Pięć lat temu domagaliśmy się (wspólnie z Lechem Kaczyńskim), by prezydent Aleksander Kwaśniewski zachował solidarność z krajami bałtyckimi, nie przyłączając się do obchodów zakończenia wojny Stalina w Moskwie. Chodziło o szacunek dla naszej pamięci i wzgląd najbardziej realny, o uniwersalizację problemów Polski, o myślenie o Polsce w kategoriach zrozumiałych i podzielanych przez te kraje w Europie, z którymi wiążą nas doświadczenie historii i wspólna perspektywa geopolityczna. Z kim bowiem mamy mieć wspólną pamięć o agresywnej polityce Związku Sowieckiego, jeśli nie z krajami przezeń napadniętymi w początkach drugiej wojny światowej: Litwą, Łotwą, Estonią, Finlandią, Rumunią? Z kim mamy zabiegać o wpływ naszej geopolityki na postawę zewnętrzną Unii Europejskiej, a także o potępienie komunizmu i włączenie naszego doświadczenia do świadomości historycznej Europy? Dziś potępienie komunizmu jest tym ważniejsze, że Rosja odmawia potępienia katyńskiego ludobójstwa wobec Trybunału Strasburskiego. Polscy posłowie powinni podnieść sprawę rocznicowego upamiętnienia ofiar Katynia na forum Parlamentu Europejskiego i Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Sprawę należy postawić w perspektywie uniwersalnej, jako jedną ze zbrodni popełnionych przez Związek Sowiecki, tak wobec narodów podbitych i zniewolonych, jak i wobec Rosjan – chrześcijan, przeciwników bolszewizmu, chłopów, przypadkowych ludzi.
Ja uważam, że prezydent powinien jechac do Moskwy. Dośc już z mesjanistyczną polityką zagraniczną, czas na realia. A p. jurek w polityce zagranicznej jest bliski Lechowi Kaczyńskiemu
Ja również uważam, że Prezydent L. Kaczyński powinien wybrać się do Rosji. Polska polityka zagraniczna powinna opierać się na równowadze w stosunkach z Zachodem (UE, USA) i Wschodem (Rosja, Białoruś). Przez ostatnie lata mieliśmy niestety pod tym względem mocne przewartościowanie w relacjach z Zachodem i równie mocne niedowartościowanie w stosunkach ze Wschodem.
Ja zaś uważam, że Pan Prezydent ABSOLUTNIE NIE POWINIEN jechać do Moskwy. Nie widzę powodów, dla których mielibyśmy oddawać cześć kanalii, która ramię w ramię z Hitlerem eksterminowała Polaków, Rosjan i inne narody.
Daleki jestem od mesjanistycznych fanaberii. Lecz jakie są realia? Świat nie pomieściłby ksiąg, jakie należałoby napisać na temat zbrodni socjalizmu – czy to brunatnego, czy czerwonego, czy zielonego. Od zezwierzęcenia czerezwyczajki w 1917, która wymordowała połowę ludności Rosji i robiła rękawice z ludzkiej skóry – poprzez hitlerowskie obozy koncentracyjne – poprzez sługusy Stalina, którzy w “Polsce” wyrywali niewinnym ludziom paznokcie i kaleczyli na całe życie – poprzez dramat Chińczyków, których tyle umarło z głodu i tyle biednych Chinek, którym zabija się dzieci – aż po ludzi starszych, chorych, bezbronnych, ludzi nienarodznonych, których tyle ginie… a przecież to tylko kropla w morzu…
Jeśli kogoś interesują “realia” – polecam choćby spektakle “Sceny faktu Jedynki”. Jestem przeciwny gloryfikacji takich zbrodniarzy. ŻADNE nasze interesy nie są warte tego, by pełzać u stóp oprawców całego świata.
Zulus, twoje stwierdzenie “A p. jurek w polityce zagranicznej jest bliski Lechowi Kaczyńskiemu” jest prawdziwe i nie uważam, że przynosi to marszałkowi Jurkowi ujmę. W twoim spojrzeniu widać natomiast wpływ podglądów endeckich. Endek będzie w nieskończoność głosił, że trzeba z Rosją przeciw Niemcom, ale nie wiem, jak wyglądałaby dziś Polska, gdyby to zastosować. UE to jednak 27 państw, a Rosja to jedno państwo i nie radziłbym wracać do sytuacji sprzed 1989 r.
@Jurek 100
Wyraziłeś zbliżone do Zulusa zdanie, ale dodałeś, że potrzebna jest pewna równowaga pomiędzy Wschodem a Zachodem. Coś w tym jest. Ale Polska ma ambicje “doganiać” Zachód, a nie państwa postsowieckie i chyba jest to rozsądny kierunek. Warto mieć dobre stosunki z każdym, także z Rosją. Ale zgadzam się Panem Marszałkiem i panem Mirosławem, że odmowa jednoznacznego potępienia przez Rosję zbrodni katyńskiej jest oburzające i należy coś z tym robić.
@Krzysztof. Nie masz racji. Endecja to był ruch wielonurtowy, a sam Dmowski rusofilem nie był.
Tylko, że obecnie Niemcy wcale nie są mniejszym zagrożeniem od Rosji,a w Polskiej polityce dominuje “partia pruska”. To z Niemcami nie mamy wciąż uregulowanych spraw granicznych. A po podpisaniu TL niewiele jest możliwości.
A atakowanie wciąż Rosji jest irracjonalne. Zwłaszcza, że inni robią z nimi interesy, a tym powinna się charakteryzować polityka zagraniczna. A my co? Robimy za pożytecznych idiotów.
@Zulus
Nie twierdzę, że Dmowski był rusofilem. Napisałem tylko, że endecy głosili (i poniekąd głoszą) “Z Rosją przeciw Niemcom”. Oczywiście, z naciskiem na “przeciw Niemcom”, bo Rosji czerwonej endecy tym bardziej nie kochali. Aczkolwiek przypominam, że środowisko PAX-u z lat 50. to byli endecy, którzy się ułożyli ze stalinowcami.
@Krzysztof. A jakie Ci narodowcy mieli wyjście. Taki Piasecki grał o życie, ale jednocześnie uratował sporo przedwojennych intelektualistów. PAX również wydawał sporo wartościowych książek.
Poza tym sam Piasecki był narodowym radykałem i starał się ocalić substancję biologiczną narodową
@Zulus
“…starał się ocalić substancję biologiczną narodową”
Tak głosił. Myślę jednak, że polska “substancja narodowa” (biologiczna zwłaszcza) dałaby sobie radę bez Piaseckiego i jego działań. Nie ulega wątpliwości, że narodowcy starali się ocalić przede wszystkim własne środowisko.
“A jakie Ci narodowcy mieli wyjście”
No tak, a jakie wyjście mieli ludowcy z PSL/ZSL i demokraci z SD? Jakie wyjście mieli tzw. “księża patrioci” (pożal się Boże, niektórzy związani z PAX-em Piaseckiego)? Jakie wyjście mieli inteligenci, literaci i dziennikarze współpracujący z systemem w dobie stalinizmu? Wszyscy to samo: nie kolaborować.
Oczywiście, historia nie jest czarno-biała. Że PAX wydał wiele wartościowych książek, to się zgodzę. Przedwojenna inteligencja też starała się ocaleć. W jakimś sensie trzeba było odnaleźć się w reżimie. Ale w tym czasie wielu “wrogów Polski Ludowej” siedziało i ginęło w więzieniach.
Niektórzy nie mogli się ujawniać. Komu trafiła się okazja, starał się jakoś funkcjonować. Niekażdy mógł uciec jak Mikołajczyk.
Opozycja zbrojna została dość szbko zinfiltrowana,a w wśród dużej części narodowców lojalzm cieszył się popularnością. Bo co dały zrywy. Za wywołanie powstania warszawskiego, osoby o tym decydujące zasłużyły na śmierć. to była zbrodnia i zaryzykowanie losu całego miasta i jego mieszkańców, bez szans na powodzenie. Tylko kretyn atakuje bez szans na zwycięstwo.A sądzę, że decydenci mieli pojęcie o sytuacji, i politycznej i wojskowej. Zresztą już początek akcji Burza wykazał, co zrobią sowieci