W interesie Polski i świata jest by Rosja identyfikowała się z duchowymi i politycznymi przeciwnikami komunizmu, z ofiarami poniesionymi w walce z komunizmem od czasów wojny domowej, a nie z władzą sowiecką. Od władz Rosji należy przede wszystkim oczekiwać jasnego potępienia komunizmu – a nie „moralnej reformy” komunistycznego dziedzictwa. Dziś jesteśmy jeszcze od tego daleko. Brak potępienia komunizmu jest znakiem neosowieckiego charakteru rosyjskiej polityki, a jej neosowiecki charakter zawsze będzie zarzewiem problemów dla sąsiadów i otoczenia międzynarodowego.  

Wczorajsze obchody stanowiły oczywiście krok w dobrą stronę i postęp w wypełnieniu obowiązków pamięci. Język współczucia zawsze jest odejściem od komunistycznej bezduszności. Ale była to empatia ograniczona. Putin potępił zbrodnię katyńską, ale nie najazd na Polskę i prześladowania, które dotknęły setek tysięcy Polaków. A mówiąc o rosyjskich ofiarach „stalinizmu” przywołał pomordowanych oficerów Monarchii, którzy wstąpili do Armii Czerwonej, ale nie poświęcenie setek tysięcy Rosjan, którzy zginęli w walce z komunizmem. Komunizm potrafi ubolewać nad losem swych niewinnych ofiar, nigdy nie wybaczy ani przeciwnikom, którzy z nim walczyli zbrojnie. 

Wymóg potępienia komunizmu nie oznacza zresztą zamrożenia bieżących stosunków, które należy rozwijać według kryteriów rzeczowych. Stanowi po prostu konieczne kryterium oceny historii, wymóg moralnego ładu życia międzynarodowego i obowiązek pamięci w polityce wobec Rosji i na forum europejskim.