Wczoraj w TVP Joanna Lichocka najpierw dziwiła się racjom mojej kampanii, gdy jednak spokojnie zacząłem je wykładać – odpowiedziała: Jarosław Kaczyński wzywa do zgody, a Pan go krytykuje. Odniosłem wrażenie, że orędzie zgody prezesa PiS na Salonie24 (adresowane ku PO) wg Joanny Lichockiej zobowiązuje mnie do przerwania kampanii prezydenckiej, a Prawicę do zaniechania samodzielnej działalności. Ja natomiast uważam, że duch zgody, którego potrzebuje polityka polska (orędzie Jarosława Kaczyńskiego przyjmuję z sympatią i dobrą wiarą) zobowiązuje polityków do wzajemnego szacunku i życzliwości, słuchania argumentów i przyjmowania ich – gdy tak nakazuje dobro wspólne (nawet kosztem dobra wyborczego). I nie jest (chyba) zadaniem telewizji publicznej eliminowanie kandydatów z wyborów i niewygodnych racji z życia publicznego.
Gorąco popieram Pana kandydaturę! niech nigdy nie zabraknie Panu zapału i siły w swoich dążeniach. Kierunek jest właściwy, droga bardzo wąska i trudna, często pod prąd – ale za to do GÓRY!!! Dziekuję Panu za dotychczasową stanowczą postawę wobec kluczowych spraw o wymiarze ponadczasowym, bo wiecznym. Dziękuję za poświęcenie dla kraju, dla nas. Serdecznie Pana pozdrawiam i życzę jak najwięcej głosów i wszystkich Darów Ducha Św.
Panie marszałku,wyrażam swoje uznanie dla Pana osoby. Jest pan oddany wielkiej sprawie, i wierzę że szczerze zależy Panu na dobru naszej ojczyzny, i godnej jej pozycji w Europie i świecie. Dziekuję Panu za kierunek polityki jaki pragnie Pan nakreślić. Jest Pan jedynym kandydatem, ktory odwołuje się do nauczanie naszego wielkiego papieża Jana Pawła II. Obecny papież Benedykt XVI podczas swojej wizyty w Polsce prosił nas, wszystkich polaków abyśmy nie zaprzepaścili tej nauki, wręcz zobowiązał nas do jej rozpowszechniania w Europie i świecie. Jest to tym bardziej naglące zadanie w obliczu nasilającego się ataku na podstawowe wartości cywilizacji łacińskiej. Wiele zarzutów kierowanych jest do Pana za wystąpienie z PiS-u. Ja Pana podziwiam za odwagę jaką Paw wówczas wykazał broniąc zasadniczych i bezdyskusyjnych wartości ludzkiego życia.Będąc drugą osobą w państwie nie uległ pan presji koniunktutalnej, ten akt był własnie sygnałem pokazania nowego kierunku polityki, gdzie w sytuacji wyborow aksjologicznych polityk katolik kieruje się własnym sumieniem. Takie wybory nie są neutralne,które nic by nie kosztowały. sytuacja po Pana wystąpieniu to właśnie koszt odrzucenia obrony wartości życia człowieka. Zmiana jakości polityki nastąpi bez wątpienia, dziękuję Panu za pierwsze kroki.
@Krzysztof
Dziękuję. Z przyjemnością odpowiem na Pańskie argumenty.
1a. Problemem nie jest to, czy ktoś opuścił tę partię czy nie. Pan Marszałek nie opuscił jej w ramach protestu przeciw temu, że większość “wstrzymała się od głosu”, ale dlatego, że władze partii uniemożliwiły jakąkolwiek dyskusję WEWNĄTRZ KLUBU o tym, jakby to był jakiś mało ważny temat. A przecież nie ma ważniejszej sprawy, niż Życie! Nie da się przeprowadzać żadnych przemian (“rewolucji moralnej”, jak chcą niektórzy) w państwie, które dopuszcza zabijanie swoich obywateli. Oprócz tego nie muszę chyba przypominać, jakimi epitetami ozdobił Pana Marszałka J.Kaczyński?
Na marginesie dodam, że A.Zawisza był na sali. Celowo nie zebrał głosu, ponieważ opowiadał się za poprawką Komisji Nadzwyczajnej, ale z drugiej strony nie chciał powiększać przewagi “wstrzymujących się”. Nie wiem, czy była to dobra decyzja, ale chętnie widziałbym tego Pana z powrotem w Prawicy. Może chciałby odpokutować Libertas?
1b. NIEREALNE??? Pozwolę sobie przypomnieć, Panie Krzysztofie, że ten “kompletnie nierealny” zakaz został już w Polsce wprowadzony – w 2000 roku. Tyle, że wtedy zawetował go Prezydent Kwaśniewski. Nie mogę zgodzić się, że w tej sprawie “nie chodzi o życie ludzkie”. Czytałem świadectwa skazanych na śmierć i czekających na wykonanie kary morderców i gwałcicieli. Okazało się, że WSZYSTKIE ich zbrodnie miały swój początek w uzależnieniu od pornografii. Ona przecież zupełnie odczłowiecza człowieka, czyni z niego przedmiot, obiekt pożądania i obrzydliwego, perwersyjnego użycia. CHOLERA!!! Bóg jest Miłością. Miłość wyróżnia człowieka spośród wszystkich innych stworzeń i jest najpiękniejszym darem, jakim możemy się obdarowywać. Różne są Jej rodzaje: Miłość Braterska, Przyjacielska, Rodzicielska (piękne i ciekawe, że odmienna w relacji mama-synek, tatuś-córcia)… współżycie między dwiema osobami jest niczym innym jak najpełniejszym sposobem okazywania Miłości MAŁŻEŃSKIEJ. To przecież urocze: bakterie mnożą się przez podział, a człowiekowi dane jest mnożyć sie przez JEDNOŚĆ, przez pełne Miłości zjednoczenie ciał, serc i dusz małżonków! Czy to nie piękne, że dzieci biorą się z Miłości, że w ogóle ŻYCIE całe z niej wypłya?! Współżycie płciowe jest zresztą nie tylko zaczątkiem nowej komórki, która powstaje w połączenia dwóch komórek Kochających się osób. Nie tylko początkiem życia dziecka. To także obraz tej Jednosci, która winna zawsze łączyć małżonków: ich ciała, okazując sobie czułość, są obrazem czułości, która zawsze winna rozpalać ich serca… ich cielesne połączenie (niech to szlag, jakie to dziwne…) jest obrazem tego, że ich dusze, ich myśli i pragnienia zawsze powinny stanowić jedno… świat nie pomieściłby ksiąg, jakie można byłoby na ten temat napisać. Miłość Małżeńska jest piękna i święta. W dniach płodnych (jaki ten cykl jest wspaniale pomyślany przez Dobrego Pana Boga…) może stać się początkiem nowego Życia – a w dniach niepłodnych jest miłą pieszczotą, w której małżonkowie mówią sobie: “Kocham Cię…”. Dlatego pornografia musi być całkowicie, absolutnie i bezwzględnie zakazana. Niszczy ona Miłość, która jest podstawą Rodziny – fundamentu zdrowego społeczeństwa – i źródłem życia. Wyrywa ona Miłość Małżeńską z Jej naturalnego kontekstu, przysługującego osobom, które wobec Pana Boga, swoich bliskich i odpowiedniego urzędu ofiarowały się sobie na całe życie. Wyrywa ją z intymności i odziera z tajemnicy. Profanuje, innymi słowy. Pornografia upadla człowieka, czyniąc z niego rzecz. Uzależnieni od niej nie patrzą na drugiego z czystością. Nie potrafią zachwycić się śliczną dziewczyną. Potrafią jedynie odrzeć ją w myślach z jej ładnej sukienki i upodlić nieczystym pożądaniem. Jak mówiłem, wielu zbrodniarzy wychowało sie na pornografii. Stąd też bierze się coraz większy popyt na środki antykoncepcyjne (nawiasem mówiąc to skandal, że coś takiego jest w naszym kraju legalne). Nawet niektórzy, pożal się Boże, małżonkowie są głusi na prośbę Pana Boga: “Opuści człowiek swego ojca i matkę, i złączy się ze swoją żoną tak ściśle, ze staną się jednym ciałem.” Są głusi, bo wciskają między swe Kochające ciała jakieś gumowe świństwa. A iel żon płacze po nocach, bo mężowie oglądają jakieś nieprzyzwoite szmatławce? Idźmy dalej: rozwiązłość przejawiająca się we wzroście popytu na te paskudztwa sprzyja wzrostowi aborcji, czyli zabijania dzieci niechcianych, poczętych “przypadkiem”, w wyniku “wpadki”. Pamięta Pan sprawę Agatki sprzed bodaj dwóch lat? Wiele dzieci może się też urodzić z wadami rozwojowymi, bo rozwijały się w organiźmie faszerowanym “pigułkami”. Zresztą, te biedne kobiety też prędzej czy później odczują skutki swoich “terapii hormonalnych”… można na ten temat pisać i pisać. Miło mi się z Panem dyskutuje, Panie Krzysztofie, ale w sprawie ochrony Życia, Rodziny, Miłości – nie zgodzę się na żadne kompromisy. Uważam, że pornografia musi być zakazana, a jej produkcja i rozpowszechnianie powinna być tak karana, jak w Chinach – z dożywociem włącznie. Pisze Pan: “Najlepiej byłoby, gdyby bez żadnego zakazu wolne osoby podejmowałyby świadomy wolny wybór”. Idąc tym tokiem rozumowania – wszystko powinno być legalne… proszę zwrócić uwagę, jak prawo wpływa na obywateli: tam gdzie legalizuje się prostytucję (skandal, ze u nas dozwolona), tak wzrasta liczba wykorzystywanych kobiet i przypadki handlu ludźmi. Pańskie myślenie jest chyba troszkę zbyt życzeniowe… no, ale w jednym się zgadzamy: pornografia jest złem. Dobrze, że obaj tak myślimy.
1c. Niektóre stoiska, jak np. budki z lodami czy stragany na odpuście, mają szansę zarobić tylko w niedzielę. I nikt im nie broni korzystać z tej okazji. Lecz jeśli jakieś “hipermarkety” w sobotę czynne są do południa, a w niedzielę do późna w nocy, to wg mnie jest to paranoja. W zakazie handlu w niedzielę nie ma żadnej motywacji religijnej, ale czysto ludzka: te biedne dziewczęta zza lady też mają prawa do odpoczynku i pobycia ze swoją rodziną. A co się tyczy stanowiska Prawa i Sprawiedliwości w tej materii – swoją wiedzę opieram na świadectwie bezpośredniego uczestnika tamtych zdarzeń, Pana Posła Dariusza Kłeczka (wpis “Dziś zarejestrowaliśmy Komitet Wyborczy”, kom. 34).
2. & 3. Ja nie wymyśliłbym Intronizacji, to sam Pan Jezus o nią prosił… z orędzia Rozalii Celakówny pominięto jednak najważniejszy fragment (cytuję z pamięci): “Intronizacja ma być poprzedzona zupełnym zwróceniem całego narodu, także rządu, do Mego Boskiego Serca”. Oznacza to, że najpierw musimy zmienić nasze postępowanie, żyć dobrze i po Bożemu. Bo rzeczywiście, nie ma sensu czynić Pana Jezusa Królem narodu zapijaczonego, cwaniackiego, gdzie każdy kombinuje jak się nie narobić a zarobić, jak dopiec sąsiadowi…
4. Święte słowa. Ja jednak chcę wierzyć, że po tragedii pod Smoleńskiem wielu naszych polityków, z J.Kaczyńskim na czele, przebudzi się moralnie, przyrzy się na nowo sprawom, które są w życiu najważniejsze. Chciałbym, by przy następnych wyborach Prawica Rzeczypospolitej, Polska Plus i wielu innych prawych, dobtrze myślących ludzi dostało się do Sejmu z listy wspólnej koalicji z Prawem i Sprawiedliwością (i Platformą Obywatelską, bo chyba już czas zakończyć tę tyleż absurdalną, co żenującą wojnę domową! Kiedy PO zwróci się w stronę wartości, które legły u jej podstaw? Kiedy wypier… tych żałosnych pajacy, których jedyną zaletą jest to, że są znani?).
5. Stawanie się częścią PiS-u przez Prawicę lub częścią Prawicy przez PiS – NIE. Koalicja – TAK.
Pozdrawiam Pana uprzejmie!
@Krzysztof
Dziękuję, z przyjemnością odpowiem na Pańskie argumenty.
1a. Problemem nie jest to, czy ktoś opuścił tę partię czy nie. Pan Marszałek nie opuscił jej w ramach protestu przeciw temu, że większość “wstrzymała się od głosu”, ale dlatego, że władze partii uniemożliwiły jakąkolwiek dyskusję WEWNĄTRZ KLUBU o tym, jakby to był jakiś mało ważny temat. A przecież nie ma ważniejszej sprawy, niż Życie! Nie da się przeprowadzać żadnych przemian (“rewolucji moralnej”, jak chcą niektórzy) w państwie, które dopuszcza zabijanie swoich obywateli. Oprócz tego nie muszę chyba przypominać, jakimi epitetami ozdobił Pana Marszałka J.Kaczyński?
Na marginesie dodam, że A.Zawisza był na sali. Celowo nie zebrał głosu, ponieważ opowiadał się za poprawką Komisji Nadzwyczajnej, ale z drugiej strony nie chciał powiększać przewagi “wstrzymujących się”. Nie wiem, czy była to dobra decyzja, ale chętnie widziałbym tego Pana z powrotem w Prawicy. Może chciałby odpokutować Libertas?
1b. NIEREALNE??? Pozwolę sobie przypomnieć, Panie Krzysztofie, że ten “kompletnie nierealny” zakaz został już w Polsce wprowadzony – w 2000 roku. Tyle, że wtedy zawetował go Prezydent Kwaśniewski. Nie mogę zgodzić się, że w tej sprawie “nie chodzi o życie ludzkie”. Czytałem świadectwa skazanych na śmierć i czekających na wykonanie kary morderców i gwałcicieli. Okazało się, że WSZYSTKIE ich zbrodnie miały swój początek w uzależnieniu od pornografii. Ona przecież zupełnie odczłowiecza człowieka, czyni z niego przedmiot, obiekt pożądania i obrzydliwego, perwersyjnego użycia. CHOLERA!!! Bóg jest Miłością. Miłość wyróżnia człowieka spośród wszystkich innych stworzeń i jest najpiękniejszym darem, jakim możemy się obdarowywać. Różne są Jej rodzaje: Miłość Braterska, Przyjacielska, Rodzicielska (piękne i ciekawe, że odmienna w relacji mama-synek, tatuś-córcia)… współżycie między dwiema osobami jest niczym innym jak najpełniejszym sposobem okazywania Miłości MAŁŻEŃSKIEJ. To przecież urocze: bakterie mnożą się przez podział, a człowiekowi dane jest mnożyć sie przez JEDNOŚĆ, przez pełne Miłości zjednoczenie ciał, serc i dusz małżonków! Czy to nie piękne, że dzieci biorą się z Miłości, że w ogóle ŻYCIE całe z niej wypłya?! Współżycie płciowe jest zresztą nie tylko zaczątkiem nowej komórki, która powstaje w połączenia dwóch komórek Kochających się osób. Nie tylko początkiem życia dziecka. To także obraz tej Jednosci, która winna zawsze łączyć małżonków: ich ciała, okazując sobie czułość, są obrazem czułości, która zawsze winna rozpalać ich serca… ich cielesne połączenie (niech to szlag, jakie to dziwne…) jest obrazem tego, że ich dusze, ich myśli i pragnienia zawsze powinny stanowić jedno… świat nie pomieściłby ksiąg, jakie można byłoby na ten temat napisać. Miłość Małżeńska jest piękna i święta. W dniach płodnych (jaki ten cykl jest wspaniale pomyślany przez Dobrego Pana Boga…) może stać się początkiem nowego Życia – a w dniach niepłodnych jest miłą pieszczotą, w której małżonkowie mówią sobie: “Kocham Cię…”. Dlatego pornografia musi być całkowicie, absolutnie i bezwzględnie zakazana. Niszczy ona Miłość, która jest podstawą Rodziny – fundamentu zdrowego społeczeństwa – i źródłem życia. Wyrywa ona Miłość Małżeńską z Jej naturalnego kontekstu, przysługującego osobom, które wobec Pana Boga, swoich bliskich i odpowiedniego urzędu ofiarowały się sobie na całe życie. Wyrywa ją z intymności i odziera z tajemnicy. Profanuje, innymi słowy. Pornografia upadla człowieka, czyniąc z niego rzecz. Uzależnieni od niej nie patrzą na drugiego z czystością. Nie potrafią zachwycić się śliczną dziewczyną. Potrafią jedynie odrzeć ją w myślach z jej ładnej sukienki i upodlić nieczystym pożądaniem. Jak mówiłem, wielu zbrodniarzy wychowało sie na pornografii. Stąd też bierze się coraz większy popyt na środki antykoncepcyjne (nawiasem mówiąc to skandal, że coś takiego jest w naszym kraju legalne). Nawet niektórzy, pożal się Boże, małżonkowie są głusi na prośbę Pana Boga: “Opuści człowiek swego ojca i matkę, i złączy się ze swoją żoną tak ściśle, ze staną się jednym ciałem.” Są głusi, bo wciskają między swe Kochające ciała jakieś gumowe świństwa. A iel żon płacze po nocach, bo mężowie oglądają jakieś nieprzyzwoite szmatławce? Idźmy dalej: rozwiązłość przejawiająca się we wzroście popytu na te paskudztwa sprzyja wzrostowi aborcji, czyli zabijania dzieci niechcianych, poczętych “przypadkiem”, w wyniku “wpadki”. Pamięta Pan sprawę Agatki sprzed bodaj dwóch lat? Wiele dzieci może się też urodzić z wadami rozwojowymi, bo rozwijały się w organiźmie faszerowanym “pigułkami”. Zresztą, te biedne kobiety też prędzej czy później odczują skutki swoich “terapii hormonalnych”… można na ten temat pisać i pisać. Miło mi się z Panem dyskutuje, Panie Krzysztofie, ale w sprawie ochrony Życia, Rodziny, Miłości – nie zgodzę się na żadne kompromisy. Uważam, że pornografia musi być zakazana, a jej produkcja i rozpowszechnianie powinna być tak karana, jak w Chinach – z dożywociem włącznie. Pisze Pan: “Najlepiej byłoby, gdyby bez żadnego zakazu wolne osoby podejmowałyby świadomy wolny wybór”. Idąc tym tokiem rozumowania – wszystko powinno być legalne… proszę zwrócić uwagę, jak prawo wpływa na obywateli: tam gdzie legalizuje się prostytucję (skandal, ze u nas dozwolona), tak wzrasta liczba wykorzystywanych kobiet i przypadki handlu ludźmi. Pańskie myślenie jest chyba troszkę zbyt życzeniowe… no, ale w jednym się zgadzamy: pornografia jest złem. Dobrze, że obaj tak myślimy.
1c. Niektóre stoiska, jak np. budki z lodami czy stragany na odpuście, mają szansę zarobić tylko w niedzielę. I nikt im nie broni korzystać z tej okazji. Lecz jeśli jakieś “hipermarkety” w sobotę czynne są do południa, a w niedzielę do późna w nocy, to wg mnie jest to paranoja. W zakazie handlu w niedzielę nie ma żadnej motywacji religijnej, ale czysto ludzka: te biedne dziewczęta zza lady też mają prawa do odpoczynku i pobycia ze swoją rodziną. A co się tyczy stanowiska Prawa i Sprawiedliwości w tej materii – swoją wiedzę opieram na świadectwie bezpośredniego uczestnika tamtych zdarzeń, Pana Posła Dariusza Kłeczka (wpis “Dziś zarejestrowaliśmy Komitet Wyborczy”, kom. 34).
2. & 3. Ja nie wymyśliłbym Intronizacji, to sam Pan Jezus o nią prosił… z orędzia Rozalii Celakówny pominięto jednak najważniejszy fragment (cytuję z pamięci): “Intronizacja ma być poprzedzona zupełnym zwróceniem całego narodu, także rządu, do Mego Boskiego Serca”. Oznacza to, że najpierw musimy zmienić nasze postępowanie, żyć dobrze i po Bożemu. Bo rzeczywiście, nie ma sensu czynić Pana Jezusa Królem narodu zapijaczonego, cwaniackiego, gdzie każdy kombinuje jak się nie narobić a zarobić, jak dopiec sąsiadowi…
4. Święte słowa. Ja jednak chcę wierzyć, że po tragedii pod Smoleńskiem wielu naszych polityków, z J.Kaczyńskim na czele, przebudzi się moralnie, przyrzy się na nowo sprawom, które są w życiu najważniejsze. Chciałbym, by przy następnych wyborach Prawica Rzeczypospolitej, Polska Plus i wielu innych prawych, dobtrze myślących ludzi dostało się do Sejmu z listy wspólnej koalicji z Prawem i Sprawiedliwością (i Platformą Obywatelską, bo chyba już czas zakończyć tę tyleż absurdalną, co żenującą wojnę domową! Kiedy PO zwróci się w stronę wartości, które legły u jej podstaw? Kiedy wypier… tych żałosnych pajacy, których jedyną zaletą jest to, że są znani?).
5. Stawanie się częścią PiS-u przez Prawicę lub częścią Prawicy przez PiS – NIE. Koalicja – TAK.
Pozdrawiam Pana uprzejmie!
@karabella-m
Uważam, że Pan Premier ponosi większą winę niż Pan Marszałek. Koniec, kropka. Ale zgadzam się z Panią – ja też żałuję, że republikańska, ludowa partia patriotyczna, jaką było PiS przed pięcioma laty – zredukowała się w końcu do PC-idalnego dworku klakierów Pana Prezesa.
Obserwując jednak jego ostatnie wypowiedzi zaczynam mieć nadzieję, że zwróci się znowu ku sprawom najważniejszym. Mam nadzieję, że zwróci się z polityczną ofertą do Pana Marszałka, Prawicy Rzeczypospolitej i innych ugrupowań prawicowych. Sami widzimy, ile zła wynika z nieobecności tych ludzi w naszym życiu publicznym…
Miejmy więc nadzieję i módlmy się o to. Pozdrowienia dla Pani.
Pan uważa , że większą JK, ja że większą Pan Jurek, ale oboje uznajemy winę obu stron.Na tym można budować porozumienie, bo nie jesteśmy odosobnieni. Nie oczekujcie jednak od Kaczyńskiego Canossy i worka pokutnego. Cel jest zbyt istotny, zbyt ważny, może sami zadzwońcie…
@karabella-m: Silniejszy partner powinien wyciągnąć dłoń.
.”… Dzięki temu, że Pan Marek Jurek kandyduje ja pójdę na wybory i oddam głos zgodnie ze swoim sumieniem, bez ryzyka, że później będę świecił oczami ze wstydu….”
Ja myslę identycznie, a nie tylko myślę lecz i tak samo zrobię.
Mój 95 letni teśc powiada : lepiej z madrym zgubic niz z głupim znależc. A tutaj jest duża szansa też i znależc, i Polskę uratowac . Niech sie pan trzyma Panie Marku !!
http://www.marekjurek.pl/aktualnosci/770/przemowienie-ludwika-dorna-podczas-konwencji-wyborczej-w-krakowie
GENIALNE PRZEMÓWIENIE!!!
Ogromnie się cieszę, że Pan Marszałek Ludwik Dorn poparł naszego Pana Marszałka.
Prawica zyskuje tym niesamowity atut: może przemawiać nie tylko głosem przywiązanych do Wartości katolickich tradycjonalistów, dla których absolutnym priorytetem są sprawy rodzin – ale także głosem umiarkowanych konserwatystów myślących bardziej w kategoriach zdrowego państwa. Ach, bardzo przydałby się tu jeszcze Artur Zawisza – do spraw gospodarczych!
Gratuluję jeszcze raz. Rewelacja!
Zamiast kasę dawać “czarnej” mafii trzeba było budować wały przeciwpowodziowe!!
Gorszego wysypu debilnych słów nt. antykoncepcji nie spotkałem nigdzie!
To są kwestie wolnej woli każdego indywidualnego dorosłego człowieka, z kim, kiedy, jak, z antykoncepcją bądź bez, KOSCIOLOWI NIC DO TEGO.
WARA!
Niech się Benek zajmie podległymi mu zboczeńcami w sutannach!!
Kościół również w Polsce, albo się zmieni, albo zniknie, tak jak na zach.Europy, budynki pójdą pod młotek, bo trzeba będzie wypłacać odszkodowania ofiarom zboczeńców w sutannach.
To powinno się stać w interesie samych katolików ,tych ,którzy mają trochę oleju w głowie, a nie kadzidło zamiast mózgu.
Wczorajsze wyniki:
“Pan FELDMARSZAŁEK ok.1%”, buhahahahaha, jakby miał trochę wstydu i honory dałby sobie spokój.
Zresztą KAZDY kandydat ma tz. zwykłych ludzi w …. , ważna jest władza i kasa ,a “ciemny lud to kupi”.
@Vegeta
Przeczytałem. Wspaniałe przemówienie! Czuć w nim tę szczególną atmosferę, jaka towarzyszyła kampanii pięć lat temu: ten reformatorski zapał, to poczucie, że wreszcie coś od nas będzie zależało, to wyczuwalne pragnienie zmieniania naszego kraju. Gratulacje, Panie Marszałku, pozyskał Pan bardzo dobrego sprzymierzeńca! Jest jeszcze bardzo wielu polityków “niezagospodarowanych”: J.M.Rokita, A.Zawisza, R.Szeremietiew… może warto byłoby się postarać o ich wsparcie? Jeśli P. Ludwik Dorn zechciał się do nas przyłączyć, to czemu oni mieliby nie chcieć?
Komorowski i Napieralski gdy dowiedzieli się o powodzi, co tchu pospieszyli spotkać się z poszkodowanymi. Jak dla mnie to juz przesada- wykorzystywanie takiej tragedii dla celów kampanii…
A co do poparcia dla Marszałka- tylko sonda CBOS-u wykazuje 1%-owe poparcie. Sondy Homo Homini dają niemal 3%, pozostałe powyżej 2%.
@ Art31:
Dam ci dobrą radę: Zajmij się lepiej swoimi PLASTIKOWYMI PLEMNIKAMI.
@Art31
Nikt nie przeczy, że każdorazowe oczyszczenie moralne ludzi Kościoła (i samego Kościoła w sensie realizacji potrzeby sprawiedliwego rozwiązania problemu pedofilii i wyciągnięcia konsekwencji wobec winnych) jest w interesie katolików. Różnego rodzaju burze nie oznaczają natomiast, że Kościół z nich nie wyjdzie, bo takich nie brakowało na przestrzeni dziejów.
Pochwal się, Art, czyj światopogląd reprezentujesz, z jaką grupą społeczną się identyfikujesz – mam na myśli konkretną grupę, a nie ogólnikowe określenia w stylu “zwykli ludzie”. A jeśli jest taka organizacja bądź grupa, to odpowiedz uczciwie na pytanie, czy wewnątrz tej grupy społecznej nie ma żadnych przypadków zboczenia, dopuszczania się przestępstw, chociażby pedofilii. To zrozumiałe, że ksiądz powinien w szczególny sposób świecić przykładem, jednak ataki na Kościół, który współtworzy cała masa różnych ludzi (w tym: wielu naprawdę godnych pochwały, choć grzesznych – bo wszyscy jakoś grzeszymy) noszą często znamię sensacji pozbawionej obiektywizmu i szacunku wobec tychże ludzi.
@Art31 – dyzurny,oddelegowany przez razwiedkę. A to oznacza , ze że krzywa poparcia Marka Jurka mocno rosnie. Krzysztof – na potępieńcze wycie sie nie odpowiada tylko zatyka uszy.
Był taki moment kiedy bardzo mi Pan zaimponował (rezygnując z funkcji marszałka sejmu…)od tego czasu bacznie Pana obserwuję i mam głęboką nadzieję, że znalazłam człowieka idealnego na stanowisko p;rezydenta RP. Wbrew sondażom będę na Pana głosować i uczynię to z radością i spokojnym sumieniem.
Niech się Pan trzyma Panie Marszałku!
Art31 nie jest wart tego, by się nim zajmować. Ataki na kościół są wściekłe i szalone. Szkoda, że ksiądz potrafi zrobić coś takiego, ale istnije przyzwolenie na wszelkie zboczenia, a dochowieństwo jest przecież z ludu.
Piszę ponownie Rozalia Celakówna i do jutra Panie Marszałku
Czy wszyscy muszą być z “jakiejś grupy”?
Wyobraźcie sobie,że można myśleć samodzielnie i nie być z takiej czy in. organizacji,partii,frakcji czy kościoła.
Skończmy wreszcie z tym szufladkowaniem zwykłych ludzi, bo to trochę przypomina “kwieciste” mowy choćby tow.Gnoma (zainteresowani wiedzą o kogo chodzi).
Z życia pol.prowincji.
Obywatel (kilka dni temu) udaje się do siedziby jednej z uczeli w swoim mieście i zauważa ofertę stażu dla dziennikarzy.
Obywatel pyta o szczegóły, niestety…nie można mu ich udzielić (nie jest uczniem placówki jw.), poradzono mu by się udał do jednego z 2óch (sic!) urzędów pracy w swoim mieście.
Tam…również nic nie wiedzą.
Tego by nawet Bareja nie wymyślił.
Obywatel, jeszcze miesiąc temu bardzo mocno chcąc pozostać w “swoim” kraju zaczyna mieć pol.rzeczywistości dość i rozważa wyjazd do któregoś zach. kraju…
Ciekaw jestem ile (podejrzewam że tysiące) osób znalazło się w podobnej sytuacji??
Szanowny Panie Marszałku, Prawica zgodnie ze swoją racją istnienia nastawiona jest na dobro człowieka, jako podstawowy element dobra wspólnego, jakim jest Naród, Ojczyzna i Kraj. Południe Polski tonie, proszę zadziałać, aby premier zarządził stan wyjątkowy na terenach objętych powodzią. Wybory, to jakby cel dalszy, cel bliższy, to ratowanie życia i całego dorobku życiowego powodzian. Ufam, że zajmie Pan w tej sprawie odpowiednie stanowisko, zgodne ze zdrowym rozsądkiem, a nie zgodne z poprawnością polityczną. PO uczyni wszystko, aby tego stanu nie ogłosić. Bowiem czas gra na ich niekorzyść, tracą w sondażach, a komitet i sam kandydat popełniają coraz więcej karygodnych błędów. Panie Marszałku, Pan to może uczynić. Liczę na Pana lojalność wobec powodzian. I jeszcze jedno. Partie parlamentarne mające dofinansowanie z budżetu, mogłyby uczynić gest i kilkanaście milionów zamiast na bezsensowną kampanię przeznaczyć na powodzian. Co Wy na to Bracia Blogerzy?!
Kogo obchodzi Wasz bełkot ?
@Tajeto
“Partie parlamentarne mające dofinansowanie z budżetu, mogłyby uczynić gest i kilkanaście milionów zamiast na bezsensowną kampanię przeznaczyć na powodzian.” POPIERAM
Niech Pan Marszałek sam osądzi czy Pana ewentualny apel o to byłby uzasadniony. Ja myślę, że taki apel sprawiłby, że jedno z Pana sztandarowych haseł wyborczych mogłoby dotrzeć do szerszej społeczności.
Jestem sympatykiem PiS i też pisałam o tym do nich, o kasie dla powodzian. Caritas prosi o smsy 72052 o treści pomagam
Do PiS można pisać na Facebook-u
Powódź to STANDARDOWY już PRZYKŁAD nieodpowiedzialności kolejnego rządu. Tym razem jest to liberalny rząd Donalda Tuska, rząd który wycofuje się z niemalże każdej odpowiedzialności społecznej w myśl hasła ‘róbta, co chceta – nie zawracajcie nam tylko gitary w Warszawie czy Gdańsku’.
Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, tak ocenił kolejną tragedię powodzian:
“Nie powstał nawet plan ogólnopolskiej ochrony przeciwpowodziowej. Zaniedbania są na szczeblu centralnym, a samorządom brakuje środków.”
http://biznes.onet.pl/koszt-powodzi-to-juz-kilka-miliardow-zlotych,18490,3226768,1,news-detal
Nie wierzę, że rząd PiS-u finansowałby akurat budowę zbiorników retencyjnych. Dziwię się jednak tym, którzy chcą ciągle chcą głosować na Janusza Korwina-Mikke i jego koncepcję państwa doskonałego liberalnie.
W obliczu obecnej powodzi przynajmniej ‘Premier Donald Tusk po poniedziałkowym spotkaniu w Krakowie z przedstawicielami sześciu południowych województw zapewnił, że rząd nie będzie oszczędzał na pomocy dla terenów dotkniętych powodzią.’
Jestem przekonany, że wraz z odpływem wody odpłyną obietnice Donalda Tuska.
Liberalizm gospodarczy (inaczej: Tumiwisizm gospodarczy), czy to w formie tuskowej (light), czy w formie korwinowskiej (heavy), jest kontraproduktywny i groźny dla społeczeństwa.
NOWOCZESNE PAŃSTWO musi stać na straży WOLNEGO RYNKU i zajmować się rozwojem INFRASTRUKTURY, w tym tej przeciwpowodziowej.
Skutki działalności człowieka i jego oddziaływanie na środowisko naturalne są kosztowne: Albo w formie kosztów ponoszonych w katastrofach, albo w formie wydatków na infrastrukturę. Tak czy inaczej: Takich wydatków NIE DA SIĘ UNIKNĄĆ! Ja wolę jednak wydawać pieniądze na zapobieganie niż usuwanie skutków tragedii i żywiołów.
@fidel
Panie Fidelu, ja kiedyś byłem strażakiem. W zeszłym roku nie spałem siedem nocy z rzędu, ponieważ zalewało mój dobytek. W ostatnią niedzielę też nie spałem, ponieważ woda wdzierała się do mojego Młyna. Znam więc sytuację powodzian dosyć dobrze z własnego doświadczenia i zgadzam się z Panem: państwo powinno inwestować we wszelkiego rodzaju infrastrukturę, zwłaszcza tę zapobiegającą powodziom i innym klęskom.
Zgadzam się też, że obecna powódź jest przykładem żałosnej nieudolności rządu, choć uważam, że problem jest znacznie głębszy: jest to syndrom wułomności i niewydolności naszego państwa w ogóle.
Lecz jestem także za SPOŁECZEŃSTWEM OBYWATELSKIM. Uważam, że nie powinniśmy oglądać się na niewydolne państwo, ale sami dbać o swoje bezpieczeństwo. O ile na takich rzekach jak Wisła może być to kłopotliwe – o tyle w mniejszych miejscowościach, przy małych rzeczkach, jest to do wykonania. Moja Sąsiadka np. uratowała swoje rosnące tuż nad brzegiem maliny, niemal w ostatniej chwili zamawiając kilka przyczep ziemi i usypując wał.
PRACA U PODSTAW przede wszystkim!
I jeszcze jedna uwaga: Pan Korwin-Mikke reprezentuje skrajność. Jako takie, jego poglądy są przejaskrawione i słusznie nie znajdują szerszego uznania w społeczeństwie. Natomiast Donald Tusk nie jest liberałem. Owszem, był liberałem gdzieś do 2005 roku. Potem został mu już tylko pragmatyzm władzy, warcholstwo, awanturnictwo (jaką PO była opozycją?) i cynizm. Jego rząd nie jest natomiast liberalny, ale socjalistyczny. Dowód? A ustawa o “przemocy w rodzinie”? A pomysły cenzury internetu? A utrzymywanie biurokracji?
Tym razem nie wchodzę w spór, czy liberalizm jest zły. Obaj zgadzamy się, że wolny rynek i swoboda działalności gospodarczej są pewnymi wartościami. Obaj zgadzamy się też, że państwo powinno dbać o bezpieczeństwo swoich obywateli. Zależy mi tylko na tym, by nie mylić pojęć i nie czynić białym czarnego, lewicą centrum, centrum prawicą, a prawicy lewicą.
Pozdrowienia
Nie przesadzajcie. W naszym kraju mamy takie zaniedbania, że żaden rząd by sobie nie poradził. A Fidel, u nas właśnie władza ingeruje niemal we szystko, a i tak jest nieudolna. Bo skąd w Warszawie mogą wiedzieć jaka jest sytuacja na południu. Wg mnie należałoby przeprowadzić decentralizację finansów i wtedy władze lokalne decydowałyby na co wydawać pieniądze. Jak państwo ma coś zrobić, to najpierw zrobi administrację. Fidel, gdzie w Europie dostrzegasz liberalizm gospodarczy?
Dążenie do oficjalnej Intronizacji CHrystusa Króla=Intronizacji Serca Jezusowego uważam za obowiązek każdego katolika. Bo zasady religii są regulatorem wszystkich sfer życia indywidualnego i społecznego…
i powrót do godła zprzed 1927 roku.
20 czerwca zagłosuję na Marka Jurka. Jestem młodym wyborcą o konserwatywnych poglądach, scenę polityczną obserwuje od kilku lat i doprawdy, przeraża mnie monopol dużych partii na władze, na istnienie w ogóle [wystarczy przypomnieć ekscesy p. Wojciecha Cejrowskiego z TVP po wyrażeniu poparcia dla Marka Jurka]. Teraz obserwuję to samo, ale obecny stopień zajadłości przekroczył normy dobrego smaku – czego Polacy nie zauważają, albo nie chcą zauważyć. Nie szukają alternatyw, nie mają ściśle określonych poglądów. A sądzę, że jakby ktoś o “czystym umyśle”, nie skażonym naszym medialnym bagienkiem posłuchał Marka Jurka, dostrzegłby, że to postać wyjątkowa, pod względem merytorycznym, pod względem kultury osobistej. Jeden z niewielu polityków, którzy DYSKUTUJĄ, potrafią SŁUCHAĆ, a nie popisują się błyskotliwymi tekścikami, coby tylko zaistnieć.
@jaś
A moim zdaniem oficjalne, instytucjonalne, prawne etc. uchwały typu “Chrystus jest Królem” są (a w każdym razie powinny być) pochodną autentycznej, wypływającej z wiary, wewnętrznej postawy chrześcijan, którzy uważają Chrystusa za swojego Króla, postawy przejawiającej się oczywiście w życiu codziennym i konkretnych działaniach. Oficjalna Intronizacja – choć bardzo ośmieszana – może być sposobem na ewangelizację narodu i społeczeństwa (tak jak krzyż w miejscu publicznym może przypominać o wierze), ale przede wszystkim powinna być konsekwencją wiary. Potwierdzają to słowa samego Jezusa (o potrzebie uprzedniego zwrócenia się całego narodu do Jego Serca – dodam, że takie zwrócenie rozumiem jako autentyczne nawrócenie się każdego człowieka, a nie czysto formalny zabieg), które przytoczył powyżej pan Mirek Grębski.
To zwracanie się ku Bożemu Miłosierdziu powinno być treścią życia każdego katolika. Ma Pan prawo osobiście uważać, że katolik powinien dążyć do oficjalnej Intronizacji Chrystusa Króla, ja jednak nie orzekam, że taka powinność istnieje. Kościół zaleca różne formy pobożności, np. odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego, czy Różańca, a jednak nie ośmielam się odsądzać od czci i wiary katolika, który np. nigdy koronki nie odmówił (warto odmawiać – osobiście polecam), ani nie interesuje się objawieniami s. Faustyny, a mimo to modli się o Boże Miłosierdzie w innej formie.
@ Mirek Grębski:
To ja SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE postrzegam inaczej, niż Pański przykład z kobietą ratującą maliny (po pierwsze ratuje ona swoje maliny, a po drugie nie każdego stać na kupno kilku wywrotek piasku, żeby ratować swoje obejście).
SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE to aktywność we wspólnym, ale poprzez wspólnotę, we własnym interesie.
Zulus, na drugim biegunie jest SPOŁECZEŃSTWO LIBERALNE, czyli zorganizowane na zasadzie aktywności obywateli w interesie własnym, która przypadkowo (bo rzadko świadomie) działa czasami także na korzyść całego społeczeństwa. Ani Donald Tusk, ani Korwin-Mikke nie zbudują społeczeństwa liberalnego (tak jak nie zbuduje się społeczeństwa w 100% obywatelskiego). Dla nich jednak jest to model, ideał, do którego dążą: Obywatel niech martwi się sam o własny nos, bo jeśli każdy zadba o własny nos, to państwo nie będzie już musiało utrzymywać ani bezrobotnych, ani administracji, ani szpitali (będą tylko prywatne), ani kobiet w ciąży, ani młodych matek, ani dzieci, bo w idealnie liberalnym społeczeństwie, każdy dba o siebie. Ten model nie uwzględnia tylko faktu, że egoizm jednostki skonfrontowany z egoizmem innych jednostek staje się patologiczny i prowadzi do atomizacji społeczeństwia oraz gigantycznego konfliktu społecznego, w którym zwyciężają, tak jak w dżungli, najwięksi drapieżnicy.
Nie nauczyłem się tego w ramach procesu własnej socjalizacji społecznej, ani nie nauczyła mnie kultura chrześcijańska, w której się wychowałem. A więc TEGO nie AKCEPTUJĘ i ŚWIADOMIE w pełni ODRZUCAM model liberalny.
@ Mirek Grębski raz jeszcze:
To nie o to chodzi, żeby robić ‘klasyczne’ pospolite ruszenie w sytuacjach kryzysowych, czyli każdy rusza z domu z tym, co ma pod ręką. Chodzi o to, żeby to PAŃSTWO zapewniało w sytuacjach kryzysowych narzędzia i przysłowiowe wywrotki, a obywatele swoją mądrość, siłę i poświęcenie, żeby ratować dobytek własny i wspólny. To jest dla mnie to SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE. Tylko wtedy zapał i siła ludzi nie zostanie zmarnowana (czyli niewykorzystana), aczkolwiek nigdy nie ma gwarancji, że pozwoli to wygrać z żywiołem.
I jeszcze jedna uwaga na koniec:
Chyba każdy zauważył w obliczu obecnej KATASTROFY, jak bardzo człowiek jest uzależniony od środowiska naturalnego, w którym żyje. Żeby TRAGEDII tego typu było jak najmniej, to człowiek o to swoje środowisko powinien najzwyczajniej dbać. Troska o ŚRODOWISKO NATURALNE po prostu kosztuje. KATASTROFY NATURALNE mogą kosztować znacznie więcej. Nie wszystkich katastrof da się uniknąć (jak wybuchów wulkanów), ale wielu można się ustrzec (jak choćby wybuchom klasycznych reaktorów jądrowych…poprzez ich niebudowanie).
I Zulus, tłumaczenie, że tyle jest jeszcze do zrobienia, nie oznacza, że NIC nie należy robić.
@fidel
Mówiąc krótko: Pan za społeczeństwo obywatelskie uważa zorganizowaną grupę ludzi, którzy poświęcają swoje talenty dla tworzenia wspólnego dobra – pod warunkiem wszakże, że państwo zapewni im odpowiednie środki. Ja natomiast uważam, że jest to zorganizowana i zgrana wspólnota ludzi, którzy współdziałają ze sobą w interesie indywidualnym i wspólnotowym, przy czym pier… oni “pomoc” niewydolnego i ułomnego państwa.
Proszę mi wybaczyć emocjonalny ton, ale Pan swoją wizję opiera na spojrzeniu idealistycznym: gdyby państwo było lepsze, stworzylibyśmy społeczeństwo obywatelskie. Ja natomiast mówię: pańswto jest, jakie jest, i musimy stworzyć społeczeństwo obywatelskie w warunkach jakie mamy, TU I TERAZ! Moja wizja jest odpowiedzią na chore państwo, które terroryzuje swoich obywateli (vide: ustawa o “przemocy w rodzinie”, gnębienie Ks. Marka Gancarczyka, cały ten biurokratyczny bardak, gdzie trzeba załatwiać w gminie zezwolenie na ścięcie jabłonki w ogródku…).
Jeżeli państwo ma w czterech literach swoich obywateli, to ja jestem za tym, by nie czekać od niego łaski, ale wziąć sprawy w swoje ręce. Koniec, kropka.
Odniosłem wrażenie, że przypisuje mi Pan intencję stworzenie społeczeństwa obywatelskiego w interesie państwa: by obywatele sami się sobą zajęli i pozwolili rządzącym leżeć bykiem. Nie! Ja chcę społeczeństwa obywatelskiego w interesie ludzi właśnie. Byśmy nie byli zdani na pomoc tego molocha i, by ludzie byli z sobą bardziej zżyci, zgrani. By tworzyli rozmaite stowarzyszenia, jak przed wojną. By umieli zadbać o bezpieczeństwo swoich rodzin, ale i o biedną, starą sąsiadkę, która może nie ma siły, by sobie usypać ten wał.
Czekanie, aż państwo zapewni obywatelom warunki do dbania o wspólne dobro – kojarzy mi się z PRL-em. Z tym zinowiewowskim “homo sovieticus”: człowiekiem szarym, bez twarzy, przemiędlonym walcem zbrodni i indoktrynacji, pozbawionym jakiejkolwiek inicjatywy, całkowicie uzależnionym od aparatu. Nie dajmy, by rządziła nami szara armia biurokratów!
PS.
http://blog.marekjurek.pl/index.php/2010/03/09/wspolnota-samorzadowa-prawicy/
kom. 4
Fidel. Socjalizm już pokazał, że nie jest w stanie rozwiązywać poważnych problemów, tylko je tworzy. A Tusk już nie jest żadnym liberałem, bo co takiego liberalnego zrobił obecny rząd.
A ochrona przed powodziami leży w interesie lokalnych społeczności. W Warszawie nikt nie wie, czy w jakimś małym miasteczku czy wiosce nie ma np. wałów. Takie rzeczy powinny zostawać w gsetii władz lokalnych, i to na dole powinna zostawać większość podatków.
Mamy system socjalny i kraj nie jest przygotowany, a ty krytykujesz liberalizm, którego w Polsce i w ogóle w Europie nie ma. Obarczasz winą za problemy coś czego nie ma. A socjalizm już niejednokrotnie pokazał swoją nieudolność. I jak rozumiem wg Ciebie europejski socjalizm nie doprowadza do atomizacji społeczeństwa. Społeczeństwo się ruszy jeśli, jeśli ma w czymś interes, a w takiej sytuacji jaką mamy, ten interes istnieje.
@ Zulus:
Tu masz odpowiedź na temat lokalnej ochrony przeciwpowodziowej:
http://fakty.interia.pl/polska/news/hydrolog–wyzsze-waly-to-wieksze-straty,1482235
@ Mirek Gębski:
Z całym szacunkiem, ale przykład Pani, która ratuje swoje maliny wywrotkami piasku jako przykład społeczeństwa obywatelskiego jest NIEADEKWATNY (bo gdzie w tej historii jest choćby ta ‘biedna, stara sąsiadka, która może nie ma siły, by sobie usypać ten wał’??? Przecież tu chodzi o maliny a nie o sąsiadkę.).
Dla Pana PAŃSTWO jest wrogiem, przeciwko któremu należy się organizować lokalnie. Jest to przykład PRL-owskiego myślenia. Bo, Szanowny Panie, PAŃSTWO TO MY!
Redukowanie państwa i jego odpowiedzialności wobec swoich obywateli oznacza także REDUKOWANIE NAS i UWALNIANIE KAŻDEGO z nas od ODPOWIEDZIALNOŚCI za INNYCH.
Ja nie chcę ani PAŃSTWA TUSKA, ani PAŃSTWA KORWINA-MIKKE. Nie interesuje mnie PAŃSTWO NAPIERALSKIEGO. Chcę PAŃSTWA przyjaznego obywatelom i współodpowiedzialnego za nich. PAŃSTWA opartego na SZACUNKU, DOBREJ TRADYCJI, PAMIĘCI dla swoich BOHATERÓW, ODPOWIEDZIALNOŚCI i SOLIDARNOŚCI. I choć wiem, że taki model państwa w 100%, ani może nawet w 50%, nie jest, jako pewien ideał, możliwy, ale do takiego właśnie IDEAŁU PAŃSTWA JA dążę.
@Fidel. ja nie pisałem o konkkretnych spospobaw zapobiegania powodzi bo się na tym nie znam.
Ale to kolejny dowód, że socjalizm jest niewydolny. Radziłbym troszkę lepiej zapoznać się z pojęciem liberalizmu, a nie tylko uznawać socjalistyczną rzeczywistość za przejaw liberalizmu.
A co do państwa wymarzonego, to idealiści są niebezpieczni. Raj na ziemii już próbowano zbudować kilkakrotnie. Jeżeli nie da się zbudować raju, to trzeba robić to co jest możliwe, a socjalizm jest niewydolny. Przejawy mamy choćby w Grecji obecnie.
Fidel, de facto uznajesz że człowiek jest zły i nie potrafi sam o siebie zadbać. trzeba się więc nim zaopiekować. Dbać, żeby sobie krzywdy nie zrobił. i mamy zniewieściałych nieudaczników, zamiast mężczyzn którzą musz dbać o siebie. Przez takie myślenie Europejczycy są słabi. Skoro dobry wujek o nich dba, to oni tego oczekują.
@fidel
W PRL-u były zasadniczo dwie postawy wobec państwa:
1. Bezwolne poddanie aparatowi w zamian za pensję za nicnierobienie (“czy się robi, czy się leży, trzy tysiące się należy”)
2. Postrzeganie państwa jako twór wrogi i organizowanie się przeciw niemu (np. “Solidarność”)
W tym sensie ma Pan rację: postrzeganie państwa jako wrogie obywatelowi rzeczywiście może mieć korzenie w ustroju słusznie minionym. Ale nie poczytuję sobie tego za ujmę. Czuję się człowiekiem “Solidarności”. Jeżeli twierdzi Pan, że moja postawa jest podobna do postaw wielu ludzi w PRL-u, to jest to dla mnie zaszczyt. A różne środowiska opozycyjne działające za komuny faktycznie mogą być wzorcowe w budowaniu społęczeństwa obywatelskiego.
Proszę jednak zwrócić uwagę na jeden drobiazg: w takim wypadku postrzeganie państwa jako nieprzyjaciela jest w pełni uzasadnione, bo przecież PRL był tworem z zasady wrogo nastawionym wobec swych obywateli.
A czy dziś jest inaczej? Ja naprawdę się cieszę, że mogę mówić i pisać co chcę i nikt z tego powodu nie uwięzi mnie w kazamatach z dala od Rodziny, gdzie będzie mnie polewał zimną wodą na mrozie i wyrywał mi paznokcie, ale… choć tego już nie ma, to generalnie państwo nie stało się dzięki temu przyjacielem obywatela. Dowodów na to dostarczyłem powyżej już dwukrotnie i nie chce mi się ich powtarzać.
A więc to nie jestem przeciwny państwu, ale mam poczucie, że państwo jest przeciw mnie. Proszę mi wybaczyć, ale chłopska duma nie pozwala mi wyciągać ręki do czegoś, co traktuje mnie jak śmiecia.
“Państwo to my”? No cóż, “my” to przede wszystkim Naród. Bardzo bym chciał, byśmy “byli państwem”, lecz obecnie “państwo” to przede wszystkim armia biurokratów karzących za wszystko i pchających się tam, gdzie nikt ich nie chce. Smutne, ale prawdziwe – chyba Pan nie zaprzeczy.
“Redukowanie państwa i jego odpowiedzialności wobec swoich obywateli oznacza także REDUKOWANIE NAS i UWALNIANIE KAŻDEGO z nas od ODPOWIEDZIALNOŚCI za INNYCH.” – Na pierwszy rzut oka słowa te nie wywarły na mnie dużego wrażenia, lecz kiedy przypomniałem sobie sprawę Ks. Gancarczyka, proces Pani Joanny Najfeld – te zdania zabrzmiały nagle po prostu makabrycznie. Rzeczywiście, gdyby państwo zajęło się ściganiem przestępców i odwaliło się od dobrych, szlachetnych obywateli – nie musielibyśmy organizować manifestacji, wysyłać protestów, bronić Księdza i Pani Joanny… w tym sensie może rzeczywiście nie czulibyśmy względem nich takiej odpowiedzialności…
W ostatnim akapicie wymienia Pan cechy swojego wymarzonego państwa. Zgoda w 100%. Jeśli jednak naprawdę myśli Pan, że szary aparat jest w stanie zbudować system oparty na “SZACUNKU, DOBREJ TRADYCJI, PAMIĘCI dla swoich BOHATERÓW, ODPOWIEDZIALNOŚCI i SOLIDARNOŚCI” – to nie chciałbym Pana rozczarować, ale może się Pan nie doczekać. Ja chcę dokładnie tego samego, ale proponuję wziąć sprawy w swoje ręce.
—————————————————————-
Poddam Panu pod rozwagę jeszcze jedną rzecz: od kiedy Prof. Leszek Balcerowicz przestał być ministrem finansów, WSZYSTKIE RZĄDY – od J.Olszewskiego do D.Tuska – posługiwały się Pańską retoryką:
Wolny rynek – jak najbardziej! Kapitalizm – proszę bardzo! Ale i zasiłki, ale i “solidarność” (co to słowo w tym kontekście ma w ogóle znaczyć?), ale i państwo!
I cóż?! Biurokracja urosła niemal do organizacji terrorystycznej, nie da się znaleźć uczciwej pracy, na wsi rodzice nie mogą nawet przepisać pola na własne dzieci, nie można się nawet wys… (przepraszam) bez zezwoleń i przeszkolenia!!! A czy pańswto stało się od tego silniejsze, sprawniejsze?! Walą się nasze finanse publiczne, wymiar sprawiedliwości kompletnie niewydolny, upadają zakłądy, służba zdrowia też balansuje na krawędzi!
Oglądałem ostatnio program publicystyczny w itvp.pl: słoneczna plaża, wakacje. Młode, śliczne dziewczęta grają w siatkówkę, opalają się, bawią, śmieją, rozmawiają wesoło. Cieszą się chwilą odpoczynku. Podchodzą reporterzy i pytają: “Co dalej? Co po szkole?”. Dziewczyny mówią: “Ja wyjeżdżam na zachód.”, “Ja do Ameryki, bo tam mam wujka.”, “Ja do Włoch.”, “Ja do Niemiec.”. Reporter: “A dlaczego chcecie wyjeżdżać”. I krótka odpowiedź, w której zawarte jest wszystko: “Tutaj nie ma przyszłości…”.
PSIAKREW!!!
A pamięta Pan, jak to było na początku lat 90.? Najpierw była ustawa Wilczka o swobodzie działalności gospodarczej. Całkowicie LIBERALNA (a więc dla Pana chyba nie do przyjęcia???). Połowę jej tekstu stanowił wykaz ustaw, które traciły od tej chwili moc. Zmasakrowano gigantyczną ilość wymaganych procedur i zezwoleń, maksymalnie uproszczono sposób otwierania działalnosci gospodarczej. Gdy wicepremierem został L.Balcerowicz, tak przeklinany przez niektórych jako “morderca bezrobotnych” etc., jak grzyby po deszczu powstawały małe, rodzinne przedsiębiorstwa. Place targowe gęstniały od straganów, stoisk, powstawały liczne bazary.
Eksplozja obywatelskiej inicjatywy, wybuch społecznego entuzjazmu, rozbudzenie indywidualnej przedsiębiorczości i kreatywności – miało miejsce wówczas, gdy państwo zrezygnowało z opresyjnej biurokracji! Gdy maksymalnie (na b. krótki czas) zliberalizowało gospodarkę!
Po tym niedługim okresie obywatelskiego przebudzenia rządzący postanowili jednak przykrócić cugli i zacząć realizować Pańską wizję, Panie Fidelu: wizję państwa “przyjaznego”, “odpowiedzialnego”, “solidarnego”. I proszę: przyjazne państwo nie chiało, by obywatel zrobił sobie krzywdę przy ścinaniu drzewa – wprowadziło więc konieczność zezwoleń na tąże ścinkę. Pominięcie zezwolenia – grzywna 100000 zł. Państwo poczuło się odpowiedzialne za “swoje” (tfu!) dzieci – wysłało więc w teren urzędników socjalnych, którzy mają prawo odebrać dziecko rodzicom, gdy ci je poniżą i narażą na stres poprzez zakaz wkłądania palców do kontaktu. Państwo poczuło się solidarne z ofiarami potwornej mowy nienawiści – skazało więc Ks. Gancarczyka za słowa które nie wypowiedział, w dodatku na podstawie zarzutu, który w polskim kodeksie karnym w ogóle nie występuje.
Panie Fidelu! W dzisiejszej refleksji na temat społeczeństwa obywatelskiego po 1989 roku często zapomina się, że namiastkę społeczeństwa liberalnego już mieliśmy – w latach 1989-1991. Natomiast społeczeństwo obywatelskie w Pańskim rozumieniu – współtworzone przez państwo – buduje się na naszych oczach. I muszę z przykrością stwierdzić, że jego budowa idzie chyba w innym kierunku, niż w Pańskich – zapewne bardzo szlachetnych – marzeniach.
Niestety, jak dotąd wpływ państwa był tylko destrukcyjny. Z moich obserwacji wynika jednoznacznie, że w sprawach gospodarczych pańswto pomagało tylko jednym: usuwaniem się w cień. Wszystkie socjalne rządy albo krępowały obywatelską kreatywność, albo wyprzedawały własność państwową obcemu kapitałowi. Dlatego sytuację mamy, jaką mamy – i młodzi ludzie mówią, że “Tu nie ma przyszłości”.
“Tu nie ma przyszłości…”
Aż mnie w gardle ścisnęło, jak to usłyszałem…
Panie Mirku. Zgadzam się z wszystkim co pan napisał. Sam nie mogę pisać zbyt długich tekstów, o jestem po szpitalu i jedną rękę mam nie do końca sprawną. To apropo państwa opiekuńczego i państowej służby zdroia. Wpadek miałem w październiku, 3,5 miesiąca na zwolnieniu, wa miesiące w pracy. I co? Nie złożyli mi jednej ręki. W zasadzie mogłem nią już nigdy nie ruszać i to skończy się sądzie.
A gdyby tak sprywatyzować szpitale. reżim bierze kupę forsy. ja od początku książeczek rumowskich, rok temu byłem pierwszy raz u lekarza. teraz częściej. państwo zabiera mi przymusowo część dochodów na składkę zdrowotną. Gdybym mógł tę kasę odkładać na jakiś fundusz prywatny to miałbym kupę forsy na porządne leczenie.
Ale reżim coraz bardziej kontroluje sytuację i odbiera kolejne obszary swobody obywatelol. A państwo nie staje się przez t silniejsze tylko słabsze i ludzie zaczynają traktować władze jak okupantów.
@ Zulus:
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! I radzę ani nie łamać sobie ani rąk, ani nóg, ani nie chorować! Dużo zdrowia!
Dodam, że ze służby zdrowia korzystam i tej publicznej, i tej prywatnej. I najlepiej jest nie chorować. Napomknę tylko, że wkrótce mam zamiar wystartować z pewną inicjatywą społeczną (obywatelską) dotyczącą szpitali, ale tym się tu więcej już nie będę chwalił.
@ Mirek Grębski:
Państwo, które mamy, jest ułomnym państwem post-PRL-owskim, z jego, na szczęście, wymierającymi PRL-owskimi elitami. Partiom politycznym nie zależy na budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Dlaczego? Bo będzie trudniej rządzić.
Przy okazji prawyborów w PO okazało się, że szeregi PO to ponad 40 tyś. ludzi (po 2000 – 3000 na województwo. Wyobraża Pan sobie, co by było, gdyby to w każdej gminie do PO lub PiS (lub nawet do wszystkich partii łącznie) należało co najmniej 1000 osób? Jako że gmin mamy prawie 2,5 tysiąca, to ani Tuskowi, ani Kaczyńskiemu manipulowanie wyborcami, czy własnymi strukturami partyjnymi nie szłoby tak łatwo jak obecnie.
Jeśli chodzi o ustawę Wilczka, to powiem tyle, że startowanie z poziomu soc-realistycznego bagna nie wymaga rzeczywiście ustaw, ale zrzucenia z ludzi skuwających i kajdan.
Pańskie pokolenie, moje zresztą też ale w mniejszym stopniu, doświadczyło ile te kajdany ważyły. Mamy doświadczenie ‘w noszeniu kajdan’. Nie mamy doświadczenia natomiast w życiu w społeczeństwie ‘bez kajdan’. Proszę się jednak rozejrzeć wokół:
15 września 2008 rozpoczął się największy współczesny globalny kryzys finansowy. Rozpoczął się ponieważ rynki finansowe w USA potraktowane zostały ‘metodą Wilczka’ – wszelkie regulacje przez lata były systematycznie znoszone.
Wkrótce potem doszło do kolejnych wybuchów, tym razem lokalnych kryzysów, które dobijały kolejne kraje:
- Islandia, dopadł ją kryzys finansowy, bo islandzkie banki mogły najwyraźniej inwestować swoje środki gdzie chciały i to bez ograniczeń (w Polsce takie ograniczenia nałożone są na fundusze inwestycyjne, stąd niewielkie skutki miał ten kryzys dla polskich instytucji finansowych). Robiły to w USA. Skutek: Totalna plajta Islandii.
- Hiszpania, dobita kryzysem na rynku mieszkaniowym. Brak hamulców rynkowych doprowadził do budowania lokali mieszkalnych wszędzie. W tej chwili Hiszpania zasypana jest ruinami niedokończonych budów i klęską na rynku budownictwa, a poprzez to i całej gospodarki.
- Grecja. Trochę osobny przypadek. Państwo socjalno-socjalistyczne od dawna. Dobite, przez ‘żarłocznych spekulantów finansowych’. To trochę tak jak Lepper i jego wyborcy w latach 90-tych. Źle gospodarzyli, ale część z nich być może czegoś by się na swoich błędach nauczyła, tyle że przyszły banki po spłaty kredytów ze 100% odsetkami. Umarły by tego nie przyżył! A tu też dla instytucji finansowych działa ‘metoda Wilczka’: ‘Róbta co chceta’.
Pan, jako rolnik, powinien wiedzieć, jaka jest różnica pomiędzy gospodarzem na 25ha a przedsiębiorstwem rolnym na 2000ha. Czy woli Pan państwo i wolny rynek a’la Wilczek, czy jednak państwo powinno stać na straży (bo któż inny?) różnych form gospodarowania (różnych form wolnego rynku), i pilnować, tak jak ma to miejsce choćby w boksie, że zawodnik wagi ciężkiej nie okłada tego z wagi piórkowej???
Jeśli chodzi o szacunek obywateli do państwa i państwa do obywateli, to odnoszę wrażenie, że Polacy szanowali II RP i II RP szanowała swoich obywateli. Ale może się mylę?
Joanna Lichocka uprawia dziennikarstwo typowo subiektywne i nic Jej nie jest w stanie zmienić.
@Fidel. Dziękuję za życzenia. Jest mi naprawdę miło. Mimo, że się często ostro spieramy to myślę, że jest to robione z klasą i po prostu o coś nam chodzi. Lubie dyskutować z Fidelem, Mirkiem Grębskim, Krzysztofem. Szkoda, że Antonio się bardzo rzadko pojawia.
A teraz co do rynków finansowych i kryzysu, to liberalizm nie jest winien. Jeżeli banki są dotowane przez budżet państwa, czy li podatników, to z liberalizmem nie ma nic wspólnego. Zgadzam się, że liberalizm musi być podparty prawem, uniemożliwiającym tworzenia monopoli.
A co do naszej rzeczywistości, to nie tylko w Polsce jest socjalizm. W całej UE on funkcjonuje. Dlatego Europa przegrywa.
Każdy zresztą przede wszystkim powinien dbać o swoje najbliższe otoczenie.
@Mirek Grębski. Zgadzam się z pana rozumieniem społeczeństwa obywatelskiego. Dla to jest społeczeństwo zdolne do samoorganizacji
@Zulus
Często mam wątpliwości co do mojego pisania: na ogół chcę pisać krótko, zwięźle i na temat – a wychodzi mi książka. Często piszę tonem zbyt emocjonalnym, co zdecydowanie nie powinno mieć miejsca, lecz rozmawiamy przecież o żywotnych problemach naszego państwa, sprawach, które tak często utrudniają nam życie i czynią ja przykrym… moim celem nie jest ranienie kogokolwiek (ani zanudzanie go), lecz rzetelna, pasjonująca dyskusja. Cieszę się, że znaleźli się Rozmówcy, którzy chętnie mnie czytają i odpowiadają na każdy argument. Dziękuję Wszystkim! A Panu życzę otuchy i szybkiego powrotu do zdrowia.
Dziękuję za zgodę i za miłe słowa. Ja również bardzo lubię dyskutować z Panem i z naszymi Rozmówcami, których Pan wymienił. Dodałbym tu jeszcze niejakiego Pana Sacdjo, którego poglądy były wprawdzie troszkę ciężkostrawne, ale bardzo ciekawie się z nim rozmawiało. Takie nasze małe “inteligenckie dysputy”, choć toczone na marginesie życia codziennego, wzbogacają mnie intelektualnie. Myślę, że to bardzo ważne, zwłaszcza dla biednego włościanina.
“Społeczeństwo zdolne do samoorganizacji” – idealne streszczenie naszej idei! Problemem bowiem nie jest to, że państwo nie robi wszystkiego za nas – ale to, że instynktownie czekamy na tę jego “pomoc”. Że nie staramy się wykazać odrobiny inwencji, inicjatywy, że przestajemy troszczyć się o siebie i o swoje rodziny, sąsiadów, bo czekamy, że państwo zapewni nam bezpieczeństwo. Tak, bo wbrew temu, co pisze Pan Fidel, to właśnie państwo opiekuńcze oducza nas dbania o siebie i odpowiedzialności za innych. Ono uczy – pozwolę sobie zacytować R.Ziemkiewicza – “że istnieje Wódz, opiekun, niezawodna instancja odwoławcza, która wszystkim by pomogła, gdyby miała czas…” i tak dalej, i tak dalej…
@fidel
Jeśli chodzi o odpowiedzialność za kryzys – Pan Zulus wspaniale zreferował temat powyżej, za co jestem mu bardzo wdzięczny, ponieważ nie czuję się zbyt kompetentny w sprawach globalnej ekonomii.
Zgadzam się z Wami, Panowie, że prawo powinno uniemożliwiać tworzenie monopoli. Monopole są wielką krzywdą dla przeciętnych obywateli, chcących otworzyć coś własnego. Gdybyśmy przystali na takie rozwiązanie, że pozwalamy większym koncernom na absolutnie wszystko, na wolność Tomku w swoim domku i hulaj dusza, piekło zgorzało – to byłaby to wolnoamerykanka i libertynizm, a nie liberalizm czy nawet libertarianizm!! Byłoby to przecież gwałtem na wolnym rynku, swobodzie działalności gospodarczej i wolności w ogóle! Byłoby to ZAPRZECZENIEM liberalizmu, a nie jego wypełnieniem! Przyznalibyśmy tym samym rację Leninowi, który przewidywał, że w schyłkowej fazie kapitalizmu następuje koncentracja kapitału i kapitalizm przechodzi de facto w imperializm.
Tak więc, Panie Fidelu, nie mylmy pojęć. Liberalizm to wolność, a monopole są zaprzeczeniem tejże wolności. Nie zmienia to jednak przecież faktu, że w ostatnich latach nasze państwo – mnożąc przepisy, opodatkowując wszystko, nakładając na obywateli obowiązkowe składki, szczując przedsiębiorstwa rozmaitymi kontrolami (oczywiście “z troski o konsumenta”) – zabiło w narodzie wszelką kreatywność. Odnosi się to nie tylko do tego, że w Polsce nikomu się już nie chce i nie opłaca założyć własnej firmy – ale i do całego tego biurokratycznego bagna, w którym nie sposób zrobić kroku, by się nie utopić. Czy wie Pan – mówili kiedyś o tym chyba w “Sprawie dla reportera” – na jaką grzywnę został skazany biedny rolnik, ojciec rodziny, który ściął swoje drzewo bez zezwolenia? Na 100 000 (słownie: sto tysięcy) złotych. Sąd jednak wykazał się podziwu godną wielkodusznością i wspaniałomyślnością – i w II instancji zredukował tę kwotę do 30 000. Dość, by zrujnować życie całej rodzinie… inny przykład: strażacy w mojej miejscowości, którzy służą od lat, muszą obowiązkowo przechodzić szkolenia – osobno szkolenie ogólne, osobno na obsługę aparatu oddechowego, osobno na obsługę motopompy. A rolnicy nie mogą bez szkoleń pryskać swych upraw środkami ochrony roślin. Efekt jest taki, że ludzie naprawdę coś umiejący i naprawdę znający się na robocie – muszą marnować długie godziny na szkoleniach z czegoś, co doskonale umią. Czy to nie jest absurd?!
Dlatego właśnie wg mnie państwo powinno znosić wszelkie ograniczenia i głupie, bezmyślne przepisy. Powinno to robić mądrze – żeby z tych deregulacji nie wyskoczył nam jakiś Gazprom – lecz generalnie powinno trzymać się z dala od dobrych, przedsiębiorczych obywateli. Bo niestety Pańska idea – państwa odpowiedzialnego, przyjaznego, troskliwego – została zweryfikowana przez ŻYCIE: jeśli bowiem państwo próbuje posiąść te przymioty poprzez regulacje “w trosce o obywatela” – powstaje nie przyjazne kondominium państwa i narodu, ale biurokratyczny bardak rodem z Orwella, gdzie nad umywalką muszą wisieć instrukcje mycia rąk.
I TO JEST MASAKRA SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO.
Co do tej różnicy między gospodarstwem rodzinnym a przedsiębiorstwem rolniczym – oczywiście wiem, na czym polega różnica. Informują Pana, że status “przedsiębiorstwa” posiadają gospodarstwa powyżej 300 ha – nie musi być aż 2000. Lecz cóż? U mnie jest nie więcej niż 8-9 ha – i wcale nie odczuwam zawiści ani żalu dla większych posiadaczy. Obecnie rolnika nie krzywdzą właściciele tysiąchektarowych przedsiębiorstw, ale, primo – właściciele masarni, którzy mają MONOPOL na ustalanie cen żywca; secundo zaś – nasze Kochane PAŃSTWO (i oczywiście “unia europejska”) ze swoimi opłakanymi przepisami i dyktaturą urzędów. Posiadacze większych przedsiębiorstw nie mają większego wpływu na życie drobnych gospodarzy, choć, rzecz jasna, na pewno jest im łatwiej.
Na marginesie dodam, że Pańska niechęć do właścicieli wielkich areałów kojarzy mi się niezbyt przyjemnie z reformą rolną w 1944. Zgoda – reformę rolną popierał Sługa Boży Prymas Hlond, przed wojną postulował ją mój drogi Ruch Ludowy z Witosem na czele – w praktyce jednak było to nie rozparcelowanie gruntów państwowych, ale rabunek na polskich możnych, starych rodach. Pretekst do znęcania się nad wymierającą i tak polską szlachtą, nad wieloma wspaniałymi, oddanymi Polsce patriotami. Zresztą, ziemie te i tak odebrano później chłopom i tworzono na nich kołchozy, ładnie zwane dla niepoznaki PGR-ami…
Co do II RP natomiast – ja nie porównywałbym ówczesnych Polaków do dzisiejszego narodu, w którym żyjemy. Ktoś słusznie zauważył – R.Ziemkiewicz…? – że my nie jesteśmy tym samym narodem. Słyszałem opinię, że została zerwana mentalna więź między nami a naszymi przodkami – wskutek czego Naród Polski de facto wyginął: walce komunistycznych zbrodni, indoktrynacji, demoralizacji i tłamszenia społeczeństwa pozostawiły jedynie bezwolnych, całkowicie zdanych na pomoc państwa niedobitków. Dlatego obywatele II RP szanowali swoje okupione krwią państwo – a obywatele III RP (a właściwie III i pół, jak uważa A.Grajewski) – traktują je jak krowę: jednym ona zawadza, inni chcą ją doić, ale nikt jej nie szanuje…
W II RP zresztą, choć działali wielcy mężowie stanu – Dmowski, Witos, Korfanty, czy (oddajmy cesarzowi, co cesarskie) Piłsudski – polityka była jeszcze gorszym barachłem niż dzisiaj. Przepraszam, ale inaczej nie da się określić sytuacji kraju, w którym zabito pierwszego prezydenta, a kiedy indziej w ciągu jednego tygodnia były trzy rządy. Mimo to jednak społeczeństwo obywatelskie było znacznie lepiej rozwinięte. Dlaczego? Bo ludzie żyli niejako na uboczu, z dala od politycznego szamba. Nie było telewizji i internetu. Prostych ludzi mało interesowało miotanie się ówczesnych Paliktów – woleli oni żyć ze sobą, we WSPÓLNOCIE. Tworzyli rozmaite stowarzyszenia, kółka samokształceniowe, nawet uniwersytety ludowe.
W mojej Wsi działało multum takich wspólnot. Każda miała swój sztandar, i te sztandary do dziś stoją w moim kościółku na wzgórzu. Chętnie szukam na drzewcach nazwisk moich Dziadków, ale do rzeczy: istniało np. Kółko Teatralne i Koło Młodzieży Wiejskiej. Młodzi ludzie, zamiast zapijać się bursztynowymi pomyjami z pianą, spotykali się ze sobą wieczorami i przygotowywali przedstawienia na różne patriotyczne uroczystości. Przedstawiciele różnych takich organizacji z dumą trzymali swoje sztandary w kościele. Istniało też stowarzyszenie, które wyłącznie z własnej inicjatywy i pieniędzy zbudowało dom ludowy!! Przekształciło się potem w Towarzystwo Przyjaciół Domu Ludowego. Wiele takich stowarzyszeń zakładali księża – jest to smutny przykład na to, jak dzisiaj upadła rola księdza wśród wiernych: albo nie wychodzi on z zakrystii, albo poucza ludzi, na kogo głosować. Natomiast sprawy lokalnej społeczności, problemy ludzi, jakaś organizacja społeczeństwa – nie interesuje go… po części dlatego pewnie dziś jest tak, jak jest – ludzie wolą oglądać “M jak miłość” (tfe!) niż się spotkać, pobyć ze sobą, porozmawiać, zorganizować coś. Ciężko zresztą cokolwiek organizować, gdy państwo krępuje wszelką obywatelską aktywność gorsetem przepisów i absurdalnych uregulowań.
Dlatego, Panie Fidelu, uważam, że społeczeństwo obywatelskie to wspólnota ludzi zorganizowanych, niezależnych od biurokratycznego terroru. Państwo postkomunistyczne, w jakim żyjemy, dowiodło, że NIE JEST W STANIE rozbudzić i wspierać obywatelskiej kreatywności. Proponuję więc trzymać się od niego z daleka i realizować nasze idee w organizacjach społecznych. “Zamiast palić ich komitety, zakładać własne” – mówiono w 1980, w roku obywatelskiego przebudzenia. Taki model społeczeństwa powinniśmy budować i do takiego modelu dążyć. Amen.
PS. Miało być krótko, zwięźle i na temat – znowu mi sie nie udało…
Przepraszam, że kazałem czekać na odpowiedź – powstrzymały mnie pewne tarapaty natury osobistej. Pozdrawiam Panów bardzo serdecznie.
@ Mirek Grębski:
Kompletnie się nie zgadzamy. Ja piszę o ‘państwie przyjaznym dla obywateli’ i o tym, że ‘państwo to my’.
Pan zaś w państwie upatruje wszelkie ograniczenia i przeszkody.
Odnoszę wrażenie, że ja staram się patrzeć z perspektywy bardziej oddalonej, Pan zaś widzi przede wszystkim stosunki państwo-obywatel w swojej gminnej przestrzeni.
Ja chętnie zapłacę podatki na państwo, jeśli ono zapewni Polakom wysoki poziom edukacji, ochrony policyjno-urzędowo-sądowniczej, infrastruktury, wysoki poziom działania i organizacji w sytuacjach kryzysowych, etc. Jako obywatel, niezależnie od swojego państwa, zorganizuję się sam w inicjatywę(-y), którą(-e) uważam za słuszną(-e) – i nikt mnie nie musi do tego dodatkowo zachęcać. Pan uważa, że wszystko da się zorganizować na poziomie lokalnej samoorganizacji, i najlepiej bez udziału państwa.
Niech tak już pozostanie. Dalsza wymiana opinii nie ma w tej materii większego sensu. Proszę, niech się Pan organizuje lokalnie, natomiast ja poświęcę się idei państwa przyjaznego jego obywatelom.
Dodam, że ja w Pańskiej postawie nie widzę niczego nagannego, a wręcz odwrotnie, jednak obawiam się, że anty-państwowość, którą Pan głosi, nie wzmacnia Polski. Dla mnie społeczeństwo obywatelskie i państwo przyjazne jego obywatelom są jak dwie strony tej samej monety: Są nierozłączne, uzupełniają się i służą tej samej wartości.
Tylko Fidel, nasze państwo takie nie jest i nie będzie. I żadne panstwo takie nie jest. Jeżeli władze nad czymś uzyskają kontrolę to już się nie cofają.
A co do liberalizmu. To mylisz go z libertynizmem, albo z anarchizmem. JKM np. uważa że powinno istnieć ministerstwo infrastruktury i zarzadzania terenami (czy jakoś tak się to nazywa).
Państwo przyjazne to państwo, które nie traktuje obywatela jako potencjalnego idioty albo przestępcy
@fidel
@Zulus
Blog przeżywa kolejny zastój, więc pozwolę sobie wpisać kilka słów od siebie.
“Dalsza wymiana opinii nie ma w tej materii większego sensu”? Panie Fidelu, rzeczowa dyskusja zawsze ma jakiś sens. Jan Pospieszalski od lat powtarza, że WARTO ROZMAWIAĆ. A kiedy wymiana naszych opinii miałaby sens – wtedy, gdy mielibyśmy jednakowe poglądy? Cóż by to była za dyskusja?
Jeśli chciałby Pan zakończyć naszą rozmowę, to nie będę Pana zmuszał do dalszej wymiany zdań. W sumie, w ogóle bym Panu nie odpisywał, gdyby już po raz drugi na tym blogu nie sugerował Pan, że jestem niechętny płaceniu podatków – bo taki wydźwięk ma początek akapitu trzeciego Pańskiej wypowiedzi.
Otóż uważam, że uchylanie się od podatków to warcholstwo, pasożytnictwo i kompletny brak odpowiedzialności za siebie, za swoje dzieci i za społeczeńśtwo. Dlatego jestem jak najbardziej ZA podatkami. Niestety, pańśtwo nie potrafi godziwie wykorzystać naszych pieniędzy. Bo jeśli już mu płacę, to chciałbym oczekiwać, że stworzy nam za to nie godne warunki życia – bo ono nie jest od tego – ale jako takie bezpieczeństwo:
- sądy przyjazne obywatelom i karzące szybko i sprawiedliwie przestępców. Tymczasem u nas pewna sędzina, posługując się retoryką noszącą cechy kretynizmu, skazała Ks… no, wie Pan. A czy Pan wie, jakiej kary może się obwawiać gwałciciel w naszym kraju? Dawniej takich zwyrodnialców karało się śmiercią (i słusznie), a dzisiaj może dostać… pół roku.
- policję, która ściga prawdziwych złoczyńców: i tych, którzy dopuszczają się morderstw i gwałtów – i tych, którzy siadają po kielichu za kółkiem. Na prowincji młodzi policjanci to tymczasem zwykłe szczeniaki: ostatnio ukarano jednego z moich Znajomych, bo wyjechał z lasu ciągnikiem z łańcuchami na kołach – a do domu miał ledwie kilkadziesiąt metrów. Innym razem taki gnojek wlepił mandat komuś, kto jechał ulicą wierzchem i poganiał konia batem – z jakiegoś artykułu dotyczącego “zadawania cierpień zwierzętom”. A kiedy zatrzyma jakiegoś dewianta, który prowadzi po pijanemu… siada do jego samochodu, siedzą z pięć minut, po czym delikwent spokojnie odjeżdża. Cholera…
- zabezpieczenia i sprawnie działające zarządzanie kryzysowe, by uniknąć takich tragedii jak obecna powódź.
- armię, która obywatelom kojarzyłaby się z poświęceniem, odwagą, osobistą szlachetnością, męskością i kompetencją – a nie z demoralizacją, wulgarnością, alkoholem i zeszczenięceniem.
- i tak dalej, i tak dalej…
Ile z tych swoich najbardziej podstawowych obowiązków państwo spełniło? Panie Fidelu, od początku miałem wrażenie, że opiera się Pan na swoich marzeniach o PAŃSTWIE IDEALNYM. Fakt, że w swej ostatniej wypowiedzi nie uznał Pan za stosowne ustosunkować się do moich argumentów – każe mi przypuszczać, że miałem rację. Radziłbym otworzyć oczy i spojrzeć, ile państwo rzeczywiście przez swoją chorobliwą nieporadność narobiło dobrego, a ile złego.
Bo wszyscy – Pan, Pan Zulus i ja – chcemy “państwa przyjaznego”. Sęk w tym, że “państwo przyjazne” to państwo, które mądrze wykorzystuje pieniądze obywateli, ale inie pcha się z butami w ich życie. Całe barachło, które obserwujemy, jest natomiast skutkiem realizacji Pańskiej wizji – państwa, które próbuje być “przyjazne” poprzez piętrzenie przepisów.
Od początku uchylał się Pan od odpowiedzi na ten argument. Dlatego zastanawiam się, czy Pan sam jeszcze wierzy w swoje marzenia – czy też kurczowo trzyma się ich, bojąc się chwili, kiedy trzeba je będzie puścić i przekonać się, że trzymało się truchło.
PS. I nie jest właściwą metodą zamienne używanie całkowicie przeciwstawnych pojęć, co w naszej dyskusji miało już miejsce trzykrotnie:
- najpierw został pomylony LIBERALIZM z SOCJALIZMEM (trochę śmieszne stwierdzenie, że obecny rząd jest liberalny)
- następnie LIBERALIZM z IMPERIALIZMEM w ujęciu marksistowsko-leninowskim (kwestia odpowiedzialności za kryzys)
- i w końcu LIBERALIZM z ANARCHIZMEM (jakoby liberalizm gospodarczy odwodził od płacenia podatków)
Pan Zulus słusznie zwraca uwagę, że niektórym łatwo jest stawiać znak równości między LIBERALIZMEM i LIBERTYNIZMEM.
Koniec, kropka.