To, co miało być niemożliwe, jest już jak najbardziej rzeczywiste. Zebraliśmy ponad 200 tys. podpisów. Bez zawodowego aparatu biur poselskich, bez wsparcia mediów, mimo zawiści i apeli o zaniechanie działalności publicznej. Po prostu dzięki odpowiedzialności ludzi, którzy chcą pracować dla cywilizacji chrześcijańskiej, dla silnej Polski chroniącej dobrych i słabych, dla przywrócenia w życiu publicznym wartości przekonań – a więc szacunku dla sumienia każdego Polaka, który gotów jest coś poświęcić (czas, pieniądze, spokój, uwagę) dla innych. Mamy podpisy. Od jutra walczymy o głosy – o nasz głos.