego i Dużo Szczęścia z okazji Świąt Wielkanocnych. Dla Pana, dla Pańskiej Rodziny, dla Prawicy i dla Wszystkich, którzy mnie czytają.
Z Bogiem!
Pan Strzembosz rzeczywście potrafi zniechęcić do wspierania M. Jurka. Nie każdy ma czas na uczestniczenie w kampanii, gdyż ludzie pracują i nie zawsze mogą się poświęcać. Ja rozumiem, że obowiązki nie przeszkadzają p. Strzemboszowi, ale innym być może tak. P. Strzembosz jest oderwany od rzeczywistości, chyba nie wie jak zyje wielu ludzi.
Kampania się nie zaczęła, a już udaje się zrażać do M. Jurka potencjalnych wyborców.
Co do wrzutów dotyczących K. Morawieckiego, dotyczących jego programu, to Prawica Rz już jakiś czas istnieje i należałoby owy program mieć już napisany. Morawiecki jednak był długo poza polityką, więc najpierw musi sobie zorganizować ekipę.
Jeżeli p. Jurek ma takich współpracowników to sukcesu nie będzie Zresztą miał już w swoim ręku możliwość utworzenia mocnej partii prawicwej. Chodzi mi mianowicie o Przymierze Prawicy, którego nie należało wcielać do PiS po wyborach. Za funkcję wiceprezesa p. Jurek do tego doprowadził.
@Piotr Strzembosz
“Nie spotkałem się jednak z taką kampanią, którą prowadzą osoby anonimowe, nieznane sztabowi i kandydatom. Pan Mirosław Grębski chce doradzać sztabowi Marka Jurka, ale ujawnić się nie chce i nie chce włączyć się w kampanię. Dziwna strategia.”
Blog ma to do siebie, że chodzi w nim o wymianę poglądów i ewentualnie informacji pomiędzy gospodarzem a blogowiczami. Po to są komentarze. Blogowicze nie mają przy tym obowiązku “ujawniać się”, bo nie o to chodzi w rozmowie na blogu, by się ujawniać. Internauci to nie tylko ludzie prowadzący działalność publiczną. Pan Mirosław, co prawda, deklarował chęć pomocy i ma prawo ujawnić “bardziej konkretne” dane np. przez e-maila.
Ja napisałem, że nie jestem agitatorem żadnego z kandydatów. Nie znaczy to, że ludzie zaangażowani w kampanię konkretnego kandydata są gorsi, uważam jednak też, że ich działalność wcale nie świadczy, iż lepiej służą Polsce niż tzw. “nie-politycy”. Kto powiedział, że najmądrzejsi i najlepiej służący Ojczyźnie są ci, którzy są zdecydowani zagłosować na konkretnego kandydata?
Polityk powinien zabiegać o wyborcę (o niezdecydowanego tym bardziej), a nie ironizować: “Może dla Was Panowie „nie politycy” nie ma znaczenia, co będzie głosił i o co walczył prezydent Polski, ale dla mnie jest to ważne”. Po pierwsze: nie ślubowałem wierności żadnemu z kandydatów. Na blogu komentować mogą ludzie o różnych poglądach politycznych, również wrogowie Pana Marszałka, do których się nie zaliczam. Przeciwnie: osobiście postrzegam Marka Jurka pozytywnie, choć nie we wszystkim się z nim zgadzam i nie raz dałem na tym blogu znać, że nie czytam jego (ani niczyich) wpisów bezkrytycznie. Wchodzę na ten blog jako sympatyk, a nie jako zdeklarowany wyborca. Należę do ludzi, którzy mają tę niezrozumiałą dla wielu przypadłość, że interesują się polityką. Nie jestem natomiast zadeklarowanym zwolennikiem jakiejkolwiek partii. Niektórzy przedstawiają się jako ideowi “jurkowcy”, “pisowcy”, “liberałowie”, “upr-owcy”, “narodowcy” itd. Szanuję ich zdanie. Ale moją “ideologią” nie są ani zasady ideowe PiS-u ani PO ani Prawicy Rzeczypospolitej. Mogę tylko zadeklarować, że jestem zwolennikiem (centro)prawicy i identyfikuję się z wartościami chrześcijańskimi (co nie znaczy, że zadowala mnie mówienie tylko o wartościach chrześcijańskich i że z partią głoszącą takie wartości zgadzam się we wszystkich kwestiach).
Polecam lekturę komentarzy blogowiczów z początku istnienia bloga. Dyskutowali, kogo poprzeć w wyborach parlamentarnych w 2007 r. Jedni głosili, że realny wybór to PiS. Inni, że zagłosują ideowo na Prawicę RP. W przypadku tych drugich jedynym argumentem na rzecz ich wyboru były właśnie ideały. Bo z pragmatycznego punktu widzenia, lepiej było głosować na PiS. Wybory do PE z 2009 r. tylko to potwierdziły. Gwoli uczciwości, trzeba też dodać – przy całym niesmaku wobec wodzostwa Jaroaława Kaczyńskiego i arogancji niektórych głosicieli monopolu PO-PiS-u – że za życiem opowiedziało się w Sejmie sporo ludzi, nie tylko ci, którzy wraz z M. Jurkiem założyli Prawicę Rzeczypospolitej. Szacunek dla Pana Marszałka za jego konsekwentną postawę pro-life, ale nie mogę potępić całego PiS-u ani całej PO.
@Mirek Grębski
Na salonie.24 miałem kiedyś konto i komentowałem, choć nie założyłem bloga. Dość długo tam nie zaglądałem. Sporo tam ciekawych blogów i to zwłaszcza tych zakładanych przez internautów, choć w gąszczu tej olbrzymiej ilości czasem trudno odnaleźć coś, co zatrzymałoby człowieka na dłużej.
Jeśli chodzi o mnie, to przyznam, że nie mam w tej chwili pomysłu na bloga, a nawet nie odczuwam większej potrzeby w tym kierunku. Blog to takie miejsce, które pozwala wypowiedzieć swoje przemyślenia (to czynię także komentując), ale także – co tu kryć – promować samego siebie. Toteż popularność blogów zakładanych przez polityków, znanych dziennikarzy czy aktorów, wynika m.in. z faktu, że szersze grupy odbiorców kojarzą gospodarza bloga z “pozablogowej” działalności. Nie wykluczam jednak, że kiedyś uruchomię bloga i z chęcią powiadomię Pana o tym fakcie. A jeśli Pan ma/miałby swojego bloga, także chętnie bym zaglądał.
Rozpisałem się, a czas mija. Dziś Liturgia Paschalna, a jutro Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego. Toteż życzę Wszystkim Współużytkownikom bloga (w szczególności moim głównym rozmówcom: p. Mirkowi, p. Strzemboszowi, Fidelowi i Zulusowi) i samemu Panu Marszałkowi wszystkiego, co najlepsze, aby radość, którą daje Zmartwychwstały Zbawiciel przemieniała nasze życie. Co do wyborów prezydenckich: błogosławieństwo Boże wobec p. Jurka, p. Kaczyńskiego, czy p. Morawieckiego nie oznacza nominacji ze strony Boga na fotel Prezydenta RP, oby spełniła się jednak wola Boga wobec naszej Ojczyzny.
@M. Grębski
Nie zniechęcam do wsparcia Marka Jurka, ale zachęcam do realnych porad. Czy Pan nadal twierdzi, że należy wieszać plakaty Marka Jurka narażając jego Komitet na tłumaczenie się z łamania prawa? Czy wie Pan, że PKW może nie zatwierdzić sprawozdania finansowego z powodu złamania reguł finansowania kampanii (wieszanie plakatów wyborczych przed ogłoszeniem kalendarza wyborczego)?
Pozdrawiam
@Zulus
“Prawica Rz już jakiś czas istnieje i należałoby owy program mieć już napisany.”
Prawica Rzeczypospolitej ma od dawna napisany program.
“Chodzi mi mianowicie o Przymierze Prawicy, którego nie należało wcielać do PiS po wyborach.”
Proszę się zdecydować, czy właściwym modelem jest zjednoczona prawica, czy podzielona na drobne kawałeczki.
W mojej ocenie należy dążyć do scalania środowisk prawicowych, patriotycznych, konserwatywnych. I takim ruchem było przyłączenie się Przymierza Prawicy w 2002 r. do Prawa i Sprawiedliwości. I właściwym ruchem było odłączenie się grupy posłów w 2007 r. od PiS, gdyż PiS okazał się formacją niezdolną do realizacji konserwatywnego programu. Dla jasności: własnego programu wyborczego ogłoszonego i podpisanego przez Jarosława Kaczyńskiego w 2005 r.
Pozdrawiam
@Piotr Strzembosz
Nie wiedziałem o tym, Panie Piotrze. Jeśli chodzi o plakaty, to oczywiście jestem za tym, by wieszać je wtedy, kiedy będzie wolno. Lecz przygotować je można już teraz, prawda?
Jak powiedziałem: jeżeli moimi radami miałbym bardziej zaszkodzić, niż pomóc – to pewnie lepiej, bym był cicho. Tym bardziej, że naprawdę nie mogę sobie pozwolić na przynależność do komitetu M.Jurka. Poza tym nie chcę wszczynać kłótni “w rodzinie”, tj. wśród sympatyków Prawicy Rzeczypospolitej i innych ugrupowań prawicowych. Przeżywamy najświętszy czas w roku, a więc:
“Abyśmy byli jedno
Podajmy sobie ręce,
Abyśmy byli razem
I jedno mieli serce…”
Cieszmy się, bo już zmartwychwstał nasz Pan! Śmierć została pokonana i zajaśniała nam nadzieja lepszego Życia!
Pozdrowienia
@M. Grębski
“Nie wiedziałem o tym…”
Wydaje mi się, że warto czytać skierowane do siebie wpisy, np. Adama: “z akcjami takimi jak plakaty czy debaty trzeba jednak poczekać do momentu, gdy marszałek Komorowski ogłosi termin wyborów, a tym samym rozpocznie oficjalnie kampanię wyborczą. Przedwczesne akcje tego typu mogą jednak zostać zaatakowane przez PKW – prawdopodobnie nie każda partia byłaby potraktowana tutaj na równi.”
Powtórzę jeszcze raz. Każdy jest mile widziany w kampanii Marka Jurka. Jest tylko jeden warunek – że chce pomóc Markowi Jurkowi, a nie innemu kandydatowi. Pan bardziej ceni Kornela Morawieckiego – ja to sznuję. Proszę więc się zdecydować na wspieranie JEDNEGO kandydata. To zwiększy jego szanse na dobry wynik.
Jeśli Pan już nie chce popierać Pana Kornela Morawieckiego (25 marca był on dla Pana najlepszym kandydatem), to proszę napisać, że zmienił Pan zdanie i cytaty (które poniżej) nie są aktualne:
“Jestem jednak zmuszony powtórzyć, że nie jestem przekonany co do tego, czy P. Marek Jurek powinien startować w sytuacji, gdy w wyborcze szranki startuje P. Kornel Morawiecki – osoba, która ma b. realną szansę zjednoczyć wokół siebie wszystkich, którym zależy na dobru Polski.”
“Nie przypuszczałem, że pojawi się ktoś, kogo będę skłonny poprzeć bardziej niż Pana Marszałka… Pan Morawiecki, abstrahując od jego niespotykanych zasług, posiada dwie bardzo ważne cechy…”
Pozdrawiam
@Piotr Strzembosz
Jak już wspomniałem, rezygnuję z udzielania rad. Nie jestem więc już chyba zobowiązany do jednoznacznego opowiedzenia się za kimś?
Proszę jednak pozwolić, że zadam jedno pytanie. Tylko jedno. Tak z ciekawości. Otóż: czytając wypowiedzi Pana Morawieckiego, można dojść do wniosku, że ideowo jest on bardzo bliski Panu Marszałkowi. O wiele bardziej, niż np. Ludwik Dorn. Czy wobec tego Prawica Rzeczypospolitej zamierza podjąć jakieś kroki, by go pozyskać? Jeśli M.Jurek rzeczywiście ma większe szanse, to wydaje się, że najlepszym wyjściem byłaby rezygnacja K.Morawieckiego i jego wsparcie dla Pana Marszałka. Jeśli chodzi o mnie, to w pełni by mnie to satysfakcjonowało, ponieważ pogodzone by zostały interesy zarówno wyborców P. Morawieckiego, jak i Pana Jurka.
A więc: CZY BĘDĄ PODEJMOWANE TAKIE KROKI? CZY NIE MYŚLI PAN, ŻE WSPARCIE PANA MORAWIECKIEGO ZWIĘKSZYŁOBY SZANSE PANA MARSZAŁKA? Pytam całkowicie poważnie.
PS. Zarzuca mi Pan, że nie czytam komentarzy? A czy przeczytał Pan kom.14, a w nim ten punkt, w którym zwracałem się do Pana Adama? Gdyby go Pan przeczytał, oszczędziłby mi Pan powtarzania się.
No, ale mniejsza z tym.
Kiedy Pan będzie odpowiadał na moje pytanie (czego bym sobie życzył), to proszę wczuć się w moją sytuację: jestem chrześcijaninem. Polakiem. Mieszkam na wsi. Nienawidzę socjalizmu. Mam bardzo mocne, ugruntowane poglądy na wiele spraw, od “unii europejskiej” aż po Cywilizację Życia. I oto w wyborach startuje dwóch kandydatów, którzy na te tematy poglądy mają niemal identyczne, i o których uczciwości jestem przekonany.
Jakby się Pan poczuł na moim miejscu? Czy nie myśli Pan, że jeden kandydat, mając u swego boku “tego drugiego”, który dla niego zrezygnował, nie miałby większych szans? Chcę podkreślić, że tym razem nie przesądzam, który z nich powinien wg mnie zrezygnować, a który startować. To powinno być uzależnione od poparcia dla obu, chyba się zgodzimy?
A więc, czekam na odpowiedź na moje poprzednie pytanie.
Pozdrowienia
Uprzejme pytanie do administratora blogu:
Jak to się dzieje, że mój komentarz z dnia wczorajszego (3 kwietnia) się nie pojawił, a pojawiły się komentarze moich Rozmówców z 4 kwietnia? Mam nadzieje, że wkrótce się wyświetli. Wesołego Alleluja!
@M. Grębski
Korzyścią jest pozyskiwanie elektoratu, a ten wyraża się w sondażach. Marek Jurek ma, wg. różnych sondaży, między 1 a 6% poparcia społecznego. Ile zyska “przejmując” elektorat Pana Morawieckiego?
Powyższe pytanie ma charakter techniczny, a bardziej istotna jest inna kwestia, którą poruszył Pan w zdaniu:
“w wyborach startuje dwóch kandydatów, którzy na te tematy poglądy mają niemal identyczne”
Kojarzę Pana K. Morawieckiego z pięknej, odważnej postawy z okresu stanu wojennego oraz ze stosunku do „przemian ustrojowych”, kontraktu zawartego przy okrągłym stole, stosunku do wyborów ’89, które nie były ani wolne, ani demokratyczne. Ale od kandydata na najwyższy urząd w państwie w roku 2010 oczekuję informacji, jak ocenia wprowadzony Traktat Lizboński, co sądzi o wprowadzeniu waluty Euro, jego stosunek do aborcji, eutanazji, In vitro, kary śmierci, czy ma, a jeśli tak to jaki pomysł na reformę służby zdrowia, pogląd na temat ordynacji wyborczej, politykę wschodnią obecnego rządu itp.
Aby elektoraty się sumowały, trzeba ustalić, czy są zbieżne.
Gdzie można się zapoznać z programem Kornela Morawieckiego?
Pozdrawiam
@Piotr Strzembosz
Tutaj: http://kornelmorawiecki-razem.pl/
Strona ta jest dosyć rozbudowana i trzeba przejrzeć różne jej zakładki, by “pozbierać” te różne poglądy w spójny program. Gdyby nie miał Pan na to czasu, może Pan zajrzeć np. do tego wywiadu, w którym K.Morawiecki przedstawił swe najważniejsze założenia:
http://kornelmorawiecki-razem.pl/wywiad-dla-fronda-pl/
Gdyby Pan był ciekaw czegoś jeszcze, może napisać Pan do K.Morawieckiego. Myślę, że odpisze:
kornel.morawiecki@gmail.com
@Krzysztof
Wypowiedział Pan na głos moje myśli, pisząc nt. zaangażowania “polityków” i “nie-polityków” w dobro kraju. Bóg zapłać.
Ja również nie mam bloga i raczej nie myślałem nad tym, by go założyć. Lecz któż wie, co niesie nam przyszłość… w razie czego – poinformuję Pana.
I dziękuję za miłe życzenia. Przed nami Okres Wielkanocny. Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, dzień Pięćdziesiątnicy, Trójcy Świętej, Boże Ciało… żal mi jednak, że te najświętsze Trzy Dni – Triduum Sacrum – się już skończyły. Od dziecka byłem zauroczony ich niezwykłością: stary, drewniany kościółek w mojej Wiosce odarty był z kwiatów i ozdób. Ołtarz stał obnażony, tabernakulum puste, wieczne lampki pogaszone, lichtarze poprzewracane… Kościół Święty łączył się z cierpieniami Pana Jezusa, który po Mszy Świętej Wieczerzy Pańskiej i modlitwie w Ogrojcu został skazany na śmierć przez Najwyższą Radę Żydowską i wtrącony na noc do Ciemnicy… do więzienia, gdzieś w lochach pałacu arcykapłana. W Wielki Piątek i Wielką Sobotę zawsze cały dzień w kościele było sporo ludzi, ponieważ była całodniowa adoracja. W Liturgii Wielkiego Piątku przeżywaliśmy śmierć Pana Jezusa an drzewie krzyża, które stało się dla nas odtąd drzewem życia. A potem już tylko czuwaliśmy przy Bożym Grobie. Strażacy trzymali przy nim wartę z halabardami (nie chwaląc się, ja też wśród nich niegdyś stawałem), a wierni modlili się, podchodzili na kolanach całować krzyż i święcili pokarmy na wielkanocne śniadanie. Wigilia Paschalna w nocy – spożywana w pośpiechu, jak za Izraelitów – to najpiękniejsza celebracja w roku. Łzy stawały w oczach, gdy ksiądz wyśpiewywał Orędzie Wielkanocne o Zmartwychwstałym, który pokonał śmierć, grzech, który jaśnieje dla nas nadzieją lepszego życia, który niesie wolność uciśnionym. pociechę smutnym… w niedzielę o wschodzie słońca odbywała się procesja rezurekcyjna wokół kościoła. W nocy rozmyślaliśmy nad tajemnicą Zmartwychwstania, a wczesnym rankiem sami udawaliśmy się do grobu, by zastać go pustym, by wyjść z kościoła w dźwięku dzwonów i petard, by ogłosić tę radosną nowinę całemu światu…
Trudno mi powiedzieć, co nam zostało z tamtych czasów. W mej diecezji biskup zabronił świętować Rezurekcji w niedzielny poranek: teraz odbywa się ona w nocy, po zakończeniu Wigilii Paschalnej. Zero wyrazu, zero symbolu. W majestacie kościelnego prawa profanuje się ludowe tradycje (nie mówię, że Tradycję!). Czasem zastanawiam się, czy nasi hierarchowie nie za bardzo chcą się wykazać w tworzeniu “nowej jakości wiary”: nie wyssanej z mlekiem matki i nie tradycyjnej, ale “świadomej”, “uduchowionej”. Często pomniejszają Tradycję i te jej urocze otoczki – tradycje ludowe – na rzecz jakiegoś osobliwie rozumianego “powrotu do korzeni”. Spójrzmy, jak wyglądają dziś nabożeństwa… jak wyglądają nowe kościoły…
Przepraszam: nawet w tak świętym czasie narzekam… ale dość tego! Cieszmy się, cieszmy! Pan Jezus zmartwychwstał, zwyciężył nasze brudy, zakrólował nad nami! Nas też wzbudzi kiedyś z martwych, spotkamy się kiedyś w Niebie!
O kulturze i o naszej świętej Wierze zdecydowanie bardziej lubię rozmawiać, niż o polityce. Dziękuję, Panie Krzysztofie! Wszystkiego dobrego!
@Piotr Strzembosz.
Jestem zwolennikiem wielkiej formacji prawicowej. Tylko, że Prawica Rz jakoś swojej bazy nie poszerza. A przyłączenie Przymierza Prawicy do PiS było błędem. Należało po wyborach utworzyc nowy klub, albo działac jako partia stowarzyszona z PiS. M. Jurek pozwolił na wcie;enie Przymierza. A potem wyszedł z kilkoma posłami z PiS-kolejny błąd. Chyba było wiadomo jakie poglądy ma J. Kaczyński wcześniej.
M. Jurek wyszedł za późno, wtedy należało akurat tworzyc grupę w ramach PiS. M. Jurek sam pozbawił się trybuny do głoszenia i realizowania swoich poglądów. Wykazał się brakiem realizmu.
Inna sprawa, że Jego poglądy można określic jako pobożny PiS.
Co do programu Prawicy, to trzeba go reklamowac. Z polityków opozycji pozaparlamentarnej M. Jurek chyba najczęście występuje w mediach. Na razie jest on kojarzony głównie ze sprzeciwem wobec aborcji.
@Zulus
Ja też tak uważam. Szeroka koalicja, w której każdego się szanuje i każdy ma równe prawa – jest wg mnie lepsza niż monolityczna partia. Dlatego popieram porozumienia z innymi ugrupowaniami (np. Polska+), nawet wtedy, gdy nie ze wszystkim się zgadzamy.
@Krzysztof
@Wszyscy
Jeszcze abstrahując od polityki: Święta lubię też z jeszcze jednego powodu: po wielopostnym smutku i umartwieniach, można wreszcie cieszyć się muzyką! Panie Krzysztofie, jeśli Pan też lubi muzykę, to polecam Panu parę utworów – każdy z innej bajki, lecz każdy bardzo trafiający do serca:
http://www.youtube.com/watch?v=T4JUBMAyyWo&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=VI9t1Z8W9vQ
http://www.youtube.com/watch?v=LAL6hq-sK5g
http://www.youtube.com/watch?v=AShemiKUajc
To oczywiście zaledwie kropla w bezkresnym oceanie, jakim jest piękna muzyka. Lecz te kilka utworów składam do koszyka jak święconkę i ofiaruję jako świąteczny prezent dla Pana i dla Wszystkich, którzy mnie czytają. Mam nadzieję, iż się spodoba.
Szczęść Boże
@Mirek Grębski
To tym razem nie o polityce, lecz o Liturgii Paschalnej i rezurekcji.
Są dwie alternatywne tradycje, obie zasługują na szacunek i, moim zdaniem, obie mogą obecnie funkcjonować:
1)tradycja chrześcijan pierwszych wieków, którzy nie kończyli liturgii Wigilii Paschalnej około północy, by potem świętować rezurekcję w Niedzielę Wielkanocną rano, ale czuwali całą noc, wielbiąc Pana za Jego Zmartwychwstanie. W tej tradycji msza kończy się ok. 2-4 nad ranem, a potem następuje rezurekcja ok. 5-6 rano. W “międzyczasie” trwa adoracja Najświętszego Sakramentu, śpiewy uwielbieniowe, modlitwa, śpiewy brewiarzowe itp.
2)tradycja Kościoła ukształtowana w wiekach późniejszych, przez to zbieżna z tradycją ludową i dziś dominująca: wieczorem w Wielką Sobotę rozpoczyna się sprawowanie Liturgii Wigilii Zmartwychwstania Pańskiego. Po niej wierni wracają do domu, a wcześnie rano sprawuje się Mszę Świętą rezurekcyjną.
Obie tradycje są piękne i mają swoją wymowę. Pan ukochał tą drugą tradycję, ja zaś skłaniam się ku tej pierwszej i w tym roku właśnie brałem udział w całonocnym czuwaniu. Ów “powrót do korzeni” ma uzasadnioną wymowę: szczególne uczczenie tej najważniejszej dla chrześcijan nocy, w którą to pierwsi chrześcijanie czuwali. Przekonał mnie do niej znajomy franciszkanin.
Jednak w drugiej tradycji, za którą Pan się opowiada (i która wciąż dominuje w niemal całej Polsce), też jest piękno: zwłaszcza symbolika rozpoczynania dnia od Mszy Świętej, podczas której obwieszcza się Zmartwychwstanie Chrystusa. Toteż rozumiem i Pana i pańskiego biskupa. Biskup chciał zapewne dobrze. Błąd nie tkwi w tym, że chciał nawiązać do korzeni i nakazał sprawować rezurekcję tuż po Liturgii Paschalnej. Trudność polega raczej na tym, że ani ludzie ani księża nie są przyzwyczajeni do całonocnego oczekiwania na Dzień Zmartwychwstania. Gdyby Liturgii Paschalnej nie kończono tak szybko, to i rezurekcja rozpoczynałaby się o 6 rano i nic by się w praktyce nie zmieniło.
Rozumiem ludzi, którzy nie mają sił siedzieć w kościele całą noc według mnie nie jest to z ich strony grzech. Dlatego moim zdaniem obie tradycje mogą funkcjonować obok siebie. Można jednak pomyśleć nad rozwiązaniami jednoczącymi obie tradycje. Rezurekcja byłaby o 6:00. Jedni czuwaliby całą noc aż do rezurekcji (najwyżej uczestniczyliby w dwóch mszach), drudzy przychodziliby dopiero rano na Mszę rezurekcyjną, a wówczas albo wchodząca w skład czuwania Msza Wigilii Paschalnej trwałaby do 2:00 (aby umożliwić im godne w niej uczestniczenie a zarazem częściowe wyspanie się), albo udawaliby się w Wielką Sobotę do takiego kościoła, w którym Msza Święta kończy się wcześniej. Ale te rozwiązania to w sumie nic nowego, bo tak się przecież dzieje.
Nie wiem, czy Pan się ze mną zgodzi, ale jest jeszcze jeden aspekt powrotu do korzeni, który uważam za dobry. Mianowicie, Kościół zaleca rozpoczynać Liturgię Wigilii Paschalnej po zachodzie słońca i wręcz zabrania czynić to przed zachodem słońca. Oczywiście ludzie mogą się wściekać, że Msza w Wielką Sobotę jest o 22:00, a nie o 20:00, ale o to chodzi, by zapalany przez kapłana paschał, symbolizujący Chrystusa, płonął wśród ciemności – jest to symbol zwycięstwa nad mrokiem grzechu.
Pozdrawiam!
@M. Grębski
Czyli nie wiemy, czy poglądy Panów Morawieckiego i Jurka są zbieżne. Możemy to oczywiście ustalić analizując stronę internetową i wywiad z Panem Morawieckim.
Ja osobiście się tego nie podejmuję, więc dla mnie temat zaistnieje, jak zaistnieje kampania Pana Morawieckiego, podczas której w naturalny sposób ujawniają się podobieństwa i różnice ideowe i programowe.
Pozdrawiam
@ Zulus
„Prawica Rz jakoś swojej bazy nie poszerza.”
To mogą zweryfikować tylko i wyłącznie wybory, bo sam rozwój partii, inkorporowanie różnych grup i środowisk przekonywujące nie są.
„Chyba było wiadomo jakie poglądy ma J. Kaczyński wcześniej.”
Ja nie wiedziałem, że Jarosław Kaczyński podpisał program PiS bez chęci jego realizacji.
„należało akurat tworzyc grupę w ramach PiS”
Można było, ale efekt byłby identyczny. Jak widać Marek Jurek wolał wyjść samodzielnie z PiS, a nie – jak np. Dorn – być z z partii wyrzuconym.
Tylko jak to się ma do Pana marzenia: “Jestem zwolennikiem wielkiej formacji prawicowej.”
Pozdrawiam
@Piotr Strzembosz
A więc dobrze. Mam nadzieję, że Pan Marszałek połączy w końcu siły z Panem K.Morawieckim. No, ale to już zostawiam Wam.
@Krzysztof
Obecnie u mnie to tak wygląda, że Msza Święta zaczyna się o 21:00, a bezpośrednio po niej jest procesja. Uważam to za nieporozumienie, bo Niewiasty przyszły do grobu RANO po szabacie. Owszem, Wigilia Paschalna powinna zaczynać się o zmierzchu – a nawet w całkowitym mroku. Po to, by ukazać Pana Jezusa niweczącego mroki śmierci, jak paschał ciemność kościoła. “Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi… a Światłość w ciemności świeci i ciemność Jej nie ogarnęła…” Cieszę się więc, że Wigilę Paschalną możemy przeżywać w nocy. Ale procesja?!
Przyznam, że spodobał mi się zwyczaj w Pańskiej parafii – całonocne czuwanie i procesja o wschodzie słońca. Muszę pomówić o tym z Proboszczem, może i u nas dałoby się coś takiego zorganizować… pogodziłoby to tak zalecenie biskupa, jak i naszą tradycję porannej Rezurekcji. No i najważniejsze – nie przespalibyśmy tej nocy, której Pan Bóg przeprowadził Izraelitów przez Morze Czerwone i Swojego Syna ze Śmierci do Życia.
Niezły pomysł!
Kiedyś dokonał Pan, Panie Krzysztofie, podziału Kościoła na “tischnerowców” i “trydentów”. Cóż, ja osobiście zaliczam się raczej do “trydentów”, lecz sądzę, że te dwie… hmm… postawy… nie powinny się ze sobą kłócić. Przecież w dawnej liturgii, czy też w starych ludowych tradycjach, można odnajdywać głęboki duchowy i symboliczny sens! Podobnie ja, “trydent”, mogę uczyć się od Kś. Tischnera prawdziwie misyjnej i błogosławionej otwartości na innych dobrych ludzi, “na takich różnych Michników i Kuroniów”, jak on to mówił.
Pozdrawiam uprzejmie!
@Mirek Grębski
Małe sprostowanie: “trydentów” (“przedsoborowców”) i “tichnerowców” (“liberalnych katolików”) nie uważam za jedyne grupy w Kościele. Uważam, że nie należę do żadnej z nich; sytuuję się – wraz z większością świeckich i duchownych – gdzieś po środku. Jeśli chodzi o spory pomiędzy “przedsoborowcami” i “posoborowcami”, jestem “posoborowcem”, nie w tym sensie, że odrzucam całe bogactwo Trydentu, lecz w tym sensie, że jestem zwolennikiem soborowej odnowy Kościoła, którą wielu protrydenckich “prawdziwych katolików” (“fanatycznych ortodoksów”) uważa za złą, heretycką. Ja uważam, że Sobór Watykański II był dziełem Ducha Świętego, a nie dziełem szatana – jak sugerują niektórzy. Tu nie chodzi tylko o liturgię, lecz także o wizję Kościoła. Jak czytam teksty tych wszystkich “ortodoksów”, “fanatycznych katoli” itd., to zauważam jedną rzecz: podkreślanie, że oni sa prawowierni, a inni to heretycy, moderniści i zasługują na wyklęcie. No i jeszcze inna rzecz: inni powinni się nawrócić, lecz oni, “ortodoksi” są zawsze święci, trzymają się litery prawa i nie znaleźliby się wśród zabójców Chrystusa, gdyby byli Żydami (czytałem takie opinie). Skojarzenie z faryzeuszami nasuwa się samo. “Posoborowcy” skupiają się zazwyczaj na Miłosierdziu Bożym (nie negując sprawiedliwości), u “trydentów” proporcje są zazwyczaj odwrotne. Problem jest głębszy: teologia trydncka podkreślała świętość Boga (słusznie), lecz Sobór Watykański II spełnił narastające pragnienia, by podkreślić wspólnotowość i dowartościować w Kościele rolę świeckich. To się wielu “trydentom” nie podoba, podobnie jak nie podoba im się ekumenizm.
Jednak drugie skrzydło – “katolicy liberalni” z “Tygodnika Powszechnego” – również jest środowiskiem, z którym się utożsamiam. Często piszą o sobie tak, jakby to oni byli jedyną alternatywą wobec “trydentów” i tzw. “ciemnogrodu” (Radio Maryja). “Gazeta Wyborcza” pisze o nurcie soborowym w Kościele podobnie, jak o “Solidarności”. W przypadku “S” podkreśla zasługi Geremka, Mazowieckiego, Michnika i Kuronia, często nie zwracając uwagi na pozostałych. W przypadku “posoborowców”, wymienia głównie kilka zaprzyjaźnionych ze sobą nazwisk, łącząc z nimi Jana Pawła II (mimo, że ten ich upominał, gdy umieszczali artykuły o masonach – “naszych braciach odłączonych”). A moim zdaniem to nieprawda. “Posoborowcy” to nie tylko Tischner, Boniecki, Życiński i Pieronek. “Posoborowcy” to również: Jan Paweł II, ks. Blachnicki i wiele wiele ruchów katolickich, jak choćby: Ruch Światło-Życie (oaza), Odnowa w Duchu Świętym, Neokatechumenat. Przynależący do nich ludzie najczęściej pogłębiają wiarę, a nie ideologizują. Co nie znaczy, że nie ma wśród nich “tischnerowców”, “trydentów” i “radiomaryjnych”.
Tischnera akurat szanuję i nie mówię, że w “TP” nie ma nic wartościowego dla katolika. Nie odrzucam też wszystkiego, co “przedsoborowe”, czytuję nawet niekiedy książki sprzed Vatikanum II. Ale gdy czytam teksty większości “przedsoborowych” “prawdziwych katolików”, jak pienią się na przemiany w Kościele (pakując wypaczenia na Zachodzie i to, co jest dobrym owocem Soboru do jednego worka), robi się mi bardzo przykro. A jak czytam teksty lefebrystów, to mam to samo odczucie, co Szymon Hołownia: czuję się tak, jakby arcybiskup Levebvre wyznawał zupełnie inną wiarę niż ja. Gdy zaś biorę do ręki “Tygodnik Powszechny” – wkurzają mnie przegięcia w drugą stronę.
Natomiast zgadzam się z panem, że zarówno w tradycji trydenckiej, jak i w tradycji watykańskiej jest sporo dobrego. Polemizując z “przedsoborowcami”, nie twierdzę wcale, że Kościół rozpoczął się po Soborze. Zwracam natomiast uwagę na to, że Sobór czerpał z tradycji pierwszych chrześcijan i z całej historii Kościoła w ogóle, a nie zrobił jakąś rewolucję. Polemizując z jednym z rozmówców na tym blogu, napisałem też, że każda Msza (niezależnie od rytu) jest tak samo święta. Odpisał, że nie będzie się znęcał nad tym, co napisałem, ale nie uzasadnił dlaczego.
Errata: W zdaniu rozpoczynającym się od słów “Jednak drugie skrzydło”, powinno być: “Z którym się nie utożsamiam”.
Pozdrawiam serdecznie!
@Krzysztof
Cóż mogę rzec… nic dodać, nic ująć. Gwoli uzupełnienia, pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę, iż, którzy uważają, że nie podnieśliby ręki na Pana Jezusa… nie trzymają się ani tradycji Vaticanum, ani Tridentinum, ani żadnej innej. Trzymają się jedynie “tradycji” szatana, jego najstarszej nieprawości, to jest pychy i samouwielbienia. Myślę, że na miejscu będzie zacytować tu Katechizm Rzymski:
“Musimy uznać za winnych tej strasznej nieprawości tych, którzy nadal popadają w grzechy. To nasze przestępstwa sprowadziły na Pana naszego Jezusa Chrystusa mękę krzyża; z pewnością więc ci, którzy pogrążają się w nieładzie moralnym i złu, “krzyżują… w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko” (Hbr 6, 6). Trzeba uznać, że nasza wina jest w tym przypadku większa niż Żydów. Oni bowiem, według świadectwa Apostoła, “nie ukrzyżowaliby Pana chwały” (1 Kor 2, 8), gdyby Go poznali. My przeciwnie, wyznajemy, że Go znamy. Gdy więc zapieramy się Go przez nasze uczynki, podnosimy na Niego w jakiś sposób nasze zbrodnicze ręce.”
To tak dla podsumowania. Blog Pana Marszałka idzie jednak naprzód, więc, zamiast się rozpisywać, przeczytam sobie teraz jego nowe wpisy.
Pozdrowienia!